Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 189659 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-04, 11:03:35 »
rysowanie jako kontakt z podświadomością można wykorzystać nie tylko do stawiania diagnozy, szukania innych metod uzdrowienia tego , tworzenia jakichś interpretacji czy ocen albo wręcz  kontroli tego co się pojawiło,

można używać tego w szerszym zakresie  - rysować kolejne  np. jedynie z intencją (czy modlitwą ) uzdrawiania/przekraczania/ uwalnia się od tego co się pojawiło w poprzednim, co ważne : z intencją, a nie presją czyli jak się czuje potrzebę powtarzania jakiegoś motywu to się go powtarza w kolejnych do momentu w którym nie znajdzie się rozwiązania : ) i tak można stworzyć setki rysunków które będą zawierały w sobie wszystko co potrzebne , to się samo układa w takie ciągi i  cykle , odtwarzane archetypowe (rozwojowe) stadia , ale jakby na coraz wyższym poziomie i z coraz krótszymi fiksacjami na pewnych motywach,
polecam "kreatywną mandalę" jak ktoś potrzebuje podbudowy teoretycznej znaczenia symboli i rodzajów etapów  : )

dzięki Frisky :-)
świetna inspiracja :-))
jakbyś jeszcze napisał jakieś przykłady co można tak uzdrawiać? leki przed czymś? relacje?
ostatnio czuję, że potrzebuje nauczyć się zaspokajać swoje potrzeby, bo ciągle o tym zapominam.

miałem tak że pewne obrazki wyskakiwały mi nawet kilkanaście razy pod rząd i dopiero po nich następowało przełamanie - a gdy temat się "wyczerpał" następowało silnie odczuwane ( bez zbędnych interpretacji) uwolnienie , tak sobie myślę że mam tak też z pisaniem gdzie wiele rzeczy pokazuje mi się, wychodzi na wierzch, odtwarza i ostatecznie  rozwiązuje  podczas stukania postów - dlatego tak lubię to forum : )

ja też ostatnio tak mam :-)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-04, 10:53:45 »
Czy ktoś się zapytał jak się czuję, gdy w końcu wyszłam z wody? uspokoił? wytłumaczył? Nie - dostałam burę, że ich zdenerwowałam, a przecież NIC SIĘ NIE STAŁO. Wtedy po raz kolejny nauczyłam się, że MOGĘ LICZYĆ TYLKO NA SIEBIE. I faktycznie do dziś nie potrafię prosić o pomoc w poważnych sprawach: zapytać o drogę - tak, o pożyczkę, naprawę - już nie.


No własnie. Rolą rodzica jest przytulić, uspokoić, wytłumaczyć. Nie dość, że zostałaś opuszczona w bardzo trudnym dla dziecka momencie to jeszcze miałaś się czuć winna.

Ostatnio oglądam z córką taki stary film "Domek na prerii". Z jednej strony film ten koduje sporo wzorców biedy i nieszczęść. Ale z drugiej strony jest tam wzór rodziców z prawdziwego zdarzenia. Nie mogę sie nadziwić, że tak może gdzieś być.

Jak dziecko cos przeskrobie czy narazi sie na niebezpieczeństwo to rodzice robia wszystko, żeby je uratować, znaleźć. A jak jest juz po wszystkim to nie dostaje bury tylko jest radość, że się znalazło. Rodzice go przytulają i nie odreagowują na nim swoich lęków. Tylko dojrzały i dorosły rodzic może tak się zachować.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-04, 10:40:14 »
rysowanie jako kontakt z podświadomością można wykorzystać nie tylko do stawiania diagnozy, szukania innych metod uzdrowienia tego , tworzenia jakichś interpretacji czy ocen albo wręcz  kontroli tego co się pojawiło,

można używać tego w szerszym zakresie  - rysować kolejne  np. jedynie z intencją (czy modlitwą ) uzdrawiania/przekraczania/ uwalnia się od tego co się pojawiło w poprzednim, co ważne : z intencją, a nie presją czyli jak się czuje potrzebę powtarzania jakiegoś motywu to się go powtarza w kolejnych do momentu w którym nie znajdzie się rozwiązania : ) i tak można stworzyć setki rysunków które będą zawierały w sobie wszystko co potrzebne , to się samo układa w takie ciągi i  cykle , odtwarzane archetypowe (rozwojowe) stadia , ale jakby na coraz wyższym poziomie i z coraz krótszymi fiksacjami na pewnych motywach,
polecam "kreatywną mandalę" jak ktoś potrzebuje podbudowy teoretycznej znaczenia symboli i rodzajów etapów  : )

miałem tak że pewne obrazki wyskakiwały mi nawet kilkanaście razy pod rząd i dopiero po nich następowało przełamanie - a gdy temat się "wyczerpał" następowało silnie odczuwane ( bez zbędnych interpretacji) uwolnienie , tak sobie myślę że mam tak też z pisaniem gdzie wiele rzeczy pokazuje mi się, wychodzi na wierzch, odtwarza i ostatecznie  rozwiązuje  podczas stukania postów - dlatego tak lubię to forum : )

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-12-04, 10:07:17 »
Hm, znów synchronizacja? Bo mnie też wczoraj wyszła Bułgaria. I kilka nieprzyjemnych wydarzeń z nią związanych, a szczególnie jedno o którym zupełnie zapomniałam. Miałam 9 albo 10 lat, umiałam pływać, więc pływałam sama. Pewnego dnia podczas takiej kąpieli ratownik wywiesił flagę ostrzegawczą, matka zaczęła wołać, żebym dopłynęła do brzegu, a fala już zdążyła zrobić się trochę większa i spychała mnie w stronę morza. Zaczęłam się bać, a ten strach potęgował się z powodu niezauważonego wcześniej pasa obrzydliwych, długich wodorostów, które oplatały mi nogi. I chociaż woda sięgałaby mi pewnie tylko do szyi nie mogłam stanąć na dnie i przejść do brzegu, co byłoby z pewnością łatwiejszym i szybszym rozwiązaniem. Byłam PRZERAŻONA. Matka podsycała to przerażenie wołając coraz cieńszym głosem (tak u niej objawia się lęk), ale wciąż stojąc na brzegu, bo nie umie pływać i boi się wody. Ojczym tyłka z kocyka nie ruszył, zresztą pilnował SWOJEJ córki (wtedy 2-3- letniej ). Czy ktoś się zapytał jak się czuję, gdy w końcu wyszłam z wody? uspokoił? wytłumaczył? Nie - dostałam burę, że ich zdenerwowałam, a przecież NIC SIĘ NIE STAŁO. Wtedy po raz kolejny nauczyłam się, że MOGĘ LICZYĆ TYLKO NA SIEBIE. I faktycznie do dziś nie potrafię prosić o pomoc w poważnych sprawach: zapytać o drogę - tak, o pożyczkę, naprawę - już nie.

Zresztą w tej samej Bułgarii było jeszcze jedno wydarzenie, które zakodowało we mnie poczucie winy. I znów wypływa temat matki i ojczyma :(

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-04, 08:38:17 »
Dzięki narysowaniu wewnętrznego krytyka przypomniałam sobie pewną sytuację. Nie zajmowałam sie nią, bo nie czułam emocji jak mi sie przypominała. Teraz uświadomiłam sobie, że całkowicie je wyparłam.
Jak miałam kilka lat (4-5) to moja mama wyjeżdzała gdzieś zagranicę, chyba do Bułgarii. I kupiła tam 2 lalki. Dla mnie i dla swojej siostry, czyli mojej cioci.
Jedna bardzo mi sie podobała, a druga była wg mnie okropna. Ale moja mama dała tę ładna siostrze, a mi ta druga wmawiając, że jest ładniejsza. Ale ja bardzo, ale to bardz chciałam tę mniejszą.
Ale jak zwykle nikt się nie liczył z tym co chcę, bo tak naprawdę to moja mama kupiła te lalke sobie. Bo jej sie podobała. A ja miałam byc wdzięczna, że tak o mnie dba i tyle mi daje. kompletnie nikt nie zwracal uwagi na to co mówię. Mi nie wolno było chcieć. Ja miałam byc wdzięczna i nie zawracac głowy.

Poczułam wtedy wielką wściekłość i wzięłam nozyczki i obcięłam rzęsy lalce moje cioci. Chyba liczyłam, że jak ta lalka będzie brzydsza to mi ja da. To sie zamienimy. Bo ja bym ta lalke chciała nawet z tymi obcietymi rzęsami. Ale ona nie dała. Albo moja matka nie chciała sie rozstac ze swoją. Ja nigdy sie nie bawiłam tą lalką. Zreszta potem nigdy nie bawiłam sie juz żadną lalką.

Zupełnie nie pamiętam reacji innych na moj wandalizm. oni chyba stłumili te emocje. Poczułam, że skrzywdziłam wszystkich. Zburzyłam ich sztuczny porządek i wyszłam poza rolę. MIałam byc wdzięczna i niewidzialna.
Od tej pory juz wiedziałam, że jestem zła i krzywdzę innych. I za każdym razem jak czegos bardzo chciałam bardzo bałam sie, że kogos skrzywdzę.

I wczoraj udało mi sie poczuć ten wielki żal i to silne pragnienie tej lalki. I już jako dorosła obiecałam swojemu wewnętrznemu dziecku, ze nauczę się dawać jej to co ona chce, spełniać jej pragnienia. Powiedziałam jej, że może juz chcieć. I że ja kocham nawet jak popełni błąd. Że ludzie popełniaja błędy, a ona jest malutkim dzieckiem.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-04, 08:01:28 »
Narysowałam swojego kontrolera. Ma wybałuszone oczy i stojące włosy ze strachu, do tego jest skulony ze strachu. Tylko długie szpony ma do obrony siebie. Cały czas wszystko obserwuj e i krzyczy że nie pozwala. Nie pozawala mi na nic, za wszystko wymierza kary, z tym że teraz już dużo mniej.
Nie lubię go ale gdy teraz widzę jak on sam się boi to jest mi go żal.

Ciekawe jak wygląda jego kontroler? Ten którego on się boi...

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-04, 06:46:50 »
wpływ kodów z dzieciństwa (i to nie tylko zaszczepianych idei narodowych) na postawy wobec inności, warto sobie odreagowywać i przyglądać się zmianom własnego nastawienia:

"Kiedy zaczynamy nabierać tych uprzedzeń?

- Już we wczesnym dzieciństwie, kiedy rodzice wpajają nam, że świat jest pełen zagrożeń, że jest miejscem niebezpiecznym. Ten lękowy światopogląd z nami zostaje - gotowi jesteśmy interpretować inne grupy i mniejszości przez pryzmat obaw. Nie myślimy o nich w kategoriach potencjału (tj. że ich obecność mogłaby rozwinąć nasz rynek, zwiększyć potencjał gospodarki lub dzietność w Polsce), ale zagrożenia. A lęk skrzywia nasze postrzeganie rzeczywistości."
http://wyborcza.pl/1,76842,16972144,_Nic_nie_czyta_sie_tak_dobrze_jak_antymuzulmanska.html?disableRedirects=true

« Ostatnia zmiana: 2015-12-04, 06:50:27 wysłana przez Frisky »

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-12-03, 17:04:33 »
Narysowałam swojego kontrolera. Ma wybałuszone oczy i stojące włosy ze strachu, do tego jest skulony ze strachu. Tylko długie szpony ma do obrony siebie. Cały czas wszystko obserwuj e i krzyczy że nie pozwala. Nie pozawala mi na nic, za wszystko wymierza kary, z tym że teraz już dużo mniej.
Nie lubię go ale gdy teraz widzę jak on sam się boi to jest mi go żal.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-02, 20:36:51 »
Inga
A rzeczywiście napisałem że nieważne, ale chyba przez nieuwagę, oczywiście że wyjaśnienia są ważne. Chodziło mi o to, że na początek najważniejsze jest NAWIĄZANIE KONTAKTU z wewnętrznym dzieckiem. Bez tego wyjaśnienia symboliki będą oderwane o rzeczywistości. Napisałem tak, bo wiem jak bardzo wew. dziecko jest często zakrzyczane, wyparte itd. W takich sytuacjach można się z wewn. dzieckiem nie "spotkać". Ono dlatego posługuje się symbolami, bo boi się powiedzieć coś wprost. Boi sie naszej reakcji jak rodzica, naszej oceny, może też nie mieć do nas zaufania. Jeśli skontaktujemy się z nim, jeśli poczuje się bezpieczne i nabierze zaufania do nas, to później będzie nam komunikować wszystko bezpośrednio, choć swoim językiem.

Napisałem, że udział w warsztatach nt. WD jest ważny, bo sam byłem na takich. Jest wtedy duża energia grupy, wsparcie i kompetencja prowadzącego.

Lilliole :)
Miło, że odkrywasz swoje pasje, niech Ci się spełniają.


Inga

  • Gość
[#]   « 2015-12-02, 16:04:33 »
A najlepsze było gdy narysowałąm portret, ze zdjęcia, mojego byłego chłopaka. Gdy się mu tak przyglądałam, to rozpoznałam w nim mojego oprawcę z Oświęcimia. To był dla mnie prawdziwy szok. On tam nieomal mnie zabił.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-12-02, 15:59:04 »
Albo taki przykład
Narysowałąm niemowlę a nad nim czarną chmurę. Potem się wpatrywałam w rysunek zastanawiając się co on przedstawia. I wtedy zobaczyłam że ta chmura jest podobna do mojej mamy i że tak odbierałam mamę gdy byłam malutka. Jako wiszącą nade mną ciężką ciemną energię, duszącą mnie i ograniczającą. Te odczucia wyparłam a na ich miejsce stworzyłam wyobrażenia o dobrej o kochającej mamie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-12-02, 15:26:21 »
Mateusz
"Takie przyzwolenie ma działanie terapeutyczne a interpretacja to sprawa drugorzędna, możemy ją dopiero potem przeprowadzić samemu lub z kimś znajomym. Ale to nie jest ważne."

Wyrażanie tego co jest we wnętrzu jest równie ważne jak uświadomienia. Samo wyrażenie to za mało, a wraz z uświadomieniem ma 2 razy silniejsze działanie.
Ja nie uważam że zrozumienie tego co się narysowało jest nieważne.
Taki przeykład
Narysowałam czarny lej, wir który wszystko zasysa i unicestwia.
I dopiero zrozumienie że ten wir działa we mnie i zabija we mnie wszystko co żywe pomogło mi bardziej siebie zrozumieć i zobaczyć co dzieje się w moim wnętrzu.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-02, 14:02:11 »
Wczoraj pisałam tu na forum swoje przemyślenia odnośnie pracy z wewnętrznym dzieckiem i zrobił się z tego całkiem duży post, więc przeredagowałam go na artykuł.
Jakby ktoś miał ochotę poczytać to jest tutaj:
http://www.tworcyzycia.pl/#!Praca-z-wewn%C4%99trznym-dzieckiem/ctu0/565ebd970cf211cbf012af0c

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-12-02, 13:46:26 »
Lilliole :)
Coś w tym jest, bo też myślę o pożywieniu, w tym jego przyrządzaniu, jako niezbędnej części życia, teraz doświadczanej z przyjemnością.
Czyli jakiś krok do przodu już jest ;)
Lekko, łatwo i przyjemnie :))

Ciekawe, co będzie następne?

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-02, 13:44:09 »
Dziękuję JenKa już znalazłam trop ...   ;)