Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 189778 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-10, 15:28:51 »
Zaczęłam pracę z moim kontrolerem, bo doszłam do momentu że zaczełam go postrzegać i rolę jaką pełni w moim życiu. Im więcej o nim wiem tym bardziej mnie przeraża świadomość jak bardzo jestem od niego zależna i jak bardzo on mnie niszczy.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-18, 21:53:23 »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-18, 13:10:59 »
Jeszcze w rodzinach dysfunkcyjnych dzieci są często wtłaczane w role i muszą zachowywać się zgodnie z oczekiwaniami rodziców. Czasem nawet jest to wymóg bycia bardziej świrniętym od rodzica dysfunkcyjnego

tak, i dziecko żeby przetrwać musi niestety wejść w tą rolę

iloveperfumes

  • Wiadomości: 95
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-01-17, 16:44:15 »
Jeszcze w rodzinach dysfunkcyjnych dzieci są często wtłaczane w role i muszą zachowywać się zgodnie z oczekiwaniami rodziców. Czasem nawet jest to wymóg bycia bardziej świrniętym od rodzica dysfunkcyjnego

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-17, 15:40:19 »
Fajna afirmacja dla osób z rodzin, gdzie dominowała manipulacja, gdzie zaprzeczano emocjom, uczuciom, rzeczywistości widzianej przez dziecko:
"Ja ... mogę ufać swoim zmysłom."
Dla mnie była o wiele skuteczniejsza niż ogólna afirmacja, którą stosowałam kiedyś
"Ja ... mogę ufać sobie"

Jak ktoś nie lubi typowych afirmacji to może wyobrazić sobie siebie jako dorosłego stojącego przed sobą jako małym dzieckiem i mówiącego do tego dziecka.
"Mały/a (imię) możesz ufać swoim zmysłom. To co czujesz jest prawdziwe. To co widzisz jest prawdziwe".

Zaufanie do siebie buduje też pewność siebie.

Tak, to bardzo ważne.Bardzo ważne.

Dzieci słyszą najczęściej bagatelizowanie ich problemów.
Chomik zdechł ? To nie problem, kupimy drugiego.
Mamusia, wujek molestuje ? Chyba bujasz ty mały świntuchu ...

Tymczasem uczucia nie podlegają negocjacji!
Uczuć nie da się ignorować. Nie wolno !

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-01-15, 11:04:48 »
Fajna afirmacja dla osób z rodzin, gdzie dominowała manipulacja, gdzie zaprzeczano emocjom, uczuciom, rzeczywistości widzianej przez dziecko:
"Ja ... mogę ufać swoim zmysłom."
Dla mnie była o wiele skuteczniejsza niż ogólna afirmacja, którą stosowałam kiedyś
"Ja ... mogę ufać sobie"

Jak ktoś nie lubi typowych afirmacji to może wyobrazić sobie siebie jako dorosłego stojącego przed sobą jako małym dzieckiem i mówiącego do tego dziecka.
"Mały/a (imię) możesz ufać swoim zmysłom. To co czujesz jest prawdziwe. To co widzisz jest prawdziwe".

Zaufanie do siebie buduje też pewność siebie.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-12-07, 23:21:44 »
JenKa

Cytuj
JenKa

[#]   « Grudzień 04, 2015, 10:07:17 »
Cytuj
 Czy ktoś się zapytał jak się czuję, gdy w końcu wyszłam z wody? uspokoił? wytłumaczył? Nie - dostałam burę, że ich zdenerwowałam, a przecież NIC SIĘ NIE STAŁO. Wtedy po raz kolejny nauczyłam się, że MOGĘ LICZYĆ TYLKO NA SIEBIE. I faktycznie do dziś nie potrafię prosić o pomoc w poważnych sprawach: zapytać o drogę - tak, o pożyczkę, naprawę - już nie.

 

Są osoby - nie żadni guru ani forumowi mędrkowie z różnych portali , specjaliści od wklejania linków- na których można liczyć , przy obecności których
znikają różne kompleksy,urazy , które się w żaden sposób nie wywyższają ,
 nie dają odczuć jacy to oni nie są wspaniali a inni do niczego
 do których w każdej sprawie
można  zatelefonować kiedy sie chce i zostanie się ze zrozumieniem
wysłuchanym a podczas rozmowy z nimi stwarzają niesamowitą
sferę wspólczucia, doskonałego wczuwania się w sytuację rozmówcy ,
którzy nie manipulują , nie presjonują , w żaden sposób nie narzucają
swojej jedynie słusznej prawdy - krótko mówiąc : CZYSTA MIŁOŚĆ.
JenKa ,życzę Tobie - niech spotyka Ciebie tylko to co najlepsze.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-07, 13:37:01 »
Wewnętrzny krytyk włącza się często, gry przekraczamy swoja strefe komfortu. A strefa komfortu są role i zachowania, które zostały nam przypisane w dzieciństwie. Im bardziej toksyczna rodzina tym role są sztywniejsze.
No chyba, że pracujemy nad sobą, wtedy zmieniamy swoja strefe komfortu na taką która nam odpowiada.

Frisky,
dla mnie to wcale się nie wyklucza. Bo możesz krytykować siebie za to, że jesteś za mało lub za dużo elastyczny.
No i możesz nie czuć się dobrze w gorsecie rutyny, ale jednocześnie miec jakieś sztywne schematy i źle się z mini czuć. Drugi punkt mówi o odczuciach a nie o faktach.

Ja na przykład tak mam. Od dzieciństwa nie lubię sztywnych ról i schematów i źle sie z nimi czuję, ale miałam ich całe mnóstwo. I chyba po to ich nie lubię, żeby sie z tego pouwalniać.
« Ostatnia zmiana: 2015-12-07, 13:43:28 wysłana przez Lilliole »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-07, 13:13:05 »
tak czytając wklejonego poniżej Mellibrudę wyszło mi że wewnętrzny krytyk włącza się gdy przekracza się pewne sztywne wewnętrzne reguły i tak sobie to do tego sprowadziłem, ale chwilę potem wypełniłem  przy okazji test predyspozycji zawodowych ( http://zawodowe.info/test-predyspozycji-zawodowych/  ) i tam wyszedł mi typ osobowości który jest jednocześnie
a) bardzo krytycznym wobec siebie i
b) nie czuje się dobrze w gorsecie rutyny i sztywnych reguł

no i teraz mam zagwozdkę, koan ; )

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-07, 12:07:33 »
Ostatnio sobie coś przypomniałam , jak na komunię zdecydowano ZA MNIE ,ze dostanę rower ( zawsze wypominałam ,ze mnie to wkurza ,ze decydują za mnie co mam dostać, mieć) . Dostałam pięknego pomarańczowego górala. Tylko,ze nie mogłam o nim sama decydować, wszyscy sobie nim jeździli- matka, konkubent matki, jego dzieci. Taki był MÓJ ROWER, nie miałam prawa decydować o swoich rzeczach, mieć ich dla siebie. Pewnego razu go ukradli- tak przynajmniej mówiła matka, albo sprzedali na alkohol-kto wie. Ale ja wtedy stłumiłam ten gniew na matkę, ostatnio tak mi wywalił gniew, pozwoliłam sobie go odczuć, zaczęłam krzyczeć ,ze to mój do cholery rower itd. Jakie to było intensywne! Pozwoliłam sobie to wykrzyczeć, byłam przy sobie z tamtego okresu, dowaliłam matce i powrzucałam co o tym myślę i o niej. Pracowałam metoda Lilliole i przytuliłam dziecko w sobie. To było fascynujące, jeszcze dużo takich sytuacji jest we mnie gdzie czułam bezsilną złość a teraz czekam aż się ujawnią i pozwolę sobie je odczuć. Zwłaszcza,że gniew jest najbardziej piętnowany i wstydliwy. Nie miałam prawa decydowania co chcę kupić za pieniądze z komunii, jeszcze nie decydowałam o tym rowerze . Poźniej miała to takie skutki ,ze ludzie chcieli decydowac za mnie, chcieli wchodzić mi na głowę- ja zawsze czułam bunt i jak potrafiłam to się broniłam. Teraz chcę sobie dać prawo do własności , do własnej przestrzeni i do decydowania o sobie i swoim życiu. :)

Lilliole dziękuję za Twoją pomoc i sesje z Tobą, bo teraz ucze się sama wstawić za sobą i pozwolić sobie czuć.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-07, 11:35:27 »
W sobotę byłam na takich krótkich warsztatach odnośnie wewnętrznego krytyka. I największe wrażenie zrobiło na mnie zdanie prowadzącej, że nie odbiera telefonu gdy jest zajęta. Potem oddzwania. A może być zajęta czytaniem książki lub po prostu odpoczywaniem. Dla mojego umysłu to prawdziwy szok. A przecież odpoczynek to bardzo ważne zajęcie.
Ale już krytyk wewnętrzny drze mi się do ucha:
Nie dość ze nic nie robisz to jeszcze nawet telefonu nie chce ci się odebrać!

Od dzisiaj doceniam odpoczynek. Od dzisiaj nie jest to odpoczynek tylko ODPOCZYNEK.

to jest fajny przykład spotkania  na styku odmiennych systemów wartości, ale też i przejmowania od innych sztywnych reguł , czy ustalania własnych pod takim czy innym wpływem, ściśle związane z dzieciństwem:
http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/135-zdrowie-i-choroba/1492-wewnetrzny-proces-wartosciowania-jerzy-mellibruda.html
"Dziecko uczy się od innych ogromnej liczby wyobrażanych wartości, przyjmuje je jako swoje własne nawet wtedy, gdy pozostają w znacznej rozbieżności z wewnętrznym doświadczeniem uczestnictwa w świecie. Ponieważ te wchłaniane pojęcia i wyobrażenia o wartościach nie opierają się na podstawie wewnętrznego procesu wartościowania, pozostają nadmiernie sztywnymi schematami i z trudem poddają się zmianom. W ten sposób, zdaniem Rogersa i wielu innych psychologów, większość z nas wchłania i gromadzi wzory wartości, którymi kieruje się w życiu. W bardzo złożonym i różnorodnym świecie wchłaniamy równocześnie wzory pożądane i szkodliwe, które pochodzą z rozmaitych źródeł. Zebrane wszystkie razem we wnętrzu osoby tworzą mozaikę wartości lub inaczej mówiąc - mieszanką wartości o przedziwnym nieraz składzie i właściwościach. "

co do wzorców zachowań:
 ja mam tak że niezależnie od tego czy jestem zajęty czy nie, to czasem odbieram,  a czasem nie odbieram telefon,
a)  gdy  nie jestem zajęty i nie odbieram to znaczy, że  mi się nie chce gadać przez telefon ; )
b)  ... a od niektórych odbieram  nawet jak mi się nie bardzo chce i gdy jestem zajęty : )





Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-07, 10:39:35 »

Lilliole :)
Miło, że odkrywasz swoje pasje, niech Ci się spełniają.

Dziękuje Mateusz :-)
Ciekawe, że tak długo mi zajęło mi odpisanie na Twoje bardzo życzliwe słowa. Długo nie wiedziałam co napisać :))
Pewnie dlatego, że moje pomysły zwiazane z moimi pasjami były w domu rodzinnym krytykowane lub pomijane milczeniem.
Wiem co mam robić w sytuacji krytyki, wiem co mam robić, gdy jestem ignorowana.

Natomiast zachowań w sytuacji życzliwego wsparcia dopiero się uczę:-)) Ale się nauczę!

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-07, 10:30:23 »
W sobotę byłam na takich krótkich warsztatach odnośnie wewnętrznego krytyka. I największe wrażenie zrobiło na mnie zdanie prowadzącej, że nie odbiera telefonu gdy jest zajęta. Potem oddzwania. A może być zajęta czytaniem książki lub po prostu odpoczywaniem. Dla mojego umysłu to prawdziwy szok. A przecież odpoczynek to bardzo ważne zajęcie.
Ale już krytyk wewnętrzny drze mi się do ucha:
Nie dość ze nic nie robisz to jeszcze nawet telefonu nie chce ci się odebrać!

Od dzisiaj doceniam odpoczynek. Od dzisiaj nie jest to odpoczynek tylko ODPOCZYNEK.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-12-05, 12:53:21 »
Wczoraj po raz kolejny otworzyłam gazetę, w której jest zdjęcie nagiej, przerażonej dziewczynki uciekającej ze spalonej napalmem wioski. Widziałam to zdjęcie już wcześniej, ale wtedy nie byłam w stanie mu się przyjrzeć. Wczoraj się przełamałam. Przerażenie tego dziecka było moim przerażeniem. Lękiem o życie, o istnienie; strachem przed czymś nieznanym, a potwornym i znacznie silniejszym ode mnie. To wciąż jest mój strach, który sprawia, że wciąż jestem spięta, ostrożna, chowam się przed ludźmi i doskonale wyczuwam nawet minimalną zmianę w ich głosie, spojrzeniu, nastroju. Nawet brak zainteresowania mną traktuję jako sygnał "nie ma tu dla ciebie miejsca":(

Wiem, że częściowo wynika to z faktów, jakie miały miejsce w moim bardzo wczesnym dzieciństwie. Ale może wynika też z pochodzenia duszy? I, czy otoczenie - np. dusz z tej samej linii - może mieć kojący ten ból i lęk wpływ?

Mimo wszystko cieszę się, że dotarłam tak daleko. Że dostrzegłam i uznałam ten lęk, a przede wszystkim, że udało mi się utulić to małe, przerażone dziecko. Jest lepiej.
« Ostatnia zmiana: 2015-12-05, 12:56:44 wysłana przez JenKa »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-04, 11:43:58 »
 myślę, że wszystko możesz w taki sposób uzdrawiać , kwestia intencji ( konkretnej czy wchodzenia w to z otwartością na to co najlepsze i  rozpoznawania tego co się pojawia w trakcie rysowania) i nastawienia się na proces (czyli  tworzenie dalszego ciągu który może być powielaniem albo przekraczaniem danego motywu/poszukiwaniem ekspresji i rozwiązania tego)
 
 dawno tego nie robiłem ale zainspirowany rozmową o tych rysunkach podczytałem ważny szczegół:   zalecają tam by za każdym razem na początku narysować okrąg ( jako taką pełnię w której zawiera się wszystko)  i wtedy w nim rysować (  w interpretacjach traktują górną połowę jako związana ze świadomością, a dolną z nieświadomością, ale nie ma co się od tego uzależniać w trakcie ) , starając  się jak najmniej myśleć i kontrolować -  reszta to już kwestia płynięcia na fali czy odtwarzanie jakiejś utrwalonej  fiksacji, obecnego stanu wewnętrznego,  bez różnicy ; )

zwykle pojawia się silna wewnętrzna potrzeba  wyrażenia czegoś i gdy się za tym podąża jest to wtedy bardzo ciekawe zajęcie, gdy zanika to pojawia się kolejna potrzeba np. przekroczenia, wzbogacenia, spędziłem przy tym trochę dni i godzin  - akcja lepsza i ciekawsza  niż na najpiękniejszym filmie
 
większość tej książki to interpretacje kolorów i symboli , a  rozdział o kolejnych dwunastu fazach mało do mnie przemawiał ...dopóki nie stwierdziłem że zwyczajnie .... odtwarzam to  w naturalny sposób - lubiłem sobie to potem rozkładać i i po kolei przyglądać tym poszczególnym fazom , po prostu niezapomniane przeżycia, uczta na wszystkich poziomach, satysfakcja gwarantowana czyli coś pięknego ; ) 

miałem taką jedną z tych prac w fazie bodajże krystalizacji (u mnie był to tęczowy praptak z rozłożonymi skrzydłami haha ) która mi bardzo przypadła do gustu więc przeniosłem sobie potem na inną mandalę gdzie pisałem pozytywne afirmacje poczynając od środka na zewnątrz ( w bodajże 100 kręgach)  zmieniając kolory długopisu tak żeby mi się on przy okazji narysował - w efekcie spontanicznie ułożyła mi się nawet krótka piosenka gdy na nią potem patrzyłem, z własną melodią, ot  było to takie "powitanie praptaka"  haha , które samo wyrywało mi się na usta , coś podobnego miewam do teraz, gdy  mam kontakt z czeremchą i jej owocami : ))