myślę, że wszystko możesz w taki sposób uzdrawiać , kwestia intencji ( konkretnej czy wchodzenia w to z otwartością na to co najlepsze i rozpoznawania tego co się pojawia w trakcie rysowania) i nastawienia się na proces (czyli tworzenie dalszego ciągu który może być powielaniem albo przekraczaniem danego motywu/poszukiwaniem ekspresji i rozwiązania tego)
dawno tego nie robiłem ale zainspirowany rozmową o tych rysunkach podczytałem ważny szczegół: zalecają tam by za każdym razem na początku narysować okrąg ( jako taką pełnię w której zawiera się wszystko) i wtedy w nim rysować ( w interpretacjach traktują górną połowę jako związana ze świadomością, a dolną z nieświadomością, ale nie ma co się od tego uzależniać w trakcie ) , starając się jak najmniej myśleć i kontrolować - reszta to już kwestia płynięcia na fali czy odtwarzanie jakiejś utrwalonej fiksacji, obecnego stanu wewnętrznego, bez różnicy ; )
zwykle pojawia się silna wewnętrzna potrzeba wyrażenia czegoś i gdy się za tym podąża jest to wtedy bardzo ciekawe zajęcie, gdy zanika to pojawia się kolejna potrzeba np. przekroczenia, wzbogacenia, spędziłem przy tym trochę dni i godzin - akcja lepsza i ciekawsza niż na najpiękniejszym filmie
większość tej książki to interpretacje kolorów i symboli , a rozdział o kolejnych dwunastu fazach mało do mnie przemawiał ...dopóki nie stwierdziłem że zwyczajnie .... odtwarzam to w naturalny sposób - lubiłem sobie to potem rozkładać i i po kolei przyglądać tym poszczególnym fazom , po prostu niezapomniane przeżycia, uczta na wszystkich poziomach, satysfakcja gwarantowana czyli coś pięknego ; )
miałem taką jedną z tych prac w fazie bodajże krystalizacji (u mnie był to tęczowy praptak z rozłożonymi skrzydłami haha ) która mi bardzo przypadła do gustu więc przeniosłem sobie potem na inną mandalę gdzie pisałem pozytywne afirmacje poczynając od środka na zewnątrz ( w bodajże 100 kręgach) zmieniając kolory długopisu tak żeby mi się on przy okazji narysował - w efekcie spontanicznie ułożyła mi się nawet krótka piosenka gdy na nią potem patrzyłem, z własną melodią, ot było to takie "powitanie praptaka" haha , które samo wyrywało mi się na usta , coś podobnego miewam do teraz, gdy mam kontakt z czeremchą i jej owocami : ))