spoko, ot taka opcja jedna z wielu ,
a gdzie napisałem, że sprowadzam to do tego? chodzi o usunięcie zbędnych czy szkodliwych wpływów, co bywa całkiem praktyczne, bo można pracować np. z emocjami z dzieciństwa, ale bez usunięcia źródła tego - w tym przykładzie jakiejś pasożytującej duszy która podczepiła się, powiedzmy że w wieku lat 2 ze swoimi lękami - będzie to jak sprzątanie swojego mieszkania ale jednocześnie po kimś kto się rozgościł w nim na stałe ze wszystkim tym z czym tam wszedł ...i wciąż w nim mieszka
więc czasem na dzień dobry korzystnie jest usunąć taki wpływ, bo wtedy odchodzą też cudze emocje itp., niż pracować z tym jak ze swoim... i wtedy to co zostaje jest nasze i uzdrawianie staje się prostsze, w myśl zasady : baba z wozu koniowi lżej ; )