Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 190385 razy)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-22, 22:30:34 »
ja ciebie Clint nie znam, a jestem człowiekiem wolnym od oceniania, więc nie chcę nic komentować, zbyt osobiste to wszystko.
Zauważyłam jednak z innych wątków, że jesteś osobą bardzo zaradną, bardzo obrotną i radzisz sobie w życiu bardzo dobrze, i raczej sporo osiągniesz.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-02-22, 22:20:14 »
Tak, boję się konfrontacji jak cholera...  Tyle, że te konfrontacje już były... Ostatnia wyglądała tak, że sprzeciwiłem się całej rodzinie, będąc jeszcze na utrzymaniu rodziców i mieszkając z nimi. Pracę miałem dopiero od tygodnia i nie wiedziałem czego się po niej spodziewać i na ile bezpieczna ona jest. Grożono mi wypieprzeniem z domu, kiedy z dziewczyną razem mieliśmy oszczędności na ledwie miesiąc życia. A ja się im postawiłem, powiedziałem co myślę i trzymałem się swego. Byłem przekonany że naprawdę każą mi spadać z domu, więc w panice załatwiałem różne opcje awaryjne, gdyby mi się mieszkania nie udało tak szybko wynająć. Było mi głupio i wstyd prosić różnych ludzi o pomoc, ale to robiłem, zaliczyłem nawet nieco poniżającą rozmowę z osobą, z którą wcześniej urwał mi się kontakt.

Miałem odwagę patrzeć ojcu w oczy i mu się sprzeciwić, czego on nigdy nie tolerował. Nie uległem presjom i zastraszaniu. A gdy ten próbował ze mną rozmawiać (po swojemu oczywiście) to mu mówiłem szczerze co czuje i jak widzę moje dzieciństwo. On się bronił i wypierał, ale ja miałem odwagę mu powiedzieć co myślę. Miałem odwagę go potem przytulić, gdy się popłakał przypominając sobie coś z dzieciństwa i dać mu kolejną szansę.

No, ale Wy wiecie lepiej co ja myślę, co czuję i czym się kieruje. Nawet mnie nie znacie w realu, oceniacie tak ważne decyzje życiowe przez pryzmat urywków, które rzucałem tu na forum.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-22, 22:18:01 »
zaskoczyło mnie jak wiele osób nie utrzymuje kontaktu z rodzicami.
Ja z rodziną zawsze się kontaktuję. Może po prostu z ciekawości, a może potrzebuję.
Albo mam już wszystko przerobione.
W ogóle z wiekiem i doświadczeniem zauważyłam, że raczej niewiele rzeczy mnie męczy, denerwuje, wkurza. Bardzo niewiele. Pojawiła się we mnie dawno temu akceptacja dla tego co sobie kreuję.
Wydaje mi się, że moi rodzice pasują mi na 200 procent.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-22, 22:12:28 »
Przyznam, że też nie rozumiem konieczności utrzymywania fizycznej relacji z rodzicami aby uzdrowić relację.
Moja matka pokazała mi we mnie tyle rzeczy do uzdrowienia, że będę jeszcze chyba długo to uzdrawiać i na czuję się aktualnie na siłach aby dokładać do tego następne. Też nie utrzymuje kontaktu z nią.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-22, 20:07:50 »
Inga

dokładnie

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-22, 19:14:20 »
Inga
 Dopuszczasz taką możliwość, że w pewnych przypadkach zerwanie relacji może być rozwojowe? Czy wrzucasz wszystkich do jednego wora?
Wrzucam wszystkich do jednego wora bo wiem jak to wygląda od strony psychologicznej.
Lepiej zamiast sobie tłumaczyć że to rozwojowe, przyznać się przed sobą samym że tak się boję konfrontacji z rodzicami że wybrałem zerwanie relacji z nimi. Po co to upiekszać i mamić się że ja jestem tak dobrym synem że nie czuję do nich nienawiśći a nawet dobrze im życzę.
Nie wierzę w żadne twoje dobre uczucia dla rodziców, bo za nimi są odcięte te najgorsze, których boisz się poczuć.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-22, 18:44:51 »
Ale też spokojnie, warto jest również siebie kochać i akceptować, że na ten moment nie może
my jakiejś rzeczy przeskoczyć w sobie. Powolutku i z wyczuciem :)

Ja ostatnio wreszcie całkowicie zaakceptowałam w sobie pełną nienawiści i ociekającą jadem zołzę i poczułam taki spokój i wolność, że każdemu go życzę. A proces ten u mnie trwał dobrych parę lat. Więc nie od razu Rzym zbudowano :)

Też zwróciłem uwagę na te słowa a zwłaszcza na energię; to się czuje :)
Pracuję nad podobnymi rzeczami i doświadczam wolności i spokoju, a zwłaszcza, co mnie bardzo cieszy, zrozumienia. Coraz mniej mam powodów do buntu, wyrzekania sie, potępiania, a w zamian doświadczam coraz więcej akceptacji i zgody. To powoduje, że coraz mnie jest ograniczających uwarunkowań a więcej wolności.
« Ostatnia zmiana: 2014-02-22, 18:48:36 wysłana przez Mateusz »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-02-22, 18:43:54 »
Poza lustrem jest jeszcze dogranie się do cudzej emocji (bądź w drugą stronę) i zdolność jasnowidzenia, czy rozróżniania form.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-02-22, 18:42:19 »
Świat to lustro nas samych. Jeżeli nie widzimy w nim wszędzie miłości, jeszcze odrzucamy miłość w sobie, nie jesteśmy całkowicie z nią zlani.
a ty zaakceptowałeś to wszystko w sobie i jesteś zlany z milością ? a jeśli nie to dlaczego tak często wytykasz wady innym ? czujesz się wielkim mistrzem , wielkim nauczycielem ?


Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-22, 18:29:47 »
Ja ostatnio wreszcie całkowicie zaakceptowałam w sobie pełną nienawiści i ociekającą jadem zołzę i poczułam taki spokój i wolność, że każdemu go życzę. A proces ten u mnie trwał dobrych parę lat. Więc nie od razu Rzym zbudowano :)

Super!!! :) Od dawna to u Ciebie Karina czułem. Super, że zaakceptowałaś to. Trudno często zaakceptować w sobie właśnie te zołzy, chamów, skurwysynów, diabłów, głąbów, normalnych, przeciętnych, nieidealnych, byle jakich itd. Tylko wypieramy to poza świadomość i wchodzimy w iluzję czegoś, czym chcemy być - doskonałych, kochanych, uduchowionych, miłych itd. Czasami jest to tak silne, że cholernie trudno to zobaczyć. Widać, ale nie w sobie :), tylko w otoczeniu, w innych, w rodzicach, w mordercach itd.

Świat to lustro nas samych. Jeżeli nie widzimy w nim wszędzie miłości, jeszcze odrzucamy miłość w sobie, nie jesteśmy całkowicie z nią zlani.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-22, 18:12:30 »
Clint

Co  powoduje - jak  piszesz - że  odczuwasz  złość  jeżeli  kochasz  swoich  Rodziców ?

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-02-22, 18:10:12 »
Dla mnie oni są dwoma głuptasami, zagubionymi dziećmi, które ugrzęzły w swoim popieprzeniu. Nie mogę im pomóc, a nie zamierzam siedzieć obok jak w swojej złości i frustracji wymachują łapkami, bo po co znosić to całe drapanie, kiedy to do niczego nie prowadzi.

hehe ja mam tak samo ze swoimi, czasami nawet ich odwiedzam i mam ubaw , to się nazywa zdemistyfikowanie rodziców co znaczy że widzimy ich realnie takimi jacy są a nie takimi jakimi oni chcieli by abyśmy ich widzieli.
np. moja matka całe życie wmawiała wszystykim co to ona robi dla innych jak się poświęca a tak na prawdę była największą egoistka i wszystko co robiła było tylko dla niej aby inni ją podziwiali i cała uwaga skierowana byla na nią. Co ciekawe jak zaczynalam to uzdrawiać byłam na ustawieniach Hellingera i tam ona się pokazała w pełnej krasie jako totalna egoistka i ja wtedy tego nie rozumialam, jak to przecież moja matka tak się powięca-  myślałam ale po latach jak wreszcie udało mi się ją zdemistyfikować to pięknie widać. Niedawno moja córka byla 3 dni u babci i dzwoniła do mnie - mama przyjedż , babcia mnie tak wkurza ona mnie w ogóle nie zauważa , tak jak by mnie nie było a stale gada że wszystko dla mnie robi.   

Karina
dzieki, czas skończyć z tym strachem popracuję nad tym

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-22, 18:03:49 »
Ale też spokojnie, warto jest również siebie kochać i akceptować, że na ten moment nie może
my jakiejś rzeczy przeskoczyć w sobie. Powolutku i z wyczuciem :)

Ja ostatnio wreszcie całkowicie zaakceptowałam w sobie pełną nienawiści i ociekającą jadem zołzę i poczułam taki spokój i wolność, że każdemu go życzę. A proces ten u mnie trwał dobrych parę lat. Więc nie od razu Rzym zbudowano :)
« Ostatnia zmiana: 2014-02-22, 18:07:54 wysłana przez Karina »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-02-22, 18:02:15 »
Mariusz
Ja się zgadzam z tym co napisałeś, to się nie wyklucza. Napisałem, że małego procenta, bo to wszyscy tak bardzo kochają swoich rodziców, więc może to tylko rzadkie przypadki są takie jak ja :D


W tym miejscu sobie pozwolę zakończyć dyskusje, mam ciekawsze rzeczy do roboty niż udowadnianie jakie motywy mną kierowały bądź nie. Kto skorzysta na tej dyskusji, ten skorzysta, mi coś tam pomogła sobie uświadomić :)

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-22, 18:00:15 »
Clint 


Czyż  nie  w  tym  co  napisałeś  jest  podpowiedź  dla  Ciebie : ,,Było to po prostu wkurwiające i bez sensu. Ja z tymi ludźmi nigdy nie rozmawiałem od serca, tak normalnie, więc co ja miałem z nimi robić?"