Clint
Piszę to jako ktoś ,, przedpoczątkujacy ", kto nie wie i zna tzw. prawd rozwoju.
Spotkałem się z takim stwierdzeniami :,, co nas nie zabije to nas wzmocni " i ,, tylko my jesteśmy odpowiedzialni za to co nas spotyka, co się z nami dzieje, co odczuwamy i co przeżywamy ", ,, wszystko co nas spotyka jest dla nas najlepsze", ,,za wszystko powinniśmy dziękować i być wdzięczni Bogu ".
Jeżeli są one prawdziwe to jest dla mnie bezsensowne, pośrednio obwiniające Twoich Rodziców , to co napisałeś :,,tylko że bez znoszenia obecności toksycznych rodziców..."
Innymi słowy jest to zwalanie tego co się z Tobą dzieje na Twoich Rodziców .
Tak , to oni są ,, toksyczni " a nie ja.
Gdyby nie oni to nie przeżywałbym tego co teraz przeżywam, to wszystko przez nich.
Z tego co przeczytałem z Twoich komentarzy to zauważyłem, że uciekasz przed tym co dla Ciebie jest najlepsze, nie jesteś odpowiedzialny za to co Ciebie spotyka
i co najważniejsze nie dziękujesz i nie jesteś wdzieczny za to Bogu.
Można tą postawę zrozumieć u kilkuletniego dziecka ale nie u dorosłego człowieka, ktory rozwija się duchowo.
Kiedyś spotkałem się z takim zdaniem :,, jeżeli kochasz siebie to nic w innych nie będzie cię denerwowało , nie będziesz zwalał na innych odpowiedzialnosci za to co się z tobą dzieje i nie bedziesz mówił obwiniająco o innych w stylu- toksyczni, wredni , okropni, tyranizujący , molestujacy, mobingujący, przesladujacy, nękajacy itp. "
Co ciekawe , ja nigdy nikogo nie obwniałem , nie zwlałem odpowiedzialności
na innych, nie mówiłem że to co przeżywam to przez innych, że gdyby nie
to nie czuł bym się fatalnie.
Clint , nie wiem jak to zrobić żeby pokochać siebie, przywołać w sobie uczucie miłosci, u mnie dużo się dzieje samoistnie bez mojego świadomego udziału, ale życzę Tobie abyś pokochał siebie a przekonasz się jak zmieni sie Twoja postawa wobec Twoich Rodziców.
I przestaniesz zrzucać odpowiedzialność za to co sie z Tobą dzieje na innych.
POZDRAWIAM