Poledwica

Dzięki za miły odzew:)
Z tym co napisałam chodziło mi o to że to moja podświadomość uświadomiła sobie że cierpienia nie są jej potrzebne, bo ja o tym wiem od dawna. Chodziło mi o to że dokonałam takiego wglądu a nie że doszłam do tego za pomocą rozumu.
Z tym byciem silną to chodziło mi o siłę psychiczną.
Ja nie mam nerwicy i dlatego nie mogę stosować typowych metod stosowanych przy leczeniu nerwic. Ja mam zaburzenia schizotypowe powiązane z całkowitym odcięciem od siebie, co jest równoznaczne z brakiem emocji.
Gdybym miała nerwicę to przy mojej terapii już dawno byłabym zdrowa, a w terapii jestem już 4,5 roku.
Mam dobre metody pracy nad sobą dostosowane do mojego zaburzenia.
Z dzieckiem wewnętrznym na razie nie mam możliwośći pracowania ponieważ nie mam z nim kontaktu.
A jeżeli ty nawiązałaś kontakt z dzieckiem wewnętrznym to znaczy że zrobiłaś duży postęp w terapii i jesteś na prostej drodze do wyzdrowienia. Jeżeli potrafisz się nim zaopiekować to znaczy że ono czuje się bezpieczne.
Czujesz jego uczucia?
Mnie wczoraj przez chwilę udało się nawiązać kontakt z moim wewnętrznym kontrolerem. Niestety ale nie za dużo udało mi się z nim porozmawiać bo uciekł.
Ja na terapii mam stosowaną metodę przeniesienia i rozmawiam z terapeutą jako ojcem.
Mogłąbyś napisać dokładniej co miałaś na myśli pisząc- „Myslec mniej lecz pozytywniej”?
Chodzi mi o podanie konkretnych przykładów, żeby wiedzieć dokładnie na czym to polega. Jak ty to robisz?
Kiedyś stosowałam pozytywne myślenie i w połączeniu ze stosowaniem afirmacji doprowadziło to mnie do jeszcze większego odcięcia od siebie, do całkowitego odcięcia od siebie.
A w jaki sposób realizujesz zalecenie – nie martwić się o nic? Co robisz gdy podświadomość podsuwa ci jakieś problemy czy lęki związane z przyszłością? Bo ja nie potrafię tego zrobić inaczej niż tylko stłumić te lęki i negatywne wyobrażenia. A jak ty to rozwiązujesz?
„Byc niewinną, ciekawą i spontaniczną” – nie da rady tak się czuć. To jest dopiero cel a nie droga do wyzdrowienia. Czujesz się tak? Jak to robisz? Ja się tak poczuję dopiero wtedy gdy wyzdrowieję.
„Bawic sie zyciem, nie traktowac siebie i zycia zbyt powaznie” – tego też nie rozumiem, nie wiem co robić aby to realizować. Życie nie jest rzeczą którą można się bawić a ja bawiłam się tylko zabawkami. Nie wiem jak się bawić czymś czego nie widzę i nie znam.
A jak ty to rozumiesz? Jakie masz skojarzenia z życiem?
W jakim nurcie jest twoja terapia?