Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 190835 razy)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-28, 15:14:53 »
Karina:),
A dziękuje, to tak jakoś spontanicznie samo wyszło w momencie wyboru.
Co do zabawy i radości  - teraz wiem juz, że to podstawa. A niech każdy interpretuje już to według własnego filtra:)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-28, 15:05:23 »
polędwica.:)

z tą radością i zabawą to jest właśnie podstawa, bartdzo mi się przy okazji podoba Twój nick.:))

Inga

jak się dobrze w czytasz w mojego posta to zobaczysz, że to nie są dla ciebie rady tylko dzielenie się przeze mnie moim doświadczeniem. Ja osobiście mam to gdzieś czy ty z tego skorzystasz czy nie.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-28, 13:52:12 »
Muszka:)
Czasami mi się uda jakieś mądre dla siebie przemyślenie:)
Pytałam o to bezpieczeństwo a nawet nie dostrzegłam, że zmiany już jakieś są:) własnie w mysleniu, ja czekałam na ten stan, uczucie. Dobrze, że takie forum jest oprócz dzielenia się z kimś radą, doswiadczeniem, zainspirować się czyms, to jeszcze jest szansa by dostrzec swoje zmiany:) I To jest powód do radości:):):):)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-28, 13:26:46 »
No to męcz się dalej.
Chodzi o to że do każdego kolejnego kroku trzeba dojrzeć psychicznie i nie da się przeskoczyć kolejnych etapów.
Dlatego nawet najlepsze rady muszą być we właściwym czasie.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-28, 12:17:44 »
polędwica bardzo fajne przemyślenia ;-)
ostatnio to do mnie doszło,że zmieniam myślenie poprzez skoncentrowanie się na temacie,np. bezpieczeństwa. Całe życie koncentrowałam się na lękach i cierpieniu i nie wiedziałam jak przestać to zasilać- teraz do mnie dotarło,że muszę skoncentrować się na bezpieczeństwie by tamto przestało taplać się w mojej energii.
A ta spontaniczność, radość - cieszę się ,że trochę też tego było w dzieciństwie i wiem jak to mniej więcej wygląda. Czasem mam marzenia by na trzeźwo i przytomnie( tak jak w dzieciństwie) bez używek znaleźć grupkę fascynatów zabaw dla dorosłych i się powygłupiać , ale oczywiście chciałabym dojść do głębszego poziomu spontaniczności i radości tak aby to przejawiać całą sobą...
Moja praca z wewnętrznym dzieckiem to spanie z misiem, nie pamiętam czy w dzieciństwie miałam ulubionego pluszaka więc teraz z nim śpię, podpatrzyłam od 2,5 letniego syna:) jak on się boi to wciska się w misia i ja też tak robię. No i staram sie nabrać cierpliwości i spokoju do mojego synka(uczę się) to i przekłada się to na kontakt ze sobą, staję się dla siebie bardziej wyrozumiałą. Myślę,że wychowywanie syna dużo mi da w uzdrowieniu siebie.
Tak czy siak polędwiczko super przemyślenia, zainspirowałam się.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-28, 12:07:36 »
Poledwica :)
Jeżeli to są twoje cele i przemyślenia dla siebie to w porządku.
Myślałam że to są rady dla mnie :)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-28, 11:50:21 »
Inga:),
Sorry, ale ja o zaburzeniach osobowości nie wiem nic. Pisze to co czuję i co sama w terapii stosuję, możesz wziąć to co dla ciebie będzie dobre a odrzucić to co się nie nadaje.
Tak jak napisałam z dzieckiem wewnętrznym pracuje od tygodnia, a to co jest od myślników to jest mój cel i wnioski do jakich doszłam podczas terapii. W koncu po to na nią chodzę, żeby zmieniać myslenie.
- Sprawiac sobie przyjemnosc: do tej pory myslałam tylko o innych, siebie i swoje dziecko zaniedbywałam. To, że od tygodnia pracuje z dzieckiem i mówię do niego miłe słowa to na razie jest dla mnie przyjemnością.
- Myslec mniej lecz pozytywniej: tu z powodu braku bezpieczeństwa miałam tendencję do ciągłego zamartwiania się, miałam chaos w głowie, wszystko ciągle kontrolowałam siebie - otoczenie, dużo było myślokształtów lękowych. Teraz praca nad bezpieczeństwem doprowadza, że tych myśli jest mniej, że można skupić sie nad tym co się robi, nie martwiąc się co będzie za tydzień. To mi pomaga!
- Byc niewinną, ciekawą i spontaniczną: a to jest to co jest moim największym celem. Być ciekawą świata, podróży, zainteresować, a przy tym czuć się niewinnie i być zarazem spontaniczną. Ja mam spory problem z kontrolowaniem siebie!
- Bawic sie zyciem, nie traktowac siebie i zycia zbyt powaznie: to się wszystko ze soba laczy, BAwić się zyciem, a nie żadnymi zabawkami, brać od życia wszystko co najlepsze, być dla siebie łagodną.
Moje podejscie do zycia się zmieni. kiedyś bylam pracocholoczka, która tylko myslała o pracy, ciagle o tym co musze robić, pilnowałam siebie - wydawała mi sie to takie dorosłe. Jak koń miałam klapki na oczach i nie zauważyła nawet, że ludzie żyją inaczej, że oprucz pracy jest właśnie ta RADOŚĆ- ZABAWA - SPONTANICZNOSC.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-28, 10:10:11 »
A ty dlaczego tak długo zwlekałaś z tym wybaczaniem? Przecież o zbawiennych skutkach wyabczania Leszek trąbi we wszystkich swoich książkach od samego początku i wiadomo o tym od 20 lat.
Mogłaś to zrobić od razu, na pocżątku swojego rozwoju i byłabyś o tyle bliżej.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-28, 10:04:46 »
Ja się nie męczę bo nie czuję żadnych z tych uczuć o których napisałaś. Nie czuję się skrzywdzona ani nie czuję do nikogo urazy.
Nikogo nie obwiniam, to co mam wybaczać?
Przecież wybacza się coś a ja nie czuję niczego co bym miała do wybaczenia.
A arkusz wybaczania stosowałam przez wiele miesięcy i niczego mi to nie dało.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-28, 09:39:35 »
No to męcz się dalej.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-28, 09:28:38 »
czyli poszło u ciebie jak zwykle zgodnie ze schematem:
Najpierw uczucia pretensji, urazy, cierpienia i kurczowe ich trzymanie.
Potem zmęczenie tymi uczuciami.
Potem szukanie czegoś co zmieni tę sytuację, znalezienie odpowiedniej metody i puszczenie tego co już wyłaziło bokami.

Nie wierzę że da się zacząć od przebaczania bez wcześniejszego doświadczenia negatywnych skutków bycia w stanie złóści i urazy, żalu i poczucia skrzywdzenia.
Dlatego nie podobają mi się takie rady: przebacz, przebacz jak najszybciej bo widzisz ja też się kiedyś męczyłem bo nie chciałem przebaczyć, a teraz przebaczyłem i czuję się wspaniale.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-28, 09:12:49 »
Mi na ustąpienie wszelkich bóli zaczęło dopiero pomagać przebaczanie sobie i innym. Długo miałam niechęć do przebaczania wręcz opór, ale kiedys tak mi się skumulowało, że zobaczyłam ile w sobie mam urazów i pretensji do świata, ludzi i Boga, że wydrukowałam sobie poprostu Arkusz Radykalnego wybaczania i poszło ... . Najważniejsza sprawa w tym Arkuszu to punkt mówiący o poczuciu wszystkich uczuć związanych ze sprawą. Jak poczułam nawet najtrudniejsze mówiąc sobie "Głęboko kocham siebie i akceptuję pomimo, że czuję wielkie cierpienie bądź nienawiść, czy okropny lęk" to już nic dla mnie nie jest straszne.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-28, 08:50:03 »
Poledwica :)
Dzięki za miły odzew:)
Z tym co napisałam chodziło mi o to że to moja podświadomość uświadomiła sobie że cierpienia nie są jej potrzebne, bo ja o tym wiem od dawna.  Chodziło mi o to że dokonałam takiego wglądu a nie że doszłam do tego za pomocą rozumu.
 Z tym byciem silną to chodziło mi o siłę psychiczną.
Ja nie mam nerwicy i dlatego nie mogę stosować typowych metod stosowanych przy leczeniu nerwic. Ja mam zaburzenia schizotypowe  powiązane z całkowitym odcięciem od siebie, co jest równoznaczne z brakiem emocji.
Gdybym miała nerwicę to przy mojej terapii już dawno byłabym zdrowa, a w terapii jestem już 4,5 roku.
Mam dobre metody pracy nad sobą dostosowane do mojego zaburzenia.
Z dzieckiem wewnętrznym na razie nie mam możliwośći pracowania ponieważ nie mam z nim kontaktu.
A jeżeli ty nawiązałaś kontakt  z dzieckiem wewnętrznym to znaczy że zrobiłaś duży postęp w terapii i jesteś na prostej drodze do wyzdrowienia. Jeżeli potrafisz się nim zaopiekować to znaczy że ono czuje się bezpieczne.
Czujesz jego uczucia?

Mnie wczoraj przez chwilę udało się nawiązać kontakt z moim wewnętrznym kontrolerem. Niestety ale nie za dużo udało mi się z nim porozmawiać bo uciekł.
Ja na terapii mam stosowaną metodę przeniesienia i rozmawiam z terapeutą jako ojcem.

Mogłąbyś napisać dokładniej co miałaś na myśli pisząc- „Myslec mniej lecz pozytywniej”?
Chodzi mi o podanie konkretnych przykładów, żeby wiedzieć dokładnie na czym to polega. Jak ty to robisz?
Kiedyś stosowałam pozytywne myślenie i w połączeniu ze stosowaniem afirmacji doprowadziło to mnie do jeszcze większego odcięcia od siebie, do całkowitego odcięcia od siebie.
A w jaki sposób realizujesz zalecenie – nie martwić się o nic? Co robisz gdy podświadomość  podsuwa ci jakieś problemy czy lęki związane  z przyszłością? Bo ja nie potrafię tego zrobić inaczej niż tylko stłumić te lęki i negatywne wyobrażenia. A jak ty to rozwiązujesz?
„Byc niewinną, ciekawą i spontaniczną” – nie da rady tak się czuć. To jest dopiero cel a nie droga do wyzdrowienia. Czujesz się tak? Jak to robisz? Ja się tak poczuję dopiero wtedy gdy wyzdrowieję.
„Bawic sie zyciem, nie traktowac siebie i zycia zbyt powaznie” – tego też nie rozumiem, nie wiem co robić aby to realizować.  Życie nie jest rzeczą którą można się bawić a ja bawiłam się tylko zabawkami. Nie wiem jak się bawić czymś czego nie widzę i nie znam.
A jak ty to rozumiesz? Jakie masz skojarzenia z życiem?

W jakim nurcie jest twoja terapia?

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-27, 17:42:37 »
Na terapi mam jeszcze taka metod krzesel, nie wiem czy znasz. siada si na jednym na przeciwko siebie stawia sie drugie, ono jest puste. Wzobrazamy sobie, ze na tym pustym siedzi jeden z rodziców i rozmawiamy z nim. Zadajemy jakieś pytanie póżniej przesiadamy się na to puste i czujemy wszystko co chce odpowiedzieć nam nasz rodzic. Bardzo fajna metoda. Jak to robiłam z ojcem to czułam jaka jestem malutka na swoim krzesle w stosunku do niego.Polecam