Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 189774 razy)

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-30, 11:30:56 »
Mam ostatnio trudny orzech do zgryzienia.

Zacząłem sobie czytać te książki o uzdrawianiu dzieciństwa. Do ojca nienawiść mam od dawna ale teraz szczególnie go nie trawie. Ostatnio mu mówiłem że niedał mi miłości zrozumienia i że był i jest złym ojcem. Myślałem że to coś zmieni ale zmieniło to że zamiast poprawy to jest jeszcze gorzej. Stał się moim wrogiem.
Niechce z nim walczyć i wdawać się w konflikty ale to jest praktycznie nie uniknione.
Sam mnie prowokuje juz nawet świadomie.
Gra aktora i jest bardzo cyniczny.
Ostatnio na stole leżała moja książka dramat udanego dziecka. Przeczytał kawałek i zaczął się naśmiewać że powinienem być w obozie koncentracyjnym to bym zobaczył.
Jak prubuje krytykować jego zachowanie względem mnie albo nawet tylko daje mu do zrozumienia to odrazu mnie atakuje z taką agresją żeby mnie złamać.
Czuje jak nienawiść zżera mnie od środka. Nienawiść za jego brak zrozumienia. Za to że jest taki podły, że jest wrogiem a nie przyjacielem którym powinien być.

I z jednej strony najlepiej by było gdybym szanował siebie i niewchodził w konflikty a z drugiej powinienem poczuć krzywde zranionego dziecka. I tu jest problem bo niemoge jej wyrazić. Mój ojciec zaraz reaguje agresją i jest konflikt.

Twoj tata prawdopodobnie pokazuje Ci Twoją własną agresje do siebie i do tej części słabej w Tobie, której możesz nie akceptować. Nie chcesz być słaby, nie chcesz sam wobec siebie dać sie złamać. Inni wchodzą w role tych walczących w nas aspektów. Może postaraj sie przyznac wobec siebie do tej słabości.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-30, 10:37:12 »
Mam ostatnio trudny orzech do zgryzienia.

Zacząłem sobie czytać te książki o uzdrawianiu dzieciństwa. Do ojca nienawiść mam od dawna ale teraz szczególnie go nie trawie. Ostatnio mu mówiłem że niedał mi miłości zrozumienia i że był i jest złym ojcem. Myślałem że to coś zmieni ale zmieniło to że zamiast poprawy to jest jeszcze gorzej. Stał się moim wrogiem.
Niechce z nim walczyć i wdawać się w konflikty ale to jest praktycznie nie uniknione.
Sam mnie prowokuje juz nawet świadomie.
Gra aktora i jest bardzo cyniczny.
Ostatnio na stole leżała moja książka dramat udanego dziecka. Przeczytał kawałek i zaczął się naśmiewać że powinienem być w obozie koncentracyjnym to bym zobaczył.
Jak prubuje krytykować jego zachowanie względem mnie albo nawet tylko daje mu do zrozumienia to odrazu mnie atakuje z taką agresją żeby mnie złamać.
Czuje jak nienawiść zżera mnie od środka. Nienawiść za jego brak zrozumienia. Za to że jest taki podły, że jest wrogiem a nie przyjacielem którym powinien być.

I z jednej strony najlepiej by było gdybym szanował siebie i niewchodził w konflikty a z drugiej powinienem poczuć krzywde zranionego dziecka. I tu jest problem bo niemoge jej wyrazić. Mój ojciec zaraz reaguje agresją i jest konflikt.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-28, 09:53:39 »
Moja mama zupełnie nie jest wobec mnie agresywna i żadnej przemocy nie stosuje. Jest miła i dużo mi pomaga a także zawsze bardzo się o mnie martwi.
Zamiast tego stosuje przemoc energetyczną połączoną z opętaniem mnie. Stałyśmy się jednym organizmem energetycznie i to rozdzielenie się jest tak trudne bo nie wiadomo co do której należy, nie wiemy jak bez siebie żyć, nie wiemy jak się rozdzielić. Z tym że w tym układzie to ja jestem akumulatorem.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-27, 14:56:14 »
Oj Inga
Szkoda mi się ciebie zrobiło.
Wiem jakie to uciążliwe i dołujące. Ja też mam podobnie.
Często jak ide obok stacji kolejowej to pociągi głośno jadą i wtedy też pojawia mi się lęk, albo jak cieżarówki jadą - to samo o czym napisałyście.
Jak jestem w pracy i wierce wiertarką to mi się kojarzy to z wrzaskiem ojca lub czasem za głośna muzyka tez mi go przypomina.
Denerwujące to jest bo niby tyle lat się pracuje nad sobą a wciąż takie zwykłe codzienne rzeczy potrafią dać w kość.

Z tym śmiechem to samo. Im wyższa samoocena to tym słabsze to się staje.

Jak przeczytałem o matce Ingi to aż się wkuzyłem. Może dlatego że wydaje mi sie ze mój ojciec robi coś podobnego.
Najczęściej w jego obecności czuje się gorzej i słabiej. Jak ja mam humor to on go niema i jest zły. A jak ja niemam humoru i jestem wyssany z energi to on ją ma.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-27, 11:04:44 »
Inga,

Moje książki "piszą się", teraz nieco wolniej, bo brakuje mi czasu. Szukam odpowiednich wydawnictw. Jeszcze nie wiem co z tego będzie, ale około 300 stron jedna ma ;)

Jeszcze czasem odzywają mi się lęki gdy ktoś rozmawia, albo zaczyna śmiać się niedaleko mnie - zaraz myślę, że to ze mnie się śmieją, chociaż jest to dużo słabsze odczucie niż dawniej. Jeżeli chodzi o hałas, denerwują mnie samochody ciężarowe, ruch na ulicy, nie lubię wzmożonego napięcia. Gdy przejeżdżają za blisko mnie, narasta mi zdenerwowanie. Ciesze się, że z innymi sprawami nie ma już takich problemów.

Co do mamy - dawniej tak nie było. Ona po wielu latach zaczęła doceniać i obserwować, że jednak  wytrwałą pracą coś osiągam. Obecnie porównuje mnie sobie z resztą rodziny i na jej tle wypadam, hmm jej zdaniem szlachetnie ;)

A Twoja mama żywi się energią poprzez przemoc emocjonalną, wiem jak bardzo nieprzyjemne to może być :(


Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-27, 07:32:42 »
A moja mama jest tak osłabiona i wycieńczona że nie ma sił nawet na chodzenie. Nie potrafi żyć bez mojej energii. Nie potrafi żyć na własny koszt.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-27, 07:25:39 »
BR
Masz to czego najbardziej pragnie dziecko czyli miłość i zadowolenie matki. To na pewno dodaje skrzydeł.
Ty rzeczywiśćie bardzo dobrze sobie radzisz bo zmian dokonałaś ogromnych. A jak tam twoje książki? Ciekawa jestem twojego pisania.

Ja mam często takie niemiłe skojarzenia, zazwyczaj po usłyszeniu jakichś dźwięków.
Wczoraj np. jechałam na rowerze a z tyłu za mną głośny samochód ciężarowy. Czułam lęk bo mi się to kojarzyło z pędzącym za mną ojcem i krzyczącym na mnie.
Niektóre szczekające psy przypominają i naszego psa z dzieciństwa. Wtedy nagle zaczynam się czuć bardzo źle, ogarnia mnie ten okropny rodzaj lęku, a mnie się wydaje że to bez powodu tak się dzieje.
Nie znoszę bicia dzwonów, bo mi się to kojarzy ze chrzcinami.
 Nie mogę znieść odgłosu niektórych kosiarek, bo mi do złudzenia przypominają buczenie młockarni.
I bardzo się boję odgłosu kroków oraz głosów ludzkich.
Jak ktoś idzie po ulicy za mną i rozmawia z drugą osobą, to zawsze staję i przepuszczam te osoby, bo nie potrafię tego znieść tak się boję.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-26, 15:39:37 »
Inga,

Tykający zegar to jedno, mnie zawsze denerwował dzwonek do drzwi lub telefon. W pewnych okresach życia reagowałam na to wybiciem, reakcją lękową, nie lubiłam gdy ktoś zakłócał mój spokój. Swoje przyczyny to rzecz jasna miało.


Dzisiaj miała miejsce miła sytuacja, zadzwoniła mama i zaczęła mi opowiadać jak bardzo dumna ze mnie jest. Aż się zdziwiłam. Powiedziała, że świetnie sobie radzę i nie spodziewała się, że nie będę chciała od niej pieniędzy. Potem podała inne motywujące przykłady i z czego jest zadowolona. Fajne uczucie :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-26, 10:18:07 »
Czy wiecie jakie można mieć nieprawdopodobne skojarzenia?
Mój terapeuta powiesił sobie na ścianie głosno tykający zegar. A ja nie mogłam się na  niczym slupić bo tylko słyszałam ten zegar.  Chciałam go wyrzucić razem z terapeutą.  Czułam wręcz jak ten zegar sięga do mojego serca i go zdusza. Terapeuta nie reagował na moje narzekania i nie chciał mi pomóc więc ja czułam się coraz gorzej. Słabłam i rosło mi poczucie bezsilności i bezsensu robienia czegokolwiek. Fizycznie byłam omdlała i mówiłam słabym głosem. Terapeuta  chciał się dowiedzieć dlaczego tak reaguję.
Ponieważ rozmowa nie przynosiła rozwiązania problemu, to terapeuta mi zaproponował abym pooddychała.
Po chwili oddychania zrozumiałam że ten tykający zegar kojarzy mi się z mówiącą mamą, natomiast terapeuta z ojcem. Siebie widziałam jako małe dziecko z rodzicami.  Odtwarzała mi się sytuacja z dzieciństwa gdy w obecności rodziców czułam się całkowicie bezsilna i im poddana.
Takich dziwnych skojarzeń w codziennym życiu na pewno jest wiele.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-25, 15:34:52 »
Jeśli chodzi o nienawiść i poczucie krzywdy to ja do ojca mam to już permamentnie tak jakby. Zawsze i o każdej porze dnia i nocy go nielubie. Dotego mój stary ma taki dziwny charakter że praktycznie nikt go nielubi i każdego na około drażni przez co nie ma ani jednego kolegi i siedzi całymi dniami przed komputerem pijąc alkochol.

Cieżko mi się otatnio otwierać na miłość. Niemoge jakoś wzbudzić w sobie litości do samego siebie ani miłości. Tak jakbym się zablokował. Raz z górki raz pod górke

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-25, 14:08:14 »
Źle się czułem dzisiaj z pewnymi lękami i napięciami, to się zawziąłem żeby coś z tym zrobić i zrobiłem sobie sesje oddechową z elementami autoregresingu. Poczułem totalną bezsilność wobec swoich lęków i osób wobec których byłem uzależnionych (rodzice). Wróciłem pamięcią do momentu, kiedy jako dziecko byłem strasznie przerażony i nie byłem w stanie poradzić sobie z tak silnymi emocjami, więc się krztusiłem i dusiłem od tego wszystkiego. Po chwili przypomniałem sobie, że rzeczywiście kiedyś rodzice mówili mi że jako dziecko miałem krztusiec (koklusz) i tak się dusiłem od tego kaszlu, że aż się siny robiłem.

Przyznawanie się do strachu i bezsilności sprawia mi ostatnio ulgę, otwiera mnie na stłumione części mnie.

Jestem totalnie przerażony tym co ma przynieść najbliższa przyszłość w kwestiach pracy.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-12, 17:46:37 »
Ja zaś na ostatniej terapii przerabiałam nienawiść do matki za to że mnie urodziła, za to że dała mi życie i to przez nią muszę żyć.
Tak że do pokłonienia się jej jeszcze bardzo mi daleko.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-12, 17:31:45 »
 Dla mnie najtrudniej było wykorzenić gigantyczne poczucie krzywdy jakie miałam wobec swojej rodziny i co i rusz mi się odpalało w emocjach, a to złości, a to płaczu, albo oskarżaniu, doszło do tego, że moja rodzina zaczęłą się mnie bać i unikać mnie.:))

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-12, 17:25:30 »
No, przekonywać nikogo na siłę się nie da. Fakt.
A w "niewdzięcznika" wrobić się nie daj. Wkurzyć się wtedy masz prawo - tys prowda :)
Wygarnięcie ma sens - jak twój ojciec nie jest moronem - zrozumie w koncu. I może pomoże . Jemu też.  ZAWSZE nie bedzie się bronił.
To nie jest przypadek w końcu,  że ma takiego syna ;)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-12, 17:21:39 »
Grunt to wiedzieć jaki jest cel i do  czego zmierzamy.:)
« Ostatnia zmiana: 2013-06-12, 17:27:06 wysłana przez Karina »