Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 189772 razy)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-12, 17:13:58 »
Marylka
No niby tak jest jak piszesz, fakt. Tylko żeby mnie niepróbował przekonywac do tego jaki to ja jestem niewdzięczny i okropny syn bo się wkuże.

W takim razie widze że nie ma sensu mu więcej nic wygarniać jak zawsze będzie się przed tym bronił.

Karina
Też tak myśle.
To musi być wspaniałe ale do tego to u mnie daaaleka droga. Niezamierzam przecież na siłe próbowac wymuszac u mnie takich emocji bo to kiepska droga. Tak samo jak na siłe próbowac wybaczać.
Zarówno wybaczenie jak i to o czym piszesz powinno przyjść jako efekt pracy nad dzieciństwem. Tak jak to Felicite napisała.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-12, 16:58:53 »
Hellinger mówi, że jest wtedy zdrowa, wyczyszczona relacja z rodzicami jak jesteśmy w stanie pokłonić się przed nimi (niezależnie jacy byli) i podziękować za dar życia i to co od nich dostaliśmy zarówno trudnego jak i dobrego. I paradoksalnie to tez przynosi ulgę dziecku.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-12, 16:49:31 »
Doktor X - wypieranie się to forma samoobrony.
Zrozum swojego staruszka ;)
Dostał miedzy oczy. Co miał zrobić ? ZAAKCEPTOWAĆ ??? ;)))
Okazać "słabość" ?
Przed synem ?

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-12, 16:38:53 »
Dzięki za wskazówke hydro napewno się przyda.
Jednak ja to widze tak że mój problem z wymową i sam lęk w jego tylko obrębie to wierzchołek góry lodowej. Dlatego tez niepomagało mi to co pomogło tobie. Bo tez informowałem o swoim niedomaganiu na egzaminach.

Dzisiaj przy obiedzie wygarnąłem ojcu że niedał mi miłości, akcjeptacji i zrozumienia, że uważam go za złego ojca, że nielubie spędzać z nim czasu i że nie winie go za nic bo jego stary też nie dał mu miłości.
Przyszło mi to bardzo łatwo.
Zazwyczaj zawsze się ze strachu blokowałem i niemogłem mówić, nie potrafiłem wyrazić ze stresu tego co chciałem bo bałem się agresji innych.
Ojciec oczywiście się wyparł i na koniec dodał że on to zawsze ojca szanował i moge sobie myśleć co chce.
Eh, mogłem się spodziewać że przecież się nie przyzna że mam racje tylko sie wyprze jak zwykle.

Niby powinienem być zadowolony że miałem odwage pierwszy raz w życiu powiedzieć mu to co leżało mi na sercu od dawna i zrobić to bez zająknięcia się ale jednak teraz wyszedł mi lęk.
Boje się że układa sobie coś w głowie i zamierza mi wygarnąć że mnie utrzymuje i od zawsze to robił a ja jestem nie wdzięczny.
Położyłem się i popróbowałem poodczuwac ten lęk. Poczułem poczucie winy.
Kurde, szok. Niedość że to on powinien poczuć skruche to jeszcze ja czuje lęk że powiedziałem mu prawde o tym jak zostałem skrzywdzony.
Może to był błąd o tym mówić w moim przypadku ?

Czytałem tu w wątku że prawda wyzwala. No cóż mnie jednak nie wyzwoliła.
I być może taki ktoś jak mój ojciec nigdy nie poczuje skruchy tylko będzie do śmierci się upierał że miał racje a ja jestem dziwny i porąbany.

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-06-11, 21:08:01 »
Jak sam mówisz pięknie to nie jest to taki poważny problem, choć rozumiem że dokuczliwy :) W sensie do przepracowania.
A mi jak kiedyś powiedzieli (w szkole śreniej) że się jąkam to nie wierzyłem, choć póxiej zauważyłem że zdarzało mi się tak , gdy byłem napędzony bardzo wewnętrznie. A w takie stany napędzenia lubiłem się wprowadzać bo paliłem i piłem.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-11, 21:11:43 wysłana przez marcin »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-11, 21:03:25 »
Moja mama ma tez niedosłuch. Czasami idzie boki zrywać jak słowa przekręca hehe :D no normalnie jest pompa na maxa ale wszyscy się śmieją i ona tez. Jest zabawnie.
A czasami jest to wkużające jak się pyta co 3 razy.

no to podobnie to wygląda ;)

Cytuj
Co do wady wymowy to nie musze o tym informować bo jak zaczynam rozmowe to odrazu widać :)
Tutaj u mnie zresztą nie chodzi o samą wade wymowy. Ja potrafię mówić pięknie, bezbłędnia jak jestem sam. Doskonale wręcz. To nie jest jąkanie tylko bloada mowy. Im bardziej jestem spięty to tym bardziej mnie blokuje i zniekształca mi sie mowa. Często ludzie sami domyślają się co chce wykrztusić i dokańczają za mnie :)
Dziś się np. pytałem gościa ile ma metrów kwadratowych jego mieszkanie i mnie przyblokowało na metrach kwadratowych :)
To moje jąkanie i blodkady mowy to tylko przedłużenie tych lęków moich.

Z mysla o tym właśnie napisałam - by pozbyć się spięcia, nadmiernego stresu - warto zobaczyć czego najbardziej się boisz w tym, ze się jakasz - i temu stawić czoło. U mnie to był paraliżujący lęk przed oceną, jak ludzie będą wiedzieli, ze mam niedosłuch. I rozbroiłam to tak, jak opisałam.

Co u Ciebie jest tym największym lękiem związanym z jąkaniem? Lękiem, który wywołuje w Tobie najwieksze spięcie i stres?

Tak niezależnie od innych lęków, z innych źródeł.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-11, 21:08:56 wysłana przez hydrozagadka »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-11, 20:38:47 »
Bardzo dobrze że wspomniałeś, dziękuje.
Mam identycznie. Zamiast brać byka za rogi to się chodzi dookoła niego, ogląda z każdej strony, szuka miejsca gdzie można się zaczepić, robi się podchody żeby tylko nie złapać za to co kluczowe.

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-06-11, 20:19:19 »
Wspomniałem bo zauważyłem u siebie że często o tym zapominam, albo coś mnie odwodzi od - przynajmniej teoretycznie - od najkrótszej drogi i postawienia sprawy jasno: o co mi chodzi, co jest moim celem. Wole się w czymś babrać co niby tam prowadzi, byle nie wziąść byka za rogi, mimo że ten cel okupuje moje codzienne myśli, to z nim nie pracuje. Może to być odwodzenie przez podświadomość, przynajmniej u mnie. Teoretycznie, jeśli dziecinstwo ci to blokuje to powinno wyjść dziecinstwo, albo po prostu jakies wzorce bez scenario. Warto o tym podejściu pomyśleć. 
 

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-11, 19:44:58 »
Hydrozagadka
Fajnie że napisałaś
Moja mama ma tez niedosłuch. Czasami idzie boki zrywać jak słowa przekręca hehe :D no normalnie jest pompa na maxa ale wszyscy się śmieją i ona tez. Jest zabawnie.
A czasami jest to wkużające jak się pyta co 3 razy.
Ja zauwazyłem u siebie od niedawna że coś mi też słuch szwankuje. Ale sporo pływam i często mi woda do uszu wchodzi może od tego tak. Może tez patyczkami do uszu którymi czyszcze uszy też coś wepchałem do ucha zamiast wyczyścić. Kolega mi tak mówił.

Co do wady wymowy to nie musze o tym informować bo jak zaczynam rozmowe to odrazu widać :)
Tutaj u mnie zresztą nie chodzi o samą wade wymowy. Ja potrafię mówić pięknie, bezbłędnia jak jestem sam. Doskonale wręcz. To nie jest jąkanie tylko bloada mowy. Im bardziej jestem spięty to tym bardziej mnie blokuje i zniekształca mi sie mowa. Często ludzie sami domyślają się co chce wykrztusić i dokańczają za mnie :)
Dziś się np. pytałem gościa ile ma metrów kwadratowych jego mieszkanie i mnie przyblokowało na metrach kwadratowych :)
To moje jąkanie i blodkady mowy to tylko przedłużenie tych lęków moich.
Ale radze sobie coraz lepiej. Już się niewstydze jak kiedyś. Mam kolege co akceptuje to jak mówie i czesto mi przerywa żebym się nie męczył ale robi to z życzliwości a nie dlatego że ma dość tego jak mówie. Ja tak czuje.


Niechciałem o tym pisać bo może niemacie ochoty tego czytać a zresztą temat tez nie ten.

Marcin
Wiesz co ? Chyba spróbuje tych afirmacji. Kiedyś niebyłem gotowy by to przerabiać, teraz jestem i wiem na ten temat więcej. Afirmacje to świetny sposób żeby coś wygrzebać na wierzch wiec spóbuje jeszcze raz gdy nadejdzie pora.

Nie wiem jak to pogodzić ze sobą.
Troche myśle schematycznie. Jak zabieram się za terapie wew dziecka to ma być terapia wew dziecka i nie ma miejsca na nic innego.

Pierw poczytam troche książek na ten temat żeby sie zorientować w temacie, będe robił to co napisałem. kontakt z sobą miłość do siebie. I potem jak już będe wiedział wiecej to sie wezme za konkretne uzdrawianie dzieciństwa i chyba zaczne od tego mojego problemu bo niby po co mam się zabierac np. za okres gdy miałem 3 lata i przerabiać jakieś średnio cieżkie emocje skoro moge zabrac się za to co najwazniejsze ?
nO chyba że będzie konieczne pierw zająć sie czymś obok by dokopac się do tego mojego głównego problemu.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-11, 19:48:02 wysłana przez Doktor-X »

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-06-11, 19:16:51 »
Nie dziwne że nie chcesz słyszeć bo to by uderzało w ten problem. Skoro wyszedł ci jednak lęk poczułes go to trzeba było iśc dalej. Nikt nie mówi że ma być cały czas przyjemnie ;)
Ja bym dążył do celu który u ciebie jest bardzo konkretny, zwłaszcza że miałeś reakcje.
Jeśli uzdrawiasz dzieciństwo motywowany głównie poprawieniem wyrażania się to imho jest to bardzo ogolny środek do celu.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-11, 18:23:54 »
Doktor-X - bardzo dobre plany! :)

Możesz też spróbować - o ile już czegoś takiego nie stosowałeś i to do Ciebie przemawia (choć moze budzić z poczatku pewne przerażenie) - uprzedzanie i wychodzenie do ludzi z informacją - "Hej, jąkam się czasem"; Moze brzmi to dziwnie, ale mi coś podobnego pomogło na olbrzymie lęki i stres, jakie budził we mnie mój niedosłuch - tak bardzo się bałam, ze ludzie się dowiedzą i będą mnie traktować jak przygłupa lub niedorozwoja (tak traktowały mnie ze wzgledu na niedosłuch nie tylko dzieci w podstawówce, ale i niektórzy dorośli swego czasu, łącznie z pewną panią psycholog), że starałam sie w ogóle z ludźmi nie rozmawiać, a jak już musiałam, to udawałam, ze słuch mam w porządku, a to że czegoś nie zrozumiałam, to wina np.; hałasu, przeziębienia itp. Oczywiście skutek zazwyczaj odnosiło to odwortny, takie kombinownaie - bo ludzie nie wiedząc o niedosłuchu, różne zreczy sobie mysleli o mnie, jak im dawałam np.; odpowiedzi od czapy ;) Noszenie aparaciku słuchowego na jedno ucho problemu (na drugie nie było zbytnio stać) i tak nie rozwiązywało, zresztą potwornie się wstydziłam go zakładac (mimo ze był wewnątrzuszny i niewiele na zewnątrz było widać... to przecież ktoś mógłby go zauwazyć i domyślić się, ze nie slyszę!;)

Aż w końcu przez takie cyrki zaczęłam mieć poważny problem z zaliczeniem na studiach języka obcego ustnie - groziło mi, ze po prostu nie skończę przez to studiów, bo musiałam miec zaliczony przynajmniej jeden język. A wiadomo - skoro czasem nei rozumiałam polskiego, jak mi się słowa zlewały (nie potrafiłam ich wyobrębnić) - to co dopiero z językiem obcym.
I w desperacji, bo kolejnym oblanym egzaminie (został mi jeszcze warunek) - poszłam do laryngologa i poprosiłam go o wystawienie mi zaświadczenia, ze mam niedosłuch i jakiego stopnia. Z tym zaświadczeniem posżłam na warunkowy egzamin, przedstawiłam egzaminatorkom.... Panie tak się speszyły, były tak uwazne i w pierwszym momencie skrępowane, że mówiły do mnie naparwdę wyraźnie - i dzięki temu byłam w stanie zrozumieć, co do mnie mówią i prawidłowo odpowiadać. No i zaliczyłam na 4+ :)

I załapałam wtedy, ze OPŁACA mi się informowac ludzi o swoim niedosłuchu, zamiast go ukrywać. Bo ludzie wiedząc co jest grane i czego mogą sie spodziewać - przejmują się, robia uważniejsi, życzliwsi... i generalnie łatwiej jest się porozumieć :) Oczywiście, zdarzają się wyjątki, jak wszędzie, ale to juz ich strata, ze ich mój niedosłuch denerwuje ;) nie moja.

Co dalej - zauwazyłam od jakiegoś czasu, ze choć niedosłuch mam nadal i zdarza mi się czasem nie zrozumieć, co ktoś do mnie mówi (zwykle 1-2 słowa) - to jakby mniejszy - bo nie stresuję się samym tym faktem tak, jak kiedyś, a stres pomniejszał dodatkowo moje możliwości zrozumienia - dosłownie w mózgu odpalała mi się wtedy taka mgła, powodująca, ze stwierdzałam nie wiem co ktoś do mnie mówi, nie rozumiem - i strasznie mnie to spinało, denerwowało i budziło przerażenie. Jeszcze do niedawna miałam tak też z angielskim - ostatnio jednak i tu czuje, ze stres się zmniejszył - i dzieki temu, jak ktos nie mówi londyńskim cockneyem albo ze szkockim akcentem;) - rozumiem i mogę rozmawiac w tym języku. Nie jest to jakieś doskonałe - ale porozumieć się potrafie i nawet w miarę luźno rozmawiać.

Tak to opisałam, bo moze coś z tego wyciagniesz dla siebei przydatnego do procesu uzdrawiania, który planujesz.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-11, 18:27:40 wysłana przez hydrozagadka »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-11, 18:00:48 »
Dzięki Clint
(Raz fajnie raz do dupy ^^ )

W niedalekiej przeszłości błądziłem i nie wiedziałem jakim tematem się zająć. Teraz wiem na pewno co jest zmorą mojego życia i bezwzględnie chcę się tym zająć tylko tak jakby nie wiem do końca jak się za to zabrać. Czy robić tak jak w ksiązkach pisze zaczynać od poszczególnych etapów czy odrazu zabrać się za to co mnie najbardziej trapi.
 Przyczyna mojego problemu na 100% leży w dzieciństwie no i pewnie pochodzi z poprzednich wcieleń w których nie chce grzebać ale jak będzie trzeba to będzie trzeba.
Generalnie chodzi o dzieciństwo ale to też szeroki jak rzeka temat.


Na razie stawiam na odbudowywanie kontaktu z sobą, z emocjami, dawanie sobie miłości i szacunku.
Faktycznie na tym planie się poprawiłem. Stalem się większym "mięczakiem" ale i tak mi dają w kość stare przekonania na temat mnie jako faceta, mężczyzny.
Ciesze sie że nie muszę pokzywać całemu światu jaki jestem tylko dać sobie miłość tak po prostu. Nikt niemusi wiedzieć jakie tam mam słabości a jak już będzie taka sytuacja że to wyjdzie to nie przejmę sie tym. Ba, sama akceptacja nawet uzdrowi częściowo te słabości co sprawi że ich moc osłabnie a ja będę miał nad nimi coraz większą władzę.

No i zacznę te książki czytać :)
« Ostatnia zmiana: 2013-06-11, 18:03:47 wysłana przez Doktor-X »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-11, 17:32:24 »
Doktor-X
Jakoś tak fajne zmiany u Ciebie ostatnio widać - tak trzymaj :)

Co do zaczyniania - dobrze jest robić to co najbardziej męczy, ale pod warunkiem że rzeczywiście jest to istotny temat, a nie wymówka żeby się nie zająć tym co naprawdę ważne. Są ogólnie takie trzy podstawowe filary - poczucie bezpieczeństwa, niewinności oraz samoocena - które stanowią fundament pod wszystko inne i jeśli czujesz poważniejsze braki w tych tematach, to tutaj warto budować te podstawy. Przy czym zabieranie się za to może oznaczać wybieranie pośrednich tematów, bo np. ogromny wpływ na samoocenę i poczucie bezpieczeństwa mogą mieć relacje z rodzicami/rodzicem i od tego trzeba zacząć. Warto więc rozpoznać co najbardziej męczy i gdzie tkwi przyczyna, a potem się za to wziąć. W razie wątpliwości dobrze jest to skonsultować z kimś doświadczonym, z jakimś terapeutą czy kimś na forum.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-11, 17:14:41 »
O afirmacjach na ten temat to ja nie chce słyszeć nawet.
Tak próbowałem kilka lat temu. Próbowałem i ro ktemu.
Wychodził lęk który nie-dał sie nazwać.

Teraz chce pracować z tym innaczej.

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-06-11, 17:12:42 »
a próbowałes po prostu jakąś sensowną afirmacje na to mówienie, skoro to jest twój główny cel ?