Dzięki, cieszę się, że moje powiedzonka Ci się podobają, ja mam tego dużo
)))
Indra, super! To dawaj je tutaj

Coraz częściej

W tym wszystkim jest takie uczucie, że owszem, to nadal będę ja, ale mogę to być nieszczęśliwa ja- samotna, zgorzkniała, poblokowana, zamknięta na wszelką bliskość i miłość i jeszcze niedoruchana w dodatku ;P
To uczucie to lęk, to on przez Ciebie przemawia

To on powoduje, że Ty sobie tylko wyobrażasz jakbyś się wtedy czuła, a nie faktycznie to czujesz. No ale faktem jest, że ten lęk blokuje odczuwanie tego i z tym dobrze jest się pogodzić.
Jak jest, to niech sobie jest, zaakceptuj go, albo zwyczajnie - olej (i pozwól się sobie bać)

Takie podejście sprawi, że on kiedyś zniknie.
Nic na siłę

Tutaj jednak nasunęła mi się wątpliwość- wiele potrzeb emocjonalnych sama mogę sobie zaspokoić, ale niektóre potrzeby można spełnić tylko z innymi osobami, chodzi mi właśnie o tą potrzebę czyjejś fizycznej bliskości, przytulania, czułości i dotyku, tego, żeby mnie ktoś dostrzegał. Trochę mnie to przygnębiło, bo nie mam i pewnie długo miała nie będę z kim tych potrzeb realizować.
Czy one choć trochę się zminimalizują podczas przerabiania braków z dzieciństwa? Zrobię sama tyle, ile będę umiała i potrafiła, ale ciekawa jestem, jakie są Wasze doświadczenia.
Najważniejsze jest to, żeby przestać oglądać się na innych i dać sobie samej to, czego potrzebujesz. Czyli innymi słowy - żeby dać sobie chociaż trochę więcej miłości, tyle, ile jesteś w stanie i to, co jesteś w stanie sobie dać.
Czyli nie patrzeć na to, że nie możesz sobie dać fizycznej biskości takiej, jaką mogą dać Ci inni, tylko dawać sobie to, co możesz. A możesz np. sama siebie pogłaskać, sama siebie nakarmić dobrym jedzonkiem, być dla siebie czuła, ubierać się w wygodne i piękne ubranie z naturalnych materiałów, przemawiać do siebie czule, nie karać się za nic, współczuć sobie i ngradzać za wszystko, itp. Zobacz, jak wiele można sobie dać samemu! I tak coraz więcej i więcej

Takie podejście sprawi, że inni zaczną dawać Ci to, czego chcesz.
Dlaczego tak jest? Bo gdy zmieniasz podejście do siebie, to wtedy pozwalasz innym, by traktowali Cię dobrze, tzn. tak, jak sobie tego życzysz. I ludzie wokół Ciebie zmieniają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki. A Ci, którzy nie chcą się zmienić, są zastępowani przez takich, którzy chcą i traktują Cię dobrze, z miłością. I wtedy dostajesz od innych to, czego potrzebujesz (dotyk, czułość, itp.). A wszystko tylko (albo AŻ) dlatego, że sama sobie na to pozwoliłaś. Czyli zmieniłaś do siebie podejscie (inaczej - intencje). Czyli pozwoliłaś sobie na miłość do siebie.
A dopóki skupiasz się tylko na innych, oczekujesz, by to inni dali Ci to, czego potrzebujesz, a sama sobie tego odmawiasz, to nic się nie zmiania. Bo jak ma się zmienić, skoro to Ty nie dopuszczasz do siebie czułych gestów ze strony innych?
Tak to właśnie działa

Rób więc swoje, skupiaj się na sobie, daj innym przykład (daj im szansę

, a oni pójdą w Twoje ślady

Ja to sobie uświadomiłam jakiś czas temu i widzę, że tak to działa w moim życiu

)