Clint, fajnie to wszystko opisujesz. Bardzo świadome podejście.
Wiem, co czujesz, bo czułam i nadal czasami czuję to samo.
Mnie otworzyła oczy A. Miller. To ona pierwsza, przynajmniej na tak szeroką skalę, uznała i opisała (z własnego doświadczenia), cierpienia dzieci z "normalnych, zwykłych" rodzin. Przytomnie zauważyła ona, że dziecko wcale nie musi wychowywać się w rodzinie powszechnie uznawanej za patologiczną, żeby zostało potwornie skrzywdzone. Wystarczy, że jest ono wrażliwe i że warunki jego wychowywania są "normalne" (bo to właśnie ta "normalność" jest patologią). Stąd właśnie tytuł jej pierwszej książki "Dramat udanego dziecka". Udanego, czyli wrażliwego, genialnego, mądrego, wyjątkowego.
Niestety, jeśli ktoś sam doświadczył "prania mózgu" (a tego doświadczyło 99% naszego społeczenstwa) i nie uzdrowił tego tematu, nie jest w stanie zobaczyć, a tym bardziej uznać czyjegoś cierpienia (jeśli ktoś oddychał fałszem jak powietrzem, to jak ma dostrzec, że to fałsz?). Bo jak ma zobaczyć coś u kogoś, skoro nie widzi tego samego u siebie? Skoro wmawia sobie, że jego dzieciństwo było szczęśliwe, bo rodzice nie pili, nie bili, zapewniali wikt i opierunek. A że swoim bezmyślnym zachowaniem polegającym na powtarzaniu wychowawczych schematów oddalali dziecko od jego prawdziwej natury, że nie pozwolili mu być sobą? Co z tego, przecież to NIC w porównaniu do cierpienia kogoś kto jest bity, gwałcony, itp. A g… prawda. Ból fizyczny jest niczym w porównaniu do bólu psychicznego (choć absolutnie nie twierdzę, że np. bicie to tylko ból fizyczny), a cierpienia dwóch osób nie da się zmierzyć wg zewnętrznych kryteriów.
Dlatego jeśli czujesz, że miałeś straszne dzieciństwo, to na pewno tak było. Uczucia nie biorą się znikąd. Masz do tego prawo, by to czuć i głośno o tym mówić. I masz prawo być zrozumianym i wspieranym. I choć być może mało jest ludzi, którzy są w stanie to zrozumieć i wesprzeć Cię, to Ty przecież możesz dać sobie prawo do tego, by na takich trafiać

W każdym razie ja rozumiem Cię doskonale. Wspieram i przytulam do serca małego, skrzywdzonego Łukaszka
