Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 189715 razy)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-07-15, 20:09:58 »
Clint,

zaskoczył mnie ten post. W sensie, jak rodzice mogą ignorować potrzeby dziecka i nie mieć świadomości tego co robią. Mam nadzieje, że się wypłaczesz i coś Ci się uświadomi. Twój ojciec, z tego co opisujesz prymitywnie podchodził do seksu, może rzeczywiście chciał Ci "coś przekazać", ale zrobił to na tyle nieudolnie, że doprowadził do Twojego cierpienia. Po takim wydarzeniu, nie dziwię się, że odkłada się ogromne poczucie wstydu. Myślę, że takie traumy trzeba uzdrawiać biologicznie, ponieważ to nie tyle emocje, ale i napięcie siedzi mocno w ciele i paraliżuje działania w dalszym życiu. Dlatego u ludzi, których wychowali rodzice z dziwnym podejściem do seksu, może bardzo szwankować temat związków.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-15, 19:52:37 »
Robi się coraz ciekawiej. W książce było trochę o różnych seksualnych problemach, o tym jak rodzice z brakami w sferze seksu wykorzystywali dziecko, aby poznawać seksualność przez np. celowe pocieranie penisa przy myciu syna.

Mnie się przypomniała zapomniana dawno sytuacja, która wzbudza we mnie zażenowanie, wstyd i chęć rozpłakania się. Miałem jakieś 12-13 lat kiedy ojcu zebrało się na przeprowadzenie pierwszej i ostatniej rozmowy o dojrzewaniu i takich tam. Zamknął się ze mną w łazience i coś tam zaczął gadać o masturbacji. Ja byłem strasznie onieśmielony i zawstydzony tą całą sytuacją. Generalnie nie pamiętam zbyt dokładnie, ale raczej mówił bardzo krótko i dosyć szybko doszedł do polecenia, żebym opuścił spodnie i majtki. Zapytał mnie czy wiem jak się masturbować. Z tego co pamiętam to nieśmiało się przyznałem, że tak ale on i tak chwycił do ręki mojego penisa i przez kilka bądź nawet kilkanaście sekund "pokazywał mi" jak to się robi, żeby potwierdzić że robię to dobrze.

Czułem się tak zażenowany, onieśmielony i niezdolny do sprzeciwu, że chciałem tylko zapaść się pod ziemię. W ciągu jednej chwili zostałem całkowicie oddarty z godności, pogwałcono moją seksualność. Miałem wrażenie, że ten chory zboczeniec miał ochotę przeprowadzić "symulację" do samego końca, ale chyba się sam przestraszył tego co robi i tak się skończyła nasza "rozmowa" o dojrzewaniu, do której już nikt, nigdy nie wracał.

Dopiero teraz, kiedy sobie to przypomniałem, uświadomiłem sobie że to w żadnym razie nie była normalna lekcja udzielania przez ojca synowi. Wypierałem to i bagatelizowałem jako zwykłą część dzieciństwa.

Mam ochotę wstać od komputera, pójść do salonu i dać mu w twarz. No, co za zasrany dupek. I on ma jeszcze czelność mieć wobec mnie wymagania, roszczenia i pretensje o to, że ja coś robię nie tak.

Jestem cały roztrzęsiony, idę się porządnie wypłakać.

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2012-07-15, 18:57:58 »
Inga

    Ja myślę to samo...To ,co sporo ludzi bierze za przebaczenie,to dla mnie tak na czuja ostateczne rozwiązanie więzi i uzależnień,takie jakby wyrównanie bilansu energetycznego...Ale to dzieje się samo,nie wymuszane...Przynajmniej ja to tak na teraz odbieram...

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-15, 18:47:17 »

Dla mnie przebaczenie to jedna wielka bzdura.


Felicite
Napisałaś to co ja myślę, ale się bałam tego wyrazić wprost.
Bo dla mnie napisanie tego to byłby atak na wszystkie piszące tu osoby i wejście z nimi w wojnę.
Bo to tak jakby katolikowi powiedzieć że to nieprawda w co on wierzy.
Dobrze że zrobiłaś to za mnie i już nie muszę dłużej ukrywać że ja tak samo to widzę ja Ty.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-15, 18:41:03 »
No i książka pochłonięta na niemal jednym wdechu.

Dużo ciekawych rzeczy tam wyczytałem i mi się teraz trochę w umyśle kłębią i mieszają różne myśli.

Taką ważniejszą rzeczą na jaką zwróciłem uwagę to mechanizm wypierania traum z dzieciństwa i idealizowanie rodziców pod ich dyktando. Udawanie przed sobą, że nie było aż tak tragicznie.

Książka też mi rozjaśniła kwestię braku własnych potrzeb i prawa do własnego ja.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-15, 15:05:52 »
Dziękuje :)

Z chęcią sobie sięgnę po tą książkę A. Miller bo zdecydowanie przyda mi się poczytać o tych tematach.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-15, 14:56:53 »
Clint, fajnie to wszystko opisujesz. Bardzo świadome podejście.
Wiem, co czujesz, bo czułam i nadal czasami czuję to samo.
Mnie otworzyła oczy A. Miller. To ona pierwsza, przynajmniej na tak szeroką skalę, uznała i opisała (z własnego doświadczenia), cierpienia dzieci z "normalnych, zwykłych" rodzin. Przytomnie zauważyła ona, że dziecko wcale nie musi wychowywać się w rodzinie powszechnie uznawanej za patologiczną, żeby zostało potwornie skrzywdzone. Wystarczy, że jest ono wrażliwe i że warunki jego wychowywania są "normalne" (bo to właśnie ta "normalność" jest patologią). Stąd właśnie tytuł jej pierwszej książki "Dramat udanego dziecka". Udanego, czyli wrażliwego, genialnego, mądrego, wyjątkowego.
Niestety, jeśli ktoś sam doświadczył "prania mózgu" (a tego doświadczyło 99% naszego społeczenstwa) i nie uzdrowił tego tematu, nie jest w stanie zobaczyć, a tym bardziej uznać czyjegoś cierpienia (jeśli ktoś oddychał fałszem jak powietrzem, to jak ma dostrzec, że to fałsz?). Bo jak ma zobaczyć coś u kogoś, skoro nie widzi tego samego u siebie? Skoro wmawia sobie, że jego dzieciństwo było szczęśliwe, bo rodzice nie pili, nie bili, zapewniali wikt i opierunek. A że swoim bezmyślnym zachowaniem polegającym na powtarzaniu wychowawczych schematów oddalali dziecko od jego prawdziwej natury, że nie pozwolili mu być sobą? Co z tego, przecież to NIC w porównaniu do cierpienia kogoś kto jest bity, gwałcony, itp. A g… prawda. Ból fizyczny jest niczym w porównaniu do bólu psychicznego (choć absolutnie nie twierdzę, że np. bicie to tylko ból fizyczny), a cierpienia dwóch osób nie da się zmierzyć wg zewnętrznych kryteriów.
Dlatego jeśli czujesz, że miałeś straszne dzieciństwo, to na pewno tak było. Uczucia nie biorą się znikąd. Masz do tego prawo, by to czuć i głośno o tym mówić. I masz prawo być zrozumianym i wspieranym. I choć być może mało jest ludzi, którzy są w stanie to zrozumieć i wesprzeć Cię, to Ty przecież możesz dać sobie prawo do tego, by na takich trafiać :)
W każdym razie ja rozumiem Cię doskonale. Wspieram i przytulam do serca małego, skrzywdzonego Łukaszka :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-15, 13:52:13 »
Jak się w nocy położyłem spać to mnie dopadło uczucie niepokoju. Poczułem się jakbym pisząc to wszystko zrobił coś niewłaściwego, złamał pewne tabu. Dopadł mnie lęk, że a co jeśli się okaże że ja to wszystko wyolbrzymiam, że wcale nie miałem takie strasznego dzieciństwa i po prostu wymyślam, bo zwariowałem. Taki myślokształt dość mocno utrzymuje się w moim domu, że jeżeli tylko zasugeruje że coś nie było tak, to są to jakieś moje chore wymysły. Ta wizja, że jednak wcale nie było tak źle jest mocno zasilana przez mojego ojca. Umniejszanie tych krzywd i traktowanie mnie jak przewrażliwionego wariata jest na porządku dziennym, wprost zresztą mnie już nazywano w domu dziwakiem z powodu moich poglądów.

Boje się głośnego mówienia o moich krzywdach, bo widzę jak ludzie nabierali się na tą iluzję - boję się więc, że inni uznają mnie za takiego przewrażliwionego świra, tak jak rodzice.

A za tym idzie potrzeba, aby ktoś głośno i oficjalnie uznał moje krzywdy, aby ktoś potwierdził że nie zwariowałem, że moje cierpienie było prawdziwe i niezasłużone. Najlepiej jakby mi ktoś wystawił oficjalny papierek, że byłem ofiarą patologicznej rodziny :P

Za tym wszystkim też idzie nie uznawanie mojego prawa do rozwoju, brak prawa do zajmowania się problemami, których przecież nie było. Jest także brak prawa do uznania mojej poprawy, moich osiągnięć, bo to by świadczyło o tym, że rzeczywiście były problemy, które wpływały na mnie negatywnie.

Ja mam być po prostu dziwakiem, który ma swoje chore wymysły i nic więcej.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-15, 12:00:25 »
Cytuj
Oho, coś się rzeczywiście mocniej uzdrawia. Wiem o tym, bo zawsze jak coś mocniej ruszam z dzieciństwem to ojcu się zbiera na wielkie rozmowy. Tym razem jednak rozmawiał sobie przez 95% czasu ze siostrą, a ja tylko siedziałem na ziemi bawiąc się z psem i obserwując. Nie odczuwałem w ogóle chęci na to, aby włączać w tą pozbawioną sensu rozmowę, ale za to z wielkim zainteresowaniem się przysłuchiwałem. W szczegóły wchodzić nie będę, ale generalnie siostra miała ciśnięte nieco odnośnie jej stosunku do facetów, związku i posiadania dzieci, a potem oczywiście były wielkie zapewnienia, że on nie miał na myśli tego co mówił. Klasyka. :D Potem było jeszcze ciekawiej, bo się zebrał na wspominanie dzieciństwa, wyśmiewanie innych znajomych rodziców jak zjebali wychowanie, bo pozwalali na zbyt dużo i dzieci wyrosły kolejno na: dreso-menela i zdzirę. Oczywiście dał nam nie wprost do zrozumienia, żeby gdyby nas tak nie kontrolował to byśmy skończyli podobnie. Było też wyśmiewanie różnych domowych "perypetii", które wtedy, dla nas dzieci, były prawdziwymi dramatami i traumami. Nie mogło oczywiście zabraknąć zapewnienia jak bardzo nas kochał i porównywania się z innymi rodzicami, tak aby wypaść na super tatę.

Znajome zachowania.
Na szczęście nie moich rodziców. Wypisz wymaluj moja teściowa.
Z tą szybą to właśnie tak wygląda. Ona wypuszcza paskudne manipulacje, a po przejściu przez szybę to pachnące fijołki i róże. Ech ...
Ja jestem w tej dobrej sytuacji, że odcięłam się od teściowej. Ceną są oskarżenia, że ich nienawidzę, jestem niewdzięczna, zła i ranię ich głęboko. Ale to niska cena, za spokój w mojej rodzinie i za to że mój mąż zaczął powoli leczyć swoje rany.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-15, 11:33:59 »
Iustitia zostań :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-15, 09:50:19 »
Iustitia
Ja Cię poznałam, kiedy wspomniałaś o mojej działalności modowej:) Ciepło mi się zrobiło na sercu, że tutaj jesteś i ucieszyłam się- na Cudzie zawsze mnie wspierałaś, czułam miłe wibracje między nami i nadal tak jest, jasnowidzenia nie mam, ale mam wrażenie, że chyba mamy ze sobą dobre doświadczenia z przeszłości.
Naprawdę szczerze liczę na to, że się nie przejmiesz i jednak zostaniesz tutaj z nami. Wiele wnosisz na to forum swoim doświadczeniem w pracy nad sobą i swoją życzliwością:* Jesteś bezpieczna, nie musisz się ukrywać...
P.S. Cieszę się, że tak pięknie się rozwijasz naukowo, gratuluję :)))

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2012-07-15, 09:08:29 »
Iustitia

Serce,ja mam nadzieję,że ty z tym ostatnim postem to nie na poważnie...Zostań,pisz,inspirowałaś mnie tam,inspirujesz i tutaj...Fajnie,że jesteś...

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-15, 02:22:37 »
Przeedytowalam, ale to dosć ważne
Felicite
Tak. Już nie pozwolę. żeby Ktoś mi z życia robił jazdy pod hasłem RD /oczywiscie nie o Ciebie chodzi:)/, dlatego to mój ostatni wpis. Dlatego chciałam być anonimowa, choć bylam nieostrożna bo dalam sę rozpoznać:D. Na Cudzie do tej pory są ludzie, którzy mają jazdę na moim punkcie, dlatego tak mi na anonimowości zależalo...tym bardziej, że to forum ma więcej Widzów niż Użytkowników. Wiem, w jaki sposób prowokowalam, oczywiście kawał pracy włożyłam w uzdrawianie...za nikogo intencji nie zmienię i nie zamierzam być z pewnymi klimatami i osobami kojarzona. Fajnie Clint wpisal o zaginającej szybie. Sprawdzilam na wlasnej skorze-mechanizm, ktory zniekształcil mi dzieciństwo wyleciał wlasnie na Cudzie. Daje prawo innym, żeby wyrażali sie tak, jak się wyrażają, ale bez przesady tkwić przy nich nie mam zamiaru, to tak jakby prosić strzygę-przyjmij Bożą Milość:D Nie zamierzam też nikogo uczyć, to również był powód anonimowości, bo po odejściu stamtąd sporawo osób chcących by ich prowadzić sie zgłosiło.
Co się u mnie zmieniło? nadal jestem studentką, teraz mam stypendum naukowe, przymierzam sie do doktoratu, przebranżawiam się, zmieniam miejsce zamieszkanie+wciągnęło mnie życie naukowe:)mi jest dobrze:)
Pozdrawiam serdecznie Wszystkich, ktorzy mnie znali i znają:)
:)*


P.S. Semirko miło mi:)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-15, 01:33:00 »
Ok:)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-15, 01:31:17 »
W sumie zawsze marzyłem o tym, żeby świat usłyszał jak cierpię, żeby mnie ktoś uratował. A świat widział uśmiechniętego tatusia i dostawałem od otoczenia jedynie sygnały, że mam takiego fajnego ojca.

Czułem się kompletnie beznadziejnie i nie widziałem najmniejszej opcji na ratunek. Dlatego potrzebowałem podkreślać moją pozycje ofiary, moje cierpienie, marząc że ktoś się w końcu nade mną zlituje i mi pomoże.

Semira
:)
btw Mała uwaga moderatorska - przy mocniejszych przekleństwach lepiej je ocenzurować, żeby jednak zachować pewien poziom na forum :P