chciałam prosić o wsparcie duchowe dla siostrzenicy mojego kolegi z pracy i jej rodziny. Dziewczynka ma 11 lat, wczoraj budowała wieżę z klocków lego i dla zabawy postanowiła ją przeskakiwać. Poślizgneła się i się na nią...nadziała. Nie chce tu pisac jak to wygląda, bo chce mi się płakać, lekarz w szpitalu w mieście powiedział, że nie widział w życiu czegoś takiego i że nie podejmie się operacji, zawieźli ją do innego miasta i operowali 3 godziny. Stało się to w obecności matki, 1 metr odległości od niej, był przy tym 2 letni brat. Teraz ona rozpacza w szpitalu, ale przecież kto by przewidział, że coś takiego może się stać, dziecko leży na morfinie.
Z góry bardzo dziękuję.