Ania
tak tylko zapytałam, bo mi się przypomniała moja telenowela ; )) takie czułam uzaleznienie wobec pewnego konkretnego mężczyzny, że jako ostatnią deskę ratunku potraktowałam rozcinanie więzi karmicznych u Kingi. I analiza Kingi była bardzo trafna, zresztą ten mężczyzna także był z mojego drzewa dusz, tak jak u Ciebie ma to miejsce. W każdym razie- Kinga zauważyła, że owszem, z jednej strony łączy mnie z tym mężczyzną silna karma, przywiązanie i moje wobec niego uzależnienie, ale w dużej mierze to uzależnienie opierało się u mnie na niskiej samoocenie i przywiązaniu do czucia się odrzuconą, niechcianą, niekochaną, wybrakowaną. Że moja praca nad uwolnieniem od przywiązania do niego przede wszystkim musi się opierać na zmienieniu wyobrażen na temat siebie samej w związkach, że muszę dać mojej pś coś lepszego od poczucia poniżenia, że muszę zrozumieć, iż jestem godna tego, aby być chciana i kochana właśnie taka, jaka jestem. Moja pś przywiązana do poczucia braku miłości i do odrzucenia, podczepiała się pod niego, gdyż on ten brak właśnie najlepiej uosabiał, od niego zaznałam najmocniejszego odrzucenia i pś chcąc pogłębiać to uczucie braku podczepiła się emocjonalnie pod niego.
Może warto, aby Ci ktoś popatrzył, na czym to Twoje przywiązanie do niego bazuje. Może na czymś podobnym?
A za Twoją modlitwę i wsparcie dziękuję, jestem wdzięczna :* U mnie nieco lepiej, choć nadal nie jest dobrze.