Autor Wątek: Prośby o wsparcie duchowe  (Przeczytany 143888 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-10-25, 15:28:40 »

 Ze osoby z genialnym jasnowidzeniem I jasnoczuciem nic nie zauwazyly (wiadomo, podpytywalam tu I tam, robilam analize zwiazku itp). Jeszcze 3 dni przed bardzo gwaltownym I zaburzonym rozstaniem dostalam piekna wrozbe od kogos kto sie na tym dobrze zna i kto pomogl wielu osobom z forum.

Ja też miałam robionych kilka analiz przez kilka osób i żadna niczego nie zauważyła co by odbiegało od przeciętnośći. Zupełnie przeciętne wyniki analiz i nawet autodestrukcja w normie.
A mnie ledwo udało się ujść z życiem.

Pamiętam Ola że raz napisałaś że czujesz się bardzo źle (chyba przy okazji gdy Indra pisała o sobie) czy coś takiego ale ja nie śmiałam zapytać o to co się stało.

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-10-25, 14:57:14 »
Asia, Mariusz, zgadzam sie. I to, wiadomo, nie jest jeden wzorzec a caly wezel. Pomalu bede isc za nitka az sie rozplacze.

Kaja, porzucil on mnie, nie wiem skad inne przekonanie. Juz minelo troche czasu, to bylo na poczatku lipca. Bylam kompletnie zdruzgotana, przez miesiac zylam jakby mi ktos serce wyrwal, jakbym byla pusta, jakby dusza mnie opuscila, nic nie rozumialam i co najgorsze nie mialam tzw 'closure'. To zdarzylo sie bez ostrzezenia, rozmow, sygnalow, nie mialam nic do powiedzenia, zadna dyskusja nie byla mozliwa, zarzucal mi niewyobrazalne rzeczy. Jeszcze wtedy nie wiedzialam, ze jest chory.

Tu jest artykul, ktory dobrze opisuje anatomie porzucenia przez partnera z BPD: http://gettinbetter.com/fallout.html

Duzo tam jest mowy o odgrywaniu wzorcow porzucenia z dziecinstwa i to pewnie jest dobry trop - choc jedyne 'porzucenie' jakie mi przychodzi do glowy to takie, gdy rodzice szli do pracy a ja zostawalam pod opieka babc czy cioc (w sensie ze nie jestem w stanie skojarzyc zadnej wiekszej traumy z tym zwiazanej), wiec pewnie chodzi o cos starszego.
« Ostatnia zmiana: 2013-10-25, 15:03:31 wysłana przez Ola »

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-25, 14:32:44 »
Ola, wszyscy tu zakładali że to ty go porzuciłaś i on z powodu swej rozpaczy robi takie jazdy.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-10-25, 14:14:17 »
Związki połówkowe potrafią wyciągnąć karmę na wierzch jak żadne inne, bo traktuje się je bardzo osobiście. Myślę, że facet poczuł różnicę w poziomach między wami i poczuł się nie dość dobry mocno i dalej poleciało

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-10-25, 13:39:44 »
Ola - ja jeszcze się zastanawiam, pewnie przez pryzmat tego, co sama mam na tapecie - czy to, że coś pięknego, związanego z wysoką harmonią, zamieniło się w  "piekło" - nie jest wynikiem wzorców autodestrukcji i destrukcji, zakodowanych również w Twojej pś (ze przyciągnęłaś partnera z chorobą, kora ujawnia się fazami, w trakcie remisji może być niezauważalna).

U mnie podobne akcje - kiedy coś fajnego, pięknie odczuwanego, zamienia się w sytuację, która zaczyna mi dowalać - są powiązane własnie z takimi kodami, i z tabu - że pś nie dawałam sobie prawa na AŻ tak fajne i dobre doświadczenia.

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-10-25, 13:25:13 »
Dziekuje wszystkim za wsparcie i otuche i milosc. U mnie juz troche lepiej i stabilniej, wiecej spokoju wewnatrz. Ataki chwilowo ustaly, aczkolwiek to jest typowe w tej chorobie i prawdopodobnie bedzie za jakis czas eskalacja. Zasiegnelam porady znajomego psychiatry, podpytalam tez o podobne sytuacje na forum dla osob, w ktorych zyciu jest osoba z BPD. Okazuje sie, ze te grozby nalezy wziac powaznie i zglosic na policje. Historie, ktore ludzie opisywali brzmia jak z horrorow. Ja myslalam, ze osoba z BPD raczej bedzie bedzie samobojcza niz agresywna na zewnatrz, ale jest inaczej. Jednak juz sie zmeczylam, pobalam sie 2 dni i wystarczy, nie ma sensu sie wglebiac i dawac sie nastraszyc. Sens ma uspokoic sie. I pomalu otworzyc sie na zrozumienie.

Co mnie uderza w calej tej historii najbardziej to jej 'prymitywnosc'. To jest jakbym zatoczyla jakis krag. Patrzac wstecz na swoje zycie rozpoznaje lekcje na poszczegolnych czakrach, jakby ich dominujacy ton, mimo, ze wiadomo, rozwijalo sie kilka z nich na raz. Pamietam, ze jakis czas temu nawet zastanawialam sie co musialoby sie zdarzyc zebym wrocila teraz do lekcji pierwszej czakry, w sensie tym najbardziej podstawowym: przetrwanie, przezycie. Jakie bylyby te lekcje. Nie musialam za dlugo czekac na odpowiedz.

Davvidia wczesniej wspomniala cos o budzeniu sie z transu. Moze to to, a moze nowy cykl, spirala znow w miejscu wyjscia, ale juz z inna swiadomoscia. Cala ta sytuacja teraz, od poczatku znajomosci z polowkiem, przez piekne rozwiniecie, az do ujawnienia sie choroby i porzucenia i obecnych grozb niesie ogrom _nowego_ materialu do uzdrowienia, ale rezonuje ze _starym_.

A propos intencji i tego co matek napisal. Ja nie tyle czuje sie zdradzona czy zaszczuta przez niego, co po pierwsze I najwazniejsze kompletnie I totalnie zszokowana obrotem zdarzen. Tym, ze mnie porzucil. Ze cos tak pieknego zmienilo sie w pieklo, podczas gdy ja bylam gotowa do wyjazdu I mialam tylko niewielkie obawy. Ze bedac osadzona na duchowej sciezce, zyjac z calkiem innych poziomow, nie zauwazylam jego choroby I znalazlam sie tu gdzie jestem. Ze osoby z genialnym jasnowidzeniem I jasnoczuciem nic nie zauwazyly (wiadomo, podpytywalam tu I tam, robilam analize zwiazku itp). Jeszcze 3 dni przed bardzo gwaltownym I zaburzonym rozstaniem dostalam piekna wrozbe od kogos kto sie na tym dobrze zna i kto pomogl wielu osobom z forum. Teraz wiem, ze porzucenie I to w jaki sposob do niego doszlo bylo typowym objawem BPD, jak z reszta wszystko co sie dzialo przez ostatnie 4 m-ce. Ale nadal duzo mi tu trzeba zrozumiec.

Teraz mam tak, ze jestem juz pogodzona ze strata partnera, ale jeszcze ciagle nie potrafie zaakceptowac, ze nie bedzie juz tego zycia z natura, tam. Jesli mialabym mowic o czuciu sie zdradzona, to tylko przez sama siebie – w sensie, ze majac tyle narzedzi I tyle ufnosci w sobie znalazlam sie w tak trudnej sytuacji. To chyba najgorszy kryzys jaki przechodzilam w tym zyciu, wielowymiarowy, taki co wstrzasa podstawami. Ale byc moze cos zajebistego sie wyloni z tego chaosu.

Dzieki jeszcze raz wszystkim za pomoc, to wiele znaczy. Wkrotce ide na warsztaty z Aisha Salem, czuje, ze tam odkryje wiele odpowiedzi.

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-10-23, 19:08:14 »
no oczywiście ,że generalizacja,bo piszę z własnego punktu, przykro mi,że Ola musi znosić , to co znosi

"Pewnego dnia decyduje iść dalej i odchodzi, a ludzie wielce urażeni, jak ona śmie. Tak ich opuszczać. No ale to był tylko ich problem"
niektórzy to dobrze znoszą, niektórzy mogą znacznie gorzej. to nie usprawiedliwienie ,ale może też jakiś  pomniejszy trop ?

 





kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-10-23, 18:55:11 »
nic tak mężczyzn (mówię po sobie) nie rozwściecza i usuwa grunt spod nóg jak nagła odmowa i ucięcie kontaktu

Etam, generalizacja i przesadyzm. Przecież tu nie chodzi o ogół mężczyzn, ani nawet może nie o tego konkretnego wyspiarza, tylko o naszą kochaną Olę, która wspominała zresztą chyba kiedyś o takim swoim schemacie rozstań (ogólnie, niekoniecznie w związkach uczuciowych), że pewnego dnia decyduje iść dalej i odchodzi, a ludzie wielce urażeni, jak ona śmie. Tak ich opuszczać. No ale to był tylko ich problem. Może to jakiś trop?

matek

  • Gość
[#]   « 2013-10-23, 18:07:26 »
Olu,

warto jednak pamietac ze od pogrozek ze strony zaburzonego psychicznie a opuszczeniem ciala fizycznego jest ogromna przepasc karmiczna.

Pamietaj Olu, ze strach ma wielkie oczy. To jest jedna chora, zagubiona osoba, ktora robi wszystko zeby przyciagnac Twoja uwage i wywrzec wrazenie. Roic sobie moze wiele i pisac tez, ale nie wiaodmo czy poczyni jakiekolwiek kroki w tej sprawie. W gebie kazdy jest "mocny".

Czy on jest bieglym informatykiem, zeby wlamac sie na Twoje konta internetowe?

Na policje warto zglosic, jesli poczujesz sie z tym bezpieczniej. Jesli czujesz, ze to tylko dodatkowe "nakrecanie" calej sprawy to moze lepiej poczekac.

Jeszcze w kwestii "intencji" i dlaczego "przyciagnelas" cos takiego - to nic odkrywczego, ale kluczowe sa pewnie Twoje emocje tutaj, czy czujesz sie "zaszczuta", "zdradzona" itp.

Wiem ze bycie "wujkiem Dobra Rada" w takich sytuacjach ma moze niewielki sens, bo z Twojego punktu widzenia wszystko wyglada troche inaczej. Przede wszystkim wiec wspieram mocno!





Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-10-23, 18:04:23 »
 choroba czy nie ,facet na pewno cierpi ,może zwłaszcza ból rozstania a nic tak mężczyzn (mówię po sobie) nie rozwściecza i usuwa grunt spod nóg jak nagła odmowa i ucięcie kontaktu,  choć takie pogróżki, a nawet sam stalking  są niedopuszczalne i są karalne- to każdy powinien zrozumieć.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-23, 17:01:26 »
Ola
Ja miałam chyba uszkodzenie płatów w 10% z tego co pamiętam, tez wahniete przez Leszka. Mialam ogromne ataki agresji wobec tego faceta o którym pisałam, wystarczylo jedno jego zdanie ktore mi się nie spodobało a wysylalam mu po kilkanascie maili z atakiem, coraz to nowszym poprzeplatane żalami i chęcią by mnie zrozumiał, wsparł i wyjasnieniami moich ataków i przeprosinami, a potem w kółko. nie byłam w stanie tego w ogóle kontrolować, trwało to jakieś pół roku. Ale podłożem była złość na niego która wychodziła przez te lata co jakiś czas podczas sesji węzłów które robił mi Leszek, bo jak pisałam nasze związki nie były ciekawe. przymus atakowania go minął mi po jakichś 4 harmonizacjach. no i wtedy juz czulam się zaopiekowana bo podjęłam leczenie i całkowicie zmieniłam środowisko. chorobę miałam poniekąd na własne życzenie i gdy ją sobie hodowałam przeczuwałam, ze kiedys mnie ktoś z niej wyleczy;).
Uszkodzenia fizyczne płatów wyleczył Leszek wahaniami harmonizacji z grubsza,natomiast resztki leczyłam nakładniem rąk BSM i w ten sposób koncowe 1-2% doleczyłam sama  w miesiąc lub dwa. NIestety wyleczenie fizyczne nie było równoznaczne z usunięciem najgorszych wzorców agresji, bo to ona była najgorsza i trwaało to jakies 1,5- 2 lata comiesięcznych węzłów.
nie wiem czy jestem zdrowa szczerze powiedziawszy, ale to co było a jest to niebo a ziemia, a ostatnio mam wrazenie ze budze się z 10 letniego snu, zwlaszcza po ostatnich węzłach u Olgi. przymierzam się do czucia. po prostu myslalam w najgorszych chwilach ze kiedys bedzie dobrze zreszta taka mysl mialam od dziecinstwa.
nie czytaj tego co on pisze w ogóle. moze ktoś mógłby podziałać na niego na odległość ale jeśli on sam nie chce to chyba nie ma sensu.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-23, 16:30:20 »
Ola
Trzymaj się. Mnie już wiele razy różni ludzie grozili śmiercią. Nadal jednak żyje i mam się dobrze. Jesteśmy z tobą.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-10-23, 16:21:29 »
Ola, wg mnie on zaczął czuć pś, że "coś się dzieje".
Wsparcie dla Ciebie może pś odbierać jako coś wykierowanego przeciwko niemu.

Odcięcie się teraz, po tego typu akcjach, to najzdrowsza i najlepsza rzecz,jaką można zrobić.
Być może z komunikatem - jak się uspokoi, to jesteś otwarta wtedy na rozmowę i kontakt.

Wspieram dalej.


jarekcichy

  • Gość
[#]   « 2013-10-23, 16:12:50 »
Olu,

W kontaktach z osobami z zaburzeniami psychicznymi (i nie tylko) warto zastosowac pewne reguly;
- zachowanie integralnosci psychicznej i fizycznej
- danie drugiej osobie przestrzeni do wyrazenia siebie (co czesto powoduje spadek napiecia), stara sie dotrzec do przyczyn zachowan i wspolnie ustalic zadowalajace wszystkich rozwiazania
- uwaga, takie osoby potrafia manipulowac i czesto moga drenowac z energii
- okreslenie na jakich zasadach odbywa sie komunikacja
- wytlumaczenie osobie ze zachowania agresywne, krzywdzace sa niewlasciwe i ze sa tego konsekwencje (okreslic jakie)
- w praktyce wyglada to tak, ze gdy osoba kontynuuje agresje werbalna to sie ja odprowadza w odosobnione miejsce (i podaje lagodny srodek uspokajajacy, jesli to mozliwe) i powraca do rozmowy gdy sie uspokoi
- w przypadku agresji fizycznej i jej eskalacji po prostu obezwladnia sie taka osobe i podaje silny srodek uspokajajacy, w niektorych przypadkach wzywa sie policje. Jesli grozi Ci smiercia to tez mozesz powiadomic o tym miejscowe instytucje.

Tak to mniej wiecej wyglada w instytucji.
Olu,Twoja sytuacja jest troche inna i bardziej zagmatwana ze wzgledu na uczuciowe zaangazowanie i kody polowkowe. Tu dobrze by bylo dotrzec do pierwotnych intencji zwiazania sie z nim i je uzdrowic i dokonac odzyskania swojej i zwrotu jego energii.
Bog i boza milosc, madrosc i moc ktore sa w Tobie zapewniaja Ci pelna ochrone i prowadzenie. :)

« Ostatnia zmiana: 2013-10-23, 16:15:26 wysłana przez jarekcichy »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-10-23, 16:01:30 »
Ola, ja bym z tym poszła na policje, choćby się dopytać co możesz z tym zrobić i jakie masz opcje.