Inga,
To jest skomplikowana sytuacja. Po pierwsze on nie wie, ze jest chory, nie dopuszcza tez do siebie mysli, ze cos w ogole jest z nim nie tak. Po drugie, ma ogromna nieufnosc do systemow (rzad, opieka medyczna, big pharma) wiec podejrzewam, ze podobnie byloby i z terapia. Ale nawet jesli bylby sklonny terapie podjac to pojawiaja sie kolejne problemy. On nie pracuje I nie ma _w ogole_ pieniedzy. Druga rzecz, ze na jego wyspie nie ma ani jednego psychoterapeuty. On mieszka doslownie na koncu swiata. Bylam, widzialam, prawie sie tam przenioslam, wiem.
Dzieki za wsparcie dziewczyny, to teraz wiele znaczy. Pamietajcie o mnie nie tylko dzis prosze.