Autor Wątek: Prośby o wsparcie duchowe  (Przeczytany 143797 razy)

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-23, 11:09:20 »
A przeciez jakos to sobie do zycia zaprosilam.

tak, Oluś tak to sobie zapraszamy budzenie z transów.. 
Czym silniejszy trans, tym silniejsze budzenie ..

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-10-23, 11:01:10 »
Dziekuje Jarku.

Dzis jest jeszcze gorzej niz wczoraj, bo nastapila eskalacja i zaczal mi grozic smiercia, tzn ze mnie znajdzie i zabije. Mysle, ze to przesadza sprawe czy mu pomagac czy nie.

To jest niesamowite co sie dzieje. Nigdy w zyciu nie mialam do czynienia z takimi sytuacjami. Jednak to co jest na zewnatrz to jedna historia, ale najwiekszy szok mam w temacie intencji. Blogosc, radosc i delikatnosc przez szereg ostatnich lat, a tu nagle to. A przeciez jakos to sobie do zycia zaprosilam.

jarekcichy

  • Gość
[#]   « 2013-10-23, 04:05:46 »
Olu,

Wspieram z serca i zycze Ci i Twojemu "ex" by pojawily sie jak najkorzystniejsze rozwiazania obecnej sytuacji. On potrzebuje zrozumiec ze pomoc moze otrzymac i ze niekoniecznie musi ona nadejsc od Ciebie. Taka sytuacja  zapewne sporo drenuje z energii i rozstraja psychicznie. Olu, Bog i czysta boza milosc, madrosc i moc ktore sa w Tobie zapewniaja Ci pelne wsparcie i ochrone. :)

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 23:45:41 »
Ola, może to teraz tu nie najważniejsze, ale skąd diagnoza o BPD, skoro, jak piszesz, "on nie wie, ze jest chory"?

matek

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 23:27:13 »
Cytuj
Co do uciecia kontaktu. Dla mnie to na pewno najlepsze wyjscie, ale on nie potrafi tego zniesc i nie wiem czy moge go w tych emocjach ot tak zostawic.

Dla czytajacego to z boku, bez emocji, sprawa jest oczywista. Jesli jest to najlepsze wyjscie dla Ciebie, to jest najlepsze dla wszystkich.

Jasne jednak, ze nie jest to takie proste, kiedy jest sie zaangazowanym i w centrum wydarzen.

A czy jest jeszcze cos, czego Ty od niego chcesz?

Wspieram!

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 23:13:40 »
Myślę, że lepiej żebyś poinformowała Go, ze nie będziesz tego czytać choć to pewnie trudne.
Jeśli zechce się leczyć to juz dobrze, ja wierzę, że mozna z tego wyjść.

Aniu, dziekuje i bardzo sie ciesze, ze tobie sie udalo wyzdrowiec.. to naprawde COS. Pieknie.

Czytam teraz duzo o tej chorobie, wczesniej mialam jakies niewielkie pojecie o tym jak ona sie przejawia, ale nigdy nie mialam zadnego wgladu jak to jest byc w bliskiej relacji z chorym. Ty wiesz, i ja teraz wiem. W przypadku mojego ex Leszek napisal, ze jest duze uszkodzenie platow czolowych, ok 20%, nie wiem czy to jest odwracalne.

Co do uciecia kontaktu. Dla mnie to na pewno najlepsze wyjscie, ale on nie potrafi tego zniesc i nie wiem czy moge go w tych emocjach ot tak zostawic. Moze to trzeba stopniowo. Moze okreslic granice. Rozne sa opinie. Wiem tylko, ze rzeczy, ktore uslyszalam dzisiaj (seria 17 maili plus kilkanascie wiadomosci na fb z mieszanka nienawisci i bluzgow, blagan i opowiesci o naprawde tragicznym zdarzeniu z przeszlosci) naprawde mnie zwalily z nog.

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 22:45:00 »
Wszystkim ktorzy pomogli energetycznie i dobrym slowem serdecznie dziekuje. Juz czuje zmiane, lzej oddychac, to juz cos.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-10-22, 19:33:56 »
Ola
wspieram, nie ma tak żebym nie wspierał ;)

wchodzenie na poczucie winy to standard jak ktoś nie chce zaakceptować odpowiedzialności za swoje uczucia i kreacje,

ja uważam, że powinnaś traktować go mimo wszystko jak osobę odpowiedzialną za siebie , a przynajmniej jak zdolną do przyjęcia tej odpowiedzialności.

i jak napisał ontoś też bym powierzył Bogu :-)

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-22, 19:30:31 »
Ola
Oby Ci się poukładało wszystko.
Powierzaj go Bogu.Tyle możesz zrobić .
Ja jestem zdania ,że nie można bliskiej osoby samej sobie zostawić przy jej upadku ale jeśli jest już tak ,ze to nas przerasta ,nie dajemy rady a intencje tej osoby się nie zmieniają i dalej w to uparcie brnie to ,żeby chronić siebie trzeba się zdystansować .Dopiero wtedy . Przyjaciół poznaje się w biedzie ,moim zdaniem jest jak najprawdziwsze.
Bóg sobie radził z  jeszcze z trudniejszymi sytuacjami.
Masz moje wsparcie.

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 19:05:02 »
Biedny człowiek, współczuję mu.
Ale bardziej Tobie, Olu.

Pomodlę się o ochronę Twojej aury, uszczelnimy ją trochę; tylko tak mogę pomóc. Może ktoś się przyłączy? Jak to mówią, w kupie siła :)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-22, 18:58:11 »
Olu
Wspieram na ile potrafię.
Ja sama miałam BPD i podczas ataku potrafilam wysłać i po 100 kilkadziesiąt maili na raz do osoby która również była moim partnerem w kilku wcieleniach, choć raczej były to nieciekawe związki i nie czuję żeby była moją połówką i w tym wcieleniu chodziło o coś zupełnie innego. 
Myślę, że lepiej żebyś poinformowała Go, ze nie będziesz tego czytać choć to pewnie trudne.
Jeśli zechce się leczyć to juz dobrze, ja wierzę, że mozna z tego wyjść.

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 18:09:37 »
Ola

Wspieram w najlepszym rozwiązaniu...

Myślę i czuję podobnie jak Inga...

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 17:32:57 »
Ola, wspieram.

Ta sytuacja która wydaje się nie do rozwiązania, może być zemstą z jego strony na tobie.
On znalazł się w takim położeniu że pomóc mu możesz jedynie ty, czym wymusza na tobie tę pomoc. A to pomaganie mu, ciebie wyniszcza. 
Jesteś w pułapce, a cokolwiek zrobisz będzie złe.


"Zniszczę siebie i ciebie w dół pociągnę."


Takie coś mi przyszło do głowy.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-10-22, 16:49:28 »
Ola, wspieram i posyłam modlitwę o najlepsze rozwiązanie całej sytuacji  :*

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 16:35:44 »
Inga,

To jest skomplikowana sytuacja. Po pierwsze on nie wie, ze jest chory, nie dopuszcza tez do siebie mysli, ze cos w ogole jest z nim nie tak. Po drugie, ma ogromna nieufnosc do systemow (rzad, opieka medyczna, big pharma) wiec podejrzewam, ze podobnie byloby i z terapia. Ale nawet jesli bylby sklonny terapie podjac to pojawiaja sie kolejne problemy. On nie pracuje I nie ma _w ogole_ pieniedzy. Druga rzecz, ze na jego wyspie nie ma ani jednego psychoterapeuty. On mieszka doslownie na koncu swiata. Bylam, widzialam, prawie sie tam przenioslam, wiem.

Dzieki za wsparcie dziewczyny, to teraz wiele znaczy. Pamietajcie o mnie nie tylko dzis prosze.