Autor Wątek: Prośby o wsparcie duchowe  (Przeczytany 143843 razy)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-09-21, 18:01:12 »
Free,  leci wsparcie ode mnie,  przytulam cieplo :*

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-09-21, 17:52:14 »
Kochani

Znów po prośbie...Zacięłam się z jakiejś przyczyny jak zamek od mausera przed możliwością życia bez walki,bez udawadniania swej wartości...To chyba silna trauma,bo zafiksowałam się na tym,że jeżeli nie będę walczyć,to po prostu umrę-jakieś zapiekłe wzorce autodestrukcji,jeżeli ma być inaczej niż bez walki...

Próba wyjścia z tego stanu powoduje odpalenie niemocy,z sił opadam i zachowuję się jak zombie na autopilocie...

Zauważam,że niestety słabo reaguję na hasło boskiej pomocy,tak jakbym panicznie się bała polegać na niezidentyfikowanej mi energii "z zewnątrz"...No fiksum dyrdum z Bogiem ewidentnie...Moja wolą jest ten stan uleczyć-męczy mnie psychiczna walka z niechęcią do przetransformowania życia bez walki...Wojowniczka w dziuplę własną nogą kopana :-P...

Będę wdzięczna za każdą modlitwę ,każdą sugestię...Może w końcu poddam się,skapituluję,złamię sobie ten kręgosłup pseudoegozajebistości...

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-08-16, 19:51:25 »
Hej Maciek,

najpierw chcialabym Ci powiedziec, ze dla mnie jestes bardzo odwazny, bo widzisz swoje problemy i szukasz rozwiazania ich proszac o pomoc niekonwencjonalna (dla innych nie do przyjecia) na tym Forum! Twoje zycie - tak jak wielu innych nie jest latwe i na starcie masz duzo problemow, ktore potrzebuja czasu i pracy. Jednak dostales szanse i zaufales, ze rozwoj duchowy moze Ci pomoc. To jest jak nowa przygoda- nie wiadomo co sie wydarzy i kim bedziesz za Jakis czas - jesli teraz postanowisz uzdrowic swoje zycie.


Bardzo łądnie to powiedziałaś, podpisuję się rękami i stopami! Trzymam kciuki, Maciek, wszystko się ułoży tak, że będzie najlepiej dla was obojga na dłuższą metę - cokolwiek się wydarzy. Czasem jest trudno, ale z problemami jak z zabrudzoną podeszwą - nikt nie obiecywał, że proces oczyszczania będzie przyjemny. Tylko że trzeba, jak się nie chce dalej w tym g... tkwić.

Macko1982

  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
  • maciek chędożko adept
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-08, 09:58:53 »
Bardzo wszystkim dziękuję, nastąpiła zmiana, a uważam że zawdzięczam ją afirmacjom, już drugi zeszyt zapełniam, w windzie mam lustro i mieszkam na 10ym piętrze, więc często do niego gadam :) wystarczyło skupić się na miłości, spokoju, pewności siebie. Moja żona `dziwnym trafem` też zrozumiała bardzo duuuużo rzeczy, a ja jej nawet ich nie tłumaczyłem... chyba coś jest  z tym rozwojem, gdy sam stajesz się lepszy, ludzie idą za Tobą :)

3majcie się

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-30, 13:13:01 »
W przypadku gdy problemy wynikają z nieuzdrowionego dzieciństwa, nie da się z tego wyjść przez pisanie afirmacji. Leszek w swoich ksiązkach proponuje zacząć pracę nad sobą od pisania afirmacji, ale te książki są adresowane do osób których celem jest rozwój duchowy, a dzieciństwo miały w miarę zdrowe.
Pisanie afirmacji w celu przeprogramowania podświadomośći oraz zmienienia jej przekonań spowoduje silniejsze odcięcie od rzeczywistych przyczyn problemów. Zacząć nalezy od dogłebnego przeorania dzieciństwa czyli od czytania książek psychologicznych.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-29, 15:43:34 »
Metody rozwojowe które wy proponujecie wymagają dużej samodzielnosci a także samozaparcia i wysiłku i nadają się tylko dla osób zorientowanych na rozwój. Dla osób które nie mają wysokich intencji do rozwoju lepsza jest psychoterapia, gdzie mozna się oprzeć na terapeucie i ma się podane wszystko gotowe do pracy nad sobą, gdzie nie ma tylu niewiadomych, samodzielnych poszukiwań,gdzie nie trzeba samemu czytać wielu tomów książek i gdzie nie trzeba mieć w jednym palcu całej wiedzy psychologicznej i rozwojowej. W psychoterapi jest dużo łatwiej prosciej, szybciej bo ktoś daje wszystko na gotowe co jest potrzebne. Nie trzeba się przebijać przez te wszystkie stosy książek aby zajarzyć o co chodzi i gdzie leży problem. Odpada ogrom pracy z czego duża część jest czytaniem tego co nam nie jest do niczego potrzebne i robieniem tego co akurat w danym momencie nic nam nie daje.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-07-29, 15:32:20 »
Inga,

Zgadzam się, że dobra psychoterapia może być wysoce skuteczna. Odniosłam się jedynie do tego co napisał Maćko, a zrozumiałam, że korzystał z wizyt u psychologa, które różnią się od zaawansowanej psychoterapii czy metod, które mu polecamy.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-29, 15:00:40 »
Maćko,

Coraz częściej okazuje się, że konwencjonalna terapia nie wystarcza. Sama gadka szmatka nie uzdrowi głęboko skrywanych problemów, które tworzyły się latami.

BR
Dobra psychoterapia to nie jest gadka szmatka.
To naprawdę cięzka praca nad sobą z dochodzeniem do najglebszych przyczyn z dzieciństwa czy okresu prenatalnego i okołoporodowego.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-29, 14:55:09 »


Ja bym ci polecał udać się na terapię, jesteś z warszawy to może do Sylvii Wilczyńskiej albo Małgosi Białach na EFT albo regresing. Działa lepiej niz psychoterapia, bo sięga do praw kreacji i prawdziwych przyczyn.


Mariusz
Chodziłeś na psychoterapię?
Bo jeżeli nie to skąd wiesz że te metody sięgają glebiej niż psychoterapia?
Ja przeszłam przez wiele metod łacznie z regresingiem i ze wszystkich tych metod najgłebiej i najskuteczniej działa psychoterapia. Równie głeboko działają węzły ale tylko z równocześnie stosowaną psychoterapią, bo w innym przypadku u mnie ślizgałyby się tylko po powierzchni.
Oczywiście u dobrego psychoterapeuty stosującego terapię głębi.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-07-29, 14:10:37 »
 
Blackrose, dziękuję.
To zdanie "Boże pomóż, bo ja już nie wiem, co z tym robić" - bardzo dla mnie.

VanillaOrchard jak ja cię rozumiem, że czekanie może się już dłużyć :)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-07-29, 12:42:55 »
Maćko,

Coraz częściej okazuje się, że konwencjonalna terapia nie wystarcza. Sama gadka szmatka nie uzdrowi głęboko skrywanych problemów, które tworzyły się latami. To co opisujesz przedstawia obraz/ kopię nieszczęśliwej rodziny pochodzenia. Prawdopodobnie uaktywniły się nawyki domowe i sposoby reagowania mamusi i tatusia. Czy mieszkaliście z żoną ze sobą przed ślubem? Wspólne mieszkanie pozwala wiele zaobserwować, ewentualnie poradzić sobie z wychodzącymi emocjami. Ta arena zaspokajania potrzeb to takie neurotyczne niespełnienie, wymaganie aby ciągle było lepiej i lepiej, bo przecież nigdy nie było dobrze! Żona nie chce brać odpowiedzialności za siebie, zawsze chce być idealna. Prawdopodobnie dlatego, że wcześniej była workiem treningowym dla swojej rodziny, która nauczyła ją lęku przed porażką, nie przyznawania się do błędów, które przecież były karane. Myślę, że dużo widzisz i rozumiesz, ale boisz się odrzucenia, niesprostania wymaganiom, takim nadmiernym wymaganiom, którymi Cię terroryzowano jako dziecko.

Tutaj szczególnie trzeba zająć się odkrywaniem emocji z rodziny pochodzenia i przebaczaniem, że tatuś czy mamusia traktowali mnie tak czy inaczej. Wszyscy dobrze Ci polecili, ja bym zaczęła od regresingu lub EFT. Afirmacji lepiej nie pisać kiedy są tak napięte relacje, bo to tylko pogłębi problemy. Najpierw trzeba nieco uspokoić atmosferę i wyrównać nastroje. Trzeba liczyć się z tym, że druga strona może się zaprzeć i nie chcieć pracować, nie da jej się do tego zmusić, a nawet nie warto tego robić. To może się samoistnie zadziać na korzyść, gdy zaobserwuje, że Tobie inne terapie pomogły i wtedy sama zabierze się do pracy. Obwinianie jest typowe u kobiet, mają postawę życzeniową, bo taką im wmówiono rolę - dodatkowo uczone są, aby zmieniać facetów, wychowywać ich, ustawiać do pionu tak jak sobie tego życzą. Oj to jest fatalne.



Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-07-29, 11:07:51 »
Hej Maciek,

najpierw chcialabym Ci powiedziec, ze dla mnie jestes bardzo odwazny, bo widzisz swoje problemy i szukasz rozwiazania ich proszac o pomoc niekonwencjonalna (dla innych nie do przyjecia) na tym Forum! Twoje zycie - tak jak wielu innych nie jest latwe i na starcie masz duzo problemow, ktore potrzebuja czasu i pracy. Jednak dostales szanse i zaufales, ze rozwoj duchowy moze Ci pomoc. To jest jak nowa przygoda- nie wiadomo co sie wydarzy i kim bedziesz za Jakis czas - jesli teraz postanowisz uzdrowic swoje zycie.

Sa rozne sposoby- jak pisal Mariusz mozesz zaczac od profesjonalnej pomocy terapelty,rozpoczac prace nad soba samodzielnie Technika, ktora Ci sie podoba, mozesz zamowic analize, isc na regresing i powoli sie otwierac na pomoc Boga, ktora teraz niewatpliwie masz zapewniona ( bo bys nie czytal tego Forum)
Polecam Ci tez ksiazki i artykuly Pana Leszka i innych swietnych ludzi...wybieraj sam, kto Ci pasuje, w co wierzysz...sa tez modlitwy i dekrety Pani Ani Atras na jej stronie i rady wielu innych super ludzi na tym Forum, ktorzy robia zabiegi na odleglosc, podpowiadaja i prowadza Cie powoli do celu.

Powodzenia i wspieram. Pisz o swoch odczuciach, zadawaj pytania na poszczegolnych watkach, szukaj swojej drogi i dzialaj. Niebawem pojawia sie pierwsze sukcesy ;)

Macko1982

  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
  • maciek chędożko adept
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-07-29, 10:04:52 »
dziękuję,

pomocne,

a czy mądre? mądre będzie jak zastosuję :)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-07-29, 09:35:39 »
Maćko
w tym wątku to wsparcie takie bardziej duchowe w sensie życzliwego przyjaznego wsparcia niż jakiś konkretny zabieg uzdrawiający. A wygląda, że tobie by się przydało to ostatnie

Ja bym ci polecał udać się na terapię, jesteś z warszawy to może do Sylvii Wilczyńskiej albo Małgosi Białach na EFT albo regresing. Działa lepiej niz psychoterapia, bo sięga do praw kreacji i prawdziwych przyczyn.

Ale ogólnie to na początek zawsze należy postawić na Miłość do Siebie samego. czyli "Ja Maciek załuguję na miłość zawsze i wszędzie". Cała miłośc jakiej ci potrzeba znajduje się zaskakująco - w twoim sercu. Ktoś, nawet twoja żona, może być niezdolny do dawania miłości z jakichś powodów . ALe ty jej nie potrzebujesz od osób, które mają problemy z jej dawaniem. Zaczy zasługujesz na miłość od żony ale jak ona ma problemy z jej dawaniem w jakichś okolicznościach to się to jej przebacza. Zwykle to jest tak, że jak ktoś nas krytykuje z jakichś powodów to jest lustrem odbijającym naszą własną krytyczną postawę wobec tego, żę tam nie umiemy się komunikowac, narozrabialiśmy itp itd

Pokochanie siebie pomimo tego że np nie umiemy komunikowac uczuć wydaje się trudne i prowadzące na manowce ale jest inaczej - to brak miłości do siebie oznacza wyparcie, brak kontaktu ze sobą i dalej trudności w wyrażaniu uczuć

Możesz mieć sporo wzorców do przerobienia ale to da się zrobić

Wspieram
« Ostatnia zmiana: 2013-07-29, 09:46:12 wysłana przez Mariusz »

Macko1982

  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
  • maciek chędożko adept
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-07-29, 09:01:08 »
Cześć,
potrzeba mi wsparcia duchowego, bo żadne inne już chyba nie pomoże, chodzi mi o związek, jesteśmy miesiąc po ślubie, ja nie widzę celu w życiu, ona się czuje niekochana, wcześniej raczej lepiej tez nie bywało, przerobiliśmy chyba wszystko, łącznie z psychologiem , który chyba guzik pomógł/ła :), dziś obudziłem się ze straszna spiną w mostku, to chyba trzecie oko czy coś takiego, to jest dosyć złożony temat i jeżeli czytelniku nie masz 5 minut to nie dobrniesz do końca... Myślę że przyczyna tkwi we mnie też, bo nie mam na celu jej oceniać bo przecież tak najprościej, ostatnio doszedłem do wniosku że mam w sobie bunt względem kobiet, ciężko przychodzi mi podporządkowywanie się normom z ich strony, a jak moja żona ma okres to mam ochotę ją udusić, ma to korzeń w tym jak moja matka mnie traktowała gdy byłem mały, wiem że trzeba to przepracować ale to wymaga czasu, ja miałem wmawiane że nie umiem, że popsuję, że nie wyjdzie, że jestem do niczego... czuje się sam, mam żonę a czuję się jakbym nie miał nikogo, czuje się jakbym nikogo nie obchodził i chyba ma to sens bo z psychologicznego punktu widzenia każdy interesuje się sobą... Moja żona widzi wszystkie moje defekty tak zwane, według niej nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie umiem wyrażać uczuć, nie umiem być delikatny, nie umiem nie umiem nie umiem, jakby ona była ideałem, a nie jest bo nikt nie jest, wiem że kilka razy ją zawiodłem, bo obiecywałem pewne rzeczy a nie umiałem dotrzymać słowa, nie wiem co dalej... po prostu nie wiem, ona jak to mówi nie da z siebie, bo kiedyś dawała i ją ludzie ranili , to jest dla mnie głupie, bo to jest siedzenie i czekanie, biernie, aż ktoś coś zrobi. Moja żona mnie nie rozumie, potrafi tylko opierniczać i oceniać, przerywać w połowie zdania bo ona musi powiedzieć TERAZ akurat, ale przecież to ja jak zwykle narozrabiałem, ja jestem powodem, ona jest krystaliczna, zwariować idzie po prostu, chce człowiek mieć normalny związek oparty na miłości to nie, zawsze znajdzie jakieś gówno na które warto by ponarzekać, ona się zmieniać nie musi, choć też ma wady, to ja mam nad sobą pracować, nasze małżeństwo, czy cokolwiek to jest, jest areną zaspokajania jej potrzeb, bo przecież jej się należy. Cieszę się że wywaliłem to z siebie. Teraz czas na afirmacje, bo naprawdę działają, poprawiają samopoczucie i  oczyszczają.