Inga
Mnie odrzuca np coś takiego że wybieram sobie jakiś cel do osiągnięcia który w tym momencie akurat mi się podoba, wybieram do tego odpowiednią afirmację i za jej pomocą zmuszam podśwaidomość aby mi to dostarczyła. Wolę afirmacje typu pozwalającego, otwierającego na to co dla mnie najkorzystniejsze, bez wskazywania konkretów, bo moja dusza czy też boska istota we mnie może mieć zupełnie inne cele i dązenia niż ja.
Mogę się pod tym podpisać

I też robię z afkami tak jak Ty, czyli też sprawdzam różne i obserwuję swoje reakcje. Im więcej wychodzi negatywów tym lepiej, bo więcej mogę uwolnić.
Tylko że ja nie piszę tradycyjnie (czyli ileś tam razy w 3 osobach), ale troszkę inaczej. Tzn. piszę sobie afirmację, czytam, wczuwam się w nią i uwalniam to, co wychodzi. Potem znów czytam i znów uwalniam. Piszę też jedno i to samo na różny sposób, bo często jest tak, że różne sformułowania na mnie działają.
Poza tym lubię sobie robić dekrety do słuchania, pisać afirmacje na telefonie, na kartkach do powieszenia. No i dużo rozmyślam na temat danej afirmacji.
Zauważyłam, że silnie działają na mnie afirmacje pisane w drugiej osobie (Ty Haniu...), dlatego, że dużo jest we mnie krytykującego rodzica i gdy tak się do siebie zwracam, to wydaje mi się, jakby to on mi na coś pozwalał i przez to stawał się kochającym rodzicem.
Kaśka
ostatnio mam dość stresującą sytuację i próbuję ją jakoś rozgryźć EFT i techniką uwalniania i takie rzeczy mi się dzieją,EFT dokładnie to samo ślizganie się po temacie,bez żadnych uświadomień,bez emocji,
Kasia, dziś - pierwszy raz od dłużeszego czasu - robiłam sobie EFt i przypomniał mi się Twój problem z tą techniką.
Napiszę Ci, jak ja do tego podchodzę, może na coś Ci się przyda.
Moim zdaniem bardzo ważne jest nawiązanie kontaktu ze sobą podczas robienia ustawienia. Chodzi o to, żeby (podczas masowania punktu wrażliwego) wsłuchać się w siebie, odpowiedzieć sobie na pytanie "co teraz czuję" i zaakceptować siebie z tym uczuciem, albo inaczej: zaakceptować to uczucie w sobie. Jeśli nie wiem, co teraz czuję, to zaakceptować się z całym tym pomieszaniem. Jeśli nie czuję emocji, to zaakceptować się z tym brakiem reakcji emocjonalnej.
Jeśli nie potrafisz zaakceptować, to zaakceptuj to, że nie potrafisz tego zaakceptować. Jeśli nie odpowiadają Ci słowa "kocham i akceptuję" to wybierz jedno, które Ci odpowiada, albo jakiś zamiennik. Mnie np. bardzo długo nie odpowiadało słowo "kocham", bo uważałam, że to nieprawda, nie potrafiłam siebie pokochać, były to tylko puste słowa. Więc używałam tylko "akceptuję siebie".
Czyli podczas ustwienia chodzi o to, żeby zaakceptować siebie z tym uczuciem (uczuciami), które aktualnie jest we mnie. Robię je tak długo, aż faktycznie poczuję tę akceptację. A potem zazwyczaj pozwalam temu odejść (uwalniam), nie chce mi się opukiwać, bo uwalnianie jest szybsze

No ale czasem, gdy mam opór przed szybkim puszczeniem (tak jak dziś), to wypukuję to

Wracając do problemu - zauważ, że robienie ustawienia, to nic innego jak nawiązywanie kontaktu ze sobą (chęć zrozumienia siebie jest tutaj b. ważna) i akceptacja siebie pomimo wszystko (wywołanie współczucia sobie). A kiedy już określisz, co czujesz, zaakcetujesz siebie z tym, to opukujesz to używając przy tym przypominacza.
Czyli w Twojej sytuacji: pomyśl o swoim problemie i zapytaj się, co w związku z nim czujesz. I na to zrób ustawienie. Jeśli nie czujesz żadnych emocji w związku z nim, to zrób na to, co czujesz w danej chwili, niezleżnie od tego, czy ma to związek z problemem, czy nie. Jak poczujesz akceptację, to może puszczą blokady

A druga sprawa, to na pewno coś czujesz w związku z tą sprawą, bo sama piszesz, że chcesz to rozwiązać

Więc określ to (np. swój zawód, frustrację, złość, chęć rozwiązania i brak rezultatów) i rób ustawienie (przykładowo "mimo tego, że chcę..., ale nie nic mi nie wychodzi, to i tak..."). Nie spinaj się, że coś tam trzeba (bo nic nie trzeba), tylko zwyczajnie się poobserwuj i popróbuj metodą prób i błędów. Jeśli poczujesz w trakcie pukania, że nie czujesz już tego uczucia, a przychodzi Ci coś innego na myśl (i to bardziej czujesz), to przewij i zacznij nowe "rozdanie". Tutaj nie ma sztywnych reguł, rób to, co czujesz, że jest dobre dla Ciebie, a w miarę czasu i praktyki przyjdzie pewność
