Autor Wątek: Prośby o wsparcie duchowe  (Przeczytany 143184 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-04-18, 11:34:06 »
Inga,
ja też pracuję intuicyjnie i też nie zawsze potrafię wszystko opisać. Ale też dużo nad tym myślę, dlaczego działa to tak, a nie inaczej i czasem coś uda mi się dostrzec :) Zazwyczaj po prostu opisuję to, co czuję. 

A z tymi afirmacjami to myślę, że trzeba podejść od trochę innej strony do tego problemu. Na pewno nie jest konieczne wprowadzanie przekonań pozytywnych (tylko na zasadzie automatycznego zastępowania negatywów pozytywami), ale afirmowanie też nie temu powinno służyć. Afirmacje są po to, żeby uświadomić sobie prawdę, a prawda nie buduje ego.

Prawdę przesłaniają negatywne przekonania. Żeby ją odkryć, trzeba się ich pozbyć. Afirmacje to dobre narzędzie służące do tego. W afirmowaniu chodzi o to, żeby mówić sobie (pisać) prawdę i obserwować siebie. I odrzucać po kolei wszystkie negatywy. I tak aż do skutku, czyli aż do rozszerzenia świadomości na tyle, żeby uświadomić sobie tę prawdę.
Do tego potrzebne jest odpowiednie podejście do afirmowania. Chodzi o uczciwość i szczerość wobec siebie.
Jeśli mam problem formułuje afkę. I badam, czy jest ona zgodna z prawdą. Jeśli nie, to ją odrzucam, a jednocześnie przyglądam się temu, co mnie skłoniło do jej utworzenia. W ten sposób dochodzę do pewnych braków w sobie, które trzeba zlikwidować.
Wracając do tematu: jeśli jedna okazała się fałszywa, układam inną afkę i znów pytam się siebie, czy jest zgodna z prawdą. I znów uczciwie i szczerze odpowiadam sobie. Np. nie wiem. Bo to jedyna szczera odpowiedź, gdy faktycznie się nie wie. To wtedy odwołuję się do autorytetów, do tego, co inni napisali, czy powiedzieli na ten temat. Jeśli jest to coś pozytywnego, to afirmuję to żeby się przekonać, czy jest to zgodne z prawdą, czy nie. I obserwuję siebie.

Na przykładzie:
Czuję się nieatrakcyjna (problem), więc formułuję afkę "Jestem atrakcyjna dla wszystkich/Mogę być atrakcyjna dla wszystkich" (bo chciałabym aby tak było).
Pytam siebie: czy faktycznie tak jest/może być? I tutaj uczciwie muszę przyznać, że nie, że nigdy tak nie będzie. Nigdy nie będę atrakcyjna dla wszystkich, jest to niemożliwe. Afka nie jest zgodna z prawdą.
I nadal drążę: co skłoniło mnie do tego, że chcę niemożliwego? Brak we mnie. Brakuje mi miłości, akceptacji.
Ale tego nie dostanę z zewnątrz. Muszę sama sobie dać akceptację i przyzwolenie, żeby akceptowały (kochały) mnie ważne dla mnie osoby.
Zobacz na tym przykładzie: gdybym wybrała tę afkę, to bym sobie budowała ego: JA jestem atrakcyjna dla WSZYSTKICH.
A dlaczego? Bo to nieprawda. Budować ego można tylko fałszem. Prawdą się nie da :)

Wracając do przykładu, wiem, że tamta afka jest fałszywa, więc szukam innej. Skoro nie mogę być atrakcyjna dla wszystkich (a nawet - jak się okazało - nie jest mi to potrzebne), to dla kogo mogę? Dla siebie, dla partnera, dla ważnych dla mnie ludzi.
Naprawdę? Przecież jestem brzydka, nieciekawa, nie mam nic do powiedzenia, itd. Nie wiem, czy jestem atrakcyjna dla kogokolwiek (uczciwa odpowiedź). Skoro nie wiem, to badam temat, jak to widzą inni. I dowiaduję się, np. w mądrych książkach, że każda istota ma w sobie boską cząstkę, a więc każda jest atrakcyjna. Albo inaczej - atrakcyjność jest kwestią indywidualną. Jesteśmy tak zróżnicowani, że to, co dla jednego jest syfem, dla innej osoby jest piękne. Więc każdy bez wyjątku może być atrakcyjny i jest atrakcyjny. Tak więc to prawda, ja jestem atrakcyjna (choć na pewno nie dla wszystkich) :)
Piszę tę afkę i obserwuję siebie. W wielu przypadkach już samo dążenie do sprawdzenia, czy jest ona prawdziwa wg innych daje uświadomienie. A jeśli nie, to praca z afką do tego prowadzi. tylko trzeba być szczerym oraz uczciwym i nie uciekać przed prawdą na swój temat.

Jak widzisz, afirmowanie to dla mnie bardziej dialog z samą sobą (i okazja do kontemplacji tematu), niż monolog polegający na narzucaniu podświadomości swojego zdania. W takich warunkach nie ma miejsca na wmawianie sobie czegokolwiek, tylko na odkrywanie swojej prawdziwej natury :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-04-18, 08:31:11 »
Bo ja bardzo nie mam ochoty na wmawianie sobie że jestem taka i taka wspaniała, natomiast chcę być taka jaka jestem rzeczywiście, chcę tylko odkrywać swoją prawdziwą naturę.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-04-18, 08:28:10 »
Mam takie pytanie odnośnie budowania nowych pozytywnych przekonań za pomocą afirmacji.
negtywne przekonania na swój temat na pewno są niepotrzebne i nalezy się ich pozbyć. Czy konieczny jest etap wprowadzania na ich miejsce przekonań pozytywnych które również budują ego, jeżeli w dalszym etapie rozwoju również ich trzeba się bedzie pozbyc?
Może wystarczy tylko pozwolić aby to nowe budowało się samo tak jak chce bez naszej ingerencji i bez naszego ukierunkowania.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-04-18, 08:05:40 »
Felicite
Ty bardzo dobrze potrafisz to wszystko opisać i wyjaśnić.
Ja też pracuję z emocjami w ten sposób który ty opisujesz ale robię to bardziej intuicyjnie, bo widzę że tak jest dobrze,  że to przynosi mi dobre efekty a nie potrafię tego opisać i wyjaśnić dlaczego akurat to przynosi najlepsze efekty.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-04-17, 19:47:12 »
I jeszcze kilka słów a propos "pogłębiania" (po przemyśleniu) :)
Owo pogłębianie chyba przede wszystkim zachodzi wtedy, gdy początkowo dane uczucie nie jest uświadomione w całości (czyli - innymi słowy - gdy nastąpiło wyparcie) i gdy stopniowo obejmuje się je świadomością, czyli pozwala się mu stopniowo wypływać.
I wtedy, gdy to uczucie wypływa (gdy następuje uświadomienie/pozwala się na jego zaistnienie), sprawia to wrażenie pogłębiania się. Przynajmniej na początku, bo potem zazwyczaj jest go coraz mniej.
Podejrzewam, że czasem uświadomienie sobie uczucia następuje tak szybko, że nie ma się wrażenia "pogłębiania się". W jednej chwili następuje objęcie świadomością i puszczenie. Tak jest wtedy, gdy nie ma przed tym oporu.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-04-17, 19:06:03 »
czyżbym uwalniała nawet nie zdając sobie z tego sprawy?

Bardzo możliwe :) Przecież to nasza naturalna umiejętność, która zanika w miarę przystosowywania się do życia w społeczności.
Bardzo się cieszę, że Ci się rozjaśniło i życzę powodzenia w uwalnianiu :)

Jeszcze kilka słów na temat tego pogłębiania. To się zazwyczaj pojawia, gdy czegoś jest dużo nagromadzone i ciało nie daje rady uwolnić czegoś w jednej chwili. Gdy zajmujemy się jakimś większym tematem, zadawnionymi sprawami, a mieliśmy tendencje to tłumienia emocji. A kiedy puszcza się kwestie bieżące, to jest moment, nic się nie pogłębia. Poza tym wcale nie jest powiedziane, że każdemu - nawet przy uwalnianiu dużej sprawy - będzie się pogłębiać. Ludzie są różni i różnie uwalniają emocje. Poza tym wszystko jest możliwe. Nawet uwolnienie się od całego badziewia w jednym momencie (na zasadzie łaski Boga) :) A zatem można i bez pogłębiania :)

Kaśka

  • Wiadomości: 101
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-17, 18:51:27 »
Felicite
dałas mi do myślenia teraz ")
bo miałam kilka razy tak,że się przyglądałam uczuciom bez wgłębiania czy też właśnie naporu,żeby to uwalniać od razu,po prostu się przyglądałam z boku i to nie pogłębiając się znikało
czyżbym uwalniała nawet nie zdając sobie z tego sprawy? właśnie poprzez brak przymusu zeby teraz natychmiast pogłębiało się i znikało?
buzia wielka za wyjaśnienia,wiele mi to dało,naprawdę bardzo dziękuję!!!

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-04-17, 18:40:47 »
Kaśka,
kluczem jest akceptacja. A akceptacja to pogodzenie się z tym, co jest, brak jakiegokolwiek działania w kierunku by coś zmienić, brak chęci zmiany.
Ty piszesz " więc myślę uwolnię toto ,wzbiera we mnie CHĘĆ aby to uczucie pogłębiało się". Jest tutaj element chęci zmiany, bo chcesz, by to się pogłębiło. A to chodzi o to, żeby pozwolić temu być, jakie jest, bez oceniania, bez jakiegokolwiek naporu.
To się samo pogłębi, albo i nie :) Jeśli nie tzn. że tak miało być. Nie oceniaj, po prostu pozwól :) Nawet jeśli uczucie cofnie się, to też to akceptuj, czyli - innymi słowy - pozwól mu się cofnąć. I obserwuj dalej.
Myślę, że po prostu za bardzo napierasz (nawet jeśli jest to napór niezauważalny) i dlatego to ucieka.
Pozwól sobie na opór, nawet kilka dni (jeśli to będzie potrzebne). Te kilka dni Cię nie zbawi, wierz mi :) W tym czasie pozwalaj sobie na co tylko chcesz, na co tylko masz ochotę. I wsłuchuj się w swoje uczucia.
Uwierz, że tak jak jest, jest dobrze :) Pozwól sobie na to, a to odejdzie. (Tzn. odejdzie tylko to, co jest iluzją, tego co prawdziwe nie da się puścić)

Albo inaczej - uwolnij CHĘĆ (inaczej pragnienie) by to uczucie pogłębić :) Gdy masz pragnienie, tzn. że masz brak. Materializujesz więcej braku. Czyli jak masz chęć pogłębienia, to uczucie się nie pogłębi. Tobie na złość ;)
Uwolnij (czyli zaakceptuj,  pozwól odejść) pragnienie (chęć), a wtedy samo się będzie działo.

Inna sprawa, to wyobrażenie, że uczucie musi się pogłębić. A figa. Wcale nie musi :P
Pozwól sobie na nie, a wtedy sama zobaczysz, co się z nim stanie. Nie wierz nikomu na słowo, zaufaj sobie :))
Albo inaczej - sprawdź to na sobie :)
« Ostatnia zmiana: 2012-04-17, 18:43:11 wysłana przez Felicite »

Kaśka

  • Wiadomości: 101
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-04-17, 18:18:53 »
Felicite
a co zrobić kiedy uczucia chowaja się? np.czuje ogromne wkurzenie  więc myślę uwolnię toto ,wzbiera we mnie chęć aby to uczucie pogłębiało się i tu emocje cofaja się jakby i błogi spokój następuje ,wiem że to zmyłka bo za jakąś chwilę znowu powraca więc ja znowu próbuję pogłębić je i znowu cofanie taka zabawa w kotka i myszkę
pomyślałam ze to opór przed uwolnieniem więc chciałam ten opór uwolnić ale też się cofało cokolwiek czułam
ostatnio mam dość stresującą sytuację i próbuję ją jakoś rozgryźć  EFT i techniką uwalniania i takie rzeczy mi się dzieją,EFT dokładnie to samo ślizganie się po temacie,bez żadnych uświadomień,bez emocji,

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-04-17, 17:26:04 »
Doktor X,
Czuje ze moje zycie se zmienia jak nigdy przedtem. Mimo ze to wolny proces to jednak jest odczuwalny.

To super :)

Pytasz, jak się skonfrontować z emocjami. Pozwolić sobie je odczuwać, czyli inaczej zaakceptować je :)
W praktyce można to zrobić np. podczas pisania afirmacji. Piszesz afkę, czytasz i obserwujesz, jakie uczucie się pojawia i jak ono się wyraża (np. może przez ucisk w brzuchu, bądź w klatce piersiowej). I po prostu pozwalasz sobie na odczuwanie tego. Jak sobie pozwolisz, to wyjdzie tego więcej, możesz zacząć płakać, itp. Nie oceniaj tego, po prostu pozwalaj temu z Ciebie wychodzić. Aż wyjdzie. Chodzi o to, żeby nie uciekać od tego, pozwalać pomimo lęku.

Jeśli afirmacje, które piszesz nie wyzwalają w Tobie jakichś głębszych emocji, to zrób coś takiego: Pomyśl, co najgorszego mogłoby Ci się przydarzyć. I wczuj się w to. Wtedy na pewno poczujesz emocje. I wtedy pozwól sobie na nie, nie blokuj ich, poczekaj aż wyjdą. Pozwól sobie też na wszelkie odczucia w ciele z tym związane. Skupiaj się na rozluźnianiu ciała.

To wszystko, co z Ciebie będzie wychodziło nie jest Tobą. Ale Ty myślisz, że jest i dlatego się tego boisz (i stąd ten opór). Nie chcesz tego ruszać. Uciekasz od tego, a tym samym od siebie (bo myślisz, że tamto to Ty). Żeby uciec (wyrzucić coś ze świadomości i nie dopuścić do tego, by to wylazło) musisz zawęzić świadomość. A przez to nie możesz zobaczyć, jak jest naprawdę. Widzisz fałsz i dlatego czujesz opór przed zmianami.
Dlatego jedynym ratunkiem jest konfrontacja z tym, co masz w sobie. Chodzi o to, żebyś przestał uciekać od tego (a tym samym od siebie). Trzeba stanąć z tym twarzą w twarz, bo tylko wtedy można zobaczyć, że to co w Tobie to nie Ty. I wtedy można przestać się siebie bać. A opór znika.

Co do afirmacji, to zgadzam się z Ingą. W afirmowaniu nie chodzi o to, żeby jedno przekonanie zmienić na drugie, ale o to, żeby wyciągnąć na wierzch wszelkie brudy, które zakrywają prawdę i je puścić. Wtedy prawda wychodzi na wierzch (świadomość się rozszerza) i nie jest potrzebne dodatkowe "wbijanie" jej do łba na siłę. Bo po co? :)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-17, 16:48:29 »
:) Tak uzywam imienia. Dziekuje. Czuje ze moje zycie se zmienia jak nigdy przedtem. Mimo ze to wolny proces to jednak jest odczuwalny.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-17, 13:41:58 »
Dodatkowe afirmacje dla ciebie:
Ja jestem całkowicie bezpieczny ze swoimi emocjami.

Ps. Mam nadzieję, że Ty używasz przy afirmacjach własnego imienia a nie pseudonimu.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-17, 13:37:10 »
Doktor X
Zaakceptuj swoją karmę wojownika. Każdy ma jakieś obciążenia. Zaakceptuj, że poprostu byłeś wojownikiem z wszystkim co się z tym wiąże- okrucieństwem, przemocą, agresją, dumą, wyparciem siebie i swoich słabości. Pora pogodzić się z tym, przyjąć siebie takim, jaki jesteś. Przede wszystkim pozwól sobie na odkrywanie i poznawanie siebie. To jest dla Ciebie bezpieczne.


Inga

  • Gość
[#]   « 2012-04-17, 11:12:24 »
O pracy z emocjami bardzo dużo tu pisze Felicite

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-04-17, 11:05:59 »
No tak. U mnie ten opor to na 95% wina trzymania sie wojownika przez moje ego. Mam nieprzepracowana karme wojownika i wlasnie nad tym pracuje. Mozliwe ze jest cos jeszcze ale ten wojownik tak blokuje najwiecej. Sprubuje tych afirmacji co dr0du pisze.