Inga,
ja też pracuję intuicyjnie i też nie zawsze potrafię wszystko opisać. Ale też dużo nad tym myślę, dlaczego działa to tak, a nie inaczej i czasem coś uda mi się dostrzec

Zazwyczaj po prostu opisuję to, co czuję.
A z tymi afirmacjami to myślę, że trzeba podejść od trochę innej strony do tego problemu. Na pewno nie jest konieczne wprowadzanie przekonań pozytywnych (tylko na zasadzie automatycznego zastępowania negatywów pozytywami), ale afirmowanie też nie temu powinno służyć. Afirmacje są po to, żeby uświadomić sobie prawdę, a prawda nie buduje ego.
Prawdę przesłaniają negatywne przekonania. Żeby ją odkryć, trzeba się ich pozbyć. Afirmacje to dobre narzędzie służące do tego. W afirmowaniu chodzi o to, żeby mówić sobie (pisać) prawdę i obserwować siebie. I odrzucać po kolei wszystkie negatywy. I tak aż do skutku, czyli aż do rozszerzenia świadomości na tyle, żeby uświadomić sobie tę prawdę.
Do tego potrzebne jest odpowiednie podejście do afirmowania. Chodzi o uczciwość i szczerość wobec siebie.
Jeśli mam problem formułuje afkę. I badam, czy jest ona zgodna z prawdą. Jeśli nie, to ją odrzucam, a jednocześnie przyglądam się temu, co mnie skłoniło do jej utworzenia. W ten sposób dochodzę do pewnych braków w sobie, które trzeba zlikwidować.
Wracając do tematu: jeśli jedna okazała się fałszywa, układam inną afkę i znów pytam się siebie, czy jest zgodna z prawdą. I znów uczciwie i szczerze odpowiadam sobie. Np. nie wiem. Bo to jedyna szczera odpowiedź, gdy faktycznie się nie wie. To wtedy odwołuję się do autorytetów, do tego, co inni napisali, czy powiedzieli na ten temat. Jeśli jest to coś pozytywnego, to afirmuję to żeby się przekonać, czy jest to zgodne z prawdą, czy nie. I obserwuję siebie.
Na przykładzie:
Czuję się nieatrakcyjna (problem), więc formułuję afkę "Jestem atrakcyjna dla wszystkich/Mogę być atrakcyjna dla wszystkich" (bo chciałabym aby tak było).
Pytam siebie: czy faktycznie tak jest/może być? I tutaj uczciwie muszę przyznać, że nie, że nigdy tak nie będzie. Nigdy nie będę atrakcyjna dla wszystkich, jest to niemożliwe. Afka nie jest zgodna z prawdą.
I nadal drążę: co skłoniło mnie do tego, że chcę niemożliwego? Brak we mnie. Brakuje mi miłości, akceptacji.
Ale tego nie dostanę z zewnątrz. Muszę sama sobie dać akceptację i przyzwolenie, żeby akceptowały (kochały) mnie ważne dla mnie osoby.
Zobacz na tym przykładzie: gdybym wybrała tę afkę, to bym sobie budowała ego: JA jestem atrakcyjna dla WSZYSTKICH.
A dlaczego? Bo to nieprawda. Budować ego można tylko fałszem. Prawdą się nie da

Wracając do przykładu, wiem, że tamta afka jest fałszywa, więc szukam innej. Skoro nie mogę być atrakcyjna dla wszystkich (a nawet - jak się okazało - nie jest mi to potrzebne), to dla kogo mogę? Dla siebie, dla partnera, dla ważnych dla mnie ludzi.
Naprawdę? Przecież jestem brzydka, nieciekawa, nie mam nic do powiedzenia, itd. Nie wiem, czy jestem atrakcyjna dla kogokolwiek (uczciwa odpowiedź). Skoro nie wiem, to badam temat, jak to widzą inni. I dowiaduję się, np. w mądrych książkach, że każda istota ma w sobie boską cząstkę, a więc każda jest atrakcyjna. Albo inaczej - atrakcyjność jest kwestią indywidualną. Jesteśmy tak zróżnicowani, że to, co dla jednego jest syfem, dla innej osoby jest piękne. Więc każdy bez wyjątku może być atrakcyjny i jest atrakcyjny. Tak więc to prawda, ja jestem atrakcyjna (choć na pewno nie dla wszystkich)

Piszę tę afkę i obserwuję siebie. W wielu przypadkach już samo dążenie do sprawdzenia, czy jest ona prawdziwa wg innych daje uświadomienie. A jeśli nie, to praca z afką do tego prowadzi. tylko trzeba być szczerym oraz uczciwym i nie uciekać przed prawdą na swój temat.
Jak widzisz, afirmowanie to dla mnie bardziej dialog z samą sobą (i okazja do kontemplacji tematu), niż monolog polegający na narzucaniu podświadomości swojego zdania. W takich warunkach nie ma miejsca na wmawianie sobie czegokolwiek, tylko na odkrywanie swojej prawdziwej natury
