HI,
Gdzie widzisz nowomowę i spłycanie pojęć?
dziecko
1. «człowiek od urodzenia do wieku młodzieńczego»
2. «syn lub córka, niezależnie od wieku»
3. «poufały, serdeczny zwrot do osoby dorosłej»
4. «niedorosłe zwierzę»
5. «wytwór czyjejś pracy»
https://sjp.pwn.pl/sjp/dziecko;2455634.html
Twoje wcześniejsze posty jakoś nie wykazywały szczególnej tolerancji.
A lewicowcy chyba tak już mają jakąś wewnętrzną spinę, że są nietolerancyjni wobec ludzi, którzy zrównują kobiety chcące aborcji z prostytutkami, a gejów chcących adopcji z pedofilami. To ich jakieś ciśnienie, żeby zmieniło się społeczeństwo, zamiast -- jak każdy normalny człowiek -- stwierdzić że skoro mnie to nie dotyczy to nie ma problemu.
To może brać się z jakiegoś dziwnego przekonania, że społeczeństwo jest połączoną całością. Pewnie by to podciągali pod jakąś jedność na poziomie duchowym. A przecież sprawa jest jasna: duchowa jedność kończy się tam, gdzie zaczyna się różnica interesów.
A przecież wiadomo, że ci co mają źle, to mają tak dlatego że chcą mieć źle. Skąd to wiadomo? No bo mają źle. Jakby nie chcieli mieć źle, to by nie mieli źle.
I dlatego nie ma żadnej różnicy, czy np. jest powszechna opieka zdrowotna czy nie. Bo i tak kto ma zachorować ten zachoruje. A że jakoś bardziej chorują tam gdzie nie ma? No to tylko taka karma.
I wiadomo że za tą granicą, zwłaszcza przeżartą marksizmem kulturowym, wcale nie będzie lepiej. Tylko jakoś tak jest. No ale pewnie to karma narodu, który zresztą już niedługo padnie za te swoje lewicowe pomysły. Póki co się jeszcze dobrze trzyma, ale to kwestia czasu.
A gdyby tylko w tym kraju przestali narzucać swoje pomysły innym, mieli więcej naszej tolerancji, oj, to dopiero by się im powodziło!
No ale, taka karma narodu. A jak wiadomo, karma jest niewidzialna i niewyczuwalna, i nie przejawia się np. w zmianach społecznych.