Autor Wątek: Offtopic  (Przeczytany 196558 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-19, 22:07:24 »
nie zajmuje sie filozofowaniem w rodzaju czy coś istnieje naprawdę, czy nie, zajmuję się określaniem tego co na mnie wpływa , więc jak postrzegam ograniczenia i daną sytuacje nazywam po imieniu, to też ją tak opisuję : )

Cytuj
Wolnosc rozumiem jako mozliwosc wyboru
Cytuj
Zobacz, przeciez nawet biorac pod uwage, ze teoretycznie istnieje przymus placenia podatkow, zawsze mozesz tych podatkow nie placic albo placic je gdzie indziej i w innej formie. Masz swiadomosc, jakie groza za to konsekwencje ale tez masz swiadomosc, ze mozna ich uniknac, np. dzialajac w taki i inny sposobi ukrywac swoje dochody. Podalem tylko przyklad, nie zacheacm nikogo do nieplacenia bo i ja samemu chcialbym widziec, ze pieniadze ktore place jako jakis podatek, ida na cele, dzieki ktorym nam wszystkim zyje sie na Ziemi lepiej.
no tu na tym polu  masz wciąż wolność wyboru i większe szanse, że unikniesz złapania za rękę jakbyś kradł w sklepie towar, wolność wyboru teraz wciąż nie oznacza przymusu spłacenia tego potem , czyli doświadczenia skutków tego wyboru, zwanego prawem karmy, którego działanie  jest niezależne od czyjegoś widzimisię, czyjegoś uznania, ani nawet od poczucia wolności czy niewinności jak niektórzy sądzą

oczywiście zawsze możesz też w ramach poczucia wolności  zmienić kraj na inny w którym panują inne lepsze warunki, czyli uznać, że nie masz innego wyjścia i aby osiągnąć cele musisz się przenieść, z jednego punktu widzenia będzie to ekspresja wolności z innego zmiana podporządkowania się jednym autorytetom na inne w celu osiągnięcia z tego korzyści, zmiana posłuszeństwa wobec jednych praw na inne, znowu jest związany z tym przymus - podejmując tam pracę musisz podporządkować się tamtejszemu prawu , które nakazuje wypełnianie obowiązków czyli np. płacenie podatków tym którzy odnoszą tam korzyści przez pracę,  oczywiście też tam można oszukiwać, rozwijać dalej tendencje do nieuczciwości  i obciążać sobie konto karmiczne w poczuciu tejże nieskrępowanej wolności i odlotowego podejścia,  które nie uwzględnia ponoszenia skutków działań

więc mówię tutaj o przymusie wynikającym z dokonanych wyborów,  w ramach tego mieści się przymus związany z korzyściami, czyli żeby coś osiągnąć albo utrzymać musisz coś tam robić, albo czegoś nie robić , a czasem jest to taki przymus który nie daje już możliwości nawet takiego wyboru, czyli np. siedzisz ciupie i możliwości wyboru są tam drastycznie ograniczone... przez skutki własnych wolnych wyborów ,  można wtedy kontemplować różnicę między sytuacją przymusową, w tym przymusem fizycznym pochodzącym od ludzi,  a pozytywnym nastawieniem i subiektywnym poczuciem wolności... które  nie zmieniają tej sytuacji i nie poszerzają celi ani o centymetr
: ) 

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-19, 21:11:23 »
Jasne, pelen luz :). Ale nikt Ci w wieku dojrzewania, kiedy zaczyna czlowiek nabierac swiadomosci odpowiednio do swojego poziomu oczywiscie, chodzic do tej szkoly :). Ja szkole rzucilem w trzeciej klasie liceum i mimo, ze potem po rozmowie z rodzicami podjalem ksztalcenie w systemie wieczorowym tylko po to, aby zdobyc mature (bo niestety jeszcze gdzieniegdzie patrza na tego typu rzeczy, choc na szczescie juz coraz rzadziej), to uwazam, ze byl to jeden z moich najlepzych wyborow z zyciu bo tak naprawde, wszystko czego nam potrzeba, mamy w sobie a jakies papierki itp to tylko niepotrzebne zawracanie sobie glowy (stad dzisaij coraz bardziej patrzy sie na doswiadczenie i realne umiejetnosci a nie na wyksztakcenie chyba ze idzie o kierunki typu technologia, medycyna itp. to zrozumiale akurat).

Do pracy tez nie masz przymusu chodzenia. Malo tego, nawet zyc nie musisz - masz po prostu wolny wybor i swiadomosc tego, co z tego moze wyniknac :).

Przymus a ograniczenia to dwa rozne tematy, nie mieszaj ich ze soba :). Ograniczenia sa na Ziemi poniewaz Ziemia nie jest boskim planem, a wiec z samej tego racji jest nizej wibracyjna od swiatow wyzszych, stad i wieksze w niej ograniczenia.

Mylisz narzekanie z punktowaniem. to niemile z Twojej strony, ze tak postrzegasz ale z drugiej strony doksonale to rozumiem, poniewaz utarlo sie w spoleczenstwie, ze jesli ktos wypowiada sie negatywnie o czyms, co jest przez wiekszosc tego spoleczenstwa uznane jako cos pozytywnego czy naturalnego, takiego kogos postrzega sie w dosc pejoratywny sposob. Sa to ograniczeniua, ktore mi nie opdowiadaja, stad moja reakcja na nie, powodowana odczuwaniem wlasnie ograniczen a nie przymusu.

Wolnosc rozumiem jako mozliwosc wyboru, nie latanie w astralu o ktorym Ty chyba piszesz i co miales na mysli. Tego typu wolnosc mamy po opuszczeniu ciala fizycznego i chyba tez nie do konca, poki jestesmy zwiazani z karma. Juz to bardziej nazwalbym jakism rodzajem przymusu niz to, o czym Ty piszesz. Przymusem fizycznym sa np. pragnienie, glod, zachowania wynikajace z czysto ewolucyjnych dzialan, a nie uwarunkowan stworzonych przez innych ludzi.

Moim zdaniem probojesz w sposob intelektualny zbadac, odczuc cos co calkowicie wymyka sie takiemu poznaniu poniewaz Ty tlumaczysz sobie cos, co de facto nie istnieje a jest tylko tymczasowym wytworem danej populacji/zbiorowego umyslu danego spoleczenstwa.

Zobacz, przeciez nawet biorac pod uwage, ze teoretycznie istnieje przymus placenia podatkow, zawsze mozesz tych podatkow nie placic albo placic je gdzie indziej i w innej formie. Masz swiadomosc, jakie groza za to konsekwencje ale tez masz swiadomosc, ze mozna ich uniknac, np. dzialajac w taki i inny sposobi ukrywac swoje dochody. Podalem tylko przyklad, nie zacheacm nikogo do nieplacenia bo i ja samemu chcialbym widziec, ze pieniadze ktore place jako jakis podatek, ida na cele, dzieki ktorym nam wszystkim zyje sie na Ziemi lepiej.

Naprawde nie ma zadnych przymusow na tym swiecie, a na pewno jest ich o wiele mniej niz myslisz ;).
« Ostatnia zmiana: 2015-04-19, 21:13:38 wysłana przez pkrl5758 »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-19, 21:03:33 »
Cytuj
Widac, ze lubisz byc przymuszany i ja to szanuje
no chwila, jak rozpoznaję że jestem w sytuacji przymusowej to nazywam to przymusem, jak znajduję się w sytuacji podporządkowania to nazywam to  podporządkowaniem wobec czegoś albo kogoś, nie przekonuję siebie, ani też ciebie,  że tak chcę i lubię, choć moje nastawienie i samopoczucie w tej czy innej sytuacji może być różne i to akurat stale i wciąż zależy ode mnie :  )
 
nie ogłaszam nawet, że jestem wolny od podległości autorytetom skoro zauważam, że im wciąż ulegam bo mam w tym interes itp. itd., 

nie bawię się też w udawanie że uznawanie czegoś, co  skutkiem wcześniejszych moich (wolnych)  wyborów i tak muszę teraz  doświadczać, zależy nagle od mojego uznania, zamiast  tego wolę po dokładnym określeniu i nazwaniu np. zacząć szukać sposobów wyjścia z tej czy innej przymusowej albo podporządkowanej sytuacji, a po drodze najlepszego sposobu wykorzystania jej dla osiągania moich celów,

więc doprawdy nie wiem skąd te wnioski  : )

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-19, 20:39:12 »
pkrl5758
odpowiem krótko na twój wywód:
masz wolność wyboru i przymus doświadczania skutków twych wyborów, w efekcie każde kolejne  wolne wybory są dokonywane w ramach tych skutków,
w sytuacji przymusu zasuwania do przedszkola, szkoły ( nie uważam moich rodziców z tego powodu za nikczemnych haha) albo takiej czy innej pracy,  z takim czy innym nastawieniem  podejmujesz kolejne wolne wybory i doświadczasz kolejnych skutków...   

możesz żyć w iluzji zupełnego braku przymusu i ograniczeń, zwłaszcza gdy zaczniesz wybiórczo postrzegać otaczającą cię rzeczywistość , ale to nie zmieni sytuacji w której się znajdujesz - coś o tym powinieneś wiedzieć bo od wielu dni narzekasz tutaj w wielu wątkach na sytuację w jakiej się znajdujesz i ponoć chcesz ją zmienić wyjeżdżając więc skąd nagle taki odlot w krainę wolności i nieograniczonych możliwości zwaną Polską ? ot taki cud nad Wisłą , nagła zmiana postrzegania ... bez zmiany sytuacji : )
 

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-19, 20:21:35 »
kończąc myśl:
.... czyli zwracanie uwagi na wycinek, związany z naszym nastawieniem do jakiejś sytuacji jest ok, pozwala lepiej się poczuć albo dostrzegać pozytywne strony i osiągać maksymalne korzyści z bycia w danej sytuacji, zwłaszcza gdy nie widzi się możliwość zmiany tego,
ale nie zmienia to charakteru energii tworzącej tą sytuację, gdy tego się nie odróżnia to łatwo się zakłamać i zaślepić, w dodatku trudno zmienić coś czego się nie dostrzega albo gdy na jakąś energię sprawczą, czyli faktycznie tworzącą daną sytuację,  nakłada się energię  własnego nastawienia i chcenia w efekcie czasem widzi się w tym co dobre zło i ograniczenie, albo na odwrót : )

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-19, 20:12:37 »
No to stary, jak to sie potocznie mowi, znalazles sie w czarnej nie powiem co :P.

Nie ma zadnego przymusu, to po pierwsze :). Wszystko sprowadza sie do tego, ze przytlaczajaca wiekszosc z nas boi sie i dlatego uznaje przymus za rzecz oczywista. Bo tak naprawde, jedyne co w tej sytuacji mozesz stracic, to uznanie spoleczenstwa (pomijam tutaj wypadki typu strach przed konsekwencjami, dajmy na to, kradziezy czy innego przestepcy bo to chyba oczywiste). Zmuszasz sie wylacznie Ty sam, podczas gdy posiadasz, jak kazdy, wolna  i wylacznie nieprzymuszona wole dzialania lub nie (tutaj pojawia sie najczesciej pojecie pt. co moge wyniesc z tego, ze sie zgodze na cos lub nie). Zachowania, ktore opisujesz, zostaly celowo wprowadzone w cywilizacji ludzkiej wiele tysiecy lat temu i od tamtej pory wydaja sie byc czyms naturalnym, podczas gdy tak naprawde stoja w calkowitej sprzecznosci z natura ludzka, ktora posiada umiejetnosc poszerzania swiadomosci (jest to cos, co posiada na Ziemi tylko istota ludzka, zadna inna). To, co Ty nazywasz przymusem i podporzadkowaniem niegdys bylo swiadomym i dobrowolnym wyborem, wynikajacym z szacunku i ponownie swiadomosci (czyli wiedzy), dlaczego tak powinno byc. Szczatkowym sladem tych zasad sa ciagle plemienne zasady organizacji spolecznej istniejace w zyjacych jeszcze na Ziemi dziko zyjacych plemionach, choc sa one bardzo zatarte, znieksztalcone i wykarykaturzone; slady ich mozna znalesc rozniez w podaniach, basniach i legendach.

Widac, ze lubisz byc przymuszany i ja to szanuje. Osobiscie nie wplywa to na to, jak zyje i co robie, choc w posredni sposob np. spowalnia moje zamierzenia, ktore chce wprowadzic w zycie ale to, jakby to ladnie ujac, tylko ziemskie ograniczenie, ktore tez mozna w taki czy inny sposob ominac lub obejsc (od tego mamy umysl i swiadomosc).

Ja chcialem Ci tylko dac do zrozumienia, ze nie musisz sie do niczego przymuszac i ze to tylko Twoj wybor, nikogo innego poniewaz nikt tak naprawde nie moze Ci niczego kazac (a jesli ie tak dzieje, jest to osoba nikczemna, pragnaca w taki czy inny sposob osiagnac okreslone korzysci z takiej sytuacji).

Niestety, wiekszosc ludzi wciaz wierzy w stare, skostniale zachowania i nawet nie proboje ich sobie uswiadamiac, nie mowiac o jakichkolwiek zmianach, stad w historii ludzkosci wiele przypadkow okrutnego traktowania ludzi, ktorzy mieli odwage otwarcie wypowiedziec posluszenstwo tym, ktorzy sprzeciwiali sie woli bozej, ktora emanowala poprzez takiego czlowieka (oczywiscie, znowu mam tu na mysli wylacznie dzialania pozytywne, nie te lamiace czyjes reguly w sposob negatywny, np. poprzez konflikt czy inna forme przemocy).

Mowie Ci - wyluzuj sie, nie mysl tyle i postaraj sie poczuc wolnym. To jest piekne! :)
« Ostatnia zmiana: 2015-04-19, 20:16:50 wysłana przez pkrl5758 »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-19, 19:59:05 »
ja wolę nazywać rzeczy po imieniu , bo potem może okazać się, że pod "chcę" kryje się również albo tylko "muszę" , a  za "uznaję" -  " jestem posłuszny i podporządkowany" ,

więc skoro o życiu tutaj i przełożeniu różnych ładnie brzmiących filozofii na sytuacje w życiu:
jeżeli jestem w sytuacji przymusowej to nazywanie tego chceniem jest ok gdy tego również chcę , czyli chcenie występuje w połączeniu z muszę, dzięki takiemu podejściu mam pełniejszy i niezakłamany obraz , nic do tego nie mają strażnicy i jakieś tam kwestie reakcji podświadomości
 jeżeli jestem w sytuacji podporządkowania to mówienie o uznawaniu tego ma dla mnie sens w połączeniu z określeniem tego co uznaję, czyli : uznaję moje podporządkowanie

Cytuj
Kazde slowo niesie ze soba okreslona energie,
ok no ale to działa w dwie strony, więc można rozpoznać   jakie słowa i nazwy, czyli jakie energie kryją się za określonymi sytuacjami:
1.energia która tworzy sytuację w pierwszym przypadku jest związana z przymusem, chcę oznacza tylko stosunek do tego czyli akceptację tego stanu i dostrzeganie z tego korzyści , zwracanie uwagi na wycinek nie zmienia tej sytuacji i nie odkreowuje jej 
np. muszę chodzić do przedszkola bo mnie tam mama i tata wysłali, nie pytając się o moje zdanie , najpierw płakałem  ale po kilku dniach spodobało mi się tam, teraz chcę i  lubię tam chodzić... przy tym zarówno na początku gdy płakałem jak i teraz gdy lubię wciąż muszę tam chodzić, niezależnie od mojego nastawienia które jest wtórne
2. podobnie energia która tworzy sytuację w drugim przypadku  jest związana z podporządkowaniem, a samo uznanie tego faktu jest naszym stosunkiem do tej sytuacji czyli : pani w przedszkolu wydaje mi polecenia które muszę wykonać i ja uznaję, że ma takie prawo i ... chętnie jestem jej posłuszny albo mniej chętnie ulegam tej starej krowie ; )

: )

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-19, 19:06:30 »
Za duzo w Twoim sposobie myslenia filozofii, za malo ducha :).

Proponuje cwieczenie ze slowami ,,chce" i ,,musze". Zadaj sobie dwa zdania rozkazujace, zmieniajac oba slowa i obserwuj swoja podswiadoma reakcje.

Kazde slowo niesie ze soba okreslona energie, za energia kryja sie okreslone egregory, za egregorami czesto stoja tzw. starznicy czyli istoty, ktore nie inkarnuja sie fizycznie a ktore poprzez owe egregory i zwiazane z nimi plaszczyzny energetyczne kieruja nami, ludzmi i zyciem tutaj.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-19, 19:03:27 »
czy zmiana nazwy dla pewnego  stanu faktycznego, wiąże się automatycznie z transformacją tego stanu?
można to sprawdzić po wpływie tej zmiany, czyli efektach, jeżeli nowe słowo "uznanie" wiąże się z potwierdzeniem i powieleniem tego co było nazywane dotychczas posłuszeństwem, wtedy raczej niczego to nie zmienia?

również samo deklarowanie wolności od podlegania komuś albo czemuś jeszcze niczego nie zmienia:
wypowiedzenie posłuszeństwa wiąże się w efekcie z odejściem (brakiem czerpania korzyści i spełniania obowiązków), albo/i z byciem odrzuconym - czyli w obu przypadkach z wykluczeniem, również z byciem zwalczanym i/lub  wymuszaniem powrotu do posłuszeństwa, albo z transformacją tego czemu byliśmy posłuszni, np. w przypadku nagłej zmiany jest  to rewolucja : )

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-19, 18:38:21 »
Dlatego powinno sie to przetransformowac, aby wejsc na kolejny szczebel rozwoju.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-19, 18:21:44 »
można to sobie różnie nazywać, chodzi o fakty : bo co uznajesz? jeżeli czyjąś osobistą zwierzchność, albo pośrednio jego/jej/ich zwierzchność poprzez uznanie zasad i wpływów przez niego/nią/nich ustalonych i  w efekcie zgadzasz się na ich przestrzeganie, wtedy jest to uznanie powszechnie nazywane podporządkowaniem i posłuszeństwem

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-04-19, 17:58:07 »
A uwazasz, ze czlowiek w ogole z natury jest stworzony, aby sie komukolwiek podporzadkowywac? Bo dla mnie to slowo ma raczej negatywne konotacje i wole zamiast niego uzywac ,,uznawac" chocby.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-14, 11:13:11 »
Inga
też mam potwierdzenie : ) że kompromis to jest :
"Kompromis (z łaciny compromissum – coś wzajemnie obiecanego), proces osiągania porozumień pomiędzy stronami dążącymi do rozbieżnych celów. Kompromis osiągany jest dzięki obopólnym ustępstwom lub poprzez tylko częściową realizację stojących w konflikcie interesów i wartości."

 pisze tu powyżej o modyfikacji realizacji, a nie o zatracaniu siebie i swoich wartości czy interesów, między kompromisem a rezygnacją z własnych istotnych zasad jest więc bardzo duża różnica,
 jednocześnie  utożsamianie się z pragnieniami, sposobami osiągania celów czy czymkolwiek nabytym , może prowadzić do poczucia, że zmieniając je w najmniejszym stopniu, rezygnując z nich albo jak tutaj:  idąc na kompromis, traci się albo oddaje część siebie, a takie poczucie to jest już ciężki  przypadek zaślepienia  : )

ludzie tak się zatracili w tej iluzji i fałszywych utożsamieniach związanych z nimi potrzebach i pragnieniach że widzą w ich realizacji wręcz źródło swojego szczęścia

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 09:39:53 »
Tutaj została postawiona sprawa na ostrzu noża czyli za pomocą noża forum zostało rozcięte na dwie części które teraz żyją własnym życie jako osobne.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-04-14, 09:31:49 »
ptah
ok, jak dla mnie spoko, żadnej obrazy : )
nagłe wymuszanie pewnych zasad na kimś kto miał zupełnie inny status dotychczas tutaj, też jest jakimś -oby dobrym- wyjściem, w tej kryzysowej sytuacji,
... i  oby udało się wam porozumieć przy takim podejściu i wzajemnych obecnych relacjach

kończąc temat  sobie, a muzom : ) to 20% udziału byłoby to nie więcej niż 2 na 10 wątków w aktualnościach, widocznych  dla wszystkich użytkowników, byłby to kompromis między użytkownikami pro i anty politycznymi na forum duchowo-politycznym, a  jak ktoś ma problem z tym że koncentruje się na mniejszej części no to ma własny problem ...

No niestety ale kompromisy wcale nie są czymś dobrym, jak to się powszechnie sądzi i do czego się dąży. Zawsze znajdźmy złoty środek, tak aby wilk był syty i owca cała. Ale tak się nie da.
Także Frisky musisz się pod  tym względem doszkolić.
Kompromis to oddawanie częśći siebie, to zatracanie częśći siebie na rzecz innej osoby, drugiego człowieka. dla nikogo to nie jest dobre. Lepiej jest stawiać sprawę na ostrzu noża.
https://www.youtube.com/watch?v=t3kvYtGIsuU
Od 15 minuty.

Też o tym wiedziałam ale tu mam to potwierdzone.
Pójście na kompromis, to oddanie części siebie