Autor Wątek: Religie rozwojowców - szkodliwe przekonania  (Przeczytany 42154 razy)

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-06, 17:13:37 »
A to ciekawe, że z ontoją się zgadzasz , jak wyznacza dzieciom zasady, a ja się dowiedziałem, że jestem "twardogłowy".. po tym jak napisałem:

Brak wyznaczania zasad dla dziecka gdy np rzuca jedzeniem, bije mlodsze rodzenstwo, czy dzieci w szkole, w przedszkolu, męczy zwierzęta, brak reakcji gdy się nie stosuje do nich, w zamian tego "rozwojowa-cukierkowa" teoria o emanowaniu na nie miłością i wychowaniu na oświeconego.
Cytuj
Dzecko też może i powinno nad sobą pracować, stosując się do prostych zasad. Dla swojego dobra w przyszłości, dla panowania nad sobą, dla rozwijania harmonii z innymi, empatii, zamiast budowania np egocentrycznej osobowości. Pewnie zdarzają się wyjątki, że dziecko wystarczy zostawić samemu sobie, bo nie będzie rażąco burzyć harmonii , ale na większość chyba trzeba wpływać.

no ale nie wnikam już w przyczyny, nie moja sprawa :)

wiking
Tak na prawde myślę, że chodziło ci (rozdrażniło cię) kwestia dobra, bo wyczułem energie zła od ciebie , którą sam mam w jakimś stopniu
ale wiem że g... cię to obchodzi i i tak nic z tym nie zrobisz :)
« Ostatnia zmiana: 2017-09-06, 17:19:49 wysłana przez dżonny »

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-06, 17:03:14 »
A dla mnie to odkrycie ;)

Wiem, że nie, Ontoja :)
Zacytowałam Twoje poglądy dla podkreślenia, że uważam tak samo i że jest to dla mnie oczywistość (w sumie ta wypowiedź nie była nawet skierowana stricte do Ciebie). I to chciałam podkreślić, a nie że dla Ciebie to może być odkrycie. No ale niefortunnie to ujęłam, więc sorry :)

Nie mam swoich dzieci ale miewam pod opieką przez kilka dni.Miałem kilka trudnych przypadków i widziałem , ze potrafiły sie zmieniac jesli sie bylo wobec nich konsekwentnie w porzadku.To były dzieci, ktorym bylo trzeba stawiac granice kilka razy na godzinę !Bywalo ze po kilku dniach juz nie sprawialo problemow .W moim odczuciu zmiana
nastepowala bo wlasnie stawialem granice ale dalej bylem wporzadku wobec niego mimo, ze mnie wkurzalo.Traktowałem rowno i sprawiedliwie wsjzystkie i staralem nie nastawiac negatywnie.To wystarczlo aby sie zmienialy wiec wyciagam wnioski ,ze wiele zalezy od rodzicow , ktorzy sa z nimi na codzien

Dodam jeszcze, że dziecko przejmuje to, co rodzic ukrywa nawet przed samym sobą, wszystkie niechciane emocje, wszystkie tajemnice, wszystkie brudy. Dziecko jest takim jakby nośnikiem wszelkich niechcianych przez dorosłych rzeczy (często rodzic nawet świadomie na nie to zrzuca, a co dopiero podświadomie). A że to co niewypowiedziane działa ze zdwojoną siłą, a dziecko przeżywa wszystko dużo silniej niż dorosły (bo nie wie jak dać temu upust, a często po prostu nie może, a i nie ma na kogo tego zrzucić) to dziecko zachowuje się tak, jak się zachowuje.
Właśnie dlatego, jeśli rodzic chce żeby jego dziecko się zmieniło, to musi pracować sam nad samym sobą.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-06, 16:04:23 »
Wg mnie nie ma tu sprzeczności, tylko trzeba trochę inaczej na to spojrzeć. No ale jak się komuś nie podoba, to może uznać, że mam rozdwojenie jaźni. I po sprawie ;)

Dla mnie to oczywista oczywistość. I nie jest to tylko moje odczucie, bo to rzecz uznana w psychologii.
A jeśli ktoś twierdzi inaczej, to po prostu wysiadam, bo dla mnie to jak wałkować dyskusję na temat tego, czy ziemia jest płaska.
A dla mnie to odkrycie ;)
Nie mam swoich dzieci ale miewam pod opieką przez kilka dni.Miałem kilka trudnych przypadków i widziałem , ze potrafiły sie zmieniac jesli sie bylo wobec nich konsekwentnie w porzadku.To były dzieci, ktorym bylo trzeba stawiac granice kilka razy na godzinę !Bywalo ze po kilku dniach juz nie sprawialo problemow .W moim odczuciu zmiana
nastepowala bo wlasnie stawialem granice ale dalej bylem wporzadku wobec niego mimo, ze mnie wkurzalo.Traktowałem rowno i sprawiedliwie wsjzystkie i staralem nie nastawiac negatywnie.To wystarczlo aby sie zmienialy wiec wyciagam wnioski ,ze wiele zalezy od rodzicow , ktorzy sa z nimi na codzien
« Ostatnia zmiana: 2017-09-06, 16:09:36 wysłana przez ontoja »

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-06, 15:17:06 »
Dziękuję, Wikingu :)))*

Wiking23

  • Wiadomości: 393
  • Płeć: Mężczyzna
    • c
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-06, 15:15:21 »
Bywaj i powodzenia w "walce", Wikingu :) Niech Moc będzie z Tobą! :)

i wzajemnie ^^  Facilite  ;)))

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-06, 15:12:33 »
oj tak , to długa historia. Nie na dzisiaj. Teraz same rozkmimy, refleksje, co śmieszne te pytanie wpisuje się w te rozważania, więc celowo uniknę szczegółowej odpowiedzi, nie mam na to głowy, tyle porozrzucanych myśli. I kilka ciekawych aczkolwiek jeszcze nieskrystalizowanych wniosków do ułożenia sobie.

Trochę przypominasz mi nieobecnego, ale też jesteś zupełnie różny od niego w wielu kwestiach (przynajmniej ja inaczej Cię czuję). Albo tak się zmieniłeś, albo to jednak nie Ty. No ale nie chcę odzierać Cię z aury tajemniczości :) Dlatego:
Bywaj i powodzenia w "walce", Wikingu :) Niech Moc będzie z Tobą! :)

Wiking23

  • Wiadomości: 393
  • Płeć: Mężczyzna
    • c
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-06, 14:37:30 »

Też mi się tak wydaje, przynajmniej ja tak miewam :)

Nie pamiętam Cię, Wikingu23, czyżbyś pobywał tutaj również w swojej nowej inkarnacji? ;)


oj tak , to długa historia. Nie na dzisiaj. Teraz same rozkmimy, refleksje, co śmieszne te pytanie wpisuje się w te rozważania, więc celowo uniknę szczegółowej odpowiedzi, nie mam na to głowy, tyle porozrzucanych myśli. I kilka ciekawych aczkolwiek jeszcze nieskrystalizowanych wniosków do ułożenia sobie.




Jedno z drugim ściśle się łączy i wzajemnie się przenika. Nie da się tego tak zupełnie rozdzielić (tj. wszystko się da, ale wyjdzie kicha) :)
Chodziło mi jednak o to, że już trochę dorosłam (choć proces nadal trwa. Teraz czuje się trochę jak zbuntowana nastolatka, a może nawet już stawiająca swoje pierwsze zawodowe kroki kobieta pracująca ;) Nieudolne, ale jednak na własny rachunek) i niekoniecznie muszę epatować dzieciństwem i w każdym zdaniu nawiązywać do wewnętrznego dziecka i w ogóle do dzieci (tak jak to drzewiej bywało ;) Mogę też rozmawiać o byciu sobą bez takich nawiązań i bez patrzenia na to przez pryzmat tylko i wyłącznie mojej pamięci o byciu dzieckiem.
Mogę też nawiązywać i patrzeć, jednak bez przymusu :)

Świetne motywy (te na dole) :D
<przytula>

^^

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-06, 14:33:55 »
: )

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-06, 14:30:22 »
Frisky, ok :)
Tylko nie teraz, bo mam łeb nabity innymi sprawami :P
No i przez te sprawy również brak czasu na szersze elaboraty ;)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-06, 14:26:35 »
Facilite
Cytuj
Wg mnie nie ma tu sprzeczności, tylko trzeba trochę inaczej na to spojrzeć. No ale jak się komuś nie podoba, to może uznać, że mam rozdwojenie jaźni. I po sprawie ;)
w takim razie interesuje mnie to odmienne spojrzenie zawierające te różne opcje (kierowania się tylko tym czego się chce "naprawdę", uwolnienia od przymusów zewnętrznych, a przy tym solidnego spełniania obowiązków względem innych, tudzież kwestii odróżnienia dobra i zła w tym działaniu), fajnie byłoby poczytać  jak to widzisz - może być w szerszym elaboracie ; )


Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-06, 14:13:38 »
Czasem wydaje mi się że wraca się do tych samych miejsc, być może inaczej, jako inna osoba, z innymi doświadczeniami, przemyśleniami. Być może aby zredagować pewne tematy w innej perspektywie.

Też mi się tak wydaje, przynajmniej ja tak miewam :)

Hello again, I remember you! :)

Nie pamiętam Cię, Wikingu23, czyżbyś pobywał tutaj również w swojej nowej inkarnacji? ;)

Czy na pewno to tematy o dzieciach, być może o wolności, swojej naturze, byciu sobą. O życiu swoim życiem, dla siebie, w opozycji do wegetacji w konstrukcjach innych. Tym co się straciło, o tym co chce się odzyskać. Być może poznać na nowo to czego się nie poznało kiedyś.


Jedno z drugim ściśle się łączy i wzajemnie się przenika. Nie da się tego tak zupełnie rozdzielić (tj. wszystko się da, ale wyjdzie kicha) :)
Chodziło mi jednak o to, że już trochę dorosłam (choć proces nadal trwa. Teraz czuje się trochę jak zbuntowana nastolatka, a może nawet już stawiająca swoje pierwsze zawodowe kroki kobieta pracująca ;) Nieudolne, ale jednak na własny rachunek) i niekoniecznie muszę epatować dzieciństwem i w każdym zdaniu nawiązywać do wewnętrznego dziecka i w ogóle do dzieci (tak jak to drzewiej bywało ;) Mogę też rozmawiać o byciu sobą bez takich nawiązań i bez patrzenia na to przez pryzmat tylko i wyłącznie mojej pamięci o byciu dzieckiem.
Mogę też nawiązywać i patrzeć, jednak bez przymusu :)

Świetne motywy (te na dole) :D
<przytula>

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-09-06, 13:43:31 »
Temat przemocy w dziecinstwie mnie totalnie nie interesuje, napisałem coś Karinie, odnosnie jej dziecinstwa, co jej nie ruszylo, ale niektorych mocno wzburzyło i "musiałem" się tłumaczyć z czegoś czego nie powiedziałem, a w twoim przypadku to juz byly takie zaczepki, ze nawet mi się odnosic nie chcialo. Klimat jakiś presji na wzbudzenie jakiegoś poczucia winy, na prawde ja nie jestem winny cudzych przeżyć z dzieciństwa :)

Wiking23

  • Wiadomości: 393
  • Płeć: Mężczyzna
    • c
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-06, 13:24:54 »

Sorry, ale nigdzie nie pisałem by być nie w porządku wobec dzieci. Mi też się nie chce tłumaczyć z czegoś co nie napisałem, na temat, ktory mnie nie interesuje...

Jak na nie interesujący cię temat, to napisałeś całkiem sporo w temacie wychowania, koncepcji, nawet te 'żarty' z klapsami, niejako były w tym samym nurcie. A co kto lubi, lub inaczej co kogo nie interesuje!.



Nie mam potrzeby rozmawiać (i przekonywać do swoich racji) na takie tematy z ludźmi, którzy traktują siebie, swoje wewnętrzne dziecko (a tym samym także innych, którzy kojarzą im się w jakikolwiek sposób dziecinnie) w taki sposób, jak sami byli traktowani w dzieciństwie (no chyba że dostawali wyłącznie miłość, ale takich nie spotkałam jeszcze).

Kiedyś miałam taką potrzebę, więc pisałam całe elaboraty na tym forum. Teraz czuję się w tym spełniona. Tzn. w przekonywaniu twardogłowych [a to dlatego, że sama czuję się już wystarczająco "przekonana", oczywiście przez siebie samą :)], bo rozmowy w tym temacie z otwartymi ludźmi, pracującymi w temacie swojego wewnętrznego dziecka i nie bojącymi się jego "demonów", nadal wydają mi się atrakcyjne :) Choć na pewno już nie tak jak kiedyś.

Czasem wydaje mi się że wraca się do tych samych miejsc, być może inaczej, jako inna osoba, z innymi doświadczeniami, przemyśleniami. Być może aby zredagować pewne tematy w innej perspektywie.

Hello again, I remember you! :)

Może niezbyt jasno się wyraziłam ;)
Tzn. tak w ogóle rozmowy z takimi ludźmi są dla mnie atrakcyjne, bo z takimi ludźmi po prostu miło mi się obcuje [a lubię to, co przyjemne] :)
Natomiast rozmowy w temacie dzieci nie są już dla mnie atrakcyjne tak, jak kiedyś. Jednak temat nadal mnie interesuje i czuję się w nim dobrze :)

Czy na pewno to tematy o dzieciach, być może o wolności, swojej naturze, byciu sobą. O życiu swoim życiem, dla siebie, w opozycji do wegetacji w konstrukcjach innych. Tym co się straciło, o tym co chce się odzyskać. Być może poznać na nowo to czego się nie poznało kiedyś.


its all about being unchained.

https://fee.org/media/18017/freedomfence_mini.jpg?anchor=center&mode=crop&height=656&widthratio=2.1341463414634146341463414634&rnd=131303489940000000


and be free.

http://data.whicdn.com/images/66861588/original.jpg





Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-06, 12:58:53 »
... bo rozmowy w tym temacie z otwartymi ludźmi, pracującymi w temacie swojego wewnętrznego dziecka i nie bojącymi się jego "demonów", nadal wydają mi się atrakcyjne :) Choć na pewno już nie tak jak kiedyś.

Może niezbyt jasno się wyraziłam ;)
Tzn. tak w ogóle rozmowy z takimi ludźmi są dla mnie atrakcyjne, bo z takimi ludźmi po prostu miło mi się obcuje [a lubię to, co przyjemne] :)
Natomiast rozmowy w temacie dzieci nie są już dla mnie atrakcyjne tak, jak kiedyś. Jednak temat nadal mnie interesuje i czuję się w nim dobrze :)

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-06, 12:52:32 »
Nie mam potrzeby rozmawiać (i przekonywać do swoich racji) na takie tematy z ludźmi, którzy traktują siebie, swoje wewnętrzne dziecko (a tym samym także innych, którzy kojarzą im się w jakikolwiek sposób dziecinnie) w taki sposób, jak sami byli traktowani w dzieciństwie (no chyba że dostawali wyłącznie miłość, ale takich nie spotkałam jeszcze).

Kiedyś miałam taką potrzebę, więc pisałam całe elaboraty na tym forum. Teraz czuję się w tym spełniona. Tzn. w przekonywaniu twardogłowych [a to dlatego, że sama czuję się już wystarczająco "przekonana", oczywiście przez siebie samą :)], bo rozmowy w tym temacie z otwartymi ludźmi, pracującymi w temacie swojego wewnętrznego dziecka i nie bojącymi się jego "demonów", nadal wydają mi się atrakcyjne :) Choć na pewno już nie tak jak kiedyś.