Dżonny,
z tą moją odpowiedzią "z dupy" chodziło o to, że była niespójna z Twoją wypowiedzią (po prostu odpowiedziałam nie za bardzo na temat, bo w pośpiechu źle Cię zrozumiałam), ale tak ogólnie to zgadzam się, że przekaz sam w sobie jest ok
EFT też mi służy i też uważam, że żeby mieć efekty w postaci uwolnienia, trzeba połączyć działanie z poziomu umysłu z działaniem z poziomu emocji.
Widzę to tak, że umysł inicjuje cały proces (nazywanie emocji, wybieranie tej najsilniejszej albo najłatwiej dostępnej, przekonywanie siebie, że odczuwanie jej jest w porządku), ale kiedy już "się dzieje", to musi zostać wyłączony, żeby proces przebiegał sprawnie.
Mam takie spostrzeżenie, że umysł największą rolę pełni przy likwidowaniu odwrócenia psychicznego, czyli przy rozpoznawaniu i likwidowaniu przeszkody utrudniającej rozwiązanie problemu.
Dlatego można go porównać do osoby dorosłej, która przyzwala na działanie (zapewniając akceptację i poczucie bezpieczeństwa), a ciało do dziecka, które dostało pozwolenie, czuje się bezpiecznie, więc może w spokoju działać.
Bez tego pozwolenia od dorosłego dziecko nie będzie w stanie nic zrobić, ale też to do niego należy sama esencja pracy, dlatego dorosły musi się w porę wyłączyć, żeby dziecko mogło dobrze ją wykonać.
Tak jak w procesie wychowawczym. Dorosły inicjuje, kontroluje, pozwala, a dziecko może swobodnie się rozwijać (czyli po prostu swobodnie działać).
Choć sama obserwacja też potrafi dawać jak się coś w b. wysokim stopniu zrozumie.
Też mam takie doświadczenia, ale myślę że tak się dzieje w sytuacji, gdy pod względem emocjonalnym w danym temacie jest w miarę czysto.
Bo gdy emocje są zbyt silne to po prostu uniemożliwiają zrozumienie i trzeba najpierw je wypuścić, żeby mogło dojść do głębokiego uświadomienia.