Nie lubię się naparzać, ale nie lubię równie bardzo być tchórzem i nie mieć mocy obronienia siebie i bliskich, postawienia sprawy jasno, taka jaka jest. To taki ciągły brak konfrontacji z lęku, strachu, nieumiejętność postawienia na swoim kiedy trzeba. Nie można być słabym człowieczkiem, który ciągle ustępuje silniejszym i ucieka, przed agresorem.
Naparzanie to strata czasu, energii i dość obrzydliwa sprawa, chciałabym mieć moc odstraszania, by nawet nie próbowali

A czy to będzie moc oślepiania czystym światłem, pierdzenia tęczą czy uszkodzenia tychże podłych osób, to już nie ma znaczenia. No może trochę ma, w tym sensie abym
nie miala poczucia winy- ze ja ich krzywdzę, niech sami się krzywdzą swoją podłą energią.