Nie zgadzam sie. Po pierwsze: jesli nie posiadamy pasji to samoistnie jestesmy mniej ciekawi.
Lynd, Ty jako Ty Prawdziwy jesteś wystarczająco ciekawy i interesujący - nawet jeśli sam uważasz inaczej. Wiele aniołków dało się złapać na pułapkę takiego myślenia, bo nie docenili siebie takich jakimi są i zaczęli się indywidualizować - aby być bardziej ciekawym, złożonym, indywidualnym, bogatszym, itd.
Bo o czymkolwiek nie bedziemy rozmawiac, nie bedziemy tak zaangazowani. Ot, najwyzej pomowimy o czyms co jest w miare ciekawe lub zabawne
To jeżeli ja nie będę miał pasji, a "jedynie" zainteresowania i tym samym nie będę tak jak piszesz - "aż tak zaangażowany" to co z tego? Czy jest jakiś określony poziom podniecenia jaki muszę przejawiać w rozmowie z kimś? Czy to źle że nie rozmawiam o rzeczach, które mnie całkowicie pochłaniają? Czy brak tego sprawia że jestem jakiś niekompletny lub nieszczęśliwy?
Ja tam nie mam nic przeciwko pasji, ale widzę powodu aby miała ona być koniecznym elementem mojego życia - same zainteresowania wystarczą, aby się jakoś fajnie przejawiać i mieć co robić w życiu. Z czasem mogą się one przerodzić w pasję, ale nie muszą.
czy Ty masz jakas pasje poza RD?
RD nie jest moją pasją. Szczerze mówiąc na chwilę obecną interesuje mnie w ramach RD tylko to co mi jest potrzebne na dany moment do skutecznej pracy nad sobą - ciężko to więc nawet nazwać jakimś zainteresowaniem. Większe zainteresowanie w tej chwili przejawiam tematyką nieruchomości, ale to wciąż jest na poziomie zainteresowania, a nie pasji - dlatego nie będzie dla mnie problemem jeżeli zawodowo mi się tak ułoży, że zajmę się czymś zupełnie innym, a nie tym tematem jak na razie planuje.
pasja to taki osrodek grawitacji, wokol ktorego kreci sie cale zycie czlowieka. Umozliwia skoncentrowanie sie na wyzszym poziomie niz tylko ustalanie sobie celow
No właśnie w tym rzecz, że dla mnie nieco obco brzmi taka idea, aby mi się życie kręciło wokół jednego tematu. Może kiedyś jak mnie jakiś temat wciągnie tak bardzo, że będę chciał mu poświęcać ogromny kawał życia, to się tak stanie. Nie widzę jednak powodu dla którego miałbym na siłę przekuwać swoje zainteresowania w pasję i poświęcać się im bardziej niż mam na to ochotę. Nie widzę też powodu dla którego życie skupione intensywnie na jednym temacie miałoby być gorsze od życia, w którym się nieco płyciej lawiruje między różnymi tematami. Są różni ludzie, którzy mają różne osobowości, potrzeby i sposoby życia. Dla jednego życie oparte na jakiejś pasji będzie super opcją, a dla drugiego ograniczającą męczarnią (bo dał sobie wmówić, że musi mieć jakąś pasję i się jej oddawać)
Zagadka logiczna: teraz zamiast czynnosci podstaw "zwiazkow." Co tu jest nie tak, dlaczego, i dlaczego odnosi sie tez do pasji? 
IMO się nie odnosi, bo to są kompletnie dwie różne rzeczy - tworzeniem bliskich więzi z drugim człowiek to nie to samo, co zajmowanie się czymś. Ja mam np. taki plan aby połączyć ze sobą dwa zupełnie rodzaje pracy - rzeczoznawcy majątkowego oraz doradcy duchowego/regresera (przy czym ta pierwsza będzie podstawą, a druga dodatkiem). Do tego może dorzucę coś jeszcze (np masaże czy kij wie co mi tam wyjdzie w życiu). Nie wiem czy takie połączenie wypali, ale jeśli nie to tylko i wyłącznie ze względu na trudności ze zdobyciem zleceniem, a nie łączeniem różnych zainteresowań.
Zresztą w ogóle nie ogarniam dlaczego wielce miałbym się koniecznie ograniczać do jednego zajęcia i dlaczego rozdzielanie uwagi między kilka tematów miałoby być czymś gorszym.