Autor Wątek: Świadomość  (Przeczytany 4823 razy)

Wiking23

  • Wiadomości: 305
  • Płeć: Mężczyzna
    • c
  • Status: Obserwator
[#]   « 2020-07-15, 11:29:59 »
każdy niech sobie zrozumie czym karma i wolność i czym nie jest, bo inaczej to ... wyzysk monopolu jest.

monkas

  • Wiadomości: 346
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2020-07-13, 10:07:03 »
na wolności od karmy nie da się zarobić..

jak to nie ? całe new age opiera się na hindusko-buddyjskim  eskapicznym wyzwoleniu  od karmy;
mało kto zauwaza że to kastrowanie intencji, woli, pragnień itd tworzy puste zmanipulowane, oszukane i zahipnotyzowane "wydmuszki" którymi łatwo sterować w kierunku "wolności"

karma - z sankr. praca, dzialanie; a więc ekspreja siły/świadomości a tym samym ruch-wibracja


miąłem kiedyś takie poszerzające rozumienie mojej własnej Natury doświadczenie, byłem jednocześnie przestrzenią świadomości, skupionym samoświadomym ja doświadczanym jako skondensowany "punkt" choć może  "zageszczenie" tej przestrzeni świadomości jest lepszym określeniem  i swoim własnym śmiechem - swoja własną ekspresją, która była falą/ukształtowaniem tej przestrzeni świadomóści; gdzie tu jest wolność od karmy ?



Wiking23

  • Wiadomości: 305
  • Płeć: Mężczyzna
    • c
  • Status: Obserwator
[#]   « 2020-07-10, 10:54:10 »
na wolności od karmy nie da się zarobić, tą się niszczy, aby wprowadzić swoich pionków, którzy będę pilnować istnienia "karmy", przepływów energii, iluzoryczności i snów rozwoju, które mają wchłaniać dusze do tego systemu, odwodząc je od przebudzenie i wolności. Zależność magów od tych snów, w których są uzdrowicielami i guru, jest tak duża że akt przebudzenia, albo akt nieuczestniczenia w tych snach, traktują jako śmiertelne zagrożenie, bo żyją tylko w ramach tej kreacji, którą trzeba ciągle wspierać.

Podobnie jak mają się firmy farmaceutyczne, dla których zdrowy człowiek jest zagrożeniem dla systemu i tych, którzy z tego systemu żyją.

Magów, manipulantów energetycznych myli się z przebudzonymi, tak samo jak ich manipulacje magiczne, myli się z rozwojem. Oczywiście to kwestia programowania, redefinicja tego czym jest rozwój czy karma i jej uzdrawianie, pod klientów systemu i pod jego służbę.



Wiking23

  • Wiadomości: 305
  • Płeć: Mężczyzna
    • c
  • Status: Obserwator
[#]   « 2020-07-09, 11:34:26 »
Mam na uwadze też to że o karmie, najwięcej mówią Ci, który zarabiają na jej uzdrawianiu. Nie mam nic przeciwko temu, jednak gdy tworzy się "karmę" aby potem brać pieniądze za uzdrawianie to już mam coś przeciwko.

Jest w tym ogromna hipokryzja, gdy w światku duchowym mówi się o BigFarmie, jak korporację trują ciała, lekami, które leczą objawy i że to wszystko dla pieniędzy i zysków. No ale przecież wiecie leku jest dobre, bo samopoczucie lepsze, co z tego że to pętla do wyłudzania pieniędzy. A nie leczenie.

Potem w tym samym światu duchowym guru, mąci i manipuluje energiami, tak samo stawiając na energetyczne leczenie objawów, bo musi się zmieścić w ramach 200-300zł, i lepszego samopoczucia i jakiegoś poruszenia energetycznego i tak to się kręci.

W tych ramach, "karma" ma tylko znaczenie komercyjne i to na ile da się na niej zarobić.

Tak samo jak grzech służył przed długi czas, religii, gdzie można było się z niego wyleczyć. A kto miał patent na leczenie z wmówionego grzechu? "kapłani", teraz nowa generacja białych kapłanów "uzdrawia" karmę, bardziej modnie i new age.

"karma" jest produktem powiązanym w ekosystemie etykiet "duchowości, oświecenia, świętości" oraz innych produktów "zabiegów, wglądów" itd.

tylko pewnych rzeczy nie da się ani kupić ani sprzedać, ani nie istnieją one w ogóle w takich kategoriach.

Inskrypcje karmiczne, którymi posługują się "jasnowidzący", "uzdrowiciele" są obarczaniem kogoś losem, który do niego często nie należy. Widzenie karmy, która jest kreacja i projekcją, która służy ekosystemowi. Często służące aby stworzyć hierarchię, oraz ustanowić się w niej wysoko.




Wiking23

  • Wiadomości: 305
  • Płeć: Mężczyzna
    • c
  • Status: Obserwator
[#]   « 2020-06-18, 09:17:35 »
Ja slyszałam, że jeśli chodzi o karmę to doświadczamy jej skutków, ale bez oceny czy kogoś krzywdziliśmy czy ktoś nas krzywdził.
Po prostu innymi słowy karma to jest inaczej doświadczanie skutków naszych kreacji prędzej czy później na sobie czyli np. jeżeli ktoś zamykał świnie w klatce i męczył je w następnym życiu wróci jako świnia doświadczając tego samego co on robił świniom. A jak np. troszczył się o dzieci to wróci jako takie zatroszczone dziecko. Oświecony człowiek wycisza swoje pragnienia i co za tym idzie przestaje kreować i w końcu traci potrzebę wcielania się. Po prostu za kreacją zawsze stoją jakieś pragnienia uświadomione i nieuświadomione.

Takie przypadki się zgadzają i występują. Chyba najczęściej na terapiach, bo przyciąga określoną ilość osób.

W innych przypadkach się to nie sprawdza. Co z np. z SS, który zabijali ludzi, a po wojnie wyjechali na emeryture do argentyny i żyli sobie na wakacjach do końca życia? Potem dużo wróciło do niemiec jako menagerowie i kierownicy korporacji dużych, znów życie w luksucie i relatywnie dobrych warunkach, do tego co robili.

Dwa. U USA są zamieszki, jeśli ktoś planował tam wycieczkę od dłuższego czasu, mógł tam wyjechać i dostać wpierdol, podczas wybuchu rozrób, taka karma? Jest takie powiedzenie, na wojnie giną niewinni. Z jakiego powodu cierpiał, że miał wycieczkę zaplanowaną? To nie jest oczywiste połączenie, dlatego tak a nie innaczej. Los, pech, zaniechanie, trzeba było siedzieć słuchać wiadomości i uważać?

Szukanie na siłę połączeń, to może być właśnie tworzenie karmy, tam gdzie jej nie było. Kodowanie karmiczną przycznynę, która jest bez sensu.

_Olga

  • Wiadomości: 5
  • Płeć: Kobieta
  • Olga Sarzała www.animamea.pl
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2020-06-05, 23:51:27 »
To  przeniesienie świadomości to  ujawnienie  się jej w nas, ale już  "nie ma nas". Aczkolwiek zawsze jakaś część "nas" musi być by tu  istnieć, znaczy: żyć fizycznie. Przeszłość  i przyszłość przestaje być istotna -  a raczej jest inaczej pojmowana :)

A pozatym..każde  wspominanie bierze się z czegoś :)

Mirek

  • Wiadomości: 297
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2020-06-05, 21:28:49 »
"Oświecony człowiek wycisza swoje pragnienia i co za tym idzie przestaje kreować i w końcu traci potrzebę wcielania się."

Ja to widzę inaczej. Oświecenie to przeniesienie świadomości do innego, wyższego świata. Wówczas to co istnieje w świecie materialnym wyda się nam tym, czym w tej chwili są dla nas wspomnienia z dziecięcych zabaw. Można wspominać je z sentymentem ale wiemy, że nie były realnym światem.

_Olga

  • Wiadomości: 5
  • Płeć: Kobieta
  • Olga Sarzała www.animamea.pl
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2020-06-05, 20:07:17 »
Hej Karina :)
"Oświecony człowiek wycisza swoje pragnienia i co za tym idzie przestaje kreować i w końcu traci potrzebę wcielania się."

Raczej uświadomienie sobie skąd wynika większość pragnień, lub te specyficzne dla  nas, przybliża nas do nieuczestniczenia w karmie i iluzji, a oświeconego wg nie spotkasz   :)  Można spotkać co najwyżej kogoś na skraju.
Pragnienia, gniew,  chciwość  - Tak. Źródła cierpienia czyli karmy.

Karina

  • Wiadomości: 3 148
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2020-05-03, 22:38:00 »
Ja slyszałam, że jeśli chodzi o karmę to doświadczamy jej skutków, ale bez oceny czy kogoś krzywdziliśmy czy ktoś nas krzywdził.
Po prostu innymi słowy karma to jest inaczej doświadczanie skutków naszych kreacji prędzej czy później na sobie czyli np. jeżeli ktoś zamykał świnie w klatce i męczył je w następnym życiu wróci jako świnia doświadczając tego samego co on robił świniom. A jak np. troszczył się o dzieci to wróci jako takie zatroszczone dziecko. Oświecony człowiek wycisza swoje pragnienia i co za tym idzie przestaje kreować i w końcu traci potrzebę wcielania się. Po prostu za kreacją zawsze stoją jakieś pragnienia uświadomione i nieuświadomione.
« Ostatnia zmiana: 2020-05-03, 22:41:41 wysłana przez Karina »

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2020-05-01, 07:16:54 »
Dziękuję. Socjopaci. Skaranie boskie. Dlugo nie wiedzialam dlaczego te 2 osoby się tak zachowują. Probowalam się wczuć ale moj umysl nie byl w stanie ogarnąć tego. Aż zaczęłam czytać o tych odchyleniach.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 033
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2020-04-27, 09:27:40 »
Wilson
Można być odciętym od odczuwania uczuć, zablokowanym, zamrożonym, a skutki są zgodne z postępowaniem. Prawo przyczyny i skutku jest nadrzędne do odczuć. Psychopaci, socjopaci mogą czuć nawet przyjemność, zamiast poczucia winy, gdy krzywdzą. I tak tworzą skutki zgodnie  z czynami, a nie swoimi odczuciami.

Jeśli ktoś skrzywdzi, a nie wypływa to z jego świadomych intencji, bo chciał dobrze, tylko zabrakło świadomości, to już inna sytuacja. Chce dobrze, a wychodzi źle - takie sytuacje pokazują nieuświadomione wzorce destrukcji.
Z drugiej strony poczucie krzywdy, to nie zawsze realna krzywda. Krzywda jest tam gdzie jest przemoc, przekraczanie granic, naruszanie wolnej woli.
Subiektywna "krzywda"jest tam, gdzie chce się wymusić rezygnację z wolnej woli i granic, na rzecz czyjegoś celu np. rozstanie dwojga dorosłych ludzi przeważnie być realną krzywdą, tylko oczekiwaniem jednej ze stron, do rezygnacji z wolnej woli drugiej osoby. Krzywda by była, gdyby ktoś deklarował coś innego np. wspólne życie we dwoje oparte na monogamii i bliskości, a postępował inaczej np. pozostawał jeszcze w innych relacjach i udawał zaufanie.


Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2020-04-22, 12:35:05 »
Słuchajcie, jak to jest, ten kto krzywdzi ale nie ma poczucia winy jest wolny od kary? Karmy.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 033
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2020-02-01, 14:39:18 »
Doświadczyłam w styczniu przez kilka godzin całkowitego zaniku ego. Dopiero po fakcie tak to nazwałam. Dlaczego akurat w tym momencie?
Może dzięki kilkudniowej praktyce jogi, a później kilkudniowym odosobnieniu. Może dzięki modlitwom Huny, które robiłam. Może medytacje integrujące z nieśmiertelną i niezniszczalną duszą. Może łaska po tylu latach rozwoju. Nastąpiła kumulacja różnych czynników.

To co jest ważne z tamtego doświadczenia, to bycie w tym stanie i świadomość jak to jest. Nawet nie doświadczanie, które też jest jeszcze z ego, a obecność i działanie. Zmieniło to moje postrzeganie i odczuwanie niektórych cech urzeczywistnienia. Uwolniło od konieczności przejawiania tych cech z poziomu nauczycieli z przeszłości. I moje uczące się i indukujące ego i ego tych nauczycieli rezonowało w takim postrzeganiu świata. Pojawiło się też więcej współczucia, patrzenia z miłością na takie doświadczanie rozwoju. Mimo powrotu części mojego ego, które jest jeszcze do uwolnienia, czuję się jakbym przeskoczyła do nowej rzeczywistości.  Jest w niej inaczej. Tak naturalny stan Ja jak nic do tej pory. Bardzo mi było dobrze, niewyobrażalnie dobrze:)

Świadomość jest wyjątkowym atrybutem urzeczywistnienia:)

monkas

  • Wiadomości: 346
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2019-05-27, 15:22:41 »

W kontekście tego co mówisz, przypisujesz wszystkim religiom cechy gnostyckie, a to nadużycie. No i każdemu Bogu pewną interpretację Boga chrześcijańskiego.


Jeszce odnośnie tego co powyżej.

Nie robię tego, to co ja robię to przypisuję wszystkim religiom Boga - z definicji/pierwotnego znaczenia Bóg to wszechmocna siła/istnienie/stwórca - stwarzający życie, mający jakąś wolę lub nie w stosunku do swojego stworzenia  i wiara w takiego zewnętrznego w stsounku do życia Stwórcę jest Religią.

Ja twierdzę co napisałem juz wielokrotnie,  że Pierwotna Natura - Świadomość która jest wiecznym samomanifestującym się Życiem i której samoświadomą częścią jestem nie podaje się za Boga/nie postrzega tak siebie i NIE CHCE aby tak ją postrzegano/nazywano  gdyż nie tworzy niepotrzebnych, w tym fałszywych  ( opartych na nieistniejącym akcie stworzenia) barier w relacji między Nią a nieświadomą swej Natury istotą, choć oczywiście opowiada na szczere wołania o pomoc niezaleznie od użytego słowa...

I nie chodzi mi o to aby mi ktokolwiek uwierzył. Po prostu mówię to co myślę i rozumiem  i wiem w tym temacie.

monkas

  • Wiadomości: 346
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2019-05-27, 12:25:48 »
Lynd Seagull

OK :) , wszystko co poniżej jest "w moim odczuciu"

Co do rozumienia/zmiany w sobie i działań społecznych:
Rozumienie i "akceptacja" jest równie niezbędne jeśli chcemy zmienić świat. Właściwe rozumienie = wiedza o rzeczywistych procesach/przyczynach;  nie chodzi tu akceptacje negatywności w rozumieniu uzasadniania jej istnienia czy też akceptacji negatywnego stanu i braku działań; ja nie akceptuję w tym rozumieniu wszelkiej nagatywności/zła; wypływająca ze zrozumienia "akceptacja" jest w rzeczywstości zrozumieniem przyczyn nieświadomości w której tkwi działająco negatywnie/nieświadomie istota, które umożliwia powstrzymanie ataku/walki - uderzenia na poziomie energetycznym/mentalnym/emocjonalnym.

Nie chodzi więc o akceptację negatywności tylko o zrozumienie przyczyn i powtrzymanie gwałtu.

Ta pełnia rozumienia w połączeniu  ze zrozumieniem  że nieświadoma istota nie była w stanie postąpić inaczej, że w istocie jest ofiarą własnej ( i nie tylko własnej) nieświadomości + wiedza/inspiracja z poziomu Intuicji = najlepsze rozwiązanie/najlepsze działanie - w 100 % pozytywne.

Tak wiec to jak reagujesz na negatywnosć świadczy o tym jak dużo walki/bólu jest w Tobie, uzdrawiając ten ból a więc i  spojrzenie/optykę w  sobie, uzdrawiasz jednocześnie również innych, gdyż w rzeczywistosci pracuje się ze wspólnymi wzorcami/reakcjami społecznymi, na poziomie energetycznym są to połączone  kompleksy, rozbrajając siebie rozbrajasz część kompleksu społecznego

Ja wybieram pełnię świadomości, pełnię wiedzy a tym samym pełnię wolności/pozytywności, tak więc nie angażuję się w działania w których obecna jest walka, zamiast tego  pracuję na poziomie przyczynowym.

Co do oporu:
To zależy o jakim społeczeństwie mówimy, świadome społeczeństwo/świadome istoty uzdrawiają przyczyny w sobie, są twórcami swojej rzeczywistości, tak więc zamiast wchodzić w opór i pośrednio w walkę uzdrawiają druga stronę. Uzdrawianie drugiej strony jest najlepszym rozwiązaniem i  można to  robić... - zarówno w ramach ochrony własnego życia i życia na Planecie, jak i uzdrawiania własnej karmy, jak i jako właściwe/mądre działanie gdy uzdrowiło się już własne obciążenia - dla dobra społeczenstwa, dla dobra życia itd.

To fłaszywy kod że walka stanowi rozwiązanie, jest tylko jeden przypadek w którym jest uzasadniona - bezpośrednie fizyczne zagrożenie i ochrona życia. Uzasadniona dlatego że skoro  doszło do takiej sytuacji to oznacza to, że istota była na tyle nieświadoma że nie była w stanie temu zapobiec ( nie była  w pełnym kontakcie z Intuicją) a tym samym  "prawdopodobnie" nie odkryje właściwych działań/słów uzdrawiających daną sytuację i będzie musiała walczyć.

Tak wiec opór jest "właściwy" tylko jeśli płynie jako inspiracja z Intuicji a nie jako właściwy wzorzec działania,  remedium na wszelką negatywność. Opór wypływający z nieświadomości/nieuzdrowionej karmy zazwyczaj przyczynia się do ofiar...

Co do słów, odczuć :
Słowa to informacje a więc znaczenia, odczucia to też informacje, tak jak uczucia, emocje itd, są różne poziomy i sposoby ekspresji informacji. Świadomość - Życie nie jest płaskie, jest wielowymiarowe, każdy wymiar ma swój sposób ekspresji znaczeń - informacji a więc komunikacji. Tak więc komunikujemy informacje, ktoś może podstawiać po słowa nie do końca pierwotne/przyjete pierwotnie informacje lub wiele informacji naraz ale nadal je komunikuje dlatego możliwe jest zrozumienie.

Co do Boga :
Mówię Ci to co wiem, co czuję, co odkryłem i to co mówi mi moja Intuicja. Od momentu "przypomnienia" nie poruszam się w systemach filozoficznych, nie ma w tym wywyższenia, jest po prostu szczere komunikowanie tego co wiem, oczywiście  nie  chodzi abys to przyjmował, chodzi o to że jak już doświadczysz przyponienia i Twoja intuicja bedzie Ci wskazywać na to że Bóg to w rzeczywistości urojenie/fałszywy dualizm i przeszkoda w odzyskaniu Siebie/Prawdy o Sobie/Życiu, moje słowa mogą się wtedy przydać choć nie muszą :), gdyż skoro ja sobie poradziłem z lękiem i warunkowaniem za tym stojącym to i Ty sobie poradzisz, mówę  to przede wszystkim dlatego że  dobrze jest mówić Prawdę w morzu nieprawdy/nieświadomości :)


Co do życia:
Pierwotną Naturą Życia jest Jednia - Nieskończona Świadomość/Inteligencja. Zmieniając optykę na "naukową", wiwisekcyjną ; jest ona Pierwotnym ośrodkiem Życia - Eterem; Pierwotnym ośrdokiem rozchodzenia się fal, fal które są jej "fizyczną" manifestacją/ukształtowaniem, już teraz do części naukowców dociera wiedza mówiąca o tym że całość życia w rzeczywistosci ma naturę falową, że elektron jest inteligentna/świadomą falą stojącą, stąd jego falowe i czasteczkowe zachowanie jednoczesnie.

Pierwotny jest jednak "ośrodek rozchodzenia się fal" - Świadomość; manifestacja/wymiary/cząsteczki są "jedynie"  jego ukształtowaniem - inteligentną manifestacją. Życie nie jest wiec stwarzane , w tym stwarzane "z niczego"

Życie jest inteligentną i świadomą ( lub nieświadomą) samomanifestacją , dlatego Jogini, lub Ci którzy znają Prawdę o Pierwotnej Podstawie/Naturze mówią "Ja jestem tym" gdy łączą się z tym Pierwotnym Oceanem Świadomości.

Tak więc Zycie ma nature biochemiczną o ile masz swiadomość że to świadomy inteligentny proces samomanifestacji, że każdy atom, elektron jest inteligenny, samoświadomy i o ile masz świadomość że poziom biochemiczny to poziom świadomości fizycznego ciała i że Twoja Istota/Świadomość a więc i Życie jest czymś nieskończenie większym i że podstawą wszelkich procesów jest Inteligencja.

Miłego dnia :)


« Ostatnia zmiana: 2019-05-27, 12:28:49 wysłana przez monkas »