To jest niezwiązane ze sobą. Opiera się na tezie, że jeśli ktoś czuje to co duchowe, musi czuć to co fizyczne. I nie wiem czy znajdowanie wisiorków, ma jakieś zastosowanie w rozpoznawaniu czy rozwiązywaniu problemów życiowych. Mogę powiedzieć jak widzę to (weryfikowalność) ze swojej perspektywy - ja nie wiem czy to co widzę i czuję to wytwór mojej wyobraźni, czy przełożenie na język dla mnie zrozumiały, tego co autentycznie się w drugiej osobie dzieje. Nie mam środków do weryfikacji (tak jak i druga osoba). Jedyne co mogę robić, to najlepiej opisać to co czuję, uwalniając się po drodze od uprzedzeń i to przedstawić drugiej osobie. Druga osoba może stwierdzić, "czy to co usłyszałem/usłyszałam, jest dla mnie pożyteczne czy nie?". Nie ma prawdziwej weryfikacji. Jest jedynie przypuszczenie na podstawie poszlak w jednym albo w drugim kierunku. Znajdowanie wisiorków(sugerowanie się nim) może tylko przechylać szalę przypuszczenia w strone jednego lub drugiego wniosku. A tak naprawdę nic nie mówi na ten temat. Jedynie poszlakową weryfikacją jest, odpowiedzenie sobie na pytanie, czy to czytam/słyszę, jest dla mnie pomocne, czy nie. Póki nie mamy pełnego obrazu w czasie rzeczywistym, tego co się dzieje i w jednej i drugiej osobie jednocześnie, zawsze to zostaje w sferze poszlak, wierzeń i przypuszczeń. Wiara w moc wisiorka w tym procesie, prowadzi co poniektórych już do uzależnień od guru, którego zdolność oferowania czegoś potrzebnego/pożytecznego, opiera się na podstawie zdolności do znoszenia(tu: wypluwania) złotych jajek. Tak naprawdę to uspokajanie swoich lęków czy wątpliwości (wewnętrznego konfliktu wierzeń), gdy po prostu można zadać sobie pytanie : "czy to pożyteczne dla mnie, czy nie".