Edyta
Coś w tym jest co piszesz:)
Jeśli kobiety mają większą pojemność energetyczną, a mężczyzna potrzebuje zharmonizować swoją kobiecość by to mieć, to pewnie meżczyźni mają coś innego, co kobiety potrzebuja zharmonizować u siebie:)
czyli taka zabawa w harmonizowanie w sobie tego elementu żenskiego i meskiego.
Nie wiem czy tak jest, ale gdybam:)
Faktycznie obserwuję, że w związkach tak często bywa, że gdy kobieta jest stłamszona, a męzczyzna dominujący, radzacy sobie w swiecie, to gdy taka kobieta odchodzi
on traci grunt pod nogami. Jakby taka kobieta dawała mu podstawę do jego innych działań.
Zreszta tak kulturowo było, że kobieta miała być taką utrzymanką, a mężczyna działać na zewnątrz. Jednak to ona zapewniała mu pewien azyl, podstawę w postaci domu- miejsca gdzie wracał, pewne ugruntowanie.
Zainspirowałas mnie, bo ostatnio pracuje nad takimi tematami siła rzeczy, wiąże mi się to: kasa, związek i ciało.
Ze względu na role jakie odgrywałam w przeszłości. Dla mnie wykluczało się: praca- związek, związek- moja atrakcyjność, seksualność.
A to dlatego, że dawno dawno temu pełniłam jako kobieta takie role, gdzie byłąm piękna, uznawana, zyłam dostatnio, ale nie było tam miejsca na związek. I chyba jako kobieta tylko tak umiałam żyć dobrze, a inna wersja to był związek z mężczyzna na zasadzie uzależnienia od niego i bycia własnie utrzymanką, co było zwykle dla mnie dość tragiczne. Oczywiście ról było więcej, ale to tak w kontekście obciążeń. Na szczęście były też wcielenia oparte na fajnej współpracy z partnerem, ale wtedy robiliśmy zwykle to samo i byliśmy partnerami " w pracy". Przyznam, że na dzień dzisiejszy trudno mi wyobrazić sobie harmonię z partnerem, który zajmuje się czymś innym niż ja.