Mnie jeszcze ruszyły dwa punkty:
- moje potrzeby emocjonalne były zaspokajane w bardzo wąskim zakresie, dlatego wykształciło mi się chowanie moich emocji i przeżyć wewnętrznych dla siebie, podejrzewam, że na zasadzie, że nie jest to na tyle ważne, by ktoś chciał o tym słuchać i zaspokajać moje potrzeby.
Tu mi wychodzi jakieś żebranie o miłość taty, który mnie nie dostrzegał a często specjalnie ignorował, by mi pokazać coś, nie wiadomo co. Tu były różne rozgrywki karmiczne, chęć złamania mnie, pokonania, sprawienia bym cierpiała.
- przyciąganie ludzi, którym mogę pomóc, tworzenie relacji opartych na tym , że ja więcej daję, pomagam, to wtedy ludzie będą mnie kochać.
I jeśli ktoś przeżył to, co ja, to czuję przewagę nad tą osobą, bo ja z tego już się wygrzebałam, więc czuję się pewniejsza przy tej osobie.
I nie mam nic do zaoferowania zdrowej emocjonalnie osobie, lek przed takimi osobami. Ale w sumie każdy ma jakiś problem ;P.