Autor Wątek: Inspiracje i terapia dla DDA i DDTR  (Przeczytany 45749 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-08, 18:19:27 »
Jeżeli masz pozytywne uczucia a w dodatku kogoś takiego spotkałaś, to znaczy  że jest nieźle :)
Poradzisz sobie.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-08, 18:06:54 »
Ingo i tak chcę myśleć, nie jest wcale taka zła! Dziękuję Bogu za Taką istotę jaką jest moja siostra!
Ingo wróciły emocje z dzieciństwa dlatego może czuję ,że jest taka zła (tak opisałam) bo są teraz takie teraźniejsze, takie świeże- choć myślałam że mnie już nie dopadną.
Ale pozytywne jest to , iż spotkałam się dziś z pokrewną duszą! I czułam się swobodnie, bardzo swobodnie się przejawiałam( czasem wyczuwałam w ciele napięcie ale nie przejmowałam się) to takie przyjemne móc rozmawiać z kimś pokrewnym. Tobie również dziękuję za stwierdzenie " nie jest wcale taka zła" jakoś mnie to uspokoiło:)


Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-08, 17:55:19 »
Jeżeli masz siostrę i nie jesteś sama to masz o wiele lepszą sytuację. Masz się na kim oprzeć a to daje duże poczucie bezpieczeństwa.
Czyli twoja sytuacje nie jest wcale taka zła.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-08, 17:31:38 »
Jestem po terapii grupowej dla DDA, przepracowywałam poczucie krzywdy, winy itd- była to terapia 8 miesięczna raz w tyg. już tam sobie uświadomiłam tyle bólu z dzieciństwa.
Mam siostrę , z którą o tym rozmawiałam ,że boję się ojca- ograniczeń jakie na mnie nakłada i ,że czuje się nie tak ,czuje ,że nie ma dla mnie bezinteresownej pomocy tylko wymaga dostosowania się. Matka mnie niewiele obchodzi- tu bardziej chodzi o wewnętrzne dziecko, na razie przytulam się do misia i przekonuje siebie ,że ciemność jest bezpieczna i ,że jestem przy niej.
Nie stać mnie na terapię indywidualną wolałabym wygadać się komuś bliskiemu, np.  siostrze mogę powiedzieć co czuję i ona to akceptuje. Mam jeszcze 1 osobę,z którą mogę porozmawiać.
Najgorsze jest to ,że u matki wkurzają mnie jej wzorce wpędzania w poczucie winy( nie odzywa się np. jak przychodzi zmęczona z pracy i się burmuszy dając do zrozumienia ,że jej ciężko i jesteśmy za to odpowiedzialni- od dzieciństwa nakłada na mnie tego typu rzeczy) a ojciec- boję się,że jak nie bedę spełniać jego oczekiwań to mi nie pomoze. Tak ogólnie to jest dla mnie miły, zmienił się w stosunku do mnie- nie obraża mnie, nie krytykuje- czasem coś"nieświadomie" palnie ale szybko reaguję i jest ok. Czuję ,że on czuje do mnie większy respekt zwłaszcza,że widzi poparcie siostry( a dla niego jej zdanie jest niemalże boskie) .
Muszę sobie sama poradzić, tak czuję. Czuję ,że jestem gotowa by poradzić sobie z tym samodzielnie, ale potrzebuje się wygadać  i mogę to zrobić przy siostrze - czuje jej oparcie fizyczne, materialne i duchowe.
Ale też chciałabym na codzień oprzeć na kimś głowę, może na Bogu?

Wiem,że muszę przebaczyć sobie i im (gdy przestanę się ich bać- pracuje nad lękiem) . Przede wszystkim sobie.
I poczuć się bezpiecznie w materii.
Chciałabym powiedzieć o tym ojcu,że się tego boje - nie wiem jak on by zareagował, bo jest ograniczony w swoich własnych ciasnych poglądach na temat jak co i gdzie powinno się znajdować.
Wiem,że gdybym miała pracę nie wtrącał by się zupełnie do mnie, już kiedyś tak było.
No ale... czas pokaże , czy osiągnę zamierzone cele. Jakoś bardziej ufam,że mi się uda!!

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-08, 17:09:20 »
Muszka
A miałabyś możliwość iść na terapię indywidualną?
Potrzebujesz kogoś kto cię wesprze i pomoże. Samej bedzie ci trudno się wyrwać z tego zakleszczenia między rodzicami, ssawkami.
A w początkowym etapie oczyszczania dobrze jest obwinić rodziców, bo przecież zrobili to co zrobili i poczuć do nich za to złość.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-11-08, 13:20:19 »
Powiem Ci co mi pomaga...nie musi to byc dla Ciebie dobre..bo kazdy robi co uwaza za potrzebne w danej chwili...a wiec w zaleznosci od natchnienia...slucham kaset z medytacjami,staram sie medytowac i wizualizowac co bym chciala zmienic albo po prostu marzyc o sobie lub innych w lepszej wersji.
Pisze arfimacje nie za czesto ale to robie, modle sie ciagle wlasnymi slowami....lub uzywam gotowych modlitw np.Pani Ani Atras.....albo czytam ksiazki...lub to forum.
Wiesz ciezko jest odpowiedziec co robic....musisz isc na wyczucie....mam ochote- robie to, albo nie dzis mi sie nie chce tego ale zrobie to.....to zalezy od Twojej potrzeby.

U mnie jest tak, ze nieraz jakby sama/lub poprzez przewodnika/intuicje- sama sie zainspiruje do czegos.....jak nie to odpalam kompa i nie myslac ( nie nastawiajac sie zbytnio) patrze co sie dzieje ma forum....czy znajde tam cos dla mnie. Nieraz nic sie nie dzieje....nie martwie sie....moze poczytam ...moze nie....nieraz nic mi sie nie chce pare dni....i swiat sie nie wali.
Nie rezygnuje jednak z dialogu u Bogiem...robie to jak najczesciej...albo rozmawiam ze soba....patrze na moje emocje...co moge dla mnie dzis fajnego zrobic...co mi si chce...bo choc wszystko moge ....to juz nic nie musze...i to jest wolnosc....tylko ja i Bog.

Jesli jest ciezko i potrzebuje pomocy "na gwalt" to pisze na forum, szukam ludzi, ktorzy moga mi pomoc, aby odzyskac rownowage, prosze tez Boga o wsparcie i ta pomoc przychodzi, bo nieraz jest ciezko/bywalo ciezko.... patrze z drugiej strony...co to ma zmienic w moim zyciu....i jesli mnie ktos atakuje....to nie chowam sie w sobie....lub oddaje, tylko mysle aha bezpieczenstwo masz w piwnicy....itd

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-08, 12:17:06 »
Jolu tak już sobie uświadomiłam,że muszę mieć wzorce ofiary, bardzo chciałam sobie dokopać w tym życiu- wybrałam matkę alkoholiczkę nie liczącą się z moimi potrzebami i nieakceptującego ojca, który nie potrafił pokazać ,że mnie kocha. Na początku ich obwiniałam za swoje dzieciństwo- ale przecież intencje sie dogrywają, więc musiałam czuć się bardzo winna, chęć odpokutowania poprzednich wcieleń i decyzji. Myślę też ,że chciałam poczuć się niewinna poprzez wzięcie takich rodziców , którzy będą winni za moje dzieciństwo- chciałam się tak oczyścić, poczuć się niewinną. Bo skoro wszyscy są winni to ja jestem niewinna. Teraz wiem,że to nie tędy droga. Nie muszę zwalać na innych winy by poczuć się niewinna. Przecież niewinność to moja prawdziwa natura i nie ma to nic wspólnego z dokonanymi przeze mnie wyborami.
Nie pamiętam moich poprzednich wcieleń ale ostro musiałam chcieć odpokutować, zrzucić ciężar poczucia winy. Dalej go noszę i szczerze powiedziawszy nie wiem jak mam się jego pozbyć. Co mam afirmować niewinność?
U Leszka widziałam modlitwy wybaczająco-oczyszczające więc penie odmówię i będę obserwować co się dzieje.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-11-08, 12:00:24 »
Muszka

dokladnie tak...to jest jak uczysz sie plywac i nie chcesz sie puscic reki, ktora cie trzyma....bo sie boisz ze utoniesz....(tlumaczenia na nic sie zdadza) kiedy zaufasz ....poplyniesz...musisz byc czujna ale i ufac, ze nic Ci sie nie stanie. Jak plywam na plecach leze na wodzie to jest cwiczenie.....kiedy nic od ciebie nie zalezy...poddajesz sie prowadzeniu i nie kontrolujesz sytuacji. ja kiedy tak plywam nigdy nie wiem gdzie jestem w ktorym kierunku poplynelam i jak sie odwracam jestem taka zdziwiona ;)
 Ofiara w Tobie prowokuje innych do atakow, albo chcesz sie sama ukarac i oczekujesz/wysylasz komunikaty nieswiadomie do innych - zran mnie, musze cierpiec!
Wybaczyc sobie i rozgrzeszyc sie sama ze wsparciem bozym jest tez niesamowitym odkryciem i ulga....och wreszcie Bog sie na mnie nie gniewa i zawsze mi przebacza....taki komfort psychiczny.

Zreszta wierze w prowadzenie boze..on wie co dla kazdego z nas najlepsze....i nie porownywac sie do innych....tylko wierzyc w siebie ! Bog zawsze jest z Toba....Misiu ;)

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-08, 11:45:01 »
Jolu dzięki za wsparcie:)
Tak pomieszałam się w rozwoju, chce z tego wyjść bo mam juz dosyć ciągłego cierpienia. Dziś szłam drogą i pomyślałam,że fajnie realizować się w materii.
Ostatnio medytowałam w lesie i poczułam bezpieczeństwo, niesamowitą wolność i relaks , światło od Boga- to było wykraczające ponad mój ograniczony umysł. To musiał być Bóg, czułam go i byłam w nim bezpieczna -tak,że nie miałam zamiaru odwracać głowy czy za mną ktoś idzie czy nie- na chwilę znikło poczucie zagrożenia, lęk przed ludzmi-czułam błogość i spokój ducha. Wiem,że on jest cały czas przy mnie, w moim sercu i tylko czeka aż go tam więcej wpuszczę. Lubię medytację w lesie.
Nic jednak w materii sie nie rusza a chciałabym to zmienić. Pozbyć się lęku- bo to mnie blokuje w rozwoju. I zacząć działać. Najpierw muszę przepracować lęki w relacjach z rodzicami, innymi ludzmi i własną agresję( a w sumie obronę przed niespodziewanym atakiem). Mam wrażenie ,że ciągle jestem w trudnych sytuacjach zewnętrznych , chciałabym w końcu je przełamać w jakimś stopniu. Jedyne co mi się na razie udało to lepsze relacje z ludźmi. Może to dużo , może mało ale jest postęp. Niech Bóg będzie ze mną.
Pozdrawiam was wszystkich i miłego dnia

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-11-08, 10:52:13 »
Bylam wczoraj u znajomej, z ktora moge pogadac na moje tematy, bo tez jest wysoko spirytualna.Wymieniamy sie doswiadczeniami i ona wczoraj wyjezdza mi z tematem godnosci i zaslugiwaniem na milosc Boza. Opowiada, ze jej znajomy tez w tym ugrzezl....ja na to - witamy w klubie....tez mam to na tapecie.
Wyszlo mi w pracy w wahadlem, nieraz sobie waham ot tak aby sie dowiedziec co mysli moja ps. Pytalam ja czy jest gotowa na bycie bogata i otwarta na boze dary, obfitosc i (chodzilo mi o kase)...wiec dowiedzialam sie przypadkiem, ze w ogole nie jestem godna i nie zasluguje na boza milosc. Szczeka mi opadla....ale nie przejelam sie tym zbytnio. No i tu mam sytuacje podstawowa, z ktora musze sie uporac.....zaslugiwanie i niewinnosc.
Dobrze, ze mam wsparcie i przyklady jak sie do tego zabrac....ciesze sie, ze majac Was, forum, ksiazki i innych ludzi moge odnalesc Boga w moim sercu.

Muszka
wiesz ja mysle, ze to co przechodzisz ( a wiem, ze jest Ci ciezko) to jednak wielka szansa duzo rzeczy zmienic w swiom zyciu. Ja mialam taka sama sytuacje jak Ty....ale ufalam, ze to musi sie zmienic, bo jest ktos, kto nie chce zebym tak zyla, depresja doprowadzila mnie do nerwicy i "niby" przypadkiem znalazly sie osoby, ktore mi pomogly...nowy partner...akupunktura, ktora mnie postawila na nogi.
Zycie bylo piekne, wyjechalam do Niemiec, zyjam spokojnie i szczesliwie niczym sie nie martwilam ( nie bylo rozowo albo zbytnio bogato) ale ja mialam kogos, kto sie za mnie matrwil w sprawach materialnych. Po paru latach - moje zycie upomnialo sie o mnie i odeszlam od meza....znowu to samo....strach i walka o przetrwanie z malym dzieckiem....czulam sie ostatnia frajerka na swiecie....
za namowa napisalam zamowienie do swiata na partnera i moje  nowe zycie....spelnilo sie....
Robie to do teraz ....mam tendencje jednak powiedziec....ach raz sie udalo.....nie wiem czy nastepnym razem zadziala....bo choc mam duzo - chce wiecej!.....wniosek jest taki - jestem nieraz leniwa i jakas nieprzekonana, choc mam duzo dowodow na to ze Bog dziala w moim zyciu. Jak pisala Feli- wysilek to przekonanie siebie o godnosci i zaslugiwaniu. Teraz to wiem.

Zycze Tobie, aby Twoj opiekun duchowy prowadzil Cie za reke i wskazywal droge...abys miala ta nadzieje i pozwolila sobie spoczac...kiedy Bog czuwa. Dasz rade napewno, wierze w Ciebie :)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-11-08, 10:42:03 »
ontoja

Ja za bardzo nie widze sensu  iscia od rozwiazywania jednego problemu za drugim jak piszesz.Ja rozwiazuje problemy jak sie pojawiaja-nie szukam ich,jak ktos lubi wyszukiwac sobie problemy to prosze bardzo.Jak powiedzial Jezus:szukajcie a znjdziecie:)I w negatywna strone tez to dziala.
Dla mnie najwazniejsza jest harmonia -nie uciekac od rozwoju w zycie i od zycia w rozwoj.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-08, 09:34:45 »
Przed dwoma laty uważam ,że radziłam sobie nieźle, wręcz bardzo dobrze- cechowała mnie otwartość, nie bałam się znacznie ludzi i wystąpień publicznym. Po urodzeniu dziecka, depresji, nieudany związek partnerski przypominający dzieciństwo wszystko we mnie pękło. Nie mogłam już normalnie funkcjonować, trauma była zbyt wielka jak na to życie. Załamałam się. Lęk mnie paraliżuje. Oczekuję od rozwoju żeby przepływała przeze mnie miłość, szacunek , akceptacja - jak na razie jestem kanałem lęku. Chciałabym być jak kiedyś otwarta, ufna. Nie chce żeby paraliżował mnie lęk bo nie mogę się rozwijać w materii gdyż się boję. Resztę chciałabym robić sama, potrzeba mi tylko albo aż ufności, akceptacji i bezpieczeństwa. Mam nadzieję,że je dostanę.

Szafirowy Błękit

  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • W "wątku numerologicznym" nie wykonuję analiz dat urodzenia.
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-19, 21:49:34 »
Witek
"Ani sobie nie robić sztucznych podpór "dobrze że jestem DDA, to czyni mnie mocniejszym" itp., ani sobie nie dowalać za to że jest się/ma DDA."

To jest bardzo ważne co tutaj napisałeś. Ja od czasu pierwszej mojej terapii DDA określałam siebie właśnie - "jestem DDA" , myślę że w tamtym czasie mi to nie zaszkodziło ;) bo i tak dobrze że się "zidentyfikowałam", że się dowiedziałam, że jednak coś w moim życiu nie jest ok, że w ogóle mam jakiś problem i on nawet ma swoją nazwę ;)
Ale później trafiłam na cudowny portal i poczytałam sobie o DDA, posłuchałam o DDA na płytce pana Leszka  i od tamtego czasu przestałam się identyfikować jako DDA tylko że mam syndrom, wzorce DDA, które są do oczyszczenia i to było bardzo dobre dla mojej podświadomości :) bo nie będę musiała do końca życia nazywać siebie DDA ;)
Dziękuję za Twoje podpowiedzi, przypomniały mi parę rzeczy i naprowadziły :)

Ps.Moja podświadomość chyba chce sobie zrobić jakąś sztuczną podporę, że jednak jakieś korzyści i coś pozytywnego oprócz uzdrowienia można mieć z przechodzenia DDA
« Ostatnia zmiana: 2011-12-19, 21:59:48 wysłana przez Szafirowy Błękit »

Szafirowy Błękit

  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • W "wątku numerologicznym" nie wykonuję analiz dat urodzenia.
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-19, 21:19:17 »
cudenko9
Mi bardzo pomogły w uwolnieniu emocji krople Bacha i Andreasa Korte, po tym mi ruszyło w trybie natychmiastowym wyłażenie emocji, że początkowo nie wiedziałam jak się z nimi (emocjami) obsługiwać po latach "dobrej miny do złej gry"  ;)

Szafirowy Błękit

  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • W "wątku numerologicznym" nie wykonuję analiz dat urodzenia.
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-19, 21:01:45 »
Witek
Bo czasami też pojawiają się na terapiach takie argumenty,że pewne cechy naszej osobowości które pomagały nam w przetrwaniu, radzeniu sobie w trudnych warunkach mogą być pomocne w życiu i można je zamieniać w pozytywny potencjał.
Ja mam co do tego mieszane odczucia, bo jednak wiele elementów osobowości wykształciło się jakby wobec tych sytuacji, ukształtowały się bo były potrzebne do radzenia sobie w różnych trudnych sytuacjach, więc często są nabytą, sztuczną strukturą wprowadzającą wiele napięcia i innych problemów. Choć może i warto doszukać się też pozytywnego własnego potencjału, który również w pewnym sensie pomagał. Bo u siebie to obserwuję,że moje fajne, pozytywne aspekty raczej ucierpiały pod wpływem tych obciążeń.
« Ostatnia zmiana: 2011-12-19, 21:04:08 wysłana przez Szafirowy Błękit »