Jestem po terapii grupowej dla DDA, przepracowywałam poczucie krzywdy, winy itd- była to terapia 8 miesięczna raz w tyg. już tam sobie uświadomiłam tyle bólu z dzieciństwa.
Mam siostrę , z którą o tym rozmawiałam ,że boję się ojca- ograniczeń jakie na mnie nakłada i ,że czuje się nie tak ,czuje ,że nie ma dla mnie bezinteresownej pomocy tylko wymaga dostosowania się. Matka mnie niewiele obchodzi- tu bardziej chodzi o wewnętrzne dziecko, na razie przytulam się do misia i przekonuje siebie ,że ciemność jest bezpieczna i ,że jestem przy niej.
Nie stać mnie na terapię indywidualną wolałabym wygadać się komuś bliskiemu, np. siostrze mogę powiedzieć co czuję i ona to akceptuje. Mam jeszcze 1 osobę,z którą mogę porozmawiać.
Najgorsze jest to ,że u matki wkurzają mnie jej wzorce wpędzania w poczucie winy( nie odzywa się np. jak przychodzi zmęczona z pracy i się burmuszy dając do zrozumienia ,że jej ciężko i jesteśmy za to odpowiedzialni- od dzieciństwa nakłada na mnie tego typu rzeczy) a ojciec- boję się,że jak nie bedę spełniać jego oczekiwań to mi nie pomoze. Tak ogólnie to jest dla mnie miły, zmienił się w stosunku do mnie- nie obraża mnie, nie krytykuje- czasem coś"nieświadomie" palnie ale szybko reaguję i jest ok. Czuję ,że on czuje do mnie większy respekt zwłaszcza,że widzi poparcie siostry( a dla niego jej zdanie jest niemalże boskie) .
Muszę sobie sama poradzić, tak czuję. Czuję ,że jestem gotowa by poradzić sobie z tym samodzielnie, ale potrzebuje się wygadać i mogę to zrobić przy siostrze - czuje jej oparcie fizyczne, materialne i duchowe.
Ale też chciałabym na codzień oprzeć na kimś głowę, może na Bogu?
Wiem,że muszę przebaczyć sobie i im (gdy przestanę się ich bać- pracuje nad lękiem) . Przede wszystkim sobie.
I poczuć się bezpiecznie w materii.
Chciałabym powiedzieć o tym ojcu,że się tego boje - nie wiem jak on by zareagował, bo jest ograniczony w swoich własnych ciasnych poglądach na temat jak co i gdzie powinno się znajdować.
Wiem,że gdybym miała pracę nie wtrącał by się zupełnie do mnie, już kiedyś tak było.
No ale... czas pokaże , czy osiągnę zamierzone cele. Jakoś bardziej ufam,że mi się uda!!