Autor Wątek: Emocje  (Przeczytany 16091 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-11-12, 11:45:47 »
A jak uwolnić się od tłumienia emocji? Jak się tłumi to się tego nie czuje.
Jak jakaś emocja się ujawnia to można ją zaakceptować, ale co jeżeli się ich nie odczuwa tak jak pisze Inga?

Można zaakceptować to, że się nie odczuwa i że się tłumi. Pokochać siebie wypierającego lub wypierającą?
Jak pracować z czymś czego się nie uświadamia?
Dotrzeć do źródeł i przyczyn wyparcia? Tyle mi przychodzi do głowy na te chwilę. Ale będę szukac :-)
Może ktoś ma jakiś sprawdzony patent?

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-11-12, 11:33:11 »
Mnie zdziwiło gdy przeczytałam że radość może być i emocją i uczuciem wyższym. To znaczy  ze nie każda radość jest uczuciem wyższym. Tak samo jest z innymi pozytywnymi uczuciami.
I bynajmniej nie mam tu na myśli złościlwej radości cieszenia ze zwycięstwa nad kimś innym.

Co o emocji to nie mam zbyt dużego doświadczenia w ich przeżywaniu. jedynie lęk dobrze poznałam. I wiem że jest wiele  odmian lęku i poziomu głębokości. Ale w żadnym wypadku nie nazwałabym tego bogactwem uczuciowym. Tej zdolnośći do przeżywania takich różnorodnych tonacji lęków.
« Ostatnia zmiana: 2015-11-12, 11:37:52 wysłana przez Inga »

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-11-12, 11:28:38 »
Wypieranie emocji jest dla mnie pewną formą ascezy. Nic dobrego z tego nie wynika.
Aby coś  w sobie uzdrowić to trzeba to najpierw w sobie uświadomić.
W rozwoju duchowym ważna jest integracja wtedy następuje rozszerzenie świadomości.

tłumiąc emocje zawężamy świadomość, blokujemy energie w sobie doprowadzamy się do chorób.
Po co się tak męczyć.
emocje są ważne. Ważne jest tylko aby je w sobie pielęgnować zwłaszcza te emocje które dodają nam energii takie jak miłość wdzięczność czy wybaczenie. 

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-11-12, 11:23:51 »
Mnie się nie podoba to że w rozwoju duchowym, ( wykłady, ksiązki, you tube) mówi się że emocje przeszkadzają w rozwodu duchowym i trzeba i się od nich uwolnić. że celem jest uwolnienie sie od emocji, a wtedy nie będzie nic przeszkadzać, zakłocać tej drogi do góry.

Ale żeby się uwolnić od emocji to trzeba przestać je wypierać. I jak ktoś, kto wypiera swoje emocje posłucha sie tego to zaczyna wypierać je jeszcze bardziej sądząc, ze się rozwija.

Ja na chwilę obecną zdecydowanie wolę akceptować zamiast uwalniać się. Właściwie to z tego co zaobserwowałam to akceptacja jest najczęściej uwolnieniem się.

A wypieranie powoduje silną kontrole emocji, a skoro jest to energia to zaczyna się ona kumulować w ciele i z czasem następuje niekontrolowany wybuch. A także napięcia w ciele i choroby.
 
W książce o której wcześniej pisałam jest coś takiego:
"Napięcie spowodowanie niewyrażonym gniewem, którego człowiek się w dodatku wstydzi przechodzi w furię. Człowiek popada w furią, kiedy wstydzi się rozgniewać".
Czyli sam gniew nie jest specjalnie niebezpieczny. Jest po prostu energią. Niebezpieczny staje się wypierany gniew.

Możliwe, że oświeconym nie sa potrzebne emocje, bo nie maja programów w podświadomości. Myślę, że niektórzy tak bardzo i szybko chcą się oświecić, że pomijają etap akceptacji emocji. Ale tego nie da sie pominąć.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-11-12, 10:17:28 »
Mnie się nie podoba to że w rozwoju duchowym, ( wykłady, ksiązki, you tube) mówi się że emocje przeszkadzają w rozwodu duchowym i trzeba i się od nich uwolnić. że celem jest uwolnienie sie od emocji, a wtedy nie będzie nic przeszkadzać, zakłocać tej drogi do góry.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-11-12, 09:18:29 »
Zakładam ten wątek bo interesuje mnie natura emocji. Z emocjami to jest tak, że jedni mówią że są one dobre, bo są informacją, inni dzielą je na dobre i na złe emocje, jeszcze inni rozróżniają emocje od uczuć i od emocji się uwalniają.

W świecie DDA emocje są tłumione i silnie kontrolowane. Wydaje mi się, że uzdrowienie stosunku do emocji jest ważne.

Dla mnie jako DDA poważnym odkryciem było kiedyś to, że można oddzielić odczuwanie emocji od jej wyrażania. Że to są dwie różne sprawy.
Ostatnio dotarło do mnie, że jeszcze w dużym stopniu tłumię i wypieram emocje. Że podświadomie uważam je za coś złego.
W świecie DDA emocje sa uznawane albo za przejaw słabości albo za niebezpieczne.
A z tym wypieraniem to jest tak, że wypiera sie nie tylko złe, ale i dobre emocje. A wyparte, nieuświadomione emocje działają z ukrycia.
Może byc tak, że wydaje nam się, że uwolniliśmy się od emocji, a tak naprawdę to je tylko skutecznie wypieramy. Ktoś kto uwolnił się od emocji jest rozluźniony, ten kto je wypiera napina mięśnie, spłyca oddech.

Wydaje mi się też, ze wypieranie lub tłumienie pozytywnych emocji bardzo skutecznie blokuje kreację naszych celów. Zwłaszcza radości.
W moim otoczeniu spotkałam się z wieloma osobami, które bały się cieszyć i kontrolowały radość ze strachu "żeby nie zapeszyć" - cokolwiek by to znaczyło.

W książce "Toksyczny wstyd" John Bradshaw pisze, że: "emocja to energia w ruchu, energia, która nami porusza, ludzkie paliwo."

"Emocje to rodzaj energii w ruchu. Sygnalizują utratę czegoś, zagrożenie, stan nasycenia. Gdy ktoś kogo kochamy odchodzi, smucimy się. Gdy cos nam zagraża, rzeczywiście lub potencjalnie, złościmy się lub boimy. Radość sygnalizuje spełnienie, zaspokojenie potrzeb."