Zakładam ten wątek bo interesuje mnie natura emocji. Z emocjami to jest tak, że jedni mówią że są one dobre, bo są informacją, inni dzielą je na dobre i na złe emocje, jeszcze inni rozróżniają emocje od uczuć i od emocji się uwalniają.
W świecie DDA emocje są tłumione i silnie kontrolowane. Wydaje mi się, że uzdrowienie stosunku do emocji jest ważne.
Dla mnie jako DDA poważnym odkryciem było kiedyś to, że można oddzielić odczuwanie emocji od jej wyrażania. Że to są dwie różne sprawy.
Ostatnio dotarło do mnie, że jeszcze w dużym stopniu tłumię i wypieram emocje. Że podświadomie uważam je za coś złego.
W świecie DDA emocje sa uznawane albo za przejaw słabości albo za niebezpieczne.
A z tym wypieraniem to jest tak, że wypiera sie nie tylko złe, ale i dobre emocje. A wyparte, nieuświadomione emocje działają z ukrycia.
Może byc tak, że wydaje nam się, że uwolniliśmy się od emocji, a tak naprawdę to je tylko skutecznie wypieramy. Ktoś kto uwolnił się od emocji jest rozluźniony, ten kto je wypiera napina mięśnie, spłyca oddech.
Wydaje mi się też, ze wypieranie lub tłumienie pozytywnych emocji bardzo skutecznie blokuje kreację naszych celów. Zwłaszcza radości.
W moim otoczeniu spotkałam się z wieloma osobami, które bały się cieszyć i kontrolowały radość ze strachu "żeby nie zapeszyć" - cokolwiek by to znaczyło.
W książce "Toksyczny wstyd" John Bradshaw pisze, że: "emocja to energia w ruchu, energia, która nami porusza, ludzkie paliwo."
"Emocje to rodzaj energii w ruchu. Sygnalizują utratę czegoś, zagrożenie, stan nasycenia. Gdy ktoś kogo kochamy odchodzi, smucimy się. Gdy cos nam zagraża, rzeczywiście lub potencjalnie, złościmy się lub boimy. Radość sygnalizuje spełnienie, zaspokojenie potrzeb."