A ja uważam, że karma przyciąga zdarzenia. 16 jest karmą na związki, a ja mam z tym problemy. Nie jestem złą osobą, ani też nieodpowiedzialną, nie lecę na kasę i nie mam skłonności do zdrady, ponoć jestem atrakcyjna i inteligentna. Więc jak inaczej racjonalnie wytłumaczyć problem?
Karma to nie kara

tylko konsekwencja. Konsekwencja nie jest ani dobra, ani zła, a odnoszę wrażenie że bardzo potrzebujesz takiego osądu i rozdzielenia.
Problem możnaby wytłumaczyć tak, że "coś" Cię ciągnie do zdradzających mężczyzn, albo nadmiernie kontrolujesz i tym prowokujesz ich do zdrady, albo że tak bardzo ten temat jest dla Ciebie ważny, że stawiasz doświadczenie go ponad swoim szczęściem, itp itd. I to, że wszystko zmierza do zdrady może być bardzo widoczne z zewnątrz, tylko nie widzisz tego z powodu zaślepienia karmą.
"Znam siebie" to w tym kontekście bardzo niebezpieczne słowa.
Lilliole,
Ale jeżeli chodzi o karmę to wszelki rozwój duchowy jest już zmianą karmy. Afirmacje też sa zmiana karmy jak i wiele innych technik.
Może źle Cię zrozumiałem, ale nie uważam aby zmiana samej karmy była moźliwa. Astrologia tu mocno ustawiła mnie do pionu, jak po iluś latach regresingu okazało się że nadal jak najbardziej realizuję swoją karmę, tyle że
pozytywnie.
Kiedyś traktowałem karmę jako coś złego, chciałem ją oszukać, uciec od niej, jak najszybciej przerobić, wykroczyć poza nią. Ale... okazało się że nie tylko mi się to nie udało, a nawet nie ma takiej potrzeby. I chyba to stara się powiedzieć Frisky: przerabianie karmy, praca nad sobą i śwadomość to też jej "spłata". I tak naprawdę to jest mądra pokora, bo to akceptowanie tego co jest i
adekwatne działanie.Czyli nie siedzieć w błocie "bo taka karma", tylko wyjść z niego, porządnie się wymyć i zapamiętać że do błota się nie wchodzi

(To nie jest najlepszy przykład, bo jest jednoznacznie negatywny, natomiast w żwyciu bardzo często "złe" doświadczenia można przekuć na pozytywy.)
Karma postrzegana w ten sposób, staje się narzędziem wyzwolenia.
Pkrl,
Ale jakie prowokacje, przecież mówię wprost i jak jest

Siedzisz w swojej karmie tyrana a uważasz że to świat jest winny. Ileś razy ludzie mówili Ci, że problem jest w Tobie, a Ty na to że nigdy się nie zmienisz. Odrzucasz to co jest i wszystkie możliwości, jakie z tego płyną. Jak Grażyna Anna powiedziała Ci o crowdfundingu to mało jej nie zdadłeś

I tyle, to nie żadne magiczne fatum ani bardziej skomplikowany problem. Tak jak Ci napisał Leszek:
http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=1272.msg87288#msg87288Nie masz okazji, bo od nich uciekasz. Trudno zarobić pieniądze, nie pracując skutecznie.
Mało masz bliskich ludzi, bo jesteś niespełniony, skupiony na sobie i przekonany o swojej nieomylności. Nikt nie lubi takich ludzi, nawet Ty.
I te problemu, podobnie jak rozwiązania, widać jak na dłoni. Ale nie możesz tego dostrzec właśnie przez
zaślepienie karmą. To właśnie to niebezpieczeństwo "znania siebie" o którym mówiłem.