Ciekawa rozmowa z Ludwikiem Dornem:
Dorn: Nieskażony programem hejt Kukiza"
Wyrazem czego jest jego wynik?- Na pewno nie da się powiedzieć, że jest wyrazem jednej tendencji. Jest odzwierciedleniem niezobowiązującego odrzucenia systemu politycznego. To hejterstwo ma charakter klikania myszą w celu zahejtownia "ich wszystkich".
O ile poprzednie partie antyestablishmentowe (Samoobrona, formacje Janusza Korwin-Mikkego, partia Janusza Palikota) też były partiami hejtu, to jednak wiadomo było w imię czego. Mogliśmy się domyślić, czego chcą, a czego nie. Natomiast Kukiz to formuła czystego, wydestylowanego hejtu. Jest jak biała kartka, na której każdy może sobie narysować własnego Kukiza skierowanego przeciw "onym". Można mu włożyć na głowę maciejówkę, wpiąć w klapę mieczyk Chrobrego, podpiąć się pod Witosa. To okazało się jego siłą. Czy będzie to trwała siła, zobaczymy.
Skąd się bierze elektorat Kukiza, czyli hejtu? Przecież to nie są kibole, ale młodzi wykształceni.- To fascynujące zjawisko. Podejrzewam, że wyborcy Kukiza są swoistym fenomenem społeczno-kulturowym, który został wyartykułowany politycznie. To subkultura odrzucenia systemu związana z poczuciem bycia odrzuconym przez system. Efekt między innymi boomu edukacyjnego ostatnich 20 lat, kiedy w licznych prywatnych szkołach wyższych milionom młodych ludzi dano za prawdziwe pieniądze fałszywe wykształcenie bardzo niskiej jakości, rozbudzając w nich jednocześnie nadzieje i aspiracje. W odróżnieniu od PiS i PO, ale też poprzednich "partii protestu", poparcie dla Kukiza jest niezależne od wszelkich uwarunkowań, poza wiekiem. Pokazuje to dobrze geografia wyborcza. Mówiąc skrótowo, mamy Polskę z "przewagą" PiS i z "przewagą" PO, Samoobrona dobrze wypadała na terenach małomiasteczkowo-wiejskich, fatalnie w większych miastach, Ruch Palikota miał słabe wyniki w regionach o wyższym stopniu religijności, bardzo dobre - w zeświecczonych. Dla Kukiza poparcie jest rozłożone idealnie równo, wyjąwszy Opolskie, gdzie mieszka i gdzie głosowano na sławnego swojaka. To wskazuje na uniezależnienie się od wszelkich, poza wiekiem, uwarunkowań wpływających na nasze zachowania polityczne.
(...)
A jednak obaj kandydaci chcą łowić w elektoracie Kukiza.- Już w niedzielę przewidywałem, że zacznie się 12-dniowy okres migdalenia się jednego i drugiego kandydata oraz popierających ich partii do Kukiza. Okres merdania ogonkiem, który zapewne zakończy się tym, że jeden i drugi dostanie w pysk, bo poparcie przez Kukiza kogokolwiek w drugiej turze likwidowałoby tę siłę uogólnionego hejtu. Już nie można by było sobie narysować własnego Kukiza, bo zostałby wypełniony polityczną treścią, czyli czymś, co ogranicza. Taki hejt długo nie może trwać, bo wyczerpuje dynamikę, ale tu chodzi o to, żeby dowieźć tę siłę do wyborów parlamentarnych.
Jego modus operandi przypomina Ruch Pięciu Gwiazd. Partię Beppe Grillo, która w ostatnich wyborach dostała 25 proc. głosów i jest martwym polem włoskiej polityki. Bo z nikim nie wchodzi w koalicję. I co ważne - Beppe Grillo nie jest deputowanym i myślę, że tym tropem pójdzie też Kukiz. Nie wystartuje do Sejmu.
Jest radnym sejmiku województwa dolnośląskiego.- Bo w sejmiku nie rządzą ci "oni", przeciwko którym Kukiz występuje. Co zjadło Leppera, Palikota, a teraz zaczyna zjadać Korwin-Mikkego? To, że spotykali się z "onymi", zawierali z nimi jakieś układy, czyli przestali być naszymi, stali się ich. Nie mogli wejść na mównicę i śpiewać tak jak Kukiz: "Ja was, kurwy, nienawidzę". Gdyby Kukiz wszedł w inną konwencję, wtedy przestałby być czystym hejtem. "