zajmowanie się przejawami i walką z nimi (w tym z politykami , partiami , piętnowanie nadużyć itp.) ma sens jedynie jako uświadomienie że coś wymaga zmiany , taki etap wstępny , no ale to już wszyscy zainteresowani od dawna tu wiedzą?
kolejnym naturalnym krokiem jest zajęcie się przyczynami tej sytuacji i zmianą tych przyczyn, zamiast tego jakoś bardziej atrakcyjne wydaje się, oparte na przyglądaniu się przejawom (najlepiej biernie i z boku), brnięcie w patologiczne narzekanie i propagowanie swoich chorobliwych wizji z jednej strony , albo dla odmiany snucie pięknych wizji idealnych rozwiązań... które jednak nijak się mają do sytuacji ani w obu przypadkach nie wpływają na jej zmianę,
wspólnym mianownikiem jest to że wszyscy mają recepty i odpowiedzi jak powinno być albo czemu nie może być lepiej .... i nikt jakoś nie chce sam działać w tym kierunku, to jest z gruntu chore podejście , niektóre wymagające natychmiastowego leczenia haha, zwłaszcza tam gdzie na wstępie ludzie wiedzą z góry że jest źle i lepiej na pewno nie będzie, więc jedyne co robią i rozwijają to znajdują potwierdzenia, że to coś jest nie tak z innymi ludźmi, których poziom widzą jako żenujący niski, nie to co oni itp. itd. takie różne bzdury poprawiające samopoczucie
sytuacja jest prosta : ci którym zależy wpływają na sytuację , ci którzy wiedzą jak to naprawić wpływają skutecznie , skuteczność to wypadkowa wiedzy i mocy zastosowanej w praktyce , więc obrażanie się że ta czy inna grupa potrafi się zorganizować i skutecznie wpływa na całość realizując swoje cele i interesy, gdy samemu czeka się nie wiadomo na co, a jakby tego było mało wszelkie inicjatywy zmian wrzuca się do worków pod tytułem "głupota" "agent" czy jak gdzieś doczytałem ostatnio o Kukizie "żulik", no bo to przecież niemożliwe żeby się dało skoro się nie da i to niemożliwe żeby inni mogli skoro my nie możemy itp. ... gdzie związana jest z tym uzasadniona obraza na ta sytuację z jednej strony, jak też bezradność, gdzie jedynie w mistrzowski sposób usprawiedliwia się siebie i swoją bierność (co wciąż niczego nie rozwiązuje) , to jest taki wyraz głupoty ale nie rządzących i tych którzy ich wybierają, realizując swoje interesy, ale tych którzy uznając się za mądrzejszych, czasem wypełnionych boską mocą wręcz, ostatecznie ... ulegają tym wpływom ponoć bezwolnej i głupiej masy
na szczęście dla mnie ostatnio nie interesuje mnie polityka i jej przejawy, ale wywieranie wpływu na to wszystko poprzez wpływanie na przyczyny, jest w tym akceptacja wszelkich przejawów i związanych z nimi ludzi , polityków, mediów oraz ich wyborców - one wciąż są takie jakie są, gdyż wciąż istnieją przyczyny, które trzeba rozpoznać i zmienić , dopóki tego się nie zrobi wymiana jednych polityków na drugich , jednych partii na drugie będzie zmianą mniej lub bardziej kosmetyczną : )