Autor Wątek: Relacje z ludźmi  (Przeczytany 54259 razy)

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-13, 10:26:12 »

nie wydaje mi się aby można było zmienić ludzi poprzez naszą zmianę wewnętrzną czy pracę nad sobą

jak kiedyś poczujesz stan miłości, to zobaczysz, że nawet najgorszy diabeł jest kochany :)
wtedy wszystko jest prawidłowe takie jakie jest i nic nie trzeba zmieniać

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-03-13, 10:09:41 »
jeszcze nad jedną kwesią się zastanawiałam, bo my tu tak duchowo wszystko analizujemy ale przecież jesteśmy całością ciało i duch i teraz tak sobie myślę że nasze ciało też reaguje z ludźmi, np jak ktoś ma w organiźmie pasożyty to może też do swojego życia przyciągać takich ludzi , jak ktoś ma dużo toksyn może przyciągać toksycznych ludzi, jak ktoś ma nałogi sam sobie szkodzi to może przyciągać szkodników, wysysaczy itd... . Czasami jakaś sytuacja życiowa może pokazywać nam że z samym organizmem jest coś nie tak i aby to zmienić trzeba by działać holistycznie na ciało i ducha.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-03-13, 09:07:48 »
a jeszcze tak myślę  czy jak ktoś nas denerwuje np. w pracy , sąsiad itd..  to może być w nas jakieś przekonanie że musimy żyć w nieharmonijnym środowisku, że musimy się męczyć że życie na ziemi w ogóle jest takie niesprzyjające , że jest cierpieniem albo że musimy nawracać na dobro innych ludzi uświadamiać im jak mają żyć itd... i wtedy trafiamy do ludzi którzy do nas nie pasują choć ci sami ludzie mogą się czuć w swoim towarzystwie super i wcale nie wiedzieć o co nam chodzi. Wtedy tak na prawdę to my jesteśmy jak wrzód na dupie a nie oni i to my musimy się zmienić.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-03-13, 08:40:07 »
Bardzo inspirujący tekst, jak sobie radzić z negatywnymi ludźmi w otoczeniu:
http://www.dobrewiadomosci.net.pl/262-czy-szczescia-mozesz-sie-nauczyc-negatywni-ludzie-czy-masz-takich-w-swoim-otoczeniu
ciekawy tekst ale taki niedokończony jak by :)

nie wydaje mi się aby można było zmienić ludzi poprzez naszą zmianę wewnętrzną czy pracę nad sobą, możemy co najwyżej zaakceptować że ktoś zachowuje się głupio i jakoś nauczyć się żyć z taką sobą np. w pracy gdy lubimy zajęcie i mamy  korzyści finansowe.
Takie osoby na pewno nam coś pokazują np. jakieś wyparte części siebie ale nawet jak sobie to uświadominy to i tak to nie wpłynie na tamtą osobę co najwyżej nam się zachce zmienić towarzystwo, i w ogóle nie jest tak że jak już wszystko w sobie uzdrowimy to wszyscy na ulicy będą się do nas usmiechać a w autobusie zawsze będzie czekało wolne miejsce.

takie jest moje zdanie, co myślicie na ten temat ? czy komuś udało się kogoś zmienić jak coś w sobie uzdrowił , ciekawa jestem , może to ja coś źle robię
 

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-03-12, 20:23:36 »
A co w nim takiego odkrywczego?

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-03-12, 19:39:09 »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-22, 23:23:27 »
Aha, dzięki za odpowiedź. teraz to ma sens.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-10-22, 14:55:55 »
Inga
Jakie pakuneczki ? O czym mowa ?

Tylko tyle udało mi się zobaczyć, że ona robi to z wcielenia czarownicy i oczywiśćie nieświadomie. Ale intencje ma złe i chce zaszkodzić. Tak to zauważyłam że ona obwija tę złą energię w coś, po to aby jej nie można było zauważyć, bo najważniejsze było aby to wszystko nie zostało zauważone.
Twój ojciec też musiał ci źle życzyć, a nie chciał przyznać się do tego przed sobą i tobą i dlatego te złe życzenia przemycał w jedzeniu.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-21, 22:24:36 »
VanillaOrchard

Kilka pytań:
1. Czy przekonanie o swojej anielskości ma jakiś wpływ na relacje z ludźmi?
2. Jaki?
3. Dlaczego właśnie takie osoby i sytuacje Cie spotykają?
4. Co chcesz sobie przez to udowodnić?

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-10-21, 21:59:32 »
Ale to jest takie cholernie smutne, kiedy się z kimś buduje relacje, a tu się okazuje, że się człowiek cały czas sam oszukiwał i że ta druga osoba miała cały czas niecne plany w stosunku do nas.

W tym momencie wydaje mi się, jakby mnie tabuny takich osób otaczały - albo coś jest ze mną nie tak, albo właśnie tyle co przestało ze mną być coś nie tak - spadły klapki z oczu.

Efektem jest osamotnienie, gorycz. Moja dusza po prostu łka z upokorzenia i krzywdy!

Chciałabym poszukać sobie osób godnych mojego czasu, na miejsce tych pijaw, toteż mam z nadzieją wystawione "czułki" - tym bardziej boli, gdy się po tych czułkach dostanie z plaskacza :(

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-21, 21:59:22 »
Inga
Jakie pakuneczki ? O czym mowa ? Bo wiesz, ja nielubiałem nigdy jeść tego co przygotowywał mój ojciec. To jedzenie było takie "cięzkie" i źle sie czułem z tym że on je robił. Wcześniej podejżewałem że coś tu jest nie tak ale nie umiałem tego nazwać

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-10-21, 21:54:31 »
Ja wczoraj na trzeźwo oceniłam moją siostrzenicę do której się dość przywiązałam.
Okazało się że mojej córce do jedzenia wkładała pakuneczki do których zawijała swoje złe emocje, (córka nie była w stanie jeść tego jedzenia) a na mnie rzuciła jakąś czarną plamę aby mi zaszkodzić.
A była taka miła że ją polubiłam.

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-10-21, 21:41:31 »
Od niedawna pozwalam sobie na trzeźwo oceniać osoby, które mnie otaczają - już bez potrzeby tego, by być "lubianą" i dostosowywać się do otoczenia za wszelką cenę.

Wszystko ładnie pięknie, a tu nagle okazuje się, że mnie otaczają osoby, które sobie robią jawnie jaja z mojej inteligencji - oszukują mnie, szukają mojej atencji (znacie ten syndrom: attention whore?) lub okazują się osobami, które są niby w porządku, ale nie czuję się z nimi najlepiej, bo są na niższym poziomie ERD. Nie chcę być tu jakąś faszystką, ostatecznie gdyby każdy zadawał się tylko z osobami o swoim ERD to nic byśmy się od nikogo nie nauczyli a i świat trochę przypominałby tajską fabrykę ciuchów - niebieskie na lewą kupę, w paski na prawą...
Różnorodność może być i spoko... ale ja już się czuję TAK CHOLERNIE SAMOTNA, że chce mi się wyć do księżyca. Wszyscy są inni niż ja, ja już nigdzie nie pasuję. Jestem chyba bytem aspołecznym. Jedynie co, to rozumie mnie mama, ale i ona nie da rady do końca, bo pewne moje zachowania uważa za dziwactwo (ona - niebieska, ja - czerwona i na podstawie klasycznych różnic między dwiema frakcjami dochodzi do... khem... prób tolerancji). Czy nie ma nikogo na świecie, kto byłby taki jak ja? :( Czuję się, jakbym musiała ciągle trzymać gardę

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-10-21, 14:49:46 »

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-10-21, 13:37:36 »
http://img5.demotywatoryfb.pl//uploads/201306/1372610665_xnu4y3_600.jpg

jeśli to prawda to faktycznie granice głupoty znowu zostały przekroczone ;)