Autor Wątek: Relacje z ludźmi  (Przeczytany 54157 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-07, 23:20:21 »
Jeśli się odczuwa taką potrzebę, to taka modlitwa jest jak najbardziej ok, ale tylko pod warunkiem, że rzeczywiście powierzamy kogoś Bogu, a nie dyktujemy Mu co on z daną osobą ma zrobić :)
« Ostatnia zmiana: 2012-05-07, 23:24:07 wysłana przez Clint »

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 23:17:44 »
Clint,

ja to rozumiem, to co piszesz.
"Zero ograniczen" troche mnie zszokowala, ale i pobudzila do myslenia;-)
Clint,
jesli mozesz, napisz prosze, co myslisz na temat modlitwy wstawienniczej. Jestem ciekawa co powiesz. Modlitwa kierowana do Boga w intencji drugiej osoby.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-07, 23:10:19 »
Cytuj
Caly swiat ktory Cie otacza jest Twoim dzielem.
Nope. My ludzie, żyjemy razem i nasze światy często się wzajemnie przenikają na różnych płaszczyznach. Nie wszystko co jest wokół Ciebie to Twoja kreacja. Często bierzemy mniejszy lub większy udział w cudzych kreacjach lub też tylko je obserwujemy. Cudze problemy, emocje, uczucia, myśli, itd. to cudze kreacje. Możesz w nie włazić, współuczestniczyć w nich (w takim stopniu w jakim druga strona Ci pozwoli), ale one nigdy nie będą Twoimi kreacjami.

Warto się nauczyć odróżniać to co nasze, od tego co nie nasze i nie pakować się niepotrzebnie w cudze bagienko.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-07, 23:03:35 »
Amelka
Cytuj
Joe Vitale w swojej ksiazce " Zero ograniczen " pisze wlasnie o takiej odpowiedzialnosci , totalnej, za doslownie wszystko w naszym zyciu, lacznie z problemami innych ludzi ktorych spotykamy na swej sciezce.
Vitale - uczeń Osho chyba niezbyt dokładnie słuchał swego mistrza ;) Bierzemy odpowiedzialność za siebie, a nie za innych. Jeśli działamy zgodnie z prawem dharmy mamy zasługi... jeśli ci których spotykamy korzystają na naszym uzdrawianiu to już ich wybór. My dajemy im pozytywną energię w tym kierunku.
A co jeśli ktoś nie chce skorzystać? Jego prawo. Jego odpowiedzialność za siebie, a nie nasza za niego.

Cytuj
Caly swiat ktory Cie otacza jest Twoim dzielem.
Czy na pewno ;)
Chyba, że to poezja.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 23:02:46 »
Grazynka,

"Amelka w zbawiciela chcesz się bawić :D"

Dobre.:-)))))))))

Ps. wiesz co, wiesz co, wiesz co. :-))))))))))

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 22:58:03 »
Cytuj
Pytanie tylko na ile to uzdrowienie by sie dokonalo we mnie, na jaka skale i glebokosc zeby spowodowac zmiane na lepsze u jakiegos zatwardzielca.

Amelka w zbawiciela chcesz się bawić :D

Każdy ma wolną wolę. Choćbyś nie wiem jak się spięła i głęboko uzdrowiła, to jak ktoś nie będzie chciał to i tak z tego nie skorzysta. Każdy ma swoje tempo i swoją drogę.
Najlepiej robić swoje i pozwolić, by inni dojrzewali w swoim tempie :D

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 22:44:26 »
Inga,
to ze ja przez zmiane siebie potrafie wplynac na druga osobe, nie znaczy ze ta osoba nie ma wolnej woli. Proces zmiany zachodzi bardziej na nieswiadomym poziomie tej osoby, intuicyjnie bardziej niz na zasadzie " oto JA i moja wola i mowie NIE(TAK)" . Zmiana jaka sie dokonuje w drugiej osobie jest dla niej jak jej wlasne odkrycie, intymne olsnienie we wlasnym zaciszu, a nie widowiskowy proces pojscia sznurem za mundurem:-)
Jak pisala Grazynka, jesli ktos jest otwarty na pozytywne zmiany samego siebie to mozna wlasnie mocno wywolac ta zmiane na zasadzie naturalnego niewymuszonego promieniowania dobra.
Czlowiek zawsze chce intuicyjnie dobra dla siebie nawet jak ma ciagoty autodestrukcyjne, a modlitwa wstawiennicza (nie mylic z litania) wcale nie jest manipulacja bo plynie do tej osoby przez Boga najpierw.
« Ostatnia zmiana: 2012-05-07, 22:49:59 wysłana przez Amelka »

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 22:38:52 »
Grazynka

ale zakladajac ze w kazdym czlowieku jest boski pierwiastek - a JEST, mysle ze zdecydowana wiekszosc podazylaby za pozytywna zmiana, zapoczatkowana we mnie poprzez uzdrowienie. Ludzie sa z natury dobrzy - to stara prawda o ktorej wielu nie chce pamietac bo konflikty sa ciekawsze. ( nie mowie tu bron Boze o Was ).Pytanie tylko na ile to uzdrowienie by sie dokonalo we mnie, na jaka skale i glebokosc zeby spowodowac zmiane na lepsze u jakiegos zatwardzielca.
Co nie znaczy ze sie bede teraz spierac. Bo racje, owszem masz. Lecz nie musi byc ona absolutna :-))A moze jest?

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 22:02:54 »
W tej historii mogło być tak, że lekarz trafił na ludzi silnie z nim powiązanych i gdy on uzdrawiał te powiązania, to i jego pacjentom się poprawiało. Ale to nie jest reguła. Tu pacjenci byli otwarci na zmianę. A jakby trafił na takich, którzy by nie chcieli zmiany?

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 21:45:51 »
Amelka, nie jesteś wstanie przewidzieć, kto i w jaki sposób skorzysta na twoim uzdrowieniu i czy w ogóle ktoś na tym skorzysta. Uzdrawiamy się dla siebie, a inni jeśli mają taką potrzebę mogą z naszego uzdrowienia czerpać inspirację lub nie. To ich wolna wola.
Wiem do czego odnosi się ten przykład z lekarzem i z jakiej techniki pochodzi.
Ale to nie jest reguła. Nie zawsze musi się tak zadziać, że jak ja coś uzdrowię to i u innych się zmieni. Zmieni się u tych, którzy są gotowi i otwarci na zmianę.



Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-07, 20:57:36 »
Clint

Tak myślę, że to wzorce UBA. Wierze, że jest dobra, Boska opcja. Na razie jednak jej nie dostrzegam, ale też nie zajmowałam się jeszcze tym tematem.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 20:53:16 »
Amelka
z tego co piszesz wynika że ludzie nie mają wolnej woli, jeżeli ja uzdrawiając siebie potrafię na nich aż tak mocno wpłynąć.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 20:41:51 »
Clint,

no tak, to co piszesz jest jak najbardziej logiczne i ok.
Piszesz:
"Nie jesteś w żaden sposób odpowiedzialna za to, co ten koleś zrobi". No fakt, nie jestem :-)) i nie chce byc :-))
Tyle tylko, ze spotkalam sie i z inna interpretacja takiego, powiedzmy, zjawiska.
Joe Vitale w swojej ksiazce " Zero ograniczen " pisze wlasnie o takiej odpowiedzialnosci , totalnej, za doslownie wszystko w naszym zyciu, lacznie z problemami innych ludzi ktorych spotykamy na swej sciezce. Podaje tez za przyklad jednego lekarza, pracownika szpitala w ktorym na oddziale psychiatrycznym trzymano chorych psychicznie przestepcow. I ten lekarz najpierw przegladal ich akta a potem zaczynal prace nad soba, w efekcie czego stan zdrowia tych pacjentow poprawial sie az do calkowitego wyzdrowienia. Jedyne co robil, to oczyszczal ta czesc siebie, ktora dzielil z tymi pacjentami. Oni byli w jego zyciu, niby tylko jako pacjenci, ale byli. Jego ps wykreowala ta sytuacje, ze jego sciezka i sciezki tych przestepcow chorych psychicznie - zeszly sie w jakis sposob. I on wlasnie wzial za nich odpowiedzialnosc. Jesli wszystko, absolutnie wszystko co Cie otacza jest lustrem Twoim, to i Ci pacjenci byli lustrem dla tego lekarza. Takie subtelne, ( wrecz paranoiczne? :-) ) polaczenie...przypadek? Cos bylo w tym lekarzu, jakas jego gleboko ukryta czesc, chora psychicznie....(mozna by wnioskowac) Caly swiat ktory Cie otacza jest Twoim dzielem. Taka tez odpowiedzialnosc mialam na mysli piszac poprzedniego posta. Wziac odpowiedzialnosc za innych w sensie wskazowki co mam uzdrowic w sobie - aby i ONI SKORZYSTALI. Czy jest w ogole mozliwe, aby cos w sobie uzdrawiajac, jakas ceche zalozmy nie wplynac pozytywnie na druga osobe? Dobro przeciez jest ogromna sila, malo kto sie jej nie podda...malo kto ucieknie w poplochu i przerazeniu ze juz nie moze nas gnebic...
CHYBA :-)))))))) 

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-07, 20:22:47 »
Cytuj
Bo komu by się chciało mnie wspierać, czy pomagać mi, coś dla mnie robić.
A Bóg? :D

Cytuj
Na pewno taka osoba miałaby dużo ciekawsze i przyjemniejsze dla niej rzeczy do roboty
Po tylu przygodach z UBA to rzeczywiście pomaganie i wspieranie innych się może kojarzyć z istną mordęgą. Jest jednak jeszcze pomaganie i wspieranie innych z czystej potrzeby serca, które nie tylko nie męczy, ale jest przyjemnością i zawsze służy osobie, która tej pomocy czy wsparcia daje :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-07, 20:05:56 »
Kinga

Ja po sobie widzę, ze jest to temat strachu przed brakiem pomocy i wsparcia gdy ja będę czegoś potrzebować.
To tak jakby wsparcie i pomoc, realna, nie istniały bez odpowiedzialności, uzależnień, zobowiązania, poświęcenia, itp klimatów. Bo komu by się chciało mnie wspierać, czy pomagać mi, coś dla mnie robić. Na pewno taka osoba miałaby dużo ciekawsze i przyjemniejsze dla niej rzeczy do roboty.