Autor Wątek: Relacje z ludźmi  (Przeczytany 54246 razy)

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-07, 19:55:09 »
Dziękuje Wam - zainspirowaliście mnie :)

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 12:50:53 »

Moje slowa:
"Za tego nieudacznika tez jestem odpowiedzialna "
To slowo " odpowiedzialna" powinnam byla wziac w cudzyslow. Bo nie az o taka doslownosc mi chodzilo:-) Zeby nieudacznika ciagnac za soba i mu gacie kupowac bo on chce miec na fajki :-))
Rzeczywiscie blednie sie wyrazilam. Ups!! :-))


Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 12:43:58 »
Cytuj
Za tego nieudacznika tez jestem odpowiedzialna - bo uzdrawiajac siebie, uzdrawiam i jego, a jesli nie - to on zniknie, ucieknie z mojego "pola razenia" i wtedy odpowiedzialnosc za niego znika.

Aj nie Amelka. Nie jesteś za niego odpowiedzialna.
Jesteś odpowiedzialna za swoje reakcje na niego i za swoje uzdrowienie.
Twoje uzdrowienie może, ale nie musi mieć wpływ lub związek z jego uzdrowieniem. On zrobi co zechce. Albo się zainspiruje i uzdrowi, albo nie i zostanie w swoich wzorcach.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 12:37:47 »
Ooo super :D temat odpowiedzialności :D
Mój ulubiony temat od co najmniej roku ;)



kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-05-07, 12:37:00 »
Bonkres,

Da się inaczej, jeśli przepracuje się wzorzec współuzależnienia (z DDA), który jest dość mocno gloryfikowany w polskim społeczeństwie. Odpowiedzialność uważa się za cnotę, coś niezwykle wartościowego i jeden ze sposobów wyrażania miłości. A to nic innego jak podtrzymywanie wzajemnej zależności (uzależnienia) od innych osób. Dlatego trzeba przewartościować  system wartości i ugruntować, że jako człowiek wolny i niezależny mam wiele cennego do zaoferowania innym (dużo więcej niż urojona odpowiedzialność za nich ;p ),  i jako człowiek wolny i niezależny doskonale sobie radzę (więc nie muszę obarczać odpowiedzialnością innych) – ale jednocześnie mam prawo korzystać ze wsparcia innych, jeśli to wynika z ich własnej nieprzymuszonej woli : )).

Bez wzajemnych odpowiedzialności przede wszystkim żyje się o wiele przyjemniej i wygodniej, inaczej to tylko kwestia czasu, aż człowiek zacznie być sfrustrowany  : ).

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-07, 12:28:15 »
Amelka, oj zapędziłaś się z tą odpowiedzialnością :D

Jak spotykasz nieudacznika to jesteś odpowiedzialna za sam fakt spotkania go (a właściwie współodpowiedzialna) albo za to co pozwoliłaś sobie zrobić w relacji z nim.

Nie jesteś w żaden sposób odpowiedzialna za to, co ten koleś zrobi, za jego uzdrowienie czy cokolwiek innego co się z nim wiąże. Koleś jest wolną istotą, posiada swoją wolną wolę i tak naprawdę zrobi to co będzie zgodne z jego intencjami, a na to Ty nie masz większego wpływu.

Nie jesteś odpowiedzialna za to, co ten koleś Ci zrobi - jesteś odpowiedzialna tylko za to, że na to pozwoliłaś, byłaś podatna czy też tego chciałaś. Jesteś odpowiedzialna także za swoje reakcje na ten czyn. W żadnym jednak razie nie będziesz odpowiedzialna za czyn, którego nie zrobiłaś - a jest różnica między odpowiedzialnością za sam czyn, a za intencją doświadczenia tego.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-07, 12:21:10 »
Odpowiedzialnosc za innych...hmmm....

nie jest to takie bezsensowne, wychodzac z zalozenia, ze za swiat wokol nas lacznie z ludzmi ktorych spotykamy na swej drodze i z ktorymi tworzymy relacje, jest NASZA KREACJA i ZA TO powinno sie wziac odpowiedzialnosc. Lacznie wlasnie z tymi ludzmi. Za to jak ktos mnie traktuje - jestem JA odpowiedzialna. Bo to JA nosze w sobie okreslony wzorzec ktory prowokuje innych do takiego a nie innego traktowania mnie. Jesli przyciagam nieudacznikow - to JA biore za to odpowiedzialnosc, bo widocznie moja dusza nie wyzwolila sie jeszcze np. z idei poswiecania sie dla innych kosztem siebie - i za to jestem odpowiedzialna. Za tego nieudacznika tez jestem odpowiedzialna - bo uzdrawiajac siebie, uzdrawiam i jego, a jesli nie - to on zniknie, ucieknie z mojego "pola razenia" i wtedy odpowiedzialnosc za niego znika.
Za wszystko co sie w moim zyciu dzieje - jestem w 100% odpowiedzialna.

Ultraviolet

  • Wiadomości: 213
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-07, 12:18:43 »
Bonkers
Jedyne co mnie w tym temacie oświeciło to- masz robić to co chcesz. Tzn. możesz z innymi fajnie spędzać czas, inspirująco, na wspólnych rozmowach lub czynnościach,
Coś co jest ważne to szczerość ze sobą i innymi. Pamiętam że na początku jak chciałam przebudować moje relacje to było ciężko, musiałam iść na odwyk od ludzi, ;P; w ogóle jak okazało się jak przestałam brać odpowiedzialnośc za innych to oni dopiero byli w stanie zając się swoimi problemami, i doskonale beze mnie dawali sobie radę, jakie to było przerazajace.
Zadawaj sobie pytanie- czego chcę- koncentrowanie się na innych jest związane ze strachem przed sobą samym, i zajęciem się sobą na prawdę , bo lata zajmowania się innymi sprawiły ze mozna odkryć w sobie niezłą pustkę....
Spotykanie się z osobami o wspólnych zainteresowaniach jest np. bardzo fajne, zwykłe pójście do kina bez presji i koncentrowania się  na zadawalaniu innych też.
I jeszcze jeden przykład... zazwyczaj jeśli nie mamy ochoty a robimy coś dla innych np. spedzamy czas gadamy etc... to okazuje się ze 2ga osoba tez to robi na przyms a wolałaby np. iść spać... więc myślę że wyznacznikiem powinna być nasza ochota na coś, choć oczywiście warto dawać szanse ludziom i sytuacjom.

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-07, 12:06:36 »
Odkryłem u siebie przekonanie, że relacje z ludźmi buduje się tylko na braniu odpowiedzialność za innych, albo na tym, że inni biorą na siebie odpowiedzialność za nas. I teraz mam, że tak powiem zonka, bo moja podświadomość nie widzi jak by innej opcji na relacje :P.

W ogóle boję się, że jak puszczę odpowiedzialność za innych, to będę strasznie samotny. Proszę, oświećcie mnie ;)

Jak powinny w tym aspekcie funkcjonować zdrowo relacje ? Jak żyje się z innymi bez brania na siebie za nich odpowiedzialności i bez pozwalania na to by inni brali na siebie odpowiedzialność za nas ? Roztoczcie przede mną wizję tego :)

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-03, 01:34:03 »
Gdzież mi znikło poczucie braku w zakresie relacji z ludzmi ,jest tyle ile trzeba i wtedy kiedy trzeba.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-03, 01:32:25 »
Teraz do mnie dociera ,ze może mnie zmotywowało to ,ze oni wszyscy nagle powchodzili w związki no i suma sumarum więcej energii im szło na relacje w zwiazku ,już nie było takiej bliskości i kontaktu.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-03, 01:29:32 »
"BR
Prawie tak jakbym czytał o sobie, tyle że ja zamiast chłopaka mam przyjaciela :D Choć tu swoją drogą, co zabawne - dla niektórych zaciera się ta granica. Ostatnio jak miałem warsztaty, to żeby nie jeździć na moją wiochę nocowałem u niego. Jako że była przyjemna pogoda, a sąsiedzi ostro imprezowali - poszliśmy sobie na nocny spacer do parku. Następnego dnia współlokatorzy pytali go, czy nie ma dziewczyny właśnie dlatego, że jest gejem :D Cóż, jakbyśmy poszli chlać wódę w tym parku to by wszystko było ok, bo w końcu faceci to razem powinni chlać, oglądać mecze i gadać o dupach. I tak dobrze że nie wiedzą, że część naszych rozmów się tyczy naszych uczuć, wnętrza itp. podobnych, "gejowskich" tematów :P"

hehehe 
Ze mną też tak było i reakcje otoczenia na spacer z przyjacielem identyczne,tak jak identyczne były moje przemyślenia o tych reakcjach :)no jota w jote:)
Choć tez zależy z jakim przyjacielem szedłem na ten spacer , z niektórymi chyba gejowo nie kojarzyli.

Ja zanim zaczełem wchodzić w bliższe relacje z kobietami to tworzyłem związki z facetami.Inaczej tego nie mogę nazwać ,zazwyczaj ten facet też był sam i zazwyczaj bardzo dobrze sie rozumieliśmy i lubiliśmy podobnie spedzać czas i zawsze mieliśmy o czy gadać i co robić.Miałem wiele takich związków .Kilka duchowych nawet:)Bardzo miło wspominam ,choć brak baby doskwierał jednak mimo to.
 

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-05-01, 21:17:47 »
Ja też mam płytkie i powierzchowne relacje z ludźmi ale problem widzę raczej po mojej stronie, bo przyciągam do siebie sporo fajnych, harmonijnych ładnie wibrujących aniołków że zamykam oczy i sie przy nich rozpływam... a zaraz potem uciekam :PP zaraz po tym jak pojawia mi się w głowie jakaś celowość podjęcia oklepanej rozmowy czy "rozpoczęcia relacji"

BlackRose odnośnie tego postu na poprzedniej stronie to myślę że powinnaś zwrócić uwagę na momenty w których ludzie sie do Ciebie podpinali a Ty uznałaś to za słuszne/normalne/może ktoś Cie zastraszył/itd/. Po uzdrowieniu takich rzeczy, można czuć się dobrze, a inni na tym korzystają i są wdzęczni za obecność. Jak już emanuje sie miłością to ludzie chętnie przychodzą i czerpią ale to nieszkodliwe - może to taki wzorzec że tej energii braknie? Albo jakieś misjonarstwo, zasilanie innych? Przyczyn może być wiele. Ja jak pracowałem z misjonarstwem to mi przeszło większość tego odczucia - chodzi o bycie dla siebie, wtedy nikt sie nie podepnie.

Ja nie wiem, ja nawet do ludzi którzy wiem że są fajni i wartościowi jestem mało ufny. Tak się ucieszyłem z tego że zacząłem się czuć całkiem dobrze sam ze sobą, i że mam czasem dni od rana do wieczora względnie szczęśliwe a czasem nawet bardzo - że chyba boję się że sobie to popsuję jak wyjdę do ludzi.
« Ostatnia zmiana: 2012-05-01, 21:21:00 wysłana przez Sebastian »

bziuuummm

  • Gość
[#]   « 2012-05-01, 20:19:44 »
Taka grupka potrafi zdziałać cuda naprawdę...
miałam możliwość spotkania takich osob na wyjeździe kilkumiesiecznym (praca)
w pierwszej chwili poczułam się nieswojo, po kilkudziesieciu minutach miałam wrażenie jakbym ich znała od zawsze, jakby przeszłość , traumy, sraumy były takieee malutkie wielkosci mrówki a ja teraz dam radę wyleczyc rany , zrzucic skorupy bo czuję wreszcie coś co ma smak życia , noooo... było to jak nagła pobudka, jak drugie zycie w tym zyciu
Nasze drogi się rozeszły bo mieszkamy każde gdzie indziej ale zawsze mam ich w serduchu jako cudowną wiosnę duszy :)
Teraz zastanwiam sie co powinnam oczyscic w sobie zeby znów na takich trafic ale juz trwale , wiem, że musowa jest wyprowadzka ;)
Tak więc wiarę miejcie wy, którzy tu takich swojaków mieć pragniecie i siłą serca przyciągacie lub pozwalacie się przyciagac bo to, że kompatybilni wam na drodze stana to przeciez pewne i oczywiste :)
Może to infantylnie brzmi co napisałam ale skoro takiemu opornemu , mało rozwojowemu, upartemu w trwaniu przy starym bziumowi sie przydarzyło to u was spotkanie bratnich to   pewnik!

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-30, 21:43:37 »
Mi też nie jest z nimi źle, ale tu bardziej o niechęć do kontaktów chodzi i uczestniczenia w życiu towarzyskim a tym samym wybieranie samotności. Mam nadzieję, że to tak przejściowo i gdy "uzbieram" wartościową grupkę znajomych to mi się pozmienia nastawienie i motywacja do spotkań.