"BR
Prawie tak jakbym czytał o sobie, tyle że ja zamiast chłopaka mam przyjaciela

Choć tu swoją drogą, co zabawne - dla niektórych zaciera się ta granica. Ostatnio jak miałem warsztaty, to żeby nie jeździć na moją wiochę nocowałem u niego. Jako że była przyjemna pogoda, a sąsiedzi ostro imprezowali - poszliśmy sobie na nocny spacer do parku. Następnego dnia współlokatorzy pytali go, czy nie ma dziewczyny właśnie dlatego, że jest gejem

Cóż, jakbyśmy poszli chlać wódę w tym parku to by wszystko było ok, bo w końcu faceci to razem powinni chlać, oglądać mecze i gadać o dupach. I tak dobrze że nie wiedzą, że część naszych rozmów się tyczy naszych uczuć, wnętrza itp. podobnych, "gejowskich" tematów

"
hehehe
Ze mną też tak było i reakcje otoczenia na spacer z przyjacielem identyczne,tak jak identyczne były moje przemyślenia o tych reakcjach :)no jota w jote:)
Choć tez zależy z jakim przyjacielem szedłem na ten spacer , z niektórymi chyba gejowo nie kojarzyli.
Ja zanim zaczełem wchodzić w bliższe relacje z kobietami to tworzyłem związki z facetami.Inaczej tego nie mogę nazwać ,zazwyczaj ten facet też był sam i zazwyczaj bardzo dobrze sie rozumieliśmy i lubiliśmy podobnie spedzać czas i zawsze mieliśmy o czy gadać i co robić.Miałem wiele takich związków .Kilka duchowych nawet:)Bardzo miło wspominam ,choć brak baby doskwierał jednak mimo to.