a to jeszcze dla wyjątkowo świadomych, ku ich jeszcze większemu uświadomieniu haha, metoda naukowa w praktyce , na przykładzie tego leku o którym było trochę poniżej czyli vioxxu :
"–
Moja lekarka zapewniała, że to produkt najwyższej światowej klasy, sprawdzony i przetestowany na wszelkie możliwe sposoby. Pokazywała nawet ulotkę, na której nie było żadnych przeciwwskazań – wspomina Stanisław Paszek.
Choć vioxx do tanich nie należał (miesięczna kuracja kosztowała ok. 250 zł), cieszył się dużym uznaniem wśród pacjentów: jedna tabletka zastępowała im sześć-siedem innych leków, a bóle ustępowały niemal natychmiast. Koncern MSD zacierał ręce. Rocznie na vioxksie zarabiał ponad 2,5 mld dol., a jego akcje na giełdzie szybko pięły się w górę. Nic dziwnego, że
gdy w 2000 r. pojawiły się pierwsze sygnały o szkodliwości leku, władze koncernu sprawę zataiły. Co ciekawe, niepokojące wyniki pierwszych raportów przemilczała też Amerykańska Agencja Żywności i Lekarstw (FDA), która przez lata uchodziła za najrzetelniejszą na świecie organizację badającą bezpieczeństwo leków. Kolejne niepokojące wyniki dały badania kliniczne nad zastosowaniem vioxksu w leczeniu nowotworów jelita grubego. Okazało się wówczas, że u pacjentów, którym podawano lek przez 18 miesięcy, dwukrotnie zwiększyło się ryzyko zawału serca i udaru.
Gdy okrutnej prawdy, że lek szkodzi, nie dało się już dłużej tuszować, koncern ogłosił we wrześniu ubiegłego roku, że wycofuje swój produkt z rynku. Wiadomość ta wstrząsnęła nie tylko branżą medyczną. Kurs akcji MSD w ciągu kilku godzin spadł o aż 27%. Wkrótce potem na całym świecie posypały się pozwy sądowe przeciwko Merckowi i FDA. Koncernowi zarzuca się przedkładanie własnych interesów nad zdrowie i życie milionów ludzi, agencji – uległość wobec koncernów farmaceutycznych."
(...)
"
Mimo nasilających się dolegliwości pan Stanisław ciągle jednak zażywał vioxx, bo wszyscy wkoło go zachwalali. Na kolejne efekty nie trzeba było długo czekać. Karetka coraz częściej zajeżdżała pod jego blok. Tułał się po szpitalach, a lekarze stwierdzali kolejne schorzenia: napadowe migotanie przedsionków, niewydolność krążenia, miażdżycę, udar pnia mózgu, zwyrodnienie mięśnia sercowego, a w końcu także zaburzenia wzroku, pracy jelit i oddawania moczu. – Nawaliło wszystko – rozkłada bezradnie ręce. – Nie ma szans, aby to naprawić, a co gorsza, nie mogę już wrócić do leków, które brałem poprzednio."
http://portalwiedzy.onet.pl/4868,582,1256403,2,czasopisma.html