Autor Wątek: Medycyna konwencjonalna  (Przeczytany 21435 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-10, 15:34:50 »
Trochę stare ale jare dane, ciekawie wyglądają gdy zestawić je z postępem w leczeniu i kondycją zdrowotną ludzi, np. z tego raportu IM w Waszyngtonie, jaka dziwna rozbieżność:
"Ameryka Północna, Europa oraz Japonia stanowiąc ponad 88% światowej sprzedaży farmaceutyków są trzema najbardziej chłonnymi i rozwijającymi się światowymi regionami. Stany Zjednoczone są niewątpliwie najważniejszym i największym rynkiem farmaceutycznym (ok. 47% udziału w rynku). Napędzany ciągłym zapotrzebowaniem na nowe, innowacyjne produkty rynek amerykański prawdopodobnie ugruntuje swoją dominującą pozycję w ciągu następnych kilku lat (do 2006 r. szacuje się sprzedaż o wartości ok. 340 mld USD). "
http://chemical.pl/artykuly/chemical-review/5880/rynek-farmaceutyczny.html

Dla porównania efekty tej dominacji Amerykańskiej:

"Według autorów raportu Instytutu Medycyny w Waszyngtonie przyczyny złego stanu zdrowia obywateli amerykańskich to przede wszystkim:  otyłość, słaby dostęp, a raczej zbyt wysoki koszt   ubezpieczeń zdrowotnych i służby zdrowia, ale również – tu spore zaskoczenie – dość  rozległy poziom ubóstwa całych regionów i wielu grup społecznych w USA.

Co jeszcze dziwniejsze:  w ostatnich latach znów rośnie  umieralność noworodków, a te, które się rodzą,  są bardziej rachityczne, chorowite  i mają niską wagę. Szerzy się plaga chorób przenoszonych drogą płciową,  takich jak AIDS. Swoje żniwa zbierają choroby cywilizacyjne: od cukrzycy i nowotworów  po chroniczne schorzenia układu krążenia i płuc. Przybywa narkomanów,  chorych psychicznie, a także -  niepełnosprawnych.

Ludzie zaczynają poważnie chorować w coraz młodszym wieku: choroby zaczynają masakrować los coraz „rozleglejszych”  populacji dzieci i nastolatków.

Nieubłagana statystyka amerykańska jest więc taka: w kolejnych latach będziemy topić coraz więcej kasy na tzw. (niereformowalną)  ochronę zdrowia, by mieć coraz więcej chorych.
http://www.mpolska24.pl/post/345/sluzba-zdrowia-na-smyczy-niewidzialnych-rynkow-finansowych

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-03-10, 15:30:36 »
Akurat Amerykanie ze sprywatyzowaną służbą zdrowia dobrze znają model starochiński -- od strony kapitalistycznej. Czy jesteś chory czy zdrowy, to płacisz firmie uzbezpieczenioej składkę zdrowotną, więc zarabia na zdrowych ludziach. Rezultat jest taki, że ubezpieczyciel stara się wykpić od odpowiedzialności ile tylko może, a jeśli jest podejrzenie o jakiejkolwiek potencjalne problemy zdrowotne, ceny składek znacząco rosną lub w ogóle nie otrzymuje się ubezpieczenia.

I tyle w temacie stosowania zasad starożytnych w świecie XXI w.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-10, 15:19:11 »
"Amerykanie na leczenie wydają 2,6 bln dolarów rocznie (czyli w przeliczeniu na jednego mieszkańca najwięcej w świecie)  i są coraz bardziej chorowici – to główny wniosek raportu Instytutu Medycyny w Waszyngtonie.
(...)
Rezultaty naszego badania nas zszokowały" – podsumował  wyniki Raportu profesor medycyny, dr Steven Woolf z Wirginii.

Profesorze, mnie nawet nie zaskoczyły. Grubasy tuczone na żywności GMO i konserwantach  muszą wymrzeć  od rozmaitych, nieznanych naszym dziadkom i babciom,  choróbsk i - pozostawić ziemię normalnym ludziom.  Nie ma bowiem miejsca na cywilizację mutantów na naszej  planecie. (A może wprost przeciwnie: właśnie to jest nasza świetlana przyszłość?)  Pora odświeżyć swoją profesorską wiedzę medyczną lub przestać służyć promotorom nowego faszyzmu i eugeniki.
http://www.mpolska24.pl/post/345/sluzba-zdrowia-na-smyczy-niewidzialnych-rynkow-finansowych

Haha

I stamtąd model starochiński jako wzór:
Mnie osobiście podoba się starożytny chiński model służby zdrowia, gdzie lekarz dostawał pieniądze za zdrowych klientów, a tracił dochody, gdy przybywało  mu (w portfelu) chorych. Ten musiał się dopiero nagimnastykować, by jako pasterz mieć w stadzie jak najmniej chorowitych owieczek. Musiał kombinować, by na pierwszym miejscu ustawić profilaktykę i doskonalenie swych umiejętności w sztukach medycznych. Najpierw zapobiegać złym nawykom żywieniowym i dotyczących stylu życia, a dopiero w ostateczności leczyć – zresztą człowieka traktowanego jako holistyczna całość, a nie jako zestaw chorych narządów i części wymiennych.

Tyle, że współczesna medycyna alopatyczna, doktora Mengele i innych rzeźników na usługach korporacji, propaguje dokładnie odwrotny model uprawiania sztuki lekarskiej. A lekarz? A ten, jeśli ma sumienie i  nie zapomniał przysięgi Hipokratesa, pionkiem i zerem  jest dla potężnych mocy nieczystych – systemu służby zdrowia, który – nazywając rzeczy po imieniu – coraz bardziej stał się systemem symulującym, że kogokolwiek leczy."

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-10, 13:15:30 »
"Leki przechodzą wiele badań i kontroli, to niemożliwe, by powodowały śmierć."
 dr Beata Szadkowska-Opasiak, internista

o kontroli  w praktyce:

Indyjska firma GVK Bio przez kilka lat fałszowała testy kliniczne - wykazał wspólny research niemieckich rozgłośni NDR i WDR oraz dziennika "Sueddeutsche Zeitung". Europejskie urzędy odpowiedzialne za bezpieczeństwo leków zajmują się sprawą od kilku miesięcy. Firma przeprowadzała testy kliniczne dla koncernów na całym świecie.
(...)
nie wiadomo dokładnie, ilu leków dokumentację sfałszowano. Najprawdopodobniej trzeba będzie sprawdzić prawidłowość testów klinicznych dotyczących stu lekarstw.
(...)

GVK Bio jest jedną z największych azjatyckich firm, która zajmuje się przeprowadzaniem testów klinicznych. Robi badania na zlecenie koncernów farmaceutycznych na całym świecie.
(...)
Czy pacjenci, którzy przyjmują testowane przez GVK Bio leki powinni bać się o swoje zdrowie? "

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Farmaceutyczny-skandal-Firma-falszowala-wyniki-testow-klinicznych,wid,17083159,wiadomosc.html?ticaid=1147b6&_ticrsn=3

- odpowiadając na to pytanie: oczywiście, że nie ; )

tak przyglądając się w kontekście zysków i strat  to można się domyślać przyczyny  czemuż wyszło to na jaw po kilku latach owocnej współpracy, odpowiedź może być prosta:
"Firma manipulowała wynikami badań leków generycznych, czyli preparatów będących zamiennikami leków oryginalnych, zawierających tę samą substancję czynną. "
czyli być może przyczyniali się do tego  żeby było taniej i z ominięciem zachodnich korporacji? oj nieładnie,  nie ma tak lekko w tej branży : )

« Ostatnia zmiana: 2015-03-10, 13:21:37 wysłana przez Frisky »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-10, 13:00:18 »
medycyna i metody naukowe w praktyce, c. d. :

„Aż 60 proc. badań klinicznych prowadzonych w Polsce i Europie zawiera nieprawdziwe dane, najczęściej takie, których nie było w dokumentacji medycznej opisującej stan chorych” – powiedział dr hab. Marek Wroński z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Rzecznik rzetelności naukowej WUM na konferencji w Warszawie poświęconej zasadom oceny technologii medycznych mówił o nierzetelności badań wykazujących na ile różne metody terapii są przydatne i efektywne kosztowo. Jego zdaniem, takie sytuacje zdarzają się coraz częściej"
http://oszustwo.eu/archives/964

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-09, 16:36:23 »
Do tekstu lekarki ciut poniżej, że to niemożliwe by leki powodowały śmierć bo przechodzą wiele kontroli i badań można dodać jeszcze to:


"Ten artykuł to prawdziwy unikat. Jedynie kilka takich jest publikowanych w ciągu roku. Jednym z głównych powodów jego wyjątkowości jest fakt, że został opublikowany w JAMA, który jest największym i najbardziej szanowanym czasopismem medycznym na świecie.

Zdziwiłem się, że najlepszy serwis na świecie jakim jest Reuter nie podchwycił tego artykułu. Nie mam pojęcia dlaczego pozwolili mu się wymknąć.

Zachęcam cię do zachowania tego artykułu i przeglądania go kilka razy żebyś mógł użyć statystyki na zbicie argumentów swoich przyjaciół i rodziny, którzy są oczarowani metodami konwencjonalnej medycyny. Ta statystyka udowadnia w jednoznacznie, że system nie działa. Zepsuł się i potrzebuje niezwłocznej naprawy.

Kiedyś lubiłem mówić, że leki są czwartą główną przyczyną zgonów w tym kraju. Ten artykuł jednakże jasno stwierdza, że znacznie istotniejsze jest działanie lekarzy, którzy są trzecią najważniejsza przyczyną śmierci prawie ćwierci miliona ludzi rocznie. Jedynie rak i choroby serca są groźniejsze.

Prawdopodobnie statystyka jest mocno zaniżona ponieważ opisuje jedynie niewydolność organów,
a nie bierze pod uwagę czynników jatrogennych."
http://www.dobrametoda.com/ARTYKULY/lekarze_przyczyna_zgonow.htm

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-08, 16:49:19 »
O czym lekarze nie mówią swoim pacjentom, bardzociekawe fragmenty książki napisanej przez medyka:
http://ener-chi.pl/?-cien-hipokratesa-o-czym-lekarze-nie-mowia-swoim-pacjentom-,49
Urywki dziwnie zbieżne z moimi wnioskami:
"
Nauka i wspie­rana przez nią technologia urosły do rangi nowej religii i jej wy­znawcą staje się dziś właściwie każdy człowiek.


Twierdzenie Bayesa, zasada Heisenberga i dowód Gödla zakwe­stionowały zdolność metod naukowych do docierania do prawdy.
s. 237

Coraz bardziej zdajemy so­bie sprawę z tego, jak ograniczony wpływ ma nauka na nasze życie. (...) W okresie najbardziej intensywnego rozwoju technologii medycz­nej czterokrotnie więcej osób zmarło wskutek błędów lekarskich, niż zostało uratowanych dzięki nowemu sprzętowi.
s. 238

Dominująca w naszej kulturze wiara w naukę przekroczyła pewien próg: wiara w możliwość osiągnięcia określonych celów za pomocą metod naukowych stała się istotniej­sza niż osiągnięcie tych celów.
s. 239
Możemy jednak naprawić błędy. Co stanęło pomiędzy nami i pa­cjentami? Fanatyczna wiara w moc nauki.(...) Trzeba znowu uwierzyć w to, że ludzie znaczą o wiele więcej niż nauka.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-08, 16:28:18 »
Metody naukowe w praktyce c.d.:
- Stało się dla nas jasne, dlaczego testowane obecnie leki, których zadanie polega na zahamowaniu reakcji zapalnej u osób w stanie krytycznym, nie działają. Dawały obiecujące rezultaty u gryzoni, a ludziom nie tylko nie pomagały, ale mogły nawet zwiększyć gwałtowność reakcji i doprowadzić do śmierci pacjenta! - denerwuje się Davis.
Kolejną pracę - dowodzącą, że myszy i ludzie mają inny wzór aktywności genów biorących udział w reakcji zapalnej - Amerykanie próbowali opublikować w "Science" i "Nature". Oba pisma ją odrzuciły, choć autorom nie wytknięto żadnych błędów.
- Najczęściej odpowiadano, że z naszą pracą "musi być coś nie tak"
- zżyma się dr H. Show Warren, specjalista od sepsy z publicznego szpitala w Massachusetts, jeden ze współautorów publikacji.
Wreszcie do druku przyjęło ją pismo "Proceedings of the National Academy of Sciences". Ukazała się w ubiegłym tygodniu i rozpętała burzę w naukowym świecie.

Nie brakuje sceptyków, którzy nie wierzą w te wyniki i doszukują się błędów, więcej jest jednak entuzjastów. Ich zdaniem powinna zmienić się cała dotychczasowa procedura testowania nowych
 leków i metody badania chorób.
Firmy dające pieniądze na badania nad nowymi lekami pewnie dwa razy się zastanowią, zanim przekażą fundusze na badania według dawnych zasad.
(...)
Dlaczego wcześniej nie zauważono tego, że mysz to nie człowiek? Okazuje się, że nie ma
systematycznych badań dowodzących, że mysie modele chorób zapalnych dobrze odzwierciedlają ludzkie schorzenia.

http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105407,13432102,Wielki_blad_medycyny_.html

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-08, 09:43:11 »
a to jeszcze dla wyjątkowo świadomych, ku ich jeszcze większemu uświadomieniu  haha,  metoda naukowa w praktyce , na przykładzie tego leku o którym było trochę poniżej czyli vioxxu :

"– Moja lekarka zapewniała, że to produkt najwyższej światowej klasy, sprawdzony i przetestowany na wszelkie możliwe sposoby. Pokazywała nawet ulotkę, na której nie było żadnych przeciwwskazań – wspomina Stanisław Paszek.

Choć vioxx do tanich nie należał (miesięczna kuracja kosztowała ok. 250 zł), cieszył się dużym uznaniem wśród pacjentów: jedna tabletka zastępowała im sześć-siedem innych leków, a bóle ustępowały niemal natychmiast. Koncern MSD zacierał ręce. Rocznie na vioxksie zarabiał ponad 2,5 mld dol., a jego akcje na giełdzie szybko pięły się w górę. Nic dziwnego, że gdy w 2000 r. pojawiły się pierwsze sygnały o szkodliwości leku, władze koncernu sprawę zataiły. Co ciekawe, niepokojące wyniki pierwszych raportów przemilczała też Amerykańska Agencja Żywności i Lekarstw (FDA), która przez lata uchodziła za najrzetelniejszą na świecie organizację badającą bezpieczeństwo leków. Kolejne niepokojące wyniki dały badania kliniczne nad zastosowaniem vioxksu w leczeniu nowotworów jelita grubego. Okazało się wówczas, że u pacjentów, którym podawano lek przez 18 miesięcy, dwukrotnie zwiększyło się ryzyko zawału serca i udaru.

Gdy okrutnej prawdy, że lek szkodzi, nie dało się już dłużej tuszować, koncern ogłosił we wrześniu ubiegłego roku, że wycofuje swój produkt z rynku. Wiadomość ta wstrząsnęła nie tylko branżą medyczną. Kurs akcji MSD w ciągu kilku godzin spadł o aż 27%. Wkrótce potem na całym świecie posypały się pozwy sądowe przeciwko Merckowi i FDA. Koncernowi zarzuca się przedkładanie własnych interesów nad zdrowie i życie milionów ludzi, agencji – uległość wobec koncernów farmaceutycznych."
(...)
"Mimo nasilających się dolegliwości pan Stanisław ciągle jednak zażywał vioxx, bo wszyscy wkoło go zachwalali. Na kolejne efekty nie trzeba było długo czekać. Karetka coraz częściej zajeżdżała pod jego blok. Tułał się po szpitalach, a lekarze stwierdzali kolejne schorzenia: napadowe migotanie przedsionków, niewydolność krążenia, miażdżycę, udar pnia mózgu, zwyrodnienie mięśnia sercowego, a w końcu także zaburzenia wzroku, pracy jelit i oddawania moczu. – Nawaliło wszystko – rozkłada bezradnie ręce. – Nie ma szans, aby to naprawić, a co gorsza, nie mogę już wrócić do leków, które brałem poprzednio."
http://portalwiedzy.onet.pl/4868,582,1256403,2,czasopisma.html