Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 309100 razy)

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-08, 11:36:57 »
ambicje zazwyczaj wiążą się z jakimś kosztem o ile nie sa zgodne ze swoja naturą / nie wspierają jej

Z kujonami to różnie bywa choć zależy co sie przez to rozumie, niektorzy sa uwazani za kujonow choc inni osiagaja takie same wyniki ale nie poprzez brak życia osobistego czy włażenie w .... . No i ci inni nie zostaliby nazwani kujonami.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-05-08, 10:47:08 »
Właśnie - relacje z ludxmi. To jest chyba ostatnia rzecz, która mi blokuje prosperite. Lęk przed wyjściem do ludzi z pomysłem.

Zastanowiłam się nad tym czemu boje się wyjść do ludzi  i wyszedł mi lęk przed wystawieniem sie na widok oraz co ważniejsze, lęk przed pokazaniem że czegoś chcę dla siebie - a tego wcześniej nie zauważałam.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-05-08, 10:33:02 »
Właśnie - relacje z ludxmi. To jest chyba ostatnia rzecz, która mi blokuje prosperite. Lęk przed wyjściem do ludzi z pomysłem.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-08, 10:18:53 »
a najgorzej kończą kujony.

to znaczy jak?

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-08, 09:58:47 »
a najgorzej kończą kujony.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-08, 09:21:16 »
Miałam jakieś pól roku temu spotkanie z osobami z mojej klasy w szkole średniej. I zauważyłam że najlepiej żyje się przeważnie tym osobom, które miały najlepszy kontakt z innymi. No i oczywiście miały odwagę robić to co im się podobało. Osoby bardzo ambitne też zaszły wysoko, ale przeważnie odbyło się to znacznie wyższym kosztem.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-08, 09:13:09 »
Kiedyś oglądałam wywiad z Krzysztofem Cugowskim liderem Budki Suflera, jeden z lepiej żyjących artystów w PL i zapytany o finanse powiedział że on nawet nie wie ile ma na koncie, że nigdy go to nie interesowało , pieniadze zawsze były , jak było ich mniej to przypłynęły mu i nigdy się specjalnie o to nie troszczył. Dla niego najważniejsze było to co robi , relacje z ludźmi na tym się skupiał. Po tym wywiadzie do mnie dotarło co ze mną jest nie tak, że tak bardzo zamknęłam się w swoim wygodnym "małym światku" że teraz nie chce mi się z niego wyjść , nie chce mi się podejmować ryzyka pracy z większą liczbą ludzi , bo od ludzi mamy pieniądze i to właśnie to na ile dobrze, swobodnie i pewnie  czujemy się z ludźmi przekłada się na nasze zarobki.
Można się modlić do Boga o pieniądze ale oprócz wygranej w totka , Bóg nam daje pieniadze właśnie poprzez innych ludzi bo inaczej niby jak miał by dać. 


Całkowicie się z zgadzam z tym co napisałaś Edytko. I przyznam się, że też mam z tym problem. Nie taki jak kiedyś, bo nad tym pracowałam, ale czuję, że najbardziej w prospericie ograniczają mnie moje relacje z ludźmi. Nie są tak łatwe i swobodne jakbym chciała :(

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-08, 08:57:17 »
Wroce do wczesniejszego pytania: naprawde nikt nie prowadzi swojego budzetu? Naprawde, raz jeszcze proponuje poczytac wpisy ludzi, ktorzy to robia, i ile wymiernych korzysci udalo im sie z tego tytulu odniesc:

http://jakoszczedzacpieniadze.pl/20-historii-dlaczego-warto-planowac-budzet-domowy

ja prowadzę, robię to tygodniowo, nie używam karty kredytowej tylko gotówki , wszystko mam obcykane , co gdzie kupić , potrafię super oszczędzać , mogła bym kręcić popularne filmiki w PL "jak przeżyć za 5 zł dziennie", sama wszystko przygotowuję w domu, kupuję jak najwięcej nieprzetworzonych produktów z których gotuję posiłki, ba nawet kosmetyki wykonuję sama z produktów spożywczych, szyję  i przerabiam ciuchy z lumpeksu na ubrania - i co ? i uważam to za swoją wielką wadę.
Dlaczego ? ponieważ człowiek się do tego przyzwyczaja , taki styl życia daje dużo satysfakcji , można mało zarabiać a być najedzonym zdrowo i ładnie wyglądać, wydawało by się że super ale nie do końca. Wady takiego systemu: - traci się dużo czasu na kupowanie, gotowanie, przerabianie  i zajmowanie się tym całym życiem, a ponieważ daje to satysfakcję nie ma się chęci na rozwijanie biznesowe , dla mnie to pułapka samowystarczalności.

Kiedyś oglądałam wywiad z Krzysztofem Cugowskim liderem Budki Suflera, jeden z lepiej żyjących artystów w PL i zapytany o finanse powiedział że on nawet nie wie ile ma na koncie, że nigdy go to nie interesowało , pieniadze zawsze były , jak było ich mniej to przypłynęły mu i nigdy się specjalnie o to nie troszczył. Dla niego najważniejsze było to co robi , relacje z ludźmi na tym się skupiał. Po tym wywiadzie do mnie dotarło co ze mną jest nie tak, że tak bardzo zamknęłam się w swoim wygodnym "małym światku" że teraz nie chce mi się z niego wyjść , nie chce mi się podejmować ryzyka pracy z większą liczbą ludzi , bo od ludzi mamy pieniądze i to właśnie to na ile dobrze, swobodnie i pewnie  czujemy się z ludźmi przekłada się na nasze zarobki.
Można się modlić do Boga o pieniądze ale oprócz wygranej w totka , Bóg nam daje pieniadze właśnie poprzez innych ludzi bo inaczej niby jak miał by dać. 

P.S
Owszem jak ktoś jest głupi,  rozrzutny i wydaje całą pensję na pierdoły to taki budżet i oszczędzanie jest jak najbardziej dla niego i od tego powinien wyjść.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-05-08, 05:09:18 »
medzik,
czytalem kiedys, ze jakis Walijczyk gdzies sie wlamal i zdobyl dane karty kredytowej jednego z najbogatszych ludzi na swiecie - Billa Gatesa. Wiec jednak korzystaja z kart, gotowki pewnie rowniez.

Wroce do wczesniejszego pytania: naprawde nikt nie prowadzi swojego budzetu? Naprawde, raz jeszcze proponuje poczytac wpisy ludzi, ktorzy to robia, i ile wymiernych korzysci udalo im sie z tego tytulu odniesc:

http://jakoszczedzacpieniadze.pl/20-historii-dlaczego-warto-planowac-budzet-domowy

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-06, 11:53:35 »
Co do wzorcow, to jeszcze taki komentarz, ze IMHO, wszystkiego nie da sie wypracowac w medytacji, pewne rzeczy trzeba doswiadczyc na wlasnej skorze. Taka strata, paradoksalnie, moze czasem wzbogacic.

No, można mieć negatywne doświadczenie by zwrócić na coś uwagę, ale nie trzeba, chodzi o to by być uważnym, czyli medytować wydając pieniądze ;) Za granicą gdy człowiekowi zostanie np 4 tys po wydatkach to wie, że pare mies i moze za to kupic coś dużego, dlatego łatwiej kieruje energie na to żeby nie wydawać na bzdury, ma bezpośrednią motywacje.

Co do bogatych na pewno na poziomie "oligarchy" nie musza się posługiwac gotówką , miałem okazje widzieć kiedyś Kulczyka w sytuacji niepublicznej , to jak jego służba się wobec niego zachowywała wyglądało jak wobec księcia w średniowieczu ;) Nie musiał o niczym myśleć. Wątpie czy zawracałby sobie głowe łażeniem do sklepu czy płaceniem w restauracji.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-05-06, 07:31:05 »
Witek,
no w porzadku, czesc z rzeczy, ktora sie przydarzyla, mozna nazwac kreacja, ale zdarzaja sie one kazdemu, niezaleznie od intencji, pewnie i oswiecony musialby naprawiac co jakis czas hamulce czy inne czesci w aucie.

Co do gieldy, to nigdzie nie napisalem, ze jest dla kazdego. Dla kazdego jest jednak zrozumienie, czym jest pieniadz, jak dziala, skad sie bierze, itd. bo to istotne podstawy funkcjonowania w spoleczenstwie.
Dla kazdego tez podstawowa powinna byc umiejetnosc budzetowania i oszczedzania. Wracajac zas do gieldy - przy zarobkach takich jak podawales, rzedu 3-4 tys. na miesiac, to nie wiem czy bylby jakikolwiek sens pchac sie na gielde, bo to sie po prostu nie kalkuluje ;)

Co do wzorcow, to jeszcze taki komentarz, ze IMHO, wszystkiego nie da sie wypracowac w medytacji, pewne rzeczy trzeba doswiadczyc na wlasnej skorze. Taka strata, paradoksalnie, moze czasem wzbogacic.

Cytuj
czyli roztrwaniamy, a żeby przestać nie koniecznie trzeba szukać w pś tylko zacząc liczyć jak Daniel pisze :)
w tym akurat emigranici sa dobrzy

Oczywiscie, dlatego maja pieniadze, bo, na chlopski rozum ;) i starym zydowskim zwyczajem to -
PINIADZ TRZEBA UMIC LICZYC.

Wiekszosc ludzi, ktorych znam i ktorzy nie maja kasy, podchodza do pieniadza jak do kobiety - emocjonalnie. Tymczasem, z pieniadzem powinno sie, a nawet trzeba, racjonalnie - z reguly takie podejscie pozytywnie wplywa na stan portfela. Tak jak pisalem, warto zaczac od budzdetowania i kalkulacji. Polecam ten artykul i komentarze w temacie:

http://jakoszczedzacpieniadze.pl/20-historii-dlaczego-warto-planowac-budzet-domowy

A tak z ciekawosci, ile osob tutaj prowadzi budzet i kontroluje wydatki?

Cytuj
Poza tym z moich obserwacji wynika, że bardzo bogaci ludzie rzadko chodzą z większą gotówką, czy kartami w kieszeni, bo obracają się w środowiskach, w których od każdego mogą dostać, to czego potrzebują, a płacą później. Jeśli się mylę, to proszę o sprostowanie ;)

Mylisz sie ;)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-05, 22:52:01 »
Samo bycie w emocjach, oddychanie i pozwalanie sobie czuć ich bez wartościowania, bo zwykle nie chcemy czuć złości, albo bólu, albo nienawiści i dlatego wypieramy je, bo uważamy je za złe (ja np. siebie wtedy wspieram w ten sposób mówiąc do siebie: Pomimo, że czuję ........ (np. nienawiść, poczucie krzywdy, poczucie nieszczęścia, złość, rozpacz itp.) to głęboko kocham siebie i akceptuję. Najważniejsze nie zepchnąć ich z powrotem  gdzieś do ciała, tylko przeżyć, pozwolić im się wydostać i być , uznać, wtedy się same wysycą.:)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-05, 22:31:18 »
Tak, można też to nazwać ciałem bolesnym. Pozbyć się tego można prosto ;) Po prostu gdy przyciągasz sytuacje, które uruchamiają w tobie poczucie krzywdy, bądź nieszczęścia to pozwolić sobie wejść w te uczucia i przeżyć je do końca. Ciało bolesne właśnie po to przyciąga takie sytuacje, aby wreszcie uleczyć te wszystkie trudne uczucia, a nie uciekać od nich.

A jak mozna uleczyc wlasnie te emocje? Tylko obserwowac biernie czy cos jeszcze? Pytam, bo nieraz zatapiamy sie w tych emocjach i wtedy one biora gore nad swiadomoscia.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-05, 22:19:37 »
Cytuj
Gdzies czytalem ze nosi to nazwe ciala bolesnego, owo ,,cialo" rosnie z wcielenia na wcielenie i kiedy juz dojrzeje, pryska energia, stad moze wlasnie unika sie ludzi wiecznie narzekajacych. Nie wiem tylko, jak sie mozna pozbyc takiego ciala, na pewno zmiana sposobu myslenia ale nie wiem, czy to zalatwi sprawe w 100 procentach.

Tak, można też to nazwać ciałem bolesnym. Pozbyć się tego można prosto ;) Po prostu gdy przyciągasz sytuacje, które uruchamiają w tobie poczucie krzywdy, bądź nieszczęścia to pozwolić sobie wejść w te uczucia i przeżyć je do końca. Ciało bolesne właśnie po to przyciąga takie sytuacje, aby wreszcie uleczyć te wszystkie trudne uczucia, a nie uciekać od nich.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-05-05, 20:45:35 »
medżik
Właśnie o coś takiego chodzi. Ja jeszcze nadal nie doszedłem do spostrzeżenia że pieniądze zarabiane mogę wydawać na coś co lubię :) To mi się od dzieciństwa wydawało obce. Z drugiej strony, dostawać potrafię duże sumy pieniędzy.

Jenka,
Tak. Zasadniczo to te korzyści ponad spokojne życie tak sobie, to mi się jeszcze nie wydają dość ciekawe :) w teorii to coś fajnego ale jak się konfrontuję ze sobą to nie nabrałem jeszcze dość dużego zainteresowania tym (korzystaniem).