Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 308546 razy)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-11-01, 09:32:56 »
Laka, inspirująco piszesz :) Fajnie, że się nie poddałaś i nie utwierdzałaś w roli ofiary, tylko postawiłaś na siebie i w końcu znalazłaś osobę, która ci odpowiada i chce w spokoju z Tobą współpracować :).

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-01, 09:22:40 »
Ostatnio mam takie sytuacje, które u mnie bardzo mocno wiążą sie z prosperitą i życiem w materii, finansami też.
Chodzę na lekcje nauki jazdy autem i ciągle trafiałam na osoby, które mnie atakują, zaniżają samoocenę, nie dają nic powiedzieć, a wrzeszczą, do nich należy ostatnie zdanie i ogólnie takie mocne wzorce DDA.
Chodziłam do jednego instruktora od początku, było tak sobie, średnio, potem skończyłam u niego kurs i miałam przerwe 10 mies, gdy do niego dzwoniłam, nie miał czasu dla mnie, więc poszłam do innego, który ma też szkołę niedaleko, a byl moim byłym sąsiadem, tu było o tyle fajnie, że miałam zniżkę, a jeszcze za darmo mogłam sobie chodzić na teorię. Więc miło, tylko, że ten pan okazał sie strasznym nerwusem, awanturnikiem z niską samooceną. Poza tym od początku miał pretensje, ze nie przyszłam do niego od razu, a do tamtego. Próbował mi udowadniać, że nic mnie tamten nie nauczył i jestem beznadziejna. Po jakimś czasie on wyjechał wiec jeździłam z jego pracownikiem( trochę przyjemniejszy, ale nie za wiele, dość podobne wzorce). Gdy wrócił znów jeździłam z nim. I w końcu zrozumiałam, że nie mam już dłużej ochoty tego znosić, pomimo, że nauczyłam się nowych rzeczy, bo upraszczał wszystko, co było fajne. W pewnym momencie mu wygarnęłam, zwłaszcza jak mi wkręcał, że o co mi chodzi, on jest najlepszym instruktorem w mieście, najdłuższym stażem w Toruniu, powiedziałam, że może i jest, ale ja sama ocenie, kto jest najlepszy dla mnie;)
Chciałam potem jeździć z tym drugim milszym  panem, ale gdy mi ten sąsiad powiedział, ze go nie ma, to podziękowałam. Strasznie się wkurzył, że zrezygnowałam i nie chciałam z nim. Potem postanowiłam, ze pójdę do mojego pierwszego instruktora, bo wydawał mi się dość łagodny w porównaniu do tych i tu się bardzo zawiodłam, bo tamtemu z kolei odbiło, że poszłam do tamtych( choć on jak dzwoniłam do niego to nie miał dla mnie czasu... poza tym sama mam prawo wybrac z kim chce jeździć), po ponad godzinie robienia jazd w aucie, jakiś przytyków, znów udowadniania mi, że nic nie umiem, że u tamtych zmarnowałam kasę, wprost wygarnęłam i temu co o tym myślę i powiedziałam, że kończę lekcje, podwiozłam się tam gdzie chciałam i wysiadłam, odwołując wszystkie godziny, choć do egzaminu zostały mi niecałe 3 dni, a wiem, ze ciężko umówić się tak krótko przed. Powiedziałam mu, ze atmosfera jest niezdrowa i nie mam zamiaru w takiej się uczyć. Nawet nie zaprzeczał i nie wziął ode mnie kasy za 1,5 godz jazdy, co mi się spodobało, uznałam, że mam widocznie na tyle czyste intencje do siebie by nie płacić jeszcze za to.
Już straciłam nadzieje, że jacyś sensowni instruktorzy istnieją, bo mam wrażenie, że każdy z nich przejawiał bardzo podobne wzorce, podobnie niską samoocenę i intencje, to jak jakaś struktura ludzi, z podobnym zestawem, włączając w to egzaminatorów, ogólnie ble. Porobiłam trochę sesji w temacie i w końcu udało się, ostatecznie trafiłam na sensownego faceta(co ciekawe z nagłego polecenia znajomej siostry, która przejściowo przyszła z nią pracować, i akurat okazało się, ze jeździła z tym moim instruktorem-sąsiadem, co bylo dla niej hardcorem i zrezygnowała, ma teraz fajnego pana i jest bardzo zadowolona, dała mi numer:)), który nie pojeżdza, nie wyżywa się, fajnie tłumaczy, nie ocenia, jest sympatyczny, w sumie to szkoli egzaminatorów:P, no i ma wyższą samoocene. Hurra jestem z siebie dumna, ze wydostałam się z tego zamkniętego kręgu, że nie dałam się wcisnąć w przekonania, że muszę sie poddać, być uległą ofiarą, by coś osiągnąć w materii, coś się nauczyć, dostać.

Tu chodzi o zrobienie prawo jazdy, ale tak naprawdę dla mnie ma to takze wiele wspólnego z prosperowaniem, pracą, zarabianiem, bo w jednym i drugim mogą się przejawiać te same wzorce. Chodzi o własną moc:-)
Dziewczyna od której dostałam numer, przez siostrę przekazała mi, że właśnie zdała egzam i siostra ma mi przekazać," że to się da!:)"
Fajna inspiracja:) Choć ja jej wcale nie znam, moze raz ją przelotem widziałam, a pojawiła się na chwilę w sumie w moim zyciu w odpowiednim momencie i tyle dobrego wniosła:-)
« Ostatnia zmiana: 2012-11-01, 09:31:16 wysłana przez Laka »

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-11-01, 02:54:53 »
Dlatego ja uwazam,ze prawdziwa zmiana moze zajsc dopiero jak Ci ludzie ktorzy tam pracuja postanowia zmienic intencje wobec siebie.Owszem nie kupowanie towaru z Chin tez moze to zjawisko troche oslabic,ale w niewielkim stopniu,Wszystko zalezy od ludzi.Jak nie znajda pracy w Chinach to przeciez moga realizowac swoje niewolnicze wzorce w niedalekiej Koreii:)Dla chcacego nic trudnego.
A dla mnie to jest ogromna motywacja,aby oczyszczac swoje intencje co do pracy,zrabiania i przde wszystkim Siebie bo inaczej juz  jakies tam miejsce w chinskiej fabryce moze na mnie czekac w przyszlym wcieleniu:)Uwazam,ze najpierw trzeba zajac sie swoimi sprawami a potem reszta  swiata:)
« Ostatnia zmiana: 2012-11-01, 02:57:17 wysłana przez Semira »

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-01, 02:10:38 »
Tak, z punktu widzenia duchowości to tak, zawsze znajdą się osoby, które chcą doświadczać wyzysku, ciężkiej pracy, szybkiego bogacenia się itp., z tej perspektywy to wszystko ma sens, ręce i nogi.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-11-01, 01:29:40 »
Ja mam mieszane uczucia co do wyzysku w Chinach i calego tego zamieszania wobec towaru z Chin.Trzeba pamietac,ze ludzie ktorzy pracuja w tych fabrykach tez tam nie znalezli sie przez przypadek-ich intencje wobec siebie ich tam skierowaly.Nawet gdyby pozamykali wszystkie fabryki w Chinach ludzie z takimi wzorcami niewolniczymi szybko by sobie znalezli odpowiedni zamiennik.A wiadomo dla wielu osob ,ktorzy maja obciazenia niewolnicze najgorsza rzecza na swiecie jest wolnosc..
« Ostatnia zmiana: 2012-11-01, 01:38:55 wysłana przez Semira »

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-01, 01:18:24 »
Z tego co wiem to w Chinach już od jakiegoś czasu sytuacja się powoli zmienia, min. znaleźli jeszcze tańsze kraje produkcyjne w Afryce i właśnie one mają podobno w przyszłości "robić za murzynów" ;) dla reszty. Stany np. też powoli wycofują swoje udziały w Chinach (przynajmniej tak mówią), bo tutaj bezrobocie też staje się problemem i chcą spowrotem miejsca pracy dla własnych ludzi. Nawet w TV jest reklama (dość hardcorowa) o tym jak Chińczycy cieszą się i śmieją, że Stany są od nich w jakiś sposób zależne, że ulokowali tam tyle kapitału. Ale to głównie pod kampanię wyborczą jest robione.
Sprawa z Chinami to na wielogodzinną dyskusję się nadaje. Na razie to chyba największa fabryka na świecie, z jednej strony pole do popisu dla koncernów, bo tu ugrywają krocie, z drugiej wyzysk, a z trzeciej też podnoszenie poziomu gospodarczego kraju i niestety dewastacja środowiska (choć podobno też już idą zmiany). A tych stron jest jeszcze więcej. Póki co, kto ma kasę, ten jeszcze korzysta z ich siły roboczej. Jednak oni wcale głupi nie są i to też mogą wykorzystać.
Wiem np. że Holandia postanowiła jakiś czas temu częściowo uniezależnić się od Chin i postawiała własne hale produkcyjne, żeby zapewnić pracę własnym ludziom. To kraj w miarę bogaty więc ich na to stać.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-31, 22:39:49 »
Chiny nam wyrastają na największą potęgę gospodarczą świata, a Ty piszesz o tym, że oni tacy biedni, że mogli by tych kilku dolców nie dostać?

Zresztą wymiękam...

Sam napisałeś, że gdyby nie ten wyzysk to nie byliby taką potęgą.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-31, 22:33:00 »
Chiny nam wyrastają na największą potęgę gospodarczą świata, a Ty piszesz o tym, że oni tacy biedni, że mogli by tych kilku dolców nie dostać?

Zresztą wymiękam...

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-31, 22:19:33 »
Clint ja sobie zdaję sprawę z tego o czym piszesz, tylko wg mnie te śmiesznie niskie koszty to sprawa względna, a zwiększając produkcję z kilku dolców do kilkunastu nie musiałby tego produkować  w kraju  „wyzyskiwanym” i ten kraj nie miał by nawet tych kilku dolarów.   
To tak jakby powiedzieć konsumentowi kupuj droższe bo polskie przecież na to Cię stać przecież zostanie Ci z wypłaty.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-31, 21:47:55 »
Kaja
To nie Chiny jako takie są wykorzystywane, ale to rząd Chiński wykorzystuje swoich obywateli i właśnie na tym opiera swój wzrost gospodarczy... A ten wzrost zawdzięczają wielu koncernom, które z chęcią obniżą koszty produkcji z normalnych na śmiesznie niskie, mimo że potem i tak trzaskają marże na wysokości nawet kilkuset procent i kroją grube miliony. Istnieją np. produkty, których koszt wytworzenia wynosi kilka dolarów, a sklepie kupujesz za 200 bo to markowe. I teraz jakby koncern zlecił produkcje w normalnych warunkach i zwiększył koszt produkcji z kilku dolców, do kilkunastu to wciąż miałby ogromny zysk, już nawet odejmując wszelkie inne koszty związane z marketingiem, sprzedażą, itd. To już jest tylko chciwość polegająca na tym, że ktoś zamiast zarobić powiedzmy 500 milionów, chce zarobić 570 milionów. Z punktu widzenia cyferek ma to sens, ale czy o to chodzi, żeby te cyferki były możliwie najwyższe za wszelką cenę?

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-31, 21:31:53 »
Nom, uświadomiłam sobie, w sumie już dość dawno temu, że przez większość życia miałam program i intencje by próbować ekstremalnych rzeczy i czy uda mi się przetrwać, również w związku z kasą i bogactwem. Nie powiem, radziłam sobie dość dobrze w tych sytuacjach i nawet mam dość fajnie wykształconą cechę zaradność, ale dopiero niedawno skumałam, że ten program blokuje mi dostęp do bogactwa, do poziomu życia jaki chcę prowadzić - bo ciągle gdzieś mam ochotę (na szczęście już niewielką) sprawdzić czy sobie poradzę albo nawet udowodnić, że dam radę ;)
Do kasacji, podobnie jak jeszcze kilka ascetycznych programów.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-31, 20:48:20 »
 W takim razie co rozumiecie przez wyzysk. Bo ja jakoś nie mam przekonania że Chiny są w wykorzystywane.  Tym bardziej że ich gospodarka rozwija się o wiele lepiej od naszej.
Generalnie to mam wątpliwości co do założeń „fair trade” . Bo zakładając że nikt właśnie ze względów moralnych nie będzie podejmował współpracy z krajami „ wykorzystywanymi”  to oprócz skutków dla nas (bo wątpię żebyście byli zadowoleni że ceny są x razy wyższe za wszystko) to jakie skutki będą dla tych krajów, bo jakoś nie wydaje mi się żeby im było lepiej a wręcz przeciwnie w tych krajach będzie jeszcze gorzej.
Tak na marginesie zakup towaru bezpośrednio w Chinach również nie jest zabiciem krowy i ja osobiście nie widzę różnicy.
Jak również nie rozumiem, że jeśli kogoś oburza wyzysk nie sprawdza pochodzenia towarów które kupuje i nie płaci więcej np. za polskie produkty. Czy nie jest to postawa niech inni wyłożą z swoich kieszeni a nie ja?

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-31, 13:35:49 »
Jak dla mnie to jest neutralne jeśli bym pośrednio coś kupująć wspierał jakiś wyzysk, itd. Każdy jest odpowiedzialny za siebie. A jeśli chodzi o swój biznes to zdecydowanie czuje ze prosperita opiera się na robieniu czegoś wartościowego co się kocha robić dla siebie i innych. Z tego są zawsze duże pieniądze.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-30, 22:31:04 »
Stopień zaangażowania w wspieranie tego jest diametralnie różny od tego, kiedy inwestujesz w taką działalność, a kiedy tylko kupujesz jej produkty.

Dokładnie. Tak jak czym innym jest własnoręczne zabicie zwierzęcia, a czym innym zjedzenie jego mięsa. Choć oczywiście tym, że kupuję to mięso, przyczyniam się do zabijania zwierząt, jednak w gruncie rzeczy to dwie zupełnie inne rzeczy.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-30, 22:14:06 »
Stopień zaangażowania w wspieranie tego jest diametralnie różny od tego, kiedy inwestujesz w taką działalność, a kiedy tylko kupujesz jej produkty.

To nie jest oczywiście wszystko takie jednoznaczne i oczywiste, ale to już kwestia własnego sumienia - na ile samemu się uważa, że to jest dobre czy nie. Żyjąc w społeczeństwie nie uniknie się całkowicie wspierania negatywnych struktur, ale można to w miarę możliwości i rozsądku ograniczyć. Ciężko każdy możliwy produkt sprawdzać pod kaem tego, w jaki sposób był tworzony, więc tu pole do manewru jest ograniczone. No, ale jak się wybiera sposób zarobienia na życie i ma się tyle różnych możliwości, w które można pójść to jednak inwestowanie w ludzki wyzysk jest raczej dalekie od ND. Oczywiście nie potępiam takich wyborów, ale dość oczywiste jest, że można inaczej i korzystnej dla siebie i dla innych.