Ostatnio mam takie sytuacje, które u mnie bardzo mocno wiążą sie z prosperitą i życiem w materii, finansami też.
Chodzę na lekcje nauki jazdy autem i ciągle trafiałam na osoby, które mnie atakują, zaniżają samoocenę, nie dają nic powiedzieć, a wrzeszczą, do nich należy ostatnie zdanie i ogólnie takie mocne wzorce DDA.
Chodziłam do jednego instruktora od początku, było tak sobie, średnio, potem skończyłam u niego kurs i miałam przerwe 10 mies, gdy do niego dzwoniłam, nie miał czasu dla mnie, więc poszłam do innego, który ma też szkołę niedaleko, a byl moim byłym sąsiadem, tu było o tyle fajnie, że miałam zniżkę, a jeszcze za darmo mogłam sobie chodzić na teorię. Więc miło, tylko, że ten pan okazał sie strasznym nerwusem, awanturnikiem z niską samooceną. Poza tym od początku miał pretensje, ze nie przyszłam do niego od razu, a do tamtego. Próbował mi udowadniać, że nic mnie tamten nie nauczył i jestem beznadziejna. Po jakimś czasie on wyjechał wiec jeździłam z jego pracownikiem( trochę przyjemniejszy, ale nie za wiele, dość podobne wzorce). Gdy wrócił znów jeździłam z nim. I w końcu zrozumiałam, że nie mam już dłużej ochoty tego znosić, pomimo, że nauczyłam się nowych rzeczy, bo upraszczał wszystko, co było fajne. W pewnym momencie mu wygarnęłam, zwłaszcza jak mi wkręcał, że o co mi chodzi, on jest najlepszym instruktorem w mieście, najdłuższym stażem w Toruniu, powiedziałam, że może i jest, ale ja sama ocenie, kto jest najlepszy dla mnie;)
Chciałam potem jeździć z tym drugim milszym panem, ale gdy mi ten sąsiad powiedział, ze go nie ma, to podziękowałam. Strasznie się wkurzył, że zrezygnowałam i nie chciałam z nim. Potem postanowiłam, ze pójdę do mojego pierwszego instruktora, bo wydawał mi się dość łagodny w porównaniu do tych i tu się bardzo zawiodłam, bo tamtemu z kolei odbiło, że poszłam do tamtych( choć on jak dzwoniłam do niego to nie miał dla mnie czasu... poza tym sama mam prawo wybrac z kim chce jeździć), po ponad godzinie robienia jazd w aucie, jakiś przytyków, znów udowadniania mi, że nic nie umiem, że u tamtych zmarnowałam kasę, wprost wygarnęłam i temu co o tym myślę i powiedziałam, że kończę lekcje, podwiozłam się tam gdzie chciałam i wysiadłam, odwołując wszystkie godziny, choć do egzaminu zostały mi niecałe 3 dni, a wiem, ze ciężko umówić się tak krótko przed. Powiedziałam mu, ze atmosfera jest niezdrowa i nie mam zamiaru w takiej się uczyć. Nawet nie zaprzeczał i nie wziął ode mnie kasy za 1,5 godz jazdy, co mi się spodobało, uznałam, że mam widocznie na tyle czyste intencje do siebie by nie płacić jeszcze za to.
Już straciłam nadzieje, że jacyś sensowni instruktorzy istnieją, bo mam wrażenie, że każdy z nich przejawiał bardzo podobne wzorce, podobnie niską samoocenę i intencje, to jak jakaś struktura ludzi, z podobnym zestawem, włączając w to egzaminatorów, ogólnie ble. Porobiłam trochę sesji w temacie i w końcu udało się, ostatecznie trafiłam na sensownego faceta(co ciekawe z nagłego polecenia znajomej siostry, która przejściowo przyszła z nią pracować, i akurat okazało się, ze jeździła z tym moim instruktorem-sąsiadem, co bylo dla niej hardcorem i zrezygnowała, ma teraz fajnego pana i jest bardzo zadowolona, dała mi numer:)), który nie pojeżdza, nie wyżywa się, fajnie tłumaczy, nie ocenia, jest sympatyczny, w sumie to szkoli egzaminatorów:P, no i ma wyższą samoocene. Hurra jestem z siebie dumna, ze wydostałam się z tego zamkniętego kręgu, że nie dałam się wcisnąć w przekonania, że muszę sie poddać, być uległą ofiarą, by coś osiągnąć w materii, coś się nauczyć, dostać.
Tu chodzi o zrobienie prawo jazdy, ale tak naprawdę dla mnie ma to takze wiele wspólnego z prosperowaniem, pracą, zarabianiem, bo w jednym i drugim mogą się przejawiać te same wzorce. Chodzi o własną moc:-)
Dziewczyna od której dostałam numer, przez siostrę przekazała mi, że właśnie zdała egzam i siostra ma mi przekazać," że to się da!:)"
Fajna inspiracja:) Choć ja jej wcale nie znam, moze raz ją przelotem widziałam, a pojawiła się na chwilę w sumie w moim zyciu w odpowiednim momencie i tyle dobrego wniosła:-)