Laka i o to właśnie chodzi

Teraz moglabym w ogole juz nie pracowac tylko robic to co lubie i nie mam ani troche wyrzutow sumienia z tego powodu:)
Semira, potwierdza mi się to, co dziś sama poczułam

Dzisiaj rano miałam fajną medytacje w temacie życia, prosperity, która mnie jeszcze bardziej ugruntowała, że dobry kierunek obrałam jakiś czas temu. Całym sercem poczułam, że w życiu WSZYSTKO CO NAJLEPSZE JEST ZA DARMO – ludzie, którzy nas kochają, wspierają, cieszą się naszymi sukcesami, pieniądze, które po prostu płyną, czasem z własnej pracy, czasem jako dary od Boga – w postaci prezentów od innych ludzi i inne dobra, które po prostu sprzyjają życiu i rozwojowi. Pamiętam, że ktoś już mi kiedyś te słowa powiedział, ale w ogóle ich wtedy nie rozumiałam.
Zauważyłam, że do tej pory mój rozwój opierał się na wypracowywaniu sobie pewnych rzeczy (pracowałam nad związkiem, pracowałam nad prosperitą, nad uzdrawianiem relacji itd. Itp.). I to było skuteczne. Ale od kiedy przestałam pracować, a moja energia i uwaga poszła w kierunku zharmonizowania się z sobą i Bogiem, zobaczyłam ile wysiłku wkładałam w to „przepracowywanie” różnych tematów. I dlatego dostawałam tyle, na ile byłam otwarta, na ile sobie wypracowałam. Jak w moje ciało, serce i życie zaczęło płynąć więcej boskiej energii, okazało się, już nie muszę pracować, wystarczy mi tylko korzystanie z cudów, które Bóg coraz więcej sprawuje w moim rozwoju i życiu. Wiem też, że etap przepracowywania był potrzebny, bo on mi pomógł zbudować dobry fundament: bezpieczeństwa, niewinności, ufności do siebie, życia, ludzi. Tak więc, wszystko miało swój sens : )