Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 307617 razy)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-08-05, 21:55:34 »
Clint ekspert od Kulczyka, jego zycia i rozwoju duchowego ;).

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2015-08-05, 20:47:47 »
J034

Cytuj
Mam bardzo podobne zdanie choc nie oznacza to ze nie jestesmy obaj w bledzie spychajac prosperity na ostatni plan.
Ja obecnie jestem daleki od robienia tego. Co prawda przez pierwsze 4 lata pracy nad sobą priorytetem było dla mnie spotkanie mojej ukochanej, a po spotkaniu przez kolejne 2 lata ogarniałem siebie w konfrontacji z tym wszystkim, co to spotkanie zaczęło z nas wypłukiwać - teraz, kiedy już wszystko się maksymalnie uspokoiło kwestie pracy i pieniędzy są dla mnie priorytetem (oczywiście z uwzględnieniem tego co napisałem - przez pryzmat Boga jako priorytetu uniwersalnego numer 1 :D).

Już wtedy miałem takie podejście do Boga i zawierzyłem mu się w najważniejszej na świecie dla mnie rzeczy, a to co On mi wyczarował to jest coś nie do opisania :) I gdyby moim celem było jedynie płytkie posiadanie "fajnej dupeczki", z która się miło spędza czas i ma dobry seks to z pewnością bym się nie otworzył na to co mam. Bo pomijając już nasze super dopasowanie na praktycznie każdym poziomie, najcudowniejsza jest ta miłość i bliskość, która sprawia że nieustannie wzrastamy nie tylko jako para, ale również jako indywidualne jednostki. Ogrom tej wszechogarniającej miłości to coś cudownego, a ja mając takie fajne doświadczenia przenoszę to właśnie na grunt prosperity.

Przede wszystkim mam dowody na to, jakie cuda mogą się dziać, kiedy całkowicie zawierzysz Bogu. Nauczyłem się, że najlepiej się wychodzi na tym, kiedy się Boga stawia ponad wszelkie swoje cele. Miałem w przeszłości chwilę rozpaczy i poczucia niemocy. Były też w początkowych etapach związku chwilę wątpliwości, kiedy załączała się nam taka destrukcja, że sobie nie radziliśmy - co z tym zrobić? Powierzałem wtedy nas Bogu, prosiłem to co dla nas najlepsze, nawet gdyby to miało oznaczać nasze rozstanie - mimo, że tak bardzo byłem wtedy uzależniony od mojej partnerki. Na szczęście z czasem się tylko okazywało, że jesteśmy stworzeni dla siebie, a wszelkie brudy były intensywnie wypłukiwane. Gdyby nie to całkowite oddanie Bogu, to nie wiem czy bym przeszedł przez to wszystko co we mnie siedziało. Do dzisiaj mi ciężko uwierzyć, że wyszło ze mnie aż tyle - nie spodziewałem się nigdy, że jest we mnie aż taki ogrom popieprzenia. Dobrze jest mieć najgorsze za sobą :)

Po tym czego doświadczyłem nie wyobrażam sobie teraz tak zwyczajnie jarać się jak głupi na pieniądze i bogactwa. Mocno zbliżyłem się do samego siebie i Boga, uświadomiłem sobie że wszystko co najlepsze wychodzi naturalnie, w swoim czasie, jako efekt pogłębiania relacji z Bogiem. To nie oznacza oczywiście braku aktywnej pracy nad sobą prosperitą, ale dla mnie ten temat musi przesiąkać Bogiem, jak frytka tłuszczem, bo inaczej nie widzę w tym najmniejszego sensu :) Widzę to raczej tak że nie tyle pracuje nad bogactwem, co dalej pogłębiam relację z Bogiem, ale po prostu skupiam się teraz bardziej na tych Jego aspektach, które wiążą się z Bogactwem i jego przejawianiem. :)

DarkAngelbubu
To jest bardzo płytkie postrzeganie. Byłem kiedyś na jakimś wykładzie Kulczyka, który był na mojej uczelni jak jeszcze studiowałem - nie sprawiał wrażenia człowieka wyluzowanego i mającego lekkie i przyjemne życie. To już po samej twarzy widać. Nie wspominając już o tym jak się dorobił, o tych wszystkich układach i układzikach, idącej za tym odpowiedzialności i stresowi (bycie bohaterem afer taśmowych raczej nie sprzyja dobremu samopoczuciu), itp itd. 100 razy bardziej wolę swoje życie z moją śmieszną pensją w porównaniu do jego 15 miliardów :D Zanim zaczniesz zazdrościć czegoś komuś to się zastanów jaka jest tego realna wartość i cena (a karma finansowa oparta na takich nieczystych biznesach to nic trwałego i fajnego na dłuższą metę)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-08-05, 20:37:57 »
Kulczyk z tego co wiem potrafił się cieszyć swoim bogactwem i korzystać z niego, bo to też nie zawsze jest jednoznaczne, taki np Buffet żyje bardzo skromnie (tak jak by nie mogl puscic wodzy fantazji). Okazje dostrzegać chyba też potrafił? Fakt,  Kulczyk gdzieś tam przegiął i postanowił zostac oligarcha, robiac chyba prywate z sektora panstwowego (vw dla policji np) tu bardziej chyba chęc bycia kims wielkim niz dązenie do bogactwa nieuczciwie, on bogaty byl juz po ojcu i nie musial robic walkow zeby nim zostac.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-08-05, 20:25:10 »
Kazdy jak by się uparł mógłby sobie wypracować taki program ?
Ciekawe przez ile wcieleń.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-08-05, 19:34:25 »
Kulczyk miał te 15 miliardów czy ile mu tam wyliczyli, ale z prawdziwą prosperitą niewiele miało to wspólnego. Ot zwykłe wzorce podświadomości, każdy jakby się uparł to mógłby sobie wypracować taki program, nie wiem tylko czy każdy chciałby ponosić skutki uboczne.

A jakie to te skutki uboczne ? Przez 65 lat bezproblemowe przysłowiowe  "Słońce, plaża i dupeczki "?! Większość ludzi na świecie nie tylko z Polski może pomarzyć nie dożywszy nawet tylu lat.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-08-05, 19:15:04 »
Daniel,
wez sie napij melisy.

Clint
choc dlugo to dobrnalem do konca.
Mam bardzo podobne zdanie choc nie oznacza to ze nie jestesmy obaj w bledzie spychajac prosperity na ostatni plan.
Ja podejrzewam ze przerobilem tyle ile potrzebowalem do fajnego zycia ale zeby nie odbilo z bogactwa to wiecej nie moge.
Spychalem troche ten temat na ostatni plan ale tez i w innych mialem duzo do zrobienia a na zwiazkach mi zalezalo bardziej a kasa z czasem tez.sie poprawiala.
Teraz jednak chce tego co w Rd , w zwiazkach czegos o czym na poczatku tych drog nie marzylem.
Wiec jakbym to wymierzyl pieniedzmi to w 6 tys uwierze ale w 16 tys na miesiac juz nie a na koniec pracy z tematem ktosby mi dal 20 000 co miesiac.
A to moj ostatni temat glowny do naprawy i to tez nie od podstaw.

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-08-05, 19:04:32 »
Clint
Bardzo mi się podoba to co napisałeś! :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2015-08-05, 18:57:09 »
Tutejsza dyskusja skłoniła mnie do refleksji.

Odnoszę wrażenie, że nawet wśród rozwojowców wyobrażenia na temat prosperity często ograniczają się do dwóch popularnych schematów:

1) Posiadanie mentalności biznesmena, prowadzenie dużych i dochodowych działalności, duża znajomość świata finansów, itp. klimaty. Krótko mówiąc - życie kręcące się dość intensywnie wokół aktu mnożenia piniążków.
2) "Z nieba spadło" czyli scenariusz typu wygrana w lotto czy ogromny spadek, czyli najprostsze wyobrażenie dla mało kreatywnej wyobraźni - dostałem mnóstwo kasy, której nie da się przejeść, więc jestem bogaty i dobrze prosperujący :)

Nie powiedziałbym, że którykolwiek z tych scenariuszy jest zły. Rzecz w tym, że to tylko 2 przypadki z nieskończonej ilości rozwiązań i trochę głupio się ograniczać do tych czy innych popularnych schematów. Nauczeni jesteśmy brać przykład z tego co znamy, więc wyobrażenia na temat tego co znaczy być bogatym też bierzemy od ludzi, którzy w taki bądź inny sposób znaleźli się w sytuacji życiowej, która pozwala im mieć i wydawać dużo pieniędzy. A ja myślę że to w większości są mało wartościowe przykłady. Szczególnie, że Ci ludzie mają różne intencje i motywacje do posiadania tych pieniędzy, a przede wszystkim - nie są nami! To są inni ludzie, małpowanie ich to zabawa w schematy, a nie urzeczywistnianie Boskości w sobie. Boskość nie podlega schematom, to jest żywy twór, który nieustannie się przekształca i dostosowuje do warunków czy bieżących potrzeb. Możecie więc poznawać Boski aspekt Bogactwa w sobie lub możecie dążyć do realizacji sztucznych schematów.

Wszechświat jest nieskończenie różnorodny, tak jak i my.

1) Dla Janka najlepsze na ten moment będzie rozwijanie lingwistycznych talentów, gdyż to go popchnie do zostania dobrze płatnym tłumaczem książek, a w dalszej przyszłości zainspiruje do napisania własnej, która stanie drugim Harrym Potterem i uczyni go najbogatszym człowiekiem, jaki kiedykolwiek urodził się w Sosnowcu. A ktoś by mu doradził, żeby się za tłumaczenia nie brał, bo milionerem z tego powodu nie zostanie...

2) Zbyszek ugania się za pannami, bo bardzo lubi towarzystwo dziołszek i szuka tej jedynej. Ktoś by mu doradził, żeby pouczył się czegoś konkretnego, bo nigdy nie przestanie być księgowym za 1800 zł. Zbyszek robi jednak po swojemu, bo zwyczajnie nie ma ochoty. Poznaje Beatkę, która 2 lata po ślubie ze Zbyszkiem wpada na pomysł założenia firmy, która się okazuje strzałem w dziesiątkę. Zbyszek tylko prowadzi jej księgowość, miesięczne dochody wynoszą kilkadziesiąt tysięcy. Beatka kocha Zbyszka i nie widzi nic złego w tym, że Zbyszek jest równie bogaty co i ona, mimo że jest prostym księgowym. Zbyszek ma swój wkład w związek (niefinansowy) - obu stronom odpowiada to, co dają sobie nawzajem.

3) Andrzej ma duszę wędrownika i nosi go po całej planecie. Wszędzie gdzie zawędruje, życie podsuwa mu odpowiednie sytuacje i ludzi. Nie musi narzekać na brak jedzenia bądź schronienia - a to pomoże w gospodarstwie, a to dostanie miskę zupy w zamian za opowieści o swoich przygodach, a to po prostu ktoś chce mu coś podarować. Na starość, gdy chce już osiąść spisuje swoje wspomnienia, które sprzedają się jak świeże bułeczki, na ich podstawie powstaje dochodowy film - Andrzejowi nie brakuje pieniędzy na spokojną resztę życia.

To są tylko pierwsze z brzegu przykładowe możliwości. Boska Prosperita to nie tylko zarabianie pieniędzy - to otrzymywanie wszystkiego co jest nam potrzebne, wtedy kiedy jest potrzebne i to w taki sposób, który służy nam i innym istotom. To jest nieustanny, NIEUWARUNKOWANY przepływ dóbr, usług, instuicji w zgodzie z naturalnym biegiem świata. Warunkowanie prosperity sytuacją gospodarczą, umiejętnościami, wiedzą, wykształceniem, doświadczeniem, itp. itd. to ograniczanie Boga. To jak jakby twierdzić, że np. ZUS jest większa siłą we wszechświecie niż Bóg :D

Jasne, te wszystkie wymienione rzeczy przeze mnie jak najbardziej mogą się przydać w zarabianiu, często niektóre z nich będą potrzebne na konkretnej drodze życia, w takich bądź innych konfiguracjach. Nie można jednak powiedzieć że Boskie bogactwo i prosperowanie jest zależne od tych czynników. To jest tylko ogromna iluzja na skalę całej planety, której ludzkość ulega z powodu nieświadomości swojego Boskiego pochodzenia. Jednak My, Bóg, nasze istnienia - jesteśmy czymś więcej. Nasze funkcjonowanie może być czymś więcej niż zwykłym, prostym, mechanicznym działaniem w celu osiągania fizycznych korzyści. Ono może być częścią niesamowicie potężnego, nieskończonego, arcybogatego Boskiego mechanizmu funkcjonowania. Zamiast być trybikiem jako korposzczur w wielkiej firmie, można być trybikiem w Boskiej maszynie - tutaj każdy trybik jest szczęśliwy i spełniony w swojej roli, a potęga tej Boskiej maszyny sprawia, że wszystko kręci się praktycznie samo, bogactwa spływają bez ograniczeń - wystarczy tylko się nie opierać, nie walczyć z tą maszyną i można się delektować każdym strzępkiem istnienia, płynąc z nurtem tej wszechpotężnej rzeki bogactwa, na drodze której nie jest w stanie stanąć żadna iluzja, żadne ograniczenie.

Każdy trybik jest inny, każdy ma swoje zadanie i rolę, która wnosi wartość dodaną dla życia swojego i innych istot. I za sam fakt istnienia, bycia tym Boskim trybikiem należą się nieograniczone ilości Bogactwa. Nieważne czy trybik jest masażystą, księgowym czy naprawia dachy domów albo pisze wiersze w domowym zaciszu. Każdemu się należą najcudowniejsze bogactwa i dary za to że jest ukochanym dzieckiem Boga, a nie za to co robi i jak funkcjonuje.

Nasze talenty mamy przejawiać dlatego, że mamy ochotę się z nimi podzielić z innymi (bądź dla siebie tylko). Wiedzę mamy zdobywać dlatego, że mamy na to ochotę, dlatego że goni nas do tego dziecięca ciekawość. Kwalifikacje mamy podnosić po to, aby móc zajmować się tym, co sprawia nam radość i satysfakcje. To nie ma służyć zdobywaniu pieniędzy i budowaniu swojej prosperity. Prosperita nie powinna być celem samym w sobie, powinna być efektem pogłębiania naszej relacji z Boskością w sobie.

Nie osiągnięcie prawdziwej prosperity, jeżeli będzie ona dla Was celem numer 1 w życiu. Osiągnięcie ją dopiero wtedy, kiedy tym celem stanie się całkowite i niczym nieograniczone zjednoczenie z Bogiem w sobie. Ona będzie się rozwijać w trakcie, jako jeden ze skutków całego procesu. Rozmawianie o prosperowaniu z pominięciem w tym wszystkim Boga... wydaje mi się dziwne i trochę mijające się z celem. Bez Boga da się zarobić nawet miliony, ale to nie jest prawdziwa prosperita. Kulczyk miał te 15 miliardów czy ile mu tam wyliczyli, ale z prawdziwą prosperitą niewiele miało to wspólnego. Ot zwykłe wzorce podświadomości, każdy jakby się uparł to mógłby sobie wypracować taki program, nie wiem tylko czy każdy chciałby ponosić skutki uboczne.
« Ostatnia zmiana: 2015-08-05, 19:01:22 wysłana przez Clint »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-08-05, 18:15:21 »
Inteligencja inteligencją a do interesów trzeba mieć tak zwaną smykałkę i trzeba rzeczywiście lubić pieniądze ;)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-08-05, 16:30:35 »
Gdyby poziom wyedukowania decydował w 90% o dochodach to polacy nie byliby biedniejsi od amerykanów :-)

Może w przypadku niektórych, co już nie mają problemów świadomościowych lub mają ich niewiele tak jest ale raczej nie u każdego człowieka

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-08-05, 15:53:04 »
GAZgoda, tylko, że no właśnie, nic tych rzeczy nie wygrywa się w Totolotka - dla wielu, jeśli już i w najlepszym razie, to często lata pracy...

Dla mnie, prosperity jako świadomość, to 10% sukcesu, i chyba jedyny powód, dla którego tutaj zaglądam, aby spojrzeć na temat z nieco bardziej "duchowej" strony.
Pozostałe 90% czasu inwestuję rozwijając się w zupełnie innych miejscach i zupełnie inny sposób - czyli poprzez zdobywanie wiedzy, doświadczenia, nowego "wyczucia" itd.

Daniel też się zgadzam :)
Ale od czegoś trzeba zacząć. I dobrze zacząć od poszerzania świadomości i otwierania głowy.
Bo co z tego, że mam i wiedzę i doświadczenie, jak mam klapki na oczach i widzę tylko jeden kierunek?
Ja tak długo miałam. Zafiksowałam się na jednym i nie było gatki.
Dopiero przewietrzanie głowy otworzyło mi oczy na inne możliwości.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2015-08-05, 15:12:30 »
J034,
Cytuj
chwaliles sie kiedys jak duzo i latwo zarobiles
chyba coś pomyliłeś; pytałem jedynie, czy 5000pln netto to dobra kwota w RP, i chyba też kiedyś wspomniałem, że udało mi się zaoszczędzić $10k pracując nad pewnymi tematami wraz z BlackRose jako terapeutką - i to było raczej w konteście nie moich zarobków, a tego, jak skuteczna i rewelacyjna potrafi być Ania (IMHO, to jeden z największych ezo talentów jakie poznałem). Tymczasem, choć faktycznie, zarabiam bardzo dobrze, to o tym, ile zarabiam nie wie ani moja matka ani nawet narzeczona, i nie przypominam sobie, abym się z tym publicznie obnosił, to moja prywatna sprawa.

GA
Cytuj
Potem dochodzi już doświadczenie, wiedza i wyczucie.
Zgoda, tylko, że no właśnie, nic tych rzeczy nie wygrywa się w Totolotka - dla wielu, jeśli już i w najlepszym razie, to często lata pracy...

Dla mnie, prosperity jako świadomość, to 10% sukcesu, i chyba jedyny powód, dla którego tutaj zaglądam, aby spojrzeć na temat z nieco bardziej "duchowej" strony.
Pozostałe 90% czasu inwestuję rozwijając się w zupełnie innych miejscach i zupełnie inny sposób - czyli poprzez zdobywanie wiedzy, doświadczenia, nowego "wyczucia" itd.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-08-05, 10:34:14 »
Daniel
chwaliles sie kiedys jak duzo i latwo zarobiles wiec tymbardziej zasjakuja mnie twoje wpisy, moze tobie dziala kilka programow jednoczesnie ale nie chce mi sie tego rozkminiac bo to ja chce sobie poprawic a nie komus. Ktos moze skorzystac przy okazji.

Ga,
O to mi chodzi i w tym kierunku bede szedl dzieki za inspiracje.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-08-05, 09:18:41 »
GA,
całkowita racja, nikt nie mówi, że trzeba ciężko pracować. Jednocześnie, trzeba mieć łeb na karku, wiedzę i umiejętności, aby okazję nie tylko wykorzystać, ale przede wszystkim, zauważyć... Pytanie, skąd te umiejętności wziąć?... Jak sądzisz?

Dla mnie to po pierwsze trzeba mieć otwartą i elastyczną głowę by nie zamykać się na te okazje i intuicję, by odwracać głowę w kierunku okazji ;)
A to da się wypracować zmieniając program w głowie.
Potem dochodzi już doświadczenie, wiedza i wyczucie.


Daniel

  • Gość
[#]   « 2015-08-05, 07:39:37 »
Cytuj
Komplikujesz przeokrutnie tylko po co?
Albo zeby nie czuc sie zle ze tyle charowales albo kod w glowie skomplikowany.

Proponuje powstrzymać się od ocen, bo o moich kodach, pracy i finansach nie wiesz zasadniczo nic - i byłoby Ci głupio, jakbym więcej powiedział.
Tylko, że to nie jest wątek o mnie ani moich sukcesach, więc to zostawmy.

Wracając do tematu finansów.  Kiedyś wbiłem parę gwoździ - czy czyni mnie to ekspertem w temacie stali czy inżynierii materiałowej? Jak sądzisz? Tak samo to, że ktoś coś zarobił, założył firmę i nawet mu się udało, nie oznacza, że rozumie, jak finanse i prosperity działają.

Nic nie komplikuję, po prostu zauważam komplikacje. Nie bez powodu banki zatrudniają gości z doktoratami po matematyce, pracującymi nad rozmaitymi modelami finansowymi. Jak myślisz, dlaczego to robią?... I to tylko jeden z setek finansowych aspektów naszej rzeczywistości.

Rzecz jasna, zasadniczo każdy Kowalski w tym momencie zadaje pytanie: a co to ma się do mnie? Słusznie. Pozornie niby nic. Tylko, że ta inżynieria finansowa, w dzisiejszych czasach rozrosła się do takich rozmiarów, że wpływa realnie na życie milionów ludzi, bardzo ale to bardzo realnie. Wenezuela, Grecja, Argentyna... Jeśli chcesz bliżej, to porozmawiaj z tymi, co mają kredyty w CHF - jak się dzisiaj z tym czują, wbijając zęby w ścianę i spłacając dziesiątki/setki tysięcy więcej, niż pożyczali? Dzięki temu systemowi, można przewracać albo i grabić całe państwa, bez rozpoczynania wojen. Jak myślisz, jakim cudem 90% polskiego sektora bankowego jest w rękach zachodnich? Globalny system finansowy to w ogólnym rozrachunku najważniejsze i jedyne źródło finansowania prosperity jednostek, grup społecznych i całych narodów - lub jej braku. Bez jego znajomości, nie możliwe są jakiekolwiek zmiany. A bez tego, nie możliwe jest dobre prosperowanie ludzi na świecie. To tak w skrócie ;)

Dzięki za Twój wpis, uświadomił mi coś ważnego - że prosperity jest zbiorowym efektem wiedzy lub niewiedzy w tym temacie. Jako, że ignorancja króluje i dominują postawy jak na obrazku który wkleiłem w poprzednim poście, na horyzoncie coraz gęściej zbierają się burzowe chmury. Cóż, dostajemy to, co wybraliśmy.


GA,
całkowita racja, nikt nie mówi, że trzeba ciężko pracować. Jednocześnie, trzeba mieć łeb na karku, wiedzę i umiejętności, aby okazję nie tylko wykorzystać, ale przede wszystkim, zauważyć... Pytanie, skąd te umiejętności wziąć?... Jak sądzisz?