GA,
masz rację, tylko, że rozwój nie polega na tym, że od razu stajemy się oświeceni. Ani, że od razu stajemy się milionerami (choć pewnie są wyjątki). Dla większości, to proces, proces, w którym zdobywa się wiedzę, doświadczenie, i co jakiś czas wietrzy głowę aby spojrzeć inaczej na temat - i to wszystko jest częścią tego procesu. Druga sprawa, KAŻDY, absolutnie każdy bez wyjątku, nosi jakieś klapki - i co jakiś czas się je zrzuca, aby wejść na inny stopień. Jakby tak nie było, to byśmy nadal tkwili w jaskiniach, w epoce kamienia łupanego

Clint
Odnoszę wrażenie
Sorry, ale to błędne wrażenie

To, że akurat rozmawiam na jakiś określony temat i czysto finansowy aspekt properity, wcale nie oznacza, że nie widzę jej innych aspektów. I choć masz dużo racji, w tym co napisałeś poniżej, to jednak, trochę zbyt idealistycznie z tym boskim nastawieniem. Dla przykładu: Bóg jest i działa w każdym z nas, prawda? (pomijam już tutaj margines, jak kontrowersyjne - jak dla mnie - strzygi). Tak? To skoro tak, to jakim cudem pchał przez te hitlerowskie łapki miliony ludzi do pieca? Albo pozwalał na inne wyżynki i rzeźnie? Proste, bo dał nam prawo i moc kształtowania rzeczywistości, nawet, jeśli ta rzeczywistość czasami miałaby być koszmarem.
Podobnie jest z finansami - to my to kształtujemy, w skali mikro - osobistej - jak i makro. I na co zwracam obecnie uwagę, to że skala makroekonomii ma wpływ na to, co się dzieje w mikro, czyli osobistych finansach. I ta skala makro, IMHO, działa trochę nie halo, i wpływa na osobiste finanse KAŻDEGO, czy chce czy nie. Ale, czytaj dalej.
Mariusz,
Gdyby poziom wyedukowania decydował w 90% o dochodach to polacy nie byliby biedniejsi od amerykanów
ohoho, ale pojechałeś

Przede wszystkim, nie pisałem TYLKO o poziomie edukowania. Dwa, choć w temacie wiedzy encyklopedycznej często bijemy na głowę rodaków z Zachodu, to inteligencja społeczna na zachodzie stoi o niebo wyżej, niż u nas, co zresztą fajnie pokazał J034 w naszej dyskusji - niby inteligentny facet, ekspert jakich w kraju mało, tymczasem, spuszcza mnie w kiblu jako oszołoma z pokręconym wzorcami i melisą. Szacunek do inteligencji na Zachodzie stoi na zdecydowanie wyższym poziomie, i choć masy może faktycznie nieedukowane, to elita reprezentuje zdecydowanie wyższy poziom. Dlatego, jak to mawiał jeden z naszych polityków, cytuję "zrobiliśmy laskę Amerykanom". Jakim cudem, skoro jesteśmy tacy mądrzy? I dlaczego dajemy się doić Zachodowi?
Zadanie domowe, dobrze znane z lekcji polskiego: co miał autor na myśli pisząc "dajemy się doić"?