Autor Wątek: Uzdrawianie słowem- I słowo ciałem się stało  (Przeczytany 19073 razy)

matek

  • Gość
[#]   « 2014-09-15, 20:38:15 »
Jezus mowil po polsku?

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-15, 20:28:06 »
Dokładnie taka jak powiedział:
------------

Sama logika zdania, co pierwej, co wtóre: „Kochaj bliźniego, jak siebie samego”. Nie ma kolejności: „Kochaj samego siebie, jak bliźniego swego”.

Podobnie jak, co pierwej, co wtóre:

„Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. Grzech jest pierwej, twóre-> jeśli nie masz grzechu rzuć.

„Nie możecie służyć Bogu i Mamonie! Nikt nie może służyć dwóm panom” Pierwej wymieniono dwóch panów, wtóre- > wybór, albo jeden, albo drugi.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-09-15, 19:10:03 »
Aster
Wygląda, że nie zrozumiałaś mojej intencji. Ja nie twierdzę, że człowiek jest lepszy od Boga Prawdziwego. Twierdzę, że jest w wielu wypadkach lepszy od karykatury Boga Prawdziwego, czyli od Boga chrześcijan.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-09-15, 18:59:25 »
Cytuj
Porządek powinien być taki (specyfika poświęcenia), najpierw dobro innych, potem swoje, a dobro wraca zwielokrotnione.

bullshit


Jezus powiedział: kochaj bliźniego, jak siebie samego.
Więc jaka kolejność powinna być?

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-15, 16:47:06 »
tak można by to co opisałem poprzednio przedstawić obrazowo:
 władca demokratycznego miasta B. dowiaduje się że w  mieście Z. , które swego czasu założył, jego zwolennicy zamknięci zostali w więzieniach i ślą do niego błagalne listy o pomoc, bo cierpią i chcą wrócić, a nie mogą, do tego  ich bliscy mieszkający w mieście B. też wstawiają się za nich u niego , więc  władca miasta B.  wysyła  jednego ze swoich bliskich zaufanych, by wykupił ich od tamtejszych władców i zarządców więzień, tamten przychodzi do totalitarnego  miasta Z.  i jako przedstawiciel władcy demokratycznego  miasta B. i ten który chce im coś zabrać,  co zrozumiałe nie jest tam mile widziany,
a oni przedstawiają mu ewidentne dowody że tamci są zadłużeni, a bo siedzieli po knajpach, zaciągali pożyczki, łajdaczyli się po burdelach itd. itp.  mają nawet obowiązujące umowy dzięki  którym tamci zostali na własne życzenie kiedyś tam zniewoleni... do tego ich utrzymanie w tym więzieniu  kosztuje i ktoś za to też musi zapłacić ; ) 

władcy miasta Z. za uwolnienie domagają się słusznej, zgodnie z obowiązującym prawem, zapłaty ... więc  on im płaci, ostatecznie i na koniec wystawia (ku uciesze gawiedzi i żeby było wiadomo kto  tam rządzi) do sprzedania nawet swoją skórę, tamci potem go wykopują i wraca do miasta B. bez niej, a władcy Z. jego skórę wieszają u swoich bram jako trofeum ; )  i w ten nieprzyjemny sposób tamci uwięzieni,  w ściśle określonej liczbie są odkupieni przez niego  i  wychodzą z więzień, oni już  przynależą do miasta władcy B. ,  ale zanim dojdą do bram miasta Z. muszą jeszcze spłacić pomniejsze długi, a i dalej się zadłużają/tworzą karmę, więc to jest proces wyjścia, który wymaga precyzyjnego  planu i czasu, bo wielu kluczy i daje się zwieść po drodze,  a mają przecież iść do bramy śladem tego który ich odkupił , paradoksalnie w tym przypadku kierując się na jego wiszącą skórę ; )
a do tego w tym przypadku jest tu pomysł że to oni na koniec zawładną całym miastem Z. czyli, że zgodnie z zapowiedzią  obalą dotychczasowych złych władców i ich popleczników, oraz uwolnią z więzień innych uwięzionych,  a to czyni to miasto polem walki nie tylko o te uwolnione dusze, wciąż powracające do miasta B. , ale i o panowanie nad całym miastem! : ) 

: ))

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-15, 16:28:51 »
Mariusz
---------------

To, co wygłosiłeś jest szczytem bałwochwalstwa, ludzkiej pychy i próżności. Przeciętny zjadacz chleba, jest tylko i wyłącznie przeciętnym zjadaczem chleba, niczym więcej nie będzie ponad ten status, tak jak ten termin wskazuje. Marność nad marnościami i jeszcze większa marność, tylko płakać nad chlebem, który spożywa. Przeciętny zjadacz chleba nigdy nie będzie ponad Bogiem, nawet w najśmielszych snach, nawet, gdy zniesie Wielkie Jajo nad Nilem, zwanym potocznie kosmicznym Ego, większym niż Ziemskie. Zwyczajnie miałkość i słabość ludzką, chcesz wynieść ponad status Największej Mądrości i Miłości do Stworzenia.

Jesteś ateistą? Wytłumacz mi, jakim cudem ateista może rozwijać się duchowo? Jest to zwyczajnie niemożliwe, bo wiara polega na tym, że nie widzisz, nie dotykasz istoty sprawy, a wierzysz, po to, aby w ostatecznym rachunku otrzymać widzenie i oświecenie.

Osobiście nie widziałam „przeciętnych zjadaczy chleba”, zaaferowanych tylko i wyłącznie zwyczajnymi problemami bytowymi, prowadzących tryb konsumencki, skłonnych do wybaczania (raczej bardziej skłonnych do celebrowania uraz prawem odwetu), jakie sugerujesz. Natomiast ludzi ciężko pracujących nad sobą widziałam sporo, a to nie jest normatyw w społeczeństwie, jest to trudna droga w początkach i przy końcach, gdy droga prawości się mocno zawęża. Wybaczanie jest związane z czyszczeniem tego, co sprawiło ból. Samo wybaczanie nie istnieje, jest to umowa wiązana. To tak jakbyś porównał zmutowane ziarno, do ziarna czystego, które wzrasta w pierwotnym przeznaczeniu. Znam sporo takich, który mówią: ‘wybaczam’, a w zasadzie nic po tym się nie dzieje w strukturze widocznych zmian, względem jego i otoczenia lub osoby, której się wybaczyło. To jest omiecenie pajęczyny, a za moment tworzy się nowa, w tym samym miejscu. Gęsta energia pozostaje i wchłania na nowo. Wygonisz jednego demona, a na jego miejsce przyjdzie kolejne siedem (Jezus też o tym prawił).

Nie wiem, czy istnieje piekło (niebo jest na pewno), ale wiem, że istnieje strefa ciepła (ta odprowadzająca w miłość) oraz strefa zimna, której nawet zwierzęta się boją. Wiele zlęknionych zwierząt, które umierały na moich rękach lub na mojej piersi odprowadzałam w stronę ciepła, gdy tylko ją wyczuły odchodziły w sekundach, w spokoju i bez spazmów, z uśmiechem na ustach. Tak, zwierzęta też się uśmiechają, tak jak człowiek, nie każdy zwraca na to uwagę. Myślę, że synonimem piekła (czy samym piekłem?) jest to, co sam człowiek robi człowiekowi i naturze.

Jakiś „straszak” powinien być na człowieka, bo inaczej rozbestwi się bezgranicznie. Popadnie z pychy w poczucie bezkarności.

Boga krzywdzisz już samym myśleniem swoim i własnym bałwochwalstwem. A krzywdząc jego, krzywdzisz siebie okrutniej, bo nie zaznacz mocy jego, ani jego wielkości w samym sobie.

Mój Bóg (nie Twój oczywiście, bo TY Boga nie masz) jest Wszechmocny, czego jestem świadkiem i będę wystawiać temu świadectwo na wieki wieków. To on sprawia, że gołąb w malignie, obdarty z piór, z przetrąconymi łapami, który wie, że nie ma już miejsca w cyklu życia, odradza się w pełni (bez wsparcia weterynaryjnego) i staje się przywódcą stada. To on sprawia, że rośliny, które są zbyt słabe, aby wydać nasienie, wydają je w największej swojej obfitości. To on sprawia, że gangrena (totalny rozkład) zmienia się w stan natychmiastowej regeneracji, tak, jakby nigdy się to nie wydarzyło. To on sprawia, że w jednej chwili spada deszcz, czy ogrzeje słońce, jeśli się go prosi, aby wspomógł życie, dał roślinom i zwierzętom spragnionym jednego lub drugiego, itp. On daje życie i on obiera, człowiek nie ma nic do gadania, postękać tylko może, jaki on niedobry jest. Jeśli Ty jesteś większy od tego, co on potrafi, to jesteś w czystych podłączeniach z szatanem i należy nad Tobą odprawić egzorcyzmy. ;) Od razu poczujesz się lepiej i nigdy już nie powiesz o nim mały. Odmieni Ci się o 100%, w jednej chwili. A jak Ci się odmieni, zrozumiesz jaki jesteś mikroskopijny przy nim, nawet nie mały. :D

Człowiek małej/mikrej wiary nigdy nie otrzyma tego, co człowiek wielkiej wiary. Może tylko pomarzyć, tyle jego, niczego niezwykłego nie dozna, na miarę skromnych tylko możliwości Boga.

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-15, 16:25:48 »
Inga
-------------
Ja nie tworzę własnych definicji, czym jest grzech, to sam Bóg wyraził, a ja nie zamierzam go poprawiać. Jezus wyraził, że wszystko opiera się na dwóch, cały dekalog. Poza tym definicje, to tylko definicje- regułki, a regułki bez wyjątków, nie są regułkami. Czy ta sztywna definicja pomoże Ci w zrozumieniu, czym jest grzech? Według mojego rozumowania: grzech to czyn (myśl), który/a krzywdzi innych i siebie samego przy okazji. Porządek powinien być taki (specyfika poświęcenia), najpierw dobro innych, potem swoje, a dobro wraca zwielokrotnione. A nagrody- niespodzianki od Boga bywają niezwykłe. Gdy jest na odwrót człowiek popada w egocentryzm i sporo traci na tym, bo rozwija się, ale nic do niego nie napływa w wielkich dobrodziejstwach.

Zazdrość wypływa z własnego niedosytu i dopóki ten niedosyt trawi nasze wnętrze, zazdrość będzie się przebijać w specyficznych warunkach lub pod wpływem pewnych okoliczności, nawet jak zakopiemy ją w ciemnym lesie, 10 m pod ziemię, to i tak wylezie spod niej.

Zazdrość, zawiść to raczej z serca wypływa, a gorycz, rozgoryczenie żółcią zalewa.

Nie zbawił z niczego, jak na razie, bowiem nie wierzysz w jego mękę, jego poświęcenie względem Ciebie. Jesteś na etapie rozróżniania (zbawił, nie zbawił- zbawił, nie zbawił i takie gdybanie), a nie wiary. Albo ufasz i wierzysz bezapelacyjnie, że umiłował Ciebie jak Bóg, że krew jego była przelana i dokonało się, albo nie. Jezus wyraził się jasno: mów „tak, tak lub nie, nie, bo wszystko, co nadto, od szatana pochodzi”. Wahanie, niepewność, częściowa wiara, analizowanie, czy to jest możliwe itp. w jedną opcję lub drugą, sprawia, ze nic się nie dzieje, jesteśmy w środku szarpani, w jedną i drugą stronę. Między młotem i kowadłem... i tak można do śmierci. Ile razy to powtarzał w różnych sytuacjach: „Jestem życiem, przyjdź do mnie, wołaj za mną, pukaj do drzwi, a ci otworzą, rusz ten leniwy tyłek, a wszystko będzie dobrze, poznasz moc laski i miłosierdzia, cokolwiek uczyniłeś/aś.” „Cokolwiek uczyniłeś bliźniemu, mi uczyniłeś”, a jak mi uczyniłeś, ja mogę ci wybaczyć.

Ps. Dlaczego na krzyżu, a nie np. ukamienowany, albo jeszcze inaczej? Związane jest to z dwoma aspektami, pierwszy: wywyższenie węza na pustyni przez Mojżesza na badylach imitujących krzyż; drugi:
krzyż- miecz = wojna, to energia cierpienia. Chciano upokorzyć Jezusa w najpodlejszej formie, jasne wskazanie, że są w stanie wojny z Bogiem. Zdejmijcie Jezusa z krzyża, bo już dawno zdjęty poprzez zmartwychwstanie.


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-15, 15:59:22 »
Inga
1. Bóg odpowiada na wołanie ludzi o pomoc , czyli np. modlitwy o wyzwolenie, 
2. prawo karmy wymaga wyrównania, ktoś taki ma dużą zdolność spalania karmy jak i  pojemność, ostatecznie kilka procent z tego musi rozładować się na jego ciele, może to taki wymóg prawa, np. ktoś zakłada misję na 2500 lat i ściąga z tych którzy kontynuują tą jego misję tyle i tego rodzaju, żeby mogli to kontynuować i jednocześnie wzrastać oraz dojrzewać, a na koniec albo w trakcie wyzwolić się
3. na poziomie Ducha wszystkie te dusze wiedziały i wiedzą o tym, wszystko jest tam jawne, można to nazwać rezonansem czy umową, a  ich oczyszczanie trwa do dziś, przecież nie ściągnął z nich wszystkiego i nie wyciągnął ich wszystkich z tego, inaczej by ich tu nie było, może części już nie ma : )  jedynie wszystko u tych odkupionych znajdzie swoje rozwiązanie, dopełnienie i wyrównanie,  w odpowiednim , wyznaczonym  czasie, po przejściu przez nich wszystkich potrzebnych im doświadczeń ( ze względów karmicznych i świadomościowych/ego) - tak (być może) można to sobie wyobrazić że ktoś tworzy bańkę ( przecięcie i odcięcie od pewnych sił też  kosztuje)  wokół pewnej grupy dusz i w ramach tej bańki doprowadza w sposób bardziej precyzyjny niż naukowy do rozwiązania wszystkich zależności które je tu trzymały na wszystkich poziomach, czyli zgodnie z ND  i przy udziale WJ wszystkich uczestników przedsięwzięcia
4. poczytaj w biblii tam są podane liczby, nawet jeśli symboliczne, to są tam też podane liczby wrogów ludu Bożego, nawet jeśli te też są symboliczne,  to wynika z tego że jest lud Boży i że są jego wrogowie czyli, że jednak nie wszyscy? : ) 

http://eliasz.dekalog.pl/goscie/dunkel/140.htm

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-09-15, 14:21:26 »
W jaki sposób wyglądało to rozładowywanie karmy? Mówił do Boga- teraz ja biore na siebie karmę tych ludzi więc ty ją z nich ściągnij? I bóg oczyszczał tych ludzi z ich karmy? jacy to ludzie?
A ci ludzie nic w tym zakresie nie musieli robić i nawet nie wiedzieli że im się to dzieje?
Którzy ludzie zostali objęci planem zbawienia? To nie wszyscy?

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-15, 14:04:44 »
I dlaczego Jezus musiał umrzeć na krzyżu po to aby Bóg mogł zbawiać przez łaskę?
Jak wielu awatarów przed nim i po nim Jezus przyszedł i działał w celu pomocy w wyzwoleniu tych którzy zostali tu uwięzieni, obejmuje to również zniewalającą ich karmę, czyli rozładował ją na swoim ciele, do tego udrożnił spływ łaski i jednocześnie podciął korzenie negatywnych wpływów ciemnych sił , inaczej mówiąc zbawił ludzi, którzy objęci zostali tym  planem zbawienia - tzn. sprawił że droga do której sam stał się bramą, stała się dla nich przejezdna  : )
na planie boskim czy duchowym - na planie ponadczasowej wszechwiedzy , dokładnie wiadomo ilu ludzi przejdzie przez tak stworzoną bramę_wyłom , więc oni z duchowego punktu widzenia są już zbawieni, tak jak z rośliną która po podcieciu korzeni dalej jeszcze się zieleni, przez pewien czas,  by w końcu zwiędnąć, co jest przesądzone , tak to po prostu jeszcze  zanika w czasie, który się musi dopełnić,

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-15, 13:37:52 »

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-09-15, 12:49:32 »
I dlaczego Jezus musiał umrzeć na krzyżu po to aby Bóg mogł zbawiać przez łaskę?

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-09-15, 12:34:02 »
 Boga, który jest w stanie wrzucić kogoś do piekła nie ma za co czcić ani szanować. Przeciętny zjadacz chleba jest bardziej wspaniałomyślny od takiego "Boga" i w odruchu serca przebacza swoim winowajcom mimo, że przewiny są dla niego dotkliwe. A Boga przeciewż nie da się skrzywdzić więc on się niczego nie może obawiać.
No więc - Aster - dlaczego twój "Bóg" jest taki mały??

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-09-15, 12:20:56 »
aster
ja chciałam abyś włąsnymi słowami opisała czym jest grzech, podała własną definicję grzechu, tak aby na jej podstawie można było poznać czy to co się robi lub to co się czuje jest grzechem.

Bo np weźmy grzech zazdrośći.
ja zupełnie nie czuję zazdrości więc wydaje sie że nie grzeszę. Ale z drugiej strony wiem że nie czuję ponieważ od tego czucia się odcięłam i tak naprawdę ta zazdrość została u mnie zepchcnięta do podświadomości. Ja jej nie czuję ale ona nadal jest we mnie i chociaż nie zdaję sobie z tego sprawy to jednak zazdroszczę, co może objwiać się w jakiś inny sposób, np chorobą wątroby.
To czy ja popełniam grzech czy nie?

Zbawił czyli co zrobił? jakie są tego skutki dla takiego człowieka jak ja? do czego mi jest to zbawienie potrzebne? Zbawił mnie od czego lub do czego?

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-15, 11:30:14 »

Leszek, ja nie pisałam Biblii, aby coś naciągać, gdy napiszę swoją, to ewentualnie mogę naciągać wedle własnych pomysłów. .

Dla Ciebie ogień to pożoga, gdy tymczasem natura zna oczyszczanie ogniem od zawsze. Wysoka temperatura jest niczym innym, tylko spalaniem, walką organizmu z chorobą.
Jeśli organizm nie wytwarza temperatury, aby coś zwalczyć, to oznaka, że choroba nie jest naturalna, tylko jest wynikiem ataku energetycznego związanego z zimnem. Zwierzęta idealnie, instynktownie te procesy rozróżniają. Owady atakują tylko i wyłącznie ciemne energetyczne miejsc w człowieku, aby wszczepić antidotum (oczyścić lub wzbudzić reakcję walki organizmu) lub zabić, gdy stopień skażenia przekracza normę. Na temat zachowań natury mogę pisać godzinami, nigdy mnie nie znuży ten temat. ;)

I w oczyszczaniu jest termin: „Spalam to i to....”, nie wypalam (bo wypalać to sobie można skwarki na patelni), tylko definitywnie spalam. Gdy oczyszczanie następuję, temp. ciała wzrasta. Zazwyczaj w trzech najniższych centrach, które służą jako piec. Następuje wtedy zjawisko chłodzenia z wyższych centr, aby nie było przegrzania organizmu.

Wszystkie żywioły służą dobru i złu w takim samym stopniu. W naturze znane są destrukcyjne działania wszystkich żywiołów, bez wyjątku: powodzie, tajfuny, tornada, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów itd...podobnie jak znane są dobrodziejstwa z nich wszystkich. Tęcza w naturze (stan po oczyszczeniu) jest przymierzem, o czym mówi nawet Biblia: Tęcza jest symbolem przymierza pomiędzy Bogiem i człowiekiem.

"A ten jest znak przymierza, który Ja zawieram z wami (...) łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między mną i ziemią" (Rdz 9, 13)

w Księdze Apokalipsy św. Jan ogląda tron Boży i tęczę dokoła niego: "a tęcza dokoła tronu - z wyglądu do szmaragdu podobna" (Ap 4, 2-3)

"nigdy już nie będzie potopu niszczącego ziemię" (Rdz 9,11).